Geneza binarności społeczeństwa Polskiego

Według nieprawdziwej, paranoidalnej, agresywnej, schizofrenicznej, głoszonej przez internautów-komentatorów i zarabiające na reklamach i clicbaitach media wersji historii, Polska przez wiele lat była fatum-ofiarą innych państw, przegrywała, była napadana przez „Niemców”, nie może nikomu ufać, a w roku 2016 nowa partia rządząca nagle „podzieliła Polskę” na dwie części polityczne i doszło do apokalipsy. Aaaaaaa!!!

Jednak szybko zwrócimy uwagę, że Polska była podzielona na te dwa strefy już w 2005 roku, a nawet w latach dziewięćdziesiątej istniał ten podział.

Polska jest jedynym kraj w Europie który jest idalnie podzielony na dwa strefy wpływów, dwóch patii. Wyjątkiem jest Bośnia i Harcegowina, tam jednak geneza zjawiska jest znana. U nas nie jest to efekt rozbiorów bowiem, jeszcze większe poparcie KO niż w dawnym zaborze Pruskim (obszarowi PiS odpowiadać maiłby zabór Austriacki i Rosyjski) bowiem największe poparcie posiada ono – w samym Prusach. Skąd on się wziął skoro nie z rozbiorów, ani z kwestii ekonomicznych? Aby to zrozumieć trzeba nie tyle przewrócić historię „Polski” na głowie, co raczej odwrócić dawno odwróconą, na jej właściwe miejsce – wówczas przestają istnieć zjawiska przeczące się, a historia kraju staje się spójna i rozleglejsza. Trzeba wpierw zrozumieć, że rozbiory nie były przyczyną podziału, a jego skutkiem, a idąc prawem przechodniości implikacji, zwanym też prawem sylogizmu – Władysław Wygnaniec wywołał pośrednio II Wojnę Światową. Jak to możliwe? 

Choć może się to wydawać na początku bełkotem, to w rzeczywistości rozbiory, kompania wrześniowa czy bitwa pod Grunwaldem były konfliktem wewnętrznym jednego ludu (potomków mieszkańców Civitas Schinesghe opisanym prawnie w Dagome Iudex, czyli Polski), a reszta z nich była związana toczona z co prawda nie Polakami, ale ich bliskimi krewnymi (Rosjanie, Ukraińcy, Noryncjanie, Połabianie). Niemcy znaleźli się w „niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie” stając się ofiarą działań, niektórych odłamów Polaków, którzy zmienili bieg historii w Europie, zaś na Wołyniu, Ukraińcy zabijali innych Ukraińców. Powszechnie kojarzona historia Polski od roku 966 to mniej niż połowa działań sukcesorów państwa Bolesława Krzywoustego, rozbicie dzielnicowe skończyło się w 1945 roku, a podział na Polskę A i B (polityczny) istniał od XIII wieku i jego konsekwencje były większe niż jakikolwiek inny podział jednego kraju. Istotne jest to, że w roku 1946 komuniści sfałszowali dane o pochodzeniu ludności ziem odzyskanych, tym samym historia została ukryta, choć już wcześniej dochodziło do dużych zatarć przez jedną ze stron. To właśnie ta historia  doprowadziła na przestrzeni wieków do wytworzenia się dwóch odłamów Polaków, gdyż podział polityczny spowodował, że jeden lud zaczął działać nieco inaczej, rozdzielony na dwa odłamy, a następnie jako skutek wykonania przez parlament w 1990 roku trzeciego paragrafu Deklaracji Jałtańskiej w sprawie Polski zmuszony do reunite. To właśnie to jest przyczyną obecnego konfliktu między dwoma połowami Polski.

Idąc drogą ewolucjonizmu, sytuacja przypomina obserwację Łuszczaków Darwina. Jedno stado rozdzielone górą, powstałą przez wybuch wulkanu zaczęły różnić się od siebie coraz bardziej. Nadal były wprawdzie w 100% Łuszczakami, ale jednak posiadały pewne odmienne cechy. W ten sam sposób doszło do zmian w polskim społeczeństwie po XII roku kiedy to z pośród niezależnych księstw, Księstwo Śląskie, ciągnące się od Gorlic po Katowice, porzuciło legalne zwierzchnictwo senioralne i zaczęło funkcjonować jako niepodległe, tą samą drogą poszło Księstwo Zachodniopomorskie oraz Mazowieckie. W XIV wieku doszło wprawdzie do zjednoczenia części ziem polski, ale nie całej – to przesądziło o wszystkim.

Niezbędnym elementem w zrozumieniu, że konflikt trwa po dziś dzień jest kwestia ciągłości osadniczej na ziemiach odzyskanych. Nie było bowiem żadnym wysiedleń z Ziem Odzyskanych w 1945, ani przybycia emigrantów z kresów. Akcja „Wisła” też była fałszerstwem. Co prawda zdarzały się przypadki emigracji, ale były one raczej śladowe w porównaniu z „oficjalną” wersją przedstawioną w 1946 na plakatach propagandowych podczas akcji „3x Tak”. „Statystyki” i „mapy” z propagandowych plakatów komunistycznego reżimu do dziś goszczą jako kalka w wielu współczesnych książkach…

Jedną z podstawowych elementów dyfuzjonizmu jest odwieczne pytanie „autochton czy allochton”? Bowiem jeśli jakaś populacja mieszka w tym samym obszarze to lud jest tożsamy co do terytorium. Jeśli jednak ludy zmieniły swoje miejsce zamieszkania to trudno utożsamiać kraj z ludem. Jeśli stwierdzić kto pochodził od kogo, można sprawdzić np. kto zaatakował dany kraj i kogo potomkowie mogą wziąć za niego odpowiedzialność (roszczenia terytorialne, reparacje, długi zagraniczne). W ten sposób, prawda dywizjonistyczna może być grą o reparacje warte bilion euro, co za tym idzie – jego fałszowanie jest opłacalne. Na odpowiedzialności pokoleniowej się nie kończy – bowiem logiczne jest, że jeśli lud posiadał daną kulturę to jego potomkowie musieli posiadać kulturę wywodzącą się z kultury swoich przodków.

Tym samym Polak i Polką nie może mieć syna Niemca, bo to tak jakby śliwki rosły na gruszy. Można co prawda przyswoić język, jednak na tym możliwości się kończą. Narody utrzymują mentalność przez ponad 14 000 lat – zmiany idą jeszcze wolniej niż w przypadku ewolucji fizycznej (widać to chociażby w przypadku rozdzielonych dawno od siebie plemion na Syberii). Należy więc sięgnąć po najnowocześniejsze metody badania dyfuzjonizmu, gdyż kultura i mentalność przekazywana jest wychowaniem z rodziców lub dziadków na dziecko, nie może się przenosić samowolnie bez nośnika w postaci ludzi. Tym samym Polak, który będzie mówił już tylko po niemiecku, bo jego rodzice (Polacy) nauczyli się go, zawsze pozostanie Polakiem, co będzie miało ogromny wpływ na jego zachowanie, zaś deklaracja innej narodowości jest tylko słowem i nie może być traktowana jako dowód naukowy. Przykładem jest chociażby to jak deklarują się syberyjscy nomadowie w Rosji. Wielu z nich deklaruje w spisie narodowość „Rossiya”, a zapytani twierdzą, że ich naród jest częścią Rosjan (tak jakby Kaszub deklarował narodowość Polską), co świadczy o zmianie definicji i o tym, że każdy rozumie to inaczej, więc spis ludności nie może być dowodem. Spisy o narodowość robi się dopiero od 30 lat, zaś przed wojną można było zadeklarować tylko język (po wojnie do 1989 – już nie). Trzeba więc zastosować starą, zwięzła metodę klasyfikacji czyli wariant esencjonalistyczny (bezwzględny) uznający narodowość za dziedziczną, wraz z wychowaniem.

Niezaprzeczalnym faktem jest, że przesiedlenia, które miały być dokonane w 1946 roku są pozbawione dowodów i każde testy temu przeczą – a wręcz potwierdzają ciągłość osadniczą na ziemiach odzyskanych, tym samym konflikt między Polską A, a Polską B nie jest sprawą obecnych dekad, lecz konfliktem, który sięga drugiej wojny światowej i wiele wieków dalej.

Wydestylowane DNA ze szkieletów mieszkających na ziemiach odzyskanych na samym początku XX wieku mogą być łatwo porównywane z DNA współczesnych mieszkańców. Do prowadzenia badań nie używa się jednak porównania podobieństwa genów lecz haplogrupy DNA-Y, czyli specjalnego markera, oznaczającego, że ludzie o tym samym numerze pochodzą od jednej pary. Na świecie jest ich ponad 30 (z czego 3 występują we wschodniej Europie, zaś w Europie zachodniej są 4 zupełnie inne.) lecz włącznie z grupami rzadkimi, występującymi np. wśród jednego procenta danego narodu, bądź w pewnych plemionach jest ich na świecie ponad 300. 

Na warsztat weźmiemy następujące haplogrupy: R1A1A7, N1C1, J2, R1B, J1, Z czy X (nazwy umowne, proszą o nie sugerowanie się bez sprawdzenia kwestii terytorialnych i najstarszych odkrytych szczątków). Oprócz tego sprawdzimy czasami jakim mutacją podlegały. W ten sposób z łatwością prześledzimy trasę migracji ludów, posługując się zbiorem danych gromadzonych i mapowanych przez Eupedię oraz inne strony, oraz wyniki German Language Family Tree DNA Project Robert Gabel. W ten sposób udowodnimy dyfuzjonistycznie kto jest kim.

Dane z PRL zakładają, że w niemal wszystkich gminach ziem odzyskanych, ludność rdzenna (nie-przesiedleńcza) stanowi od kilku procent, do paru promili populacji, która miała być ludnością Polską, która przetrwała wymyślony przez komunistów „Drang des osten”  (zakładały, że na tych terenach nie mieszkał w 1946 roku ANI JEDEN Niemiec). Słowa Drang des osten powstały w latach 30-stych i oznaczały poglądy III Rzeszy odnośnie zmian granic na zachód. Komuniści użyli nazwy jako „Niemiecki spisek na Słowian”, mający „ich wysiedlać” i przejąć Europę. Prawda jest taka, że imigranci z Niemiec nie stanowili jednak większości mieszkańców ziem odzyskanych, choć większość mówiła po niemiecku, ale na tym się kończyło.

R1A1A7 (zwane też jako Z-283 lub Eur14) jest obecne u ponad 60% Polaków. Nasz najstarszy, znany przodek urodził się 12 000 lat p.n.e. w mroźnej Karelii nad jeziorem Onega, potem zaś oddzieleni od Karelian, migrowaliśmy na teren Bugu i Odry, a ci którzy zostali po drodze – założyli Ruś. Owa haplogrupa jest obecna praktycznie wszędzie w kraju, ale zmniejsza się jej ilość na ziemiach odzyskanych oraz w rejonie Prus Wschodnich. Gdyby doszło do przesiedleń, wówczas geograficznie amplituda była by niewielka. Bowiem np. do Lubuskiego miano przesiedlić spolonizowanych Białorusinów, którzy też mieli taką samą haplogrupę. Już na tym etapie widać, że różnica jest zbyt wyraźna by uznać fakt przesiedleń. Dowodów jest jedna znacznie więcej.

Tereny Warmii i Mazur (szczególnie północne) są przesiąknięte uralską Haplogrupą N1C1 (wywodzącą się z nad morza arktycznego). Taka sama występowała u Prusów (jeden z ludów zaliczanych do Bałtów) i to w podobnej częstotliwości (Ponad 60%), od co najmniej czasów średniowiecza. Do natężenie haplogrupy idzie płynnie od Kalinigradu, przez Gołdap, zmniejszając się dopiero w okolicach wysokości Iławy (30%). Dlaczego? W XIII wieku na te ziemie zawitali osadnicy z Mazowsza zwani „Mazurami”, którzy żyli razem z Prusami. Taki fakt istniał już w XIII wieku i utrzymywał się dalej w XX wieku – tutaj widzimy, że nic się nie zmieniło przez 70 lat od końca wojny. Co prawda na te tereny mięli (według danych z PRL) przyjść też wysiedleni z Litwy spolonizowani Litwini (między innymi z Wilna), lecz wówczas haplogrupa N1C1 (występujące też u Litwinów w ilości 50%) była by rozłożona równo po województwie. Druga połowa miała zaś pójść na Pomorze Zachodnie i Gdańskie – tam zaś obecność tej haplogrupy wynosi od kilku procent do niemal zera).

Pochodząca z Niemiec haplogrupa J1 zwana południowoskandynawska (ludzie podobnej urody do Francuzów tyle, że z jaśniejszymi włosami) występuje licznie w rejonie Wolina, Wschodniej Wielkopolski, środkowej części wojewódzywa Lubuskiego oraz pasa przybrzeżnego Pomorza Zachodniego. Wolin jest powszechnie znany jako ośrodek wymiany handlowej między Wikingami, a Polakami. W niektórych powiatach stanowi ponad 30%. Razem jest ich kilkaset tysięcy. Co ciekawe, według skandynawskich legend, w IX wieku część wikingów miała wyemigrować na tereny dzisiejszej Wielkopolski i województwa Lubuskiego, zaś obszary te zgadzają się z DNA, ponadto wszystkie mieszczą się koło rzek płynących ostatecznie przez Wolin. Jeśli prawdziwe były by dane o wysiedleńcach, nie powinno tam być tych haplogrup. Sprawa wyjaśnia ponadto obecność osób rudych w Polsce, którzy padali czasami ofiarą rasizmu.

Poważną sprawą jest haplogrupa R1B zwana potocznie „celtycką” – występuje ona masowo wśród Niemców (szczególnie na południu), Francuzów, Hiszpanów, Włochów czy Anglików, zaś jej początek sięga zapewne Grecji. W Polsce występuje ona na zachodzie i południowym zachodzie kraju. Jej rozmieszczanie i ilość zgadza się z obszarami, gdzie w XII sprowadzono osadników Niemieckich. Około 20% mieszkańców Dolnego Śląska czy wschodniej Wielkopolski ma pochodzenie Niemieckie. W rejonie Dolnośląskiego Zagłębia Miedziowego, Pomezani (Malbork, Tczew), Stargardu ludność ta stanowi nawet połowę ludności, zaś w gminie Bogatynia, stanowi większość. Warto jednak dodać, że już przed wojną stanowiła na późniejszych ziemiach odzyskanych taki sam odsetek. Mapy współczesne i mapy DNA kopalnianego zgadzają się najbardziej w przypadku okolic Malborka, gdzie od Nowego Dworu Gdańskiego obszar R1B rozszerza się w kształt „kropli wody”, aż do Torunia i Bydogszczy, zaczepiając nawet o Płock o niektóre obszary Północnego Mazowsza, okolic gmin przed wojną protestanckich. Jeśli by więc na siłę powtarzać dane o „wysiedleńcach” trzeba by było uznać, że komuniści musieli by więc, albo umieć odróżnić kto ma R1B i zostawić ich w spokoju, albo określając pochodzenie po wyglądzie, z jakiegoś powodu zostawić ludzi o germańskim pochodzeniu, a ludzi o wyglądzie słowiańskim wysiedlić. Tak więc nie ma wątpliwości, że do wysiedleni dojść nie mogło. Gdyby wersja allochtoniczna była by prawdziwa, po R1B nie było by śladu. Osoby pochodzenia Niemieckiego stanowią, aż 10% populacji Polski (na ziemiach odzyskanych – 20%). Takie osoby wyróżniają się między innymi, szczęku wysunięta w dół, odsłoniętymi „żabimi” powiekami, czy większym zarostem lub brakiem prostych włosów, przypominając ludzi z filmów amerykańskich, niż rdzenną ludność Polski. Takie pochodzenie ma niejeden znany „Polak”, jak chociażby jedni z najbardziej znanych polskich polityków – Donald Tusk, Magdalena Ogórek czy Antonii Macierewicz. Można zobaczyć też, że mają twardszy – suchszy akcent czy też głośniej wydychają powietrze. Różnią się też oczywiście znacznie pod względem mentalności co bardzo zmienia funkcjonowanie obszarów, gdzie mieszkają. W naszym kraju mieszka ponad 2 mln osób o takim pochodzeniu. Mimo to nigdy w historii nie stanowili na ziemiach odzyskanych większości.  

Duże emocje powinno wzbudzić również sprawa z J2 – haplogrupą południowosłowiańską, która narodziła się najprawdopodobniej pod Moskwą. Ta haplogrupa była i jest silnie obecna na Ukrainie (40%), także w rejonie Wołynia. Obecna jest też na terenach Rusi Białej i Czerwonej, które na skutek zmian politycznych, znalazły się ostatecznie w graniach Polski (Zamość, Sanok). Nie były one jednak obecne w pierwotnych granicach Polski (dagome iudedex), a według badaczy w X wieku były zamieszkiwane przez ludność używającą języków wschodniosłowiańskich (praukraiński, prabiałoruski). Ich obszar zgadza się z obszarem występowania J2 na terenie obecnej Polski. Nieco maleje w porównaniu do obszaru Lwowa, ale i tak jest silny i widać, że migracja była stopniowa, w trakcie zasiedlania Europy wraz z przejścia paleolit à neolit. W okolicach Nowego Sącza urywa się i w okolicach Katowic już jej nie ma. Według „oficjalnych” danych (podręczniki PRL i współczesne remake ich map) niemal cała ludność Dolnego Śląska miała pochodzić z Lwowa. Ponad 800 000 Lwówczan i okolicznych mieszkańców miało być wysiedlonych na Dolny Śląsk, gdzie mieli zastąpić 3 mln „Niemców”, a następnie rozmnożyć się do 3 mln w ciągu kilku dekad (miało być to ponad 80% ludności „wysiedlonej” z Ukrainy). Na Dolnym Śląsku jednak nijak nie widać haplogrupy J2. Występuje co prawda w śladowych ilościach, ale nie w większym stopniu niż na Mazowszu – w okolicach kilku procent. Zaczyna się ona dopiero w rejonach Zamościa czy Sanoka i osiąga płynnie apogeum w rejonie Ukrainy. Nie ma danych o imigracji Polaków na Ukrainę kilka wieków temu, a testy potwierdzają, że „Polacy z Lwowa” byli polskojęzycznymi Ukraińcami (choć mógł to być dialekt połączony) i nigdzie nie poszli po 1945 roku, a Wołyń był wewnętrznym konfliktem samych Ukraińców. Obecność grupy na wschodzie kraju neguje też autentyczność akcji „Wisła”, w które miało dojść do wysiedlenia 2 mln Ukraińców z terenów wschodniej Polski w nowych granicach i rozproszyć ich na Pomorze Zachodnie i okolice Gołdapi. Patrząc jednak na tak wysoką gęstość J2, brak jej w Gołdapi czy Pomorzu Zachodnim, można mówić o wysiedleniu nie więcej niż 30 000 ludzi. Reszta została. Gdyby  przesiedlenia w 1945 roku były prawdą, wówczas J2 było by nieobecne na wschodzie, zaś wysoko obecne na Dolnym Śląsku i trochę na Warmii.

Do tego trzeba dodać bardzo egzotyczne haplogrupy jak X, występujące u potomków Słowian Połabskich i mieszkańców polski zachodniej (gdyby przesiedlenia, nie było by jej w naszym kraju) czy bardzo rzadka haplogrupa występująca w rejonie południowego krańca województwa Opolskiego, oprócz niego występująca TYLKO w Finlandii (20%) i do dziś nie wiadomo skąd się tam wzięła, ale gdyby doszło do wysiedleń, nie mogło by jej tam być, a po 1945 do tego rejonu nie przybyli żadni osadnicy z Finlandii… (tak samo jak po 1945 roku nie było imigrantów ze Skandynawii czy Niemiec)

Jeszcze jedną sprawą jest kwestia mutacji R1A1A7, którą opublikowano na Reddicie jako R1A subsclades. Największa w Polsce są mutacja środkowoeuropejska i wschodnioeuropejska. Wschodnia jest obecna dokładnie tam gdzie jednocześnie znajduje się ludność z J2 (oraz obszar Podlasia), a reszcie kraju miesza się z mutacją środkowoeuropejską. Z kolei mutacja występująca na wyspie Wolin jest taka sama jak mutacja występująca na niemieckiej części wyspy Uznam (Słowianie Połabscy) – pamiętajmy że za czasów Mieszka  cały uznam był częścią Polski. Istnieje ponadto mutacja typowa tylko dla rejonu Olsztyna, oraz najważniejsze – mutacja dolnośląsko-czeska. Mutacaj R1A1A7 u mieszkańców Wrocławia, Zielonej Góry czy Wałbrzycha jest taka sama jak mutacja R1A1A7 u środkowych i północnych Czech – co oznacza, że ci ludzie musieli tam być zanim jeszcze wykształcić się podział na Czechów i Ślężan/Sylingów, po odłączeniu się tych pierwszych od drugich, po drugiej stronie Sudetów. Do tego badania Venetian Ambassador – You Venetian Ancesor, pokazały, że zachód Polski ma w R1A mniej mutacji środkowoeuropejskiej, niż ziemie wschodnie i środkowe.

Można też dodać wyniki badań Uniwersytetu Jagiellońskiego, który przebadał szkieletów z przełomu er (Sudowianie, Suebowie, Wistulanie, Wandalowie, Goci, Bastarnowie, Stawoni, Gepidzi) oraz robiąc to samo ze szkieletami z X wieku i współczesnej Polski (a także jeszcze dalszych okresów jak okres Pucharów Lejkowych czy Łużycki) potwierdził ciągłość osadniczą na terenie niemal wszystkich powiatów w Polsce od 10 000 lat p.n.e. do dziś. Informacja ta jednak była wykorzystywana, głównie do śledzenia historii Słowian przed chrztem, nigdy nie została wykorzystana do śledzenia jakże bardzo istotnych wydarzeń późniejszych. Skoro jednak dzisiejsi Dolnoślązacy to potomkowie Sylingów to nie mogą pochodzić z Wołynia.

Gdy zdamy sobie sprawę, że ci którzy żyją z resztą Polski są ludnością autochtoniczną – tą samą co przed wojną, musimy zdać sobie sprawę kim byli. Jak wcześniej wyjaśniałem Księstwo Śląskie i Zachodniopomorskie (tak jak i Lubuskie – Nowa Marchia) było odrębne – pojawił się jednak kolejny gracz – Państwo Zakonu Krzyżackiego.

Gdy krzyżowcy po długich latach walki pokonali agresywnych w stosunku do Polaków – Prusów, utworzyli tam własne państwo, oraz sprowadzili osadników z Niemiec na tereny Pomezanii.

Z czasem wszystko się zmieniło, bowiem do zakonu mógł wstępować każdy niezależnie od stanu bo zakon krzyżacki, choć uzbrojony – był stanem duchownym. W ciągu standardowego pokolenia Prusowie zdominowali rekrutację i w krótkim czasie przejęli całkowite udziały w Zakonie jego państwie, w ten sposób poświęcenie krzyżowców w pacyfikacji agresywnego państwa poszło na marne, a zakon krzyżacki przybrał radykalną, bałtowską formę. Spora część Mazowszan imigrowała na Prusy, z tego powodu na południu stanowi tak dużą ilość, że jeden z obszarów zwano Mazurami – oni też stanowili niemal równy duży udział w zakonie. Aneksja przez PZK Pomorza Gdańskiego, zalała kadry Kaszubami, ostatecznie Polacy przekroczyli połowę ludności, zaś Prusowie mówili z nimi jednym zdaniem.

Zawiązano sojusz z Śląskiem i Pomorzem Zachodnim oraz Nową Marchią (Lubuskie). Zaś na północy los zakonu krzyżackiego, podzielił Zakon Kawalerów Mieczowych, w krótkim czasie przekształcając się w państwo Estów i Łotyszy.

Horągwie PZK. Widać tutaj flagi Prus, a także Kujawsko-Pomorskiego. Większość herbów ma kolory biało czerwone, widać tutaj nawet słynną szachownicę. Stało się to dlatego, że biel i czerwień oraz tamga (analogizna do kształtu orła) były narodowymi barwami pogańskich Prusów, co świadczy o ciągłości kulturowej, a trochę elementów dołożyli też Mazurzy.

Wybuchła wojna pomiędzy tym sojuszem, a Zjednoczonym Królestwem Polskim, Mołdawią i Mazowszem, wspieranym przez Rosję, Litwę (wraz z okupowaną przez nią Białorusią/Rusią Białą i Ukrainą/Rusią Czerwoną) oraz Tatarstan.

Wojnę wygrała druga strona, zaś w gdy ludność zbuntowała się przeciw władzy w państwie Zakonu, wybuchła kolejna wojna. Litwa anektowała Estonię i Łotwę, Polska Warmię i Pomorze Gdańskie (ku niezadowoleniu Gdańszczan, w skutek odwetu zakopali przesmyk na mierzei wiślanej) i utworzyli nowe państw – Księstwo Pruskie – składające się z Mazurów i Prusów, zaś jego władcą został lokalny monarchia z dynastii Pruskich/Prus (popularnej wówczas też w Polsce), po niemiecku zwanymi Hohenzollernami. Z czasem Książe zyskał tytuł króla, zaś Księstwo Prus było tylko wyodrębnionym kawałkiem PZK w kwestii ludności.

Rycerze Śląscy i ich tamga czyli orzeł. Orzeł Zakonu Krzyżackiego był jego dokładną kopią, rycerze Dolnośląscy walczyli też po stronie PZK.

W następnym okresie królestwo uzyskało w skutek dziedzictwa tronu – Lubelszczyznę oraz największe państwo Słowian Połabskich – Brandenburgię. W następnym okresie jego częścią stało się wyzwolone z okupacji Szwedów, Pomorze Zachodnie (uzyskując władzę z rąk Gryfitów) oraz Śląsk (z rąk Piastów Śląskich) trwale oddzielony od sojuszu z Czechami (wówczas – Austro-Węgrami). W ten sposób utrwalił się zalążek nowego, terytorialnego sojuszu ludności. Wówczas w siłę rosły też Austro-Węgry – Austria składająca się z germańskich Tyrolczyków oraz słowiańskich Noryncjan, Węgry (krzyżówka Hunów ze słowiańskimi Pannończykami) oraz Czech i Słowacji. Początkowo zarówno Królestwo Polskie (odrębne do Księstwa Litewskiego wbrew stereotypowi) jak i Królestwo Prus miały relatywnie stabilne relacje.

 Królestwo Prus rozwijało się bardzo dynamicznie stając się potęgą, zaś Polska do 1700 roku, szczęśliwie wróciła do stanu ekonomicznego sprzed Potopu.

Woda wybiła kiedy Rzeczpospolita rozpoczęła dyskryminację niektórych odłamów protestantów, kończąc epokę tolerancji religijnej. Reakcja Królestwa Prus była natychmiastowa – rozpoczęła plany ratowania ludności protestanckiej. W ten celu zwarła sojusz z Carstwem Rosyjskim, który nienawidził Polski za to, że dołączyła do strefy katolickiej, uważając że nie przyjęcie kultury prawosławnej było zdradą Słowian (prawosławie doznawało szkód od katolików podczas 3 krucjaty, gdzie doszło do konfliktu na wschodzie Europy) i chciał siłą wcielić Polskę w krąg cywilizacji wschodnioeuropejskiej. Doszło do rozbiorów Polski.

Cztery państwa od niemal identycznych herbach walczą. Po co, skoro mają ze sobą tyle wspólnego? Gdyby pokazać ten obrazek dziecku, zapytało by pewnie „Czemu tacy sami walczą ze sobą?”

Polska wypowiedziała wojnę Rosji pokonując ją podczas Powstania Kościuszkowskiego, jednej została wówczas natychmiast zaatakowana przez Królestwo Prus – z walki mocarstw, wyszła jako przegrana, gdyż mimo iż pokonała Rosję to została zaatakowana od tyłu przez Prusy, a nie mogła walczyć z tyloma krajami jednocześnie. W ten sposób w skład Prus weszło Północne Mazowsze, Wielkopolska, Kujawy i całe Pomorze. Królestwo Prus obejmowało obszar 85% dzisiejszej Polski, zaś dzisiejsza Polska obejmowała ponad 80% powierzchni królestwa Prus. Powstał byt najbardziej zjednoczonej ludności Polskiej, od czasów rozbicia dzielnicowego.

Polska po trzecim rozbiorze, czyli najlepszy dowód, że BYŁA NA MAPIE. Wydaje się nieco dziwnie wysunięta w dół, trzeba jednak pamiętać, że utrata należącego do nas pierwotnie 2/3 Podhala (Podhale Słowackie) i części Śląska (Śląsk Czeski) oraz nabycie części Białorusi (Białystok, Bielsk Podlaski) i Rusi Czerwonej (Rzeszów, Sanok), do których praw nie mieliśmy i ich polonizacja to dopiero okres po Powstaniu Śląskim i Traktacie Wersalskim (choć uznawał on tylko granice zachodnie, nie wschodnie)

Na krótki czas wojen Napoleońskich powstało Księstwo Warszawskie, kiedy to Francuzi i Polacy obalali monarchie absolutne w Europie (Włochy i Hiszpania), a także, gdy Polacy walczyli z Prusakami podczas kolejnej bratobójczej walce.

Po wojnie nadal istniało Królestwo Prus w dawnej formie i podobnych granicach, istniało też Wielkie Księstwo Poznańskie połączone unią z Królem Prus i z lokalnym parlamentem. Na wschodzie istniało za to Królestwo Polskie w unii personalnej z Carem, ale za to de facto działające jako niepodległe, zaś małopolska i podkarpacie były Autonomią Galicyjską.

Kolejny etap Rozbicia Dzielnicowego – Królestwo Prus. Wielkie Księstwo Poznańskie, Królestwo Polskie i Wolne Miasto Kraków.

Podczas detronizacji Cara i Powstania Listopadowego Królestwo Polskie pokonało Rosję. Po raz drugi jednak zostało uderzone przez Królestwo Prus, które obawiało się powrotu do sytuacji z XVIII wieku, co zakończyło powstanie. Zarówno w przypadku Listopadowego jak i Kościuszkowskiego Powstania, rola 3 państw przypominała grę w „kamień papier norzyce”, tylko bez jednego ogniwa. Były jeszcze kolejne powstania w Królestwie Polskim, tak jak i w Galicji Wschodniej, jednak w Królestwie Prus nie dochodziło do takich sytuacji, rozwijała się swobodnie kultura ludności Prus i ludności z Wielkopolski, która coraz bardziej popierała Prusy. Organizacja popierająca Prusy „Hekata” była tak rozwinięta, że należał do niej oficjalnie co czwarty mieszkaniec Poznania.

Prusacy byli Polakami nie tylko jako efekt słowiańskiej rasy, pochodzenia i mentalności, która się manifestowała. Polskie ludowe z czasów sprzed Krzywoustego, u Wrocławian, Olsztynian czy Szczecinian zanikły dopiero podczas wielkiej rewolucji przemysłowej, było to związane jednak z ich niepraktycznością w nowych warunkach. Motywy kulturowe zdobiły dolnośląska ceramikę z Bolesławca. Dolnoślązacy czy Pomorzanie Zachodni uczyli się w szkole, o Mieszku I i Bolesławie Chrobrym, o tym skąd pochodzą i kim są. Piastowskie symbole zdobiły herb niemal każdego miasta w Ziemie Lubuskiej, Warmii czy Opolu.

Stroje ludowe Słowiańskie i Zachodnioeuropejskie (porównanie)

Bez zmian pozostała ich mentalność oraz oczywiście uroda tak bardzo radykalnie różniąca się od niemieckiej. Nawet niemiecki jako język urzędowy był tylko dodatkiem materialnym, który nic nie zmieniał.

Lubuski strój ludowy (rejon najszybciej „zgermanizowany”) nijak nie przypominający Niemieckiej „Helgi” Trzeba dodać, że takie elementy jak kwiaty we włosach są w kulturze zachodnioeuropejskiej negowane (wschodnieuropejska nie oddziela materii ożywionej od nieożywionej)

Chociaż ludność coraz częściej deklarowała język niemiecki w spisie, to jednak nie wiadomo czy chodziło o język urzędowy czy domowy, a jak najpewniej mogli dwujęzyczni. Trudno to mówić o jakiejkolwiek germanizacji, co najwyżej o języku.

Ceramika Bolesławiec na Dolnym Śląsku

Trudno jednak znaleźć dowód na to że coś mogło tej germanizacji dokonać. PZK posiadało Niemców tylko w Pomezanii, Pomorze Zachodnie w okolicach Stargardu, a Dolny Śląsk – Zagłębia Miedziowego. Księstwo Lubuskie było połączone z Brandenburgią, która była zamieszkiwana przez Połabian. W chwili zjednoczenia tych ziem, Niemcy stanowili 10% ludności. To raczej oni ulegali językowej slawizacji bądź baltoslavizacji. Chyba, że uznamy inną opcję. Najprawdopodobniej nastąpiło to tak jak w przypadku Rosji czy Indian. W Prusach byli Prusowie (podzieleni na takie dialekty jak Pomezański, Sambiński, Galińdzki czy Warmiński), Mazurzy, Kaszubi i Niemcy. Aby porozumiewać się między sobą, musieli używać „neutralnego języka”, którym stał się urzędowy Niemiecki i przyswoili go aby porozumiewać się w ramach dialektów języków rdzennych, więc go przyswoili w codziennym życiu, tak jak potem w przypadku Dolnego Śląska czy Pomorza Zachodniego.

Zachodniopomorski strój ludowy.

Królestwo Prus jako pierwsze na świecie wprowadziły obowiązkową i refundowaną edukację (decyzja ta skłoniła np. Japonii do wzięcia podobnych kroków), stworzyło podstawy systemu emerytalnego i nowoczesnych, państwowych ubezpieczeń na świecie. Było światowym hagemonem kolejowym, wyprzedzając nawet UK – jego linie kolejowe stoją do dziś i są wykorzystywane do przewozu setek milionów ton towarów i setek tysięcy pasażerów. Do lat 60-tych dołączyła (głównie przez dziedziczenie tronu) kolejne części państw/elektoratów Słowian Połabskich (oprócz lubiącej Polskę, Górnej Saksoni) oraz niektóre, północne elektoraty Niemieckie – Schleswig Holstein, Nadrenię, Nadrenię Wittenbergię. Od tej chwili losy Polski i Niemiec zaczęły być mocno powiązane. Gdy Królestwo Prus dokonało „Zjednoczenia Niemiec”, powstał twór polityczny II Rzeszą, składający się z 10 związkowych elektoratów, z czego Królestwo Prus zdominowało politycznie  twór całkowicie.

I Wojna Światowa była wielką mobilizacją ludności pochodzących z Citivas Schinesghe. Siły pochodzące z „polski wschodniej” zmobilizowały 4 mln żołnierzy, w tym Legiony Piłsudskiego, zaś niemal równie dużą ilość stanowili Polacy z Prus, rozumianych przed rozbiorami (nadal stanowiący większość w Prusach w ówczesnych jego granicach). Część z 4 mln walczyło po stronie Prusaków, a część po stronie Rosji. W ten sposób bratobójczy konflikt osiągnął jeszcze rozleglejszą formę. Gdy liczne Legiony Piłsudzkiego pokonały Prusaków i ogłosiły powstanie Republiki Polskiej, a następnie zmusiły Austro-Węgry do uznania ich warunków Wielkopolska zbuntowała się przeciw Prusom, włączając się w II RP. Apel Ligi Narodów o referendum doprowadził do wygranej w nim części Kaszub oraz Kujaw, został ponadto przegrany na Mazurach i Śląsku przez II RP. Wówczas to Górnośląscy działacze pro-II RP dokonali powstania, w których stoczyli walkę ze z innymi Ślązakami oraz Śląskiem Opolskim, i mimo, że większość mieszkańców Górnego Śląsku wybrała w referendum, że chce być częścią Wolnego Państwa Prusy (następca Królestwa Prus, tak jak Republika Weimarska następcą II Rzeszy). Wojnę wygrali, mimo to że Górnośląsacy nie chcieli należeć do II RP. Górny Śląsk został siłą wciągnięty do II RP przez górnośląskich działaczy popierających II RP (140 000 żołnierzy), po raz pierwszy od 700 lat jakakolwiek część Śląska stałą się częścią państwa suckesującego państwo Jaggielonów, mimo tego Górnoślązacy chcieli w większości należeć do Prus – ta zbrodnia przeciw ludzkości nie została nigdy rozliczona, zaś władze PRL tylko tuszowały i zmieniały propagandowo jej sens.

Plakaty propagandowe obu stron.

Pod koniec lat dziesiątych i na początku dwudziestych radykalnie prawicowe władze II RP, rozważały podbój każdej ziemi, gdzie mieszkało co najmniej kilka procent ludności „deklarującej Polski język”. Planowano podbój między innymi – Mińska czy Doniecka. Mieszkańców Kresów Zachodnich czyli Dolnego Śląska czy Pomorza Środkowego nie uważano zaś Polaków, odmawiając im tego tytułu. Ten nacjonalizm rzutował na pogorszenie stosunków, zaś tamta ludność stawała się coraz bardziej „Polakami Wyklętymi”, gdyż polscy nacjonaliści odmówili im tego tytułu. Podczas Konferencji zakończenia I Wojny Światowej, reprezentant Polski pogardliwie powiedział, iż „Niemcy oddają wszystko to czego nie zdążyli jeszcze zniemczyć”.

Plakaty propagandowe II RP pod koniec jej istnienia. Wraz z wzrostem roli PSL, państwo stawało się coraz bardziej radykalne.

W rzeczywistości to Królestwo Prus dołączało do siebie części Niemiec, nie odwrotnie w ramach Drang des Westen, w ten sposób doszło do największej w historii fałszerstwa oskarżeń. Gdańsk nie chciał też do II RP stąd stał się niepodległy jako Wolne Miasto Gdańsk. Granice dawne i nowe wpływały nie tylko na organizację ludzi, ale nawet na cechy przyrodniczo-rolnicze, jak (od lewej)zalesienie, ilość dzików czy rozmiar hodowli bydła, uprawy ziemniaków czy jabłek. Wówczas zdajemy sobie sprawę, że wiele rzeczy utożsamianych z Polską to jedna jej część, a druga bliźniacza czeka na odkrycie.

Zalesienie – granica pokrywa się z granicą lubuskiego i dawnej Prowincji Zachodnipomorskiej – różne działania ludu, spowodowały różną gospodarkę leśną.

Apeogeum konfliktu między dwoma częściami Polski miały wybory w w Republice Weimarskiej. Wówczas to ludność pochodzenia Dolnośląskiego, Wielkopolskiego (Marchia Graniczna) Górnośląskiego (Gliwice, Chorzów; ),Pruskiego, Mazurskiego, Pomorskiego, Lubuskiego, Pomezańskiego przegłosowało wybór NSDAP, osiągając poparcie na poziomie 80% i bardzo wysoką frekwencję. Za odrą poparła ją w takim stopniu jedynie zamieszkiwane przez Słowian Połabskich – Pomorze Przednie i część Górnej Saksoni (słynne „dzisiaj Lipsk, jutro całe Niemcy”) oraz niemieckie Schleswig Holstein i część Nadrenii i Turingi oraz czeska Ziemia Kłodzka. W większość obszarów Połabia oraz Niemiec, poparcie rysowało się na poziomie poniżej 30%  (wyjątek Schleswig Holstein czy części Pomorza Przedniego), a w niemal tak samo dużej części pozostałej, poparcie wynosiło poniżej 10%. Zaprotestowała najbardziej ostro Bawaria,  Witendbergia oraz Dolna Saksonia z Zagłębiem Ruhry. W ten sposób należy mocno się zastanowić „kogo” tak naprawdę reprezentowała NSDAP, a statystyki nie dają już wątpliwości. Jako symbol wybrano sfastykę – starosłowiański symbol szczęścia, oznaczający słońce i rodzimowierczego ducha wschodu słońca – Jutrzenkę, zwaną też Najświętszą (losy tego bóstwa po 966 roku można podejrzanie łatwo odgadnąć).

Wynik testów dna mieszkańców Niemiec i wyniki wyborów do NSDAP. Ta mapa spala całe mity narodowe i jednocześnie wyjaśnia, że w sprawie posądzeń Polski o IIWŚ jest sporo prawdy, a Polish Dead Camps to jednak nie do końca bajka… Nie jeden były powstaniec zapewne umarł by na zawał, gdyby się dowiedział o tym do kogo naprawdę strzelał…

W roku III Rzesza napadła na II RP, która na skutek podboju ziem wschodnich była zamieszkiwana tylko w około 45% przez ludność pochodzenia Polskiego (w większości Białorusko-Ukraińskiego, który stanowił ponad połowę elektoratu). Ataku na II RP dokonały lokalne formacje wschodu III Rzeszy (formacje pochodzenia niemieckiego atakowały Francję czy Belgię). Złożona z Mazurów i Prusów, Trzecia Armia zaatakowała i zdobyła Mławę, Modlin, Wiznę i białoruski Brześć. Złożona z Pomorzan Zachodnich i Środkowych, Czwarta Armia zdobyła Tucholę, wsparła zdobywanie Modlina, opanowała Kujawy oraz część Wielkopolski (wraz z siłami z Połabia i Ziemi Lubuskiej). Złożona z Dolnoślązaków Ósma Armia uderzyła na Łódź, zaś górnośląska, Czternasta Armia zdobyła Kielce, Sandomierz i Lublin oraz brała udział w zdobywaniu Katowic. Słowacja jako sojusznik III Rzeszy wsparła w ataku na Małopolskę i Podkarpacie. Ostatecznie złożona ze Ślązaków Opolskich, Dziesiąta Armia i uderzyła na Warszawę, po drodze zdobywając Tomaszów Mazowiecki i Radom (być może tylko logistyka, ale być może Polacy Zachodni chcieli zająć się swoim bratem osobiście, biorąc pod uwagę, że NSDAP reprezentowało bardziej ich niż Niemców). Atak na II RP wsparł ZSRR (w kwestii roszczeń do terytoriów Rusińskich, ale i też w sprawie „wyzwolenia ludu spod chciwych kapitalistów”), a także sojusznik III Rzeszy – Słowacja (roszczenia do Zaolzia) i Litwa (sojusznik ZSRR, kwestie odbicia Wilna).

Dokładny spis ofensywy.

Po ponad miesiącu walk rząd II RP przeniósł rząd na emigrację, lecz zwycięstwo było dla III Rzeszy pyrrusowe se względu na straty w pojazdach mechanicznych (podobne w przypadku ataku na Francje, ostatecznie załamał jego ataki podczas bitwy o Anglię), III Rzesza anektowała Wielkopolskę, Kujawy czy Górny Śląsk  wcielono do Wolnego Państwa Prusy, ludność ta miała pełnić obowiązki obywateli Wolnego Państwa Prusy i III Rzeszy (pozyskano chociażby 500 000 żołnierzy do Werhmahtu). Wcielona została też Suwalszczyzna, zamieszkiwana przez spokrewnionych z Prusami (bałtami) Jaćwieży – Hitler dokładnie wiedział kto jest kim. Na reszcie terenów Polski utworzono marionetkowego Generalne Gubernatorstwo, które miało się rozwijać by stać się wielkim eksporterem broni do III Rzeszy i kolejowym węzłem międzynarodowym, co miało ułatwić transport wojska i jeńców. Przez cały czas prowadzono tam propagandę, licząc że tamtejsza polska ludność pójdzie śladami Słowaków, Bułgarów czy Węgrów. Bo choć Hitler mówił o wyższości rasy germańskiej, to stanowiła ona mniej niż połowę ludności III Rzeszy w jej granicach, a Hitler doskonale o tym wiedział, gdyż potrafił bez przeszkód rozpoznawać pochodzenie człowieka po jednym spojrzeniu na jego twarz. Zajęte zostało też Miasto Gdańsk, które jednak masowo poparło Hitlera.

Na ziemiach zakładano Obozy Zagłady gdzie stracano Izraelitów oraz jeńców wojennych. O ile Aushwitz był założony na terenie obcego państwa, to o tyle Gros Rosen był już lokalnym Dolnośląskim punktem ludobójstwa, prowadzonym przez dolnośląska Dziesiątą Armię zasługując w pełni na miano „Polskiego Obozu Zaglądy”. Nazwanie go jednak „polskim obozem zagłady” nie wynika jednak z fałszywego koloryzowania przypadków kolaboracji w II RP, tylko tego, że II RP nie uznała za Polaków, ludzi z Polski A. Walki trwały dalej, a apogeum osiągnęły w trakcie powstania Warszawskiego, kiedy to Werhmaht stracił ponad 500 czołgów i kilkaset innych pojazdów. Hitler wysyłał do walki z powstańcami, często tych których chciał się pozbyć, wiedząc że czego ich bullet hell.

Plakat propagandowy, mający skłonić wolnych (jeszcze) ludzi do imigracji na tereny Prus – widać na nich mocne wzorowanie się na słowiańskim kulcie solarnym – III Rzesza wiedziała jak u Słowian jest w kwestii symboliki i jak ją wykorzystać – może dlatego, że ponad połowa Pseudoniemców była Polakami, Prusami i Połabianami?

Walki między II RP, a III Rzeszą przerwał Stalin. ZSRR zaczął zdobywać kolejne części II RP, potem zaś zaczął wchodzić w jego zachodnią, Pruską część. Wrocław bronił się dłużej niż Berlin, zaś ówcześni Wrocławianie, porównywali atak ZSRR, z atakiem Kaganatu Mongolskiego, którego atak odparli na czasów Piastów, patrząc na historię i mając na dzieję, że mają szansę też dziś. Podczas konferencji w Jałcie stwierdzono, że Polska może mieć zachodnie ziemie, lecz Kresy Wschodnie nie mogą być jej własnością i Polska je okupuje. Zdenerwowany rząd Polski powiedział zdenerwowany „nie chcemy Wrocławia i Szczecina!”. Był to gwóźdź do trumny, okupywani przez ZSRR, zostawieni przez rząd Polski, bracia pozostałych Polaków poczuli, że już nikt ich nie chce. Aliancka Rada Koordynacyjna stwierdziła, że całym źródłem nazizmu jest Królestwo Prus i musi one być wydane macierzy. Oznaczało to, że Prusacy musieli się znaleźć w kraju, w których nie chcieli być, zaś Polacy wschodni przyjąć swojego odrzuconego brata. Można to określić jako gigantyczną ekstradycję. Równocześnie z działalnością do 1961 zbrojnych oddziałów II RP w walce z komunistami, na ziemiach odzyskanych przez wiele lat działała partyzantka nazistowska. Partyzantka II RP nie była zainteresowana działaniem na Dolnym Śląsku czy Opolskim. 1/3 potomków mieszkańców Citivas Schlenges, została całkowicie porzucona. Zaraz po zdobyciu Wrocławia (1945 rok) przez ZSRR, w mieście wybuchł strajk. 800 000 mieszkańców oświadczyło, że jeśli żołnierze ZSRR nie potraktują Wrocławian tak jak Warszawiaków, to nie będą pracować, aż umrą bądź Rosjanie nie dadzą im nietykalności. W przypadku tego drugiego, bankructwo miało trwale zatrzymać odbudowę Warszawy. Pozostawiony pod ścianą komunistyczny system, wraz z podobnymi strajkami w Szczecinie czy Zielonej Górze, oraz na zamieszkami na wschodzie kraju, nie sprzeciwił się. Wcześniej wielu Wrocławskich cywili zostało zabitych bądź doprowadzonych do śmierci przez komunistów.

Jeden z plakatów. Reszty postanowił dla wspólnego dobra – nie pokazywać.

W roku 1946 rozpoczęło się piekło Prusaków. Opublikowano na potrzeby akcji „3x tak” plakaty, które zawierały dane o tym, że „Niemcy nie chcieli mieszkać w Polsce” i że każdy z nich opuścił, kraj i zastąpili ich „imigranci z kresów”. Zastąpiono „drang des westen” na „drang des osten”, twierdząc, że od IX wieku Niemcy, zdobywali wschód, a gdyby nie II Wojna Światowa to i w Rosji byli by tylko Niemcy. Prusacy nagle zostali zatuszowani z historii jaką przedstawiał PRL, nazwano ich przesiedleńcami i nadano fałszywą tożsamość. Przedwojennych mieszkańców nazwano „Niemcami” twierdząc w propagandzie, że Niemcy zajęli najpierw Połabie (XII wiek), a potem Ziemie Odzyskane (XIV wiek). Dużą ludność ziem odzyskanych tłumaczoną „wzrostem demograficznym” a do opisu ich dialektu j. polskiego wymyślono pojęcie „nowe dialekty mieszane”, nigdy jednak nie opisali o jakie dialekty chodzi, ani jakie są ich zasady. Przesiedlenie siłą chociażby jednego miliona osób to zadanie fizycznie niewykonalne, nawet dla największych armii w historii i przypomina próbę przebicia ściany grochem, a co dopiero propaganda o kilkunastu milionach. Nie ma w historii narodu, który by został wysiedlony bądź wymarł w więcej niż kilkunastu procentach, co najwyżej czysto kosmetyczna zmiana jeżyka (polonizacja Prusów, germanizacja Połabian, rusyfikacja Tatarów, japonizacja Ajnów, spaniolizacja Azteków itd). Tym bardziej nierealny jest, fakt że komuniści mieli „weryfikować” narodowość mieszkańców ziem odzyskanych, aby „wyłapać” „polaków”. Trudno sobie wyobrazić aby w ciągu jednego roku zweryfikowano narodowość każdej rodziny w każdym domu, ponad 10 milionowej (jesienią 1945 roku) społeczności. W rzeczywiści, komuniści wzięli przedwojenne spisy ludności i zrobili na ich podstawie swoje własne mapy statystyczne w 1946 roku (osoby deklarujące „polnish spreachen” były oznaczone jako „ocaleni”, zaś „doitshe spreachen” zamienili na „przesiedleńców”). Równocześnie podobną propagandę stosowano na Ukrainie wobec „Wołynia”, twierdząc, że „Polacy” (de facto Ukraińcy) sobie poszli. Co ciekawe, mimo iż mówi się o tym, że komuniści wysiedlali „Niemców” to czerwoni twierdzili, iż Niemcy sami opuścili Polskę, gdyż nie chcieli w niej mieszkać. Choć były przypadki migracji to były one śladowe, zaś publikowane zaraz potem raporty o setkach pociągów wywożących „Niemców” w raz z dokładną ilośćią transporterów były tylko i wyłącznie informacją propagandową reżimu. Na tych „oficjalnych” danych zbudowano między innymi współczesną książkę „Breslau-45”.

Zaodrzańskie Połabie pokrywało się z w 90% z terytorium NRD, zaś Niemcy „rdzenne”, które miało zająć obszar dwa razy większy od niego, pokrywało się w 90% z terytorium RFN – oskarżono o całe zbrodnie w historii.

1. Sfałszować wydarzenia, którego dokonali potomkowie RFN (rdzenni germanie) i sfałszować ich „ekspansję”. 2. Sprawić by ludzie poparli NRD, ale znienawidzili RFN. 3. Zdobyć w ten sposób sojuszników. 4. Wygrać zimną wojnę.

Mimo tego zarówno NRD nie miały w sobie ludności popierającej, wystarczającej by doprowadzić NSDAP do władzy, a w RFN była ona wręcz znikoma (po zdobyciu terenów, która miały większość elektoratu NSDAP, Niemcy rdzenne skapitulowały, gdyż miały gwarancję, że nie są już pod władzą Hitlera). Do tego PZPR kolaborant pochodziło z Polski B (wschodniej) co tylko napędzało ich nienawiść do Prusaków. Komuniści pozamieniali nazwy ulic w Prusach i stawiali pomniki Polaków takich jak Kościuszko, którzy nie byli związani w ogóle z tamtejszą ludnością. Lokalne pomniki lubiano burzyć, tak jak stało się to chociażby z bezcennym arcydziełem rzeźbiarstwa – wrocławskim pomnikiem Fryderyka Wilhelma wraz z rzeźbami towarzyszącymi na kolumnach i wielkim miedziorycie, który oglądała wcześniej masa turystów

Zamiast tego przywieziono pomnik polskojęzycznego Ukraińca – Aleksandra Fredro. Tam samo jak w Opolu wywieziono pomniki Wilhelma II (który zbudował park, z którego korzystają dzisiaj Opolanie – to w nim znajdował się pomnik) i króla pruskiego Fryderyka Wielkiego, który nie otrzymał tytułu przez przypadek. Nie oszczędzono nawet pomnika ofiar I Wojny Światowej. Lubiano za to stawiać pomniki osobo niezwiązanym z tymi terenami i o ile pomnik Chrobrego był częścią historii zarówno Szczecina czy Wrocławia to już pomniki takie jak „Konstytucji 3 maja”, która przecież w Prusach nie obowiązywała nigdy było próbą narzucenia cudzej tożsamości, a takie pomniki jak „pomnik wyzwolenia Wrocławia” (który nie mógł być wyzwalany, gdyż nie był okupywany) były już tylko propagandą. Sytuacja taką można nazwać jako tragi-komiczna, gdyż jest nonsensowna, a jednocześnie przerażająca, bowiem odbierano w ten sposób ludziom prawo do historii i edukacji, zarazem niszczono dobrowolnie przez nich postawione i akceptowane dzieła sztuki. Największą zbrodnią było wywłaszczenie kilku tysięcy zborów protestanckich i oddanie je we władzę kościoła katolickiego. Mimo to Prusacy nadal pozostali protestantami i mimo chodzenia do kościoła katolickiego mieli odmienne poglądy, a lokalna ludność przejmując z czasem stanowiska w parafiach zaczęła głosić poglądy odmienne od tych na wschodzie kraju, choć nadal pozornie w ramach katolicyzmu. Właśnie przez te wydarzenia, tereny te stanowią silne centrum środowisk całkowicie antyklerykalnych.  

Wskaźnik religijności. Obszar najciemniejszy to jednocześnie obszar najmniejszej ilości rozwodów, największego przyrostu naturalnego, oraz – największego przedwojennego poparcia dla PSL.

Innym elementem będącym zbrodnię przeciw kulturze i tożsamości Prusaków, było uderzenie w prawo autorstwa. Wywłaszczone nielegalnie zakłady produkcyjne czekał ciężki los. Nazwy ich założycieli były tuszowane, tak jak ich stare nazwy opierające się na nazwiskach, bądź innych nazwach wytworzonych przez autorów. Wielkie zakłady Linke-Hoffman zostały przemianowane na Państwową Fabrykę Wagonów, a Reinhold & Co, Julius Paul & Sohn czy Werner & Co przemieniono po połączeniu jako Ceramika Bolesławicka, stocznię Schichau przemianowano na Stocznia Elbląg, zaś ceramiczne zakłady na Warmii nazwano Pomorskie Zakłady Ceramiczne. Nie przeszkadzały za to komunistom nazwy firm ze wschodniej Polski, nawet gdy nazwiska były takie jak np. Wedel. Masowo cenzurowano nazwiska niemieckojęzyczne – na zachodzie Polski pozmieniano nazwiska ogromnej liczbie osób, zaś we wschodniej – również w dużych ilościach. Niektóre jak Linke, Hoffman, Trzoch (Tzoh), Tusk czy Muller… przetrwały. Ceramika Bolesławicka była przedstawiana jako – wielka Polska stara tradycja, gdy zaś trzeba było mówić o Bolesławcu sprzed wojny – mieszkańców nazywano „Niemcami”.  Cenzurowano też nazwy geograficzne. Mazury Pruskie, zaczęto zwać Mazurami (a realne Mazury, zwać Mazowszem), słowo Prusy nie padało nigdzie mimo, iż nawet Mickiewicz nie wstydził się tej nazwy, zaś rejon Prus Wschodnich chciano nazwać „Pomorzem Wschodnim”. Kaszuby zwane często przez mieszkańców Prusami Zachodnimi, nie mogły już wspominać o tej nazwie.

Duże różnice w sprawie upraw na Prusach i w Polsce spowodowały, że rejon świetnie nadawał się na budowę PGR-ów. To właśnie tam było najwięcej wywłaszczeń, jednak podobnie jak na wschodzie – koncentracja państwowego rolnictwa nie była możliwa, ze względu na opór ludności, która była zbyt duża by użyć środków przymusu bezpośredniego – po prostu byli razem za silni. Do dziś widać bardzo poważne różnice w kwestii gospodarstw rolnych na zachodzie i wschodzie. Wschód ma rolnictwo ekstensywne, a wschód – intensywne. Na zachodzie jest mniej wsi, więcej małych miasteczek. Na wschodzie – mniej małych miasteczek, więcej wsi.

Wchłonięcie przez Polskę, Prus miało ponownie zjednoczyć Polskę i osiągnąć bazę przemysłową, rolniczą, infrastrukturalną oraz surowcową. Nie wydaje się to kłamstwem. Zarówno Królestwo Prus jak i RP były mocarstwami, więc połączenie ich obu  oznaczało powstanie ogromnej siły. Według PZPR, aneksja Prus miała podwoić zdolność produkcyjną. Komuniści rozpoczęli plan 6-letni zbudowania w całym kraju 1 600 wielkich zakładów, modernizację pozostałych, budowę wielu kilometrów tras dla barek, elektrowni wodnych i dopływu wody. Plan był ściśle dopracowany w kontekście kompatybilności z obu częściami kraju. Jednak realizacja tego planu tak szybko i w takich warunkach, oznaczała wyzysk ludności i dochodzenie do celu jego kosztem. To doprowadziło do buntu.

To właśnie Prusacy jako pierwsi jako pospolite ruszenie zbuntowali się przeciw komunistom. Prócz strajków w 1945 roku, w roku 1947 wybuchły walki w Gdańsku, zaś w 1956 w propruskim Poznaniu, gdzie zdobyto komitet PZPR, więzienie i rozbrojono czołgi jako sygnał walk w NRD, wywołując też ruch Węgrów i Czech doprowadzając do „Odwilży” i upadku socrealizmu. W 1970 Gdańsk, Elbląg, i Szczecin zdobyły miasta, wysadzając komitety PZPR i paląc pojazdy MO/LWP, co doprowadziło do upadku Władysława Gomułki. W następnych latach walczył Gorzów oraz już wschodnie miasta – Ursus i Radom, a w 1980 roku brała udział już cała Polska. Podczas stanu wojennego. Podczas stanu wojennego do największych walk doszło w 1983 podczas Bitwy o Wrocław, gdy to Wrocławianie przejęli wszystkie aktywa LWP, ZSRR i komunistów we Wrocławiu wraz z komitetem, zaś członkowie Solidarności wysadzali masowo pojazdy MO, w takich akcjach brał udział chociażby ojciec obecnego premiera Polski, a według deklaracji – także jego syn. Ślązacy podczas oblężenia kopalni wujek, dzielni bronili pozycji, aż do poddania się oddziałów LWP/MO, Podczas operacji „Biały Dom” w 1989 skończoną zajęciem obroną 160 komitetów PZPR, ogromną rolę odegrał propruski Poznań i Gdańsk, gdzie wspierający ich nacjonaliści i kibice, atakowali formacje MO. Mimo ogromnego zaangażowani ludności takich miast jak Płock, Kraków, Świdnik czy Lublin to pierwsze walki zwyczajnych obywateli z komunistami dokonało się z rąk Prusaków i najbliższych im ludzi, pod przewodnictwem wychowanego w Gdańsku Lecha Wałęsy, co nie jest przypadkiem.

Obalenie komunizmu pozwoliło przekazać władzę z rąk legalnego rządu Polski w Londynie, w ręce rządu Olszewskiego i Prezydenta Lecha Wałęsy. W krótce Solidarność przeszła do innej roli i wykształciły się nowe partie. Formalnie zatwierdzono zachodnią granicę Polski w kontrakcie z 1990. Nie znalazł się jednak dokument dotyczący Wolnego Miasta Gdańska i nie było kogoś kto mógłby zatwierdzić jego powrót do Polski. Od lat 80-tych funkcjonuje Rząd Wolnego Miasta Gdańsk na Uchodźctwie, zaś prezydent Gdańska (miasta) Adamowicz pokazywał na marszach przez wiele lat falgę Wolnego Miast Gdańsk. Skutkiem tego był niedawny zamach na prezydenta przez radykalnego nacjonalistę, który zakończył się śmiercią prezydenta.

Praca Polaków wschodnich i Prusaków doprowadziły do ogromnego wzrostu gospodarczego. Co prawda już w 1945 doszło do syntezy, ale to od 1989 roku wzrost nie był ograniczany przez komunizm. Walka między Prusami, a resztą Polski trwała jednak dalej.

W 1989/1990, Prusy i Polska połączyły się w jedno wspólne państwo – III RP (wówczas to po raz pierwszy potwierdzono granice). Wprawdzie już wcześniej byli połączeni, ale jako podmiot zależny ZSRR. W ten sposób skończyło się w Polsce geopolityczne rozbicie dzielnicowe, jednak de facto nadal trwało. Po wykształceniu się lokalnych partii, władzę przejął Pruski Sojusz Lewicy Demokratycznej, uzyskując wysoką sekwencję w wyborach w Prusach i sporo poparcia na wschodzie. Wówczas właśnie uchwalono Konstytucję czy dołączono do UE i NATO.

F

Narastała walka obu stronnictw cywilizacyjnych o przejęcie kontroli nad RP. Sojusz Lewicy Demokratycznej, ustąpił władzy kolejnej pruskiej partii – Platformie Obywatelskiej. Pierwszy objawem było rozmieszczenie środków pozyskanych od UE na terenach Prus, mniej Korony. Separatyzm kontra eurooptymizm, konserwatyzm kontra liberalizm, ziemie zachodnie stanowiły sojusz i wice wersa (wschodnie). Od początku lat 90-tych Prusy wystawiły swoich kandydatów głosując, na nich zaś Polska B swoich głosując na nich. Prusy stworzyły Platformę Obywatelską (obecnie dowodzoną przez gdańszczana – Donalda Tuska, jednoczesnego prezydenta Rady Europy), oraz takie jak SLD czy Nowoczesna. Korona stworzyła zaś Prawo i Sprawiedliwość (z dowódcą w postaci Jarosława Kaczyńskiego), PSL (jeszcze przed wojną), Polskę 2050 czy Kukiz. W ten sposób rozpoczęła się wojna na frekwencję wyborczą. Mimo, że RP jest formalnie państwem unitarnym, nie federalnym, to właśnie ten ustrój w takim przypadku zadecydował, że ustrój Polski stał się wahadłową dominacją polaryzacyjną. Bo to nie jest walka partii, czy poglądów. To walka partii dwóch krajów, choć jednego narodu, zjednoczonych prze przypadek, teraz działających niby razem. Partia rządząca, w zwyczajnych krajach jest efektem działań stronnictw wymieszanych w kraju, jako wola kraju. Tutaj zaś na PO głosują Prusy, zaś PO składa się z ich. Na PiS głosuje Korona, zaś PiS składa się z nich. Jedynym krajem o takiej sytuacji jest Bośnia i Hercegowina, ale tam sytuacja jest jawna i jest federalny system.

Wystarczy przewaga partii jednej strony w mandacie, a cała władza nad krajem będzie w rękach Prus, zaś Korona będzie protektoratem, lub cała władza będzie w rękach Korony, a Prusy będą protektoratem. Nie możliwa matematycznie jest w tym przypadku inna opcja. System federalny by to zmienił, ale w systemie unitarnym, zwycięska strona podporządkowuje drugą. A więc albo zachód będzie rządził całkowicie wschodem, albo odwrotnie. W ten sposób nadal istnieje Polska A i Polska B, a kilkusetletni konflikt trwa nadal.

Korona i Prusy będą więc ciagle nawzajem się anektować. Początkowo w roku 1990 przewagę zdobyły Prusu przez ponad 2 dekady czyniąc Koronę swoim protektoratem i rządząc Rzeczpospolitą. (wówczas to więcej środków unijnych szło do Prus niż Korony). Dopiero w 2016 roku Korona odbiła RP i podporządkowałą sobie Prusy, tak jak one wcześniej ich (i kierując dużą ilość środków unijnych na wschodnie województwa) w związku z tym to Prusy stały się protektoratem Korony. Reakcja Prus była wyjątkowo agrysywna pod względem mowy i zaczęły się duże napięcia, którego efektem był zamach na prezydenta Gdańska – J. Owsiaka. Dwa orły – jedna korona.

Zachodnie ziemie cechuje separatyzm. Polskę można określić jako kraj pseudounitarny. Nie ma w konstytucji zapisu o tym, że polska jest „unitarna” bądź jest „republiką”, a określenie „państwo jednolite” ma szersze znaczenie (unit oznacza jednostkę, ale istnieje jeszcze przyrostek lit, który jest kolejnym już określeniem). Konstytucja zostawiła ustawom kwestie samorządów, a ustawa o samorządach ustaliła wiele federalnych elementów. Gminy, powiaty czy województwa samodzielnie tworzą chociażby transport publiczny na terenie województw, zaś państwo nie ma prawa do ustalania wewnętrznego transportu (w Niemczech, za cały transport odpowiada jedna spółka), zaś więcej  jest dróg wojewódzkich niż krajowych (w Niemczech jest więcej krajowych niż landowych), więc unitaryzm w Polsce trudno raczej potwierdzić. Jest to mocno związane z podziałem ludności na dwie strefy, bo separatyzm zachodu bardzo wpływa na społeczność kraju. Mimo to wraz z latami tracił on poparcie, dzisiaj PO wygrywa już tylko w 18 miastach i 7 powiatach na zachodzie, a na wschodzie – w 3 miastach i jednym powiecie.

Do roku 2015 sytuacja była spokojna. Wszystko zmieniło się w momencie kiedy jesienią 2015 roku ogłoszono wyniki wyborów, w których wschodnia Prawo i Sprawiedliwość, PLS i Kukiz mięli uzyskać ponad 50% udziałów w rządzie. Z dnia na dzień zmieniło się wszystko. Osoby ciche na politykę, zaczęły momentalni publikację na stronach typu Facebook publikację mowy nienawiści. Wcześniej „prorządowe” media, bo ogłoszenia zwycięstwa PiS-i zaczęły masowo publikację artykułów pomawiających PiS i łamiących prawo. W akcji wzięło udział Onet.pl, WP.pl, Newsweek, Angora, TVN i inne media. Wraz z zaprzysiężeniem nowego rządu Komitet Obrony Demokracji opublikował apel do Policji i Wojska o wypowiedzenie posłuszeństwa nowej władzy. Kilka dni potem, na skutek zakazu wstępu dziennikarzy w miejsca prywatne parlamentu, rozpoczęło się oblężenie Sejmu. Zablokowano wejścia, doszło do walk z Policją oraz ataków na samochody posłów. W nieznanych okolicznościach przestał działać TVP1, a centrala lotów UE nie widziała samolotów nad Polską. Podejrzewano sabotaż. Sytuacja się uspokoiła przez kolejne lata prusacy kontrolując Gazetę Wyborczą, Onet.pl czy WP.pl, także zwiększali wpływy w niektórych miastach zachodu kraju. Publikacje zawierają nieprawdziwe informacje, pomawianie o nieprawdziwe fakty, znieważanie organów i sianie paniki, są pełne tzw. mowy nienawiści. W odpowiedzi stacja TVP1 rozpoczęła pomawianie i znieważanie Platformy Obywatelskiej. Gazety przez lata Onet czy Newsweek publikowały artykułu mające na celu jak największe oskarżenie partii PiS, programów w których miała być powiązana czy wszystkiego na czym jej zależy. Artykuły te mają charakter paranoidalny.

Mem żartujący z flagi II Rzeszy (Kujaw) na logo KOD-u. Przypadek, a może i ciągłość symboliki? Ludzie często nazywają rząd Donalda Tuska „rządem niemieckim”, a słynne „Poco nam CPK, skoro jest Berlin” może wynikać pokoleniowo z dawnej mentalności Polaków Zachodnich (Berlin jako stolica jednego z państw połabskich, był przed wiele lat jedyną częścią Prus, która zaczepiała o współczesne granice RFN po aneksji NRD).

Na statystyce było coraz bardziej widoczne, że oba połowy kraju różnią się diametralnie i idealnie widoczne na mapie w takich sprawach jak: poparcie polityczne, religia, typ gospodarstw rolnych, chów bydła, ilość miast, ilość wsi, ekologiczna energia, przestępczość, bezrobocie (zdjęcie 1) ilość nieślubnych dzieci (zdjęcie 2), kredytobiorców we frankach (zdjęcie 3) ilość zalesienia i wielu więcej.

Na środku – słaba religijność (kolor fioletowy), pokrywa się z prowincja Pomorza Zachodniego i ziemiami pruskimi z niewielkim odsetkiem Mazurów. Na Dolnym Śląsku rejon Sudettlandu jest zaznaczony najmocniej – to też rejon o największej liczbie rozwodów oraz najniższym przyroście naturalnym. Co ciekawe – tamtejsi Polacy są najbardziej spokrewnieni z Czechami z pośród wszystkich mieszkańców Polski. Na prawo – liczba długów we frankach szwajcarskich.
Wyroby azbestowe.
Struktura płci
Najpopularniejsze naziwsko
Ilość nieślubnych dzieci

Apogeum sytuacja osiągnęła w roku 2020 podczas jesieni, gdy to Trybunał Konstytucyjny wydał krytyczny wyrok wobec zgodności zapisów aborcyjnych (1990) z Konstytucją z 1997 roku. Rozpoczęło to masową rebelię zachodu Polski i walki i zamieszki rozgorzały się w kilkuset miastach w Polsce, oraz wielu krajach za granicą z udziałem polonii. Akcje organizował utworzony Ogólnopolski Strajk Kobiet, który szybko przybrał formę organizacji terrorystycznej, wpierany przez inne organizacje, radykalne krajowe i międzynarodowe ruchy rozpoczął rebelię. Po jednej stronie stanął Ogólnopolski Strajk Kobiet, Agrounia, Anymous, Federacja Anarchistyczna, KOD, Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Zieloni, Strajk Uczniów, Archiwum Osiatyńskiego,  Studentów, Euroentuzjaści, Strajk Kierowców, Strajk Pralni, Strajk Studentów, Strajk Pielęgniarek, LGBT, Strajk Nauczycieli, Covidosteptycy, TVN, Onet.pl, WP, Oko.press, Stowarzyszenie Babć Polskich, Antyklerykaliści, autonomiści Kaszubscy, Gastrounia, Protest Busiarzy. Po drugiej stronie stanęło PiS, Polskie Stronnicowo Ludowe, Kukiz, Polska 2050, Konfederacja, kościół i inne wyznania, ONR, Młodzież Wszechpolska, Ordo Luis, Anty-LGBT, eurosceptycy, Żandarmeria Wojskowa, Policja, antyterroryści BOA i ABW.

 Rebelianci charakteryzowali się czynami typowymi dla organizacji terrorystycznych, próba wdarcia się do sejmu, atak na siedzibę premiera przy użyciu substancji pirotechnicznych, podrzucanie gnijącej tkanki pod siedzibę Jarosława, próba zdetonowania ładunku przy siedzibie Policji, podpalenie kamienicy, kilkaset rannych po obu stronach, zdewastowane budynki, kościoły i infrastruktura, kilkaset spraw do sądu, ogromną ilość zakażeń koronaworusem i śmierć zakazonych, śledztwo w sprawie przywódców, łapanki i poszukiwanie organizatorów, podejrzenia podżegania z zagranicy (Białoruś/Lukaszenko), protesty, walki i zamieszki w ponad 200 miastach, liczne udziały Polaków za granicą, rozprzestrzeniło to w pewnym stopniu na, aż na 15 krajów Europy, między innym UK, Niemcy, Norwegię, Grecję, Islandię i Belgię.

Obóz Narodowo Radykalny próbujący powstrzymać OSK przed dotarciem do siedziby Prezesa Kaczyńskiego.

Ważnym elementem był atak na kościoły, podczas których według Policji zdewastowano lub zniszczono kilkaset fasad. Ataki na kościoły były najdłużej trwającą częścią strajku, doszło nawet do podpaleń, a w odpowiedzi na wykupienie przez Orlen spółki Polska Press (nacjonalizację 300 czasopism i 500 stron www) dokonano zamachu na jedne z aktywów Orlem, wjeżdżając rozpędzonym samochodem w budynek. Podczas zamieszek niesiono hasła takie jak: „Wypierdalać”, „Będziemy dusić kaczkę”, „przepraszamy za utrudnienia, mamy rząd do obalenia”, „to jest wojna”, „bóg z wami huj z wami”, „miłość, pokój, jebać Psy”.

Doszło do schakowania konta Ministra Rodziny i próby podpalenia budynku, w których znajdował się premier Polski. Przejęto autobusy i tramwaje wyświetlając na nich wulgarne hasła, a także próbowano użyć broni biologicznej na Żoliborzu. W akcjach „Marsz na Warszawę” dochodziło do walk i aresztowań po 200 uczestników. Użyto broni chemicznej i palnej. Najcięższe walki toczyły się na początku listopada, gdzie jednego dnia ciężko rannych zostało 50 policjantów. W strajku brali udział posłowie Koalicji Obywatelskiej, zaś w sejmie doszło do bijatyki z udziałem posłanek – wezwano straż marszałkowską. Rafał Trzaskowski zapraszał na manifestacje ludzi, zaś Szczecin i Wrocław wydały nielegalne uchwały.

Pożar przed siedzibą partii, wywołany przez „kontengen” Agrounii. Nawozy sztuczne i ciągniki, odpowiednio wykorzystane przemieniają się w śmiercionośną broń.

Nie ma już wątpliwości, że Polsak nie przegrywała, tylko walczyła z samym sobą. Podział społeczeństwa na dwie formacje doprowadził do zmian na całym świecie, zaś znana jest tylko historia jednej części. Choć Prusacy pochodzą od kultury Polskiej to jednak przez długi czas byli odrębnym wariantem. Wschodnia strona społeczeństwa powinna zrozumieć, że to nie Niemcy byli odpowiedzialni za atak na nich, lecz ich własni bracia, których wielokrotnie odrzucali. Zachodni powinni zaniechać swoją złość zrozumieć kim są, spojrzeć na swoją przeszłość, tożsamość i kulturę, wyciągnąć z niej to co dobre. Należało by przywrócić im historyczne nazwy i zniszczone dzieła sztuki. Prusy powinny być traktowane jako ciągłość istnienia Polski w XVIII wieku. Historia powinna być nauczana zarówno jeśli chodzi o historię Polski wschodniej jak i zachodniej, razem przecież wywodzącej się od Civitas Schhlegsen i razem połączonej. Z czasem zachodnia Polska się uspokoi i rozbicie dzielnicowe się zakończy. Ważne, aby zachodni Polacy wiedzieli kim są i że już nic im nie grozi, zaś Polacy wschodni zrozumieli to kim są ich sąsiedzi, dlaczego są inni i że są świadectwem tego, że Polska nigdy nie była ofiarą, a Królestwo Prus było pełnoprawnym państwem Polskim i niesie drugą połową historii narodu, otwierając nieznane, nowe drzwi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s