Lustracja „Nankinu”

Gdyby kwestia „Masakry Nankińskiej” była kiedykolwiek przed normalnym sądem, zapewne okazało by się że dowody świadczą nieco inaczej niż było w realu. Ale ponieważ sprawców nie znano zazwyczaj z nazwiska, to do tego nie doszło – pozostają tylko domysły skrzętnie wykorzystywane, kiedy są przedstawiane jako „fakt”. Szczególnie przez anty-japońską propagandę Radziecką, której ofiarą była też np. Polska oraz propagandę Chińską, która do dziś jest bardzo mocno odczuwalna. Dość szokujące było by to gdyby ludzie dostali odpowiedź samych Japończyków odnośnie tego wydarzenia, bowiem bez dojścia do głosu „drugiej strony”, trudno by było ocenić sytuację.

Gdy ostatnim razem Hirohito został przedstawiony u boku Hitlera i Mussoliniego, reakcja ambasady Japonii była natychmiastowa, a naród Japoński się zdenerwował – zażądano usunięcia zdjęcia i tak też się stało.

Tzw. „Masakra w Nankinie to wydarzenie, do którego doszło podczas zdobywania miasta Nankin przez wojska Japońskie w 1937 roku. Japonia miała na celu spacyfikowanie Chin, które to współpracowały handlowo z Francją i UK, które uważano za zagrożenie kolonialne przez np, okupację Birmy i nie tylko Atak na Chiny miał na celu zniszczenie portów z których korzystali Europejczycy, oraz pokonanie ruchów pro-europejskich – potem pozostawało już tylko dekolonizacja krajów na południe od Chin. Tzw. „ludobójstwo” w Nankinie to jednak wydarzenie, które jest w 80% sfałszowane przez chińską, radziecką, a nawet aliancką (tak!) propagandę. Dlaczego?

Tonący statek US Navy podczas walk o Nankin

Powód 1 – nie tylko cywile

Bardzo często podaje się całkowitą liczę „ofiar” jako ilość cywilów, które zginęły w wyniku „eksterminacji” Jednak w realu było nieco inaczej. Wydarzenia w Nankinie mięły przede charakter egzekucji żołnierzy Chińskich, którzy zostali pokonani przez Japończyków. Część z nich to po prostu ofiary walk, reszta to osoby zabite potem. Wprawdzie potem do zabójstw doszło też na cywilach, jednak ogólna ilość ofiar to nie sami cywile.

Powód 2 – nie z rozkazu

Na temat ludobójstwa Nankinu nie wydano nigdy żadnej ustawy, ani rozkazu, Było to głównie samowola żołnierzy (w dużej mierze poborowych), których potem w 1946 (w ramach możliwości) wydali przed sąd sami Japończycy. Nie był to manewr Japońskich wojsk, lecz działanie zorganizowane grupy osób fizycznych. Wszystkie mowy „cichym przyzwoleniu” to tylko czyjeś domysły, a nie udowodnione wydarzenia.

Powód 3 – w stanie wyłączającym świadome podjęcie decyzji

Różnorodne działania, do których dochodziło podczas tej „operacji” był efektem upicia się japońskich żołnierzy, którzy w tym stanie zaczęli bawić się bronią i urządzać zawody o to, kto zabije więcej ludzi. To czy to cywil czy żołnierz trudno było odróżnić w przypadku, gdy żołnierz był upity. Nie neguje to faktu tragedii do jakiej doszło, lecz jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę, że żołnierz po alkoholu myśli inaczej. A andrelina tylko zwiększa działanie etanolu.

Powód 4 – przesadzona ilość ofiar

Dowodów na ilość ofiar mamy tyle ile odnaleziono ciał. Reszta to domysły, ewentualnie jacyś świadkowie. Trudno też o dowody, jak podczas walk kartki zapiskami płonęły. Może kilka tysięcy? Szacować nie ma po co, bo po pierwsze – szacunki ofiar cywilnych są zawsze zawyżone. Najlepszym przykładem tego były ponad 10-krotnie zawyżona ilość ofiar Puczu w Bukareszcie. Statystyki oznaczały by, że ginęło po 12 000 osób dziennie i to przy użyciu broni często siekanej (np. patyków ostrych). W powstaniu warszawski ginęło po 2 000 dziennie, w warunkach kiedy to z nieba leciały bomby, artyleria i czołgi uderzały z całej mocy. budynki się paliły i zawalały, wybuchały miny. Jak więc pijani żołnierze, atakujący wolno i często dla zabawy już nie w trakcie walk, mieli by zabić tylu, skoro Werhmahtowi się nie udało osiągnąć takiej ilości w trakcie trwania regularnych walk, choć mimo tego starano się zabić cywilów dla zemsty? Kilkaset tysięcy (bo tak mówią niektóre źródło) nie mogło zostać zabite przez Japończyków. Taka ilość z łatwością stawiła by opór, więc nie mogło być obecna w polu walki. Wówczas nie uniknęli by wysokich strat sami Japończycy, a pijani raczej mieli wy problem z dokładnym celowaniem, co by tylko ułatwiło obronę. W sytuacji ludobójstwa ludność nie wacha się stawać do walki, bo nie ma dla niej innej drogi. Inną sprawą był Wołyń, gdzie była zorganizowana akcja i to na mniejszą skalę, a nie pijacka zawierucha. Po drugie – trudno znaleźć tak szczegółowe statystyki po trzecie…

Powód 5 niewiarygodne źródło

…ręce na jakichkolwiek pozostałych dowodach położyła Chińska Republika Ludowa, której wierzyć nie wolno, gdyż dobrze widać, że ma to na celu tylko i wyłącznie upokorzenie Japonii, dlatego że jest ona monarchią konstytucyjną, a nie komunistycznym krajem bez demokracji oraz poniekąd dzisiaj sojusznikiem NATO. Czy kraj, który np. neguje istnienie walk na Placu Tianmen i prowadzi cenzurę- może być wiarygodny pod względem innych wydarzeń w swoim kraju?

Powód 6 – dublowanie zdjęć

Przerażające fotografie ukazywane przez Internet i portale komercyjne typu „Wielka Historia” czy „Histmag” są drastyczne i prawdziwe, lecz jednocześnie pokazuje się ciągle te same zdjęcia i te same fotografie. Ogólna ocena polega więc na elementach, które są niemiarodajnej i nie mają charakteru przesiewowego. Jedna scena z różnych perspektyw, jest często jest błędnie brana przez internautów za dwa sceny zbrodni co sztucznie zawyżało ilość ofiar. Obecne zdjęcia mogą świadczyć co najwyżej o kilkuset, może tysiącu zabitych. Do tego duże stosy zabitych często były zebraniem ofiar z większego obszaru.

Podsumowując, owa „Masakra w Nankinie” to w dużej mierze zbiór wymysłów histerycznych społeczeństw, oraz mediów chcących zarobić na reklamach, przedstawiając historię rodem z piły, oraz twór propagandy ChRL. Nie oszukujmy się – jak dużo razy media mówią o Holokauście, torturach wojny 30-letniej czy masakrze cywilów na wojnie, nie dlatego że chcą oddać hołd zabitych, tylko dlatego że dobrze sprzedają się materiały pełne brutalności? Ile osób czyta książki o tym, tak jak czyta się dobry horror? Niestety (a właściwie stety), to nie ma za dużo wspólnego z rzeczywistością… Nie ma dowodów, nawet na kilkadziesiąt tysięcy ofiar, a wiele faktów się nie zgadza, kwestia winnych osób fizycznych nie jasna. Mamy co prawda zdjęcia, ale one nijak nie udowadniają że wydarzenia w Nankinie miały taką skalę jak pokazują media. Najpewniej ofiar było 100, a może nawet 300 razy mniej. Zarówno Zachodowi, ZSRR jak i Chinom opłacało się jednak przedstawiać inną wersję.

Propaganda, propagandą. Ja jednak wolę matematykę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s