Zmordował się na koniec ten, co bajki prawił, Żeby więc do ostatka słuchaczów zabawił, Rzekł: "Powiem jeszcze jedną, o której nie wiecie: Bajka poszła w wędrówkę. Wędrując po świecie Zaszła w lasy głębokie; okrutni i dzicy Napadli ją z hałasem wielkim rozbójnicy, A widząc, ze ubrana bardzo podle była, Zdarli suknie – aż z bajki Prawda się odkryła".
Mniej więcej w VII wieku n.e. zaczęła się próba chrystianizacji Słowian. Wyznawali oni animizm/szamanizm. Wierzyli w rozmaite duchy i ożywioną przyrodę, stawiali totemy mające zagwarantować duchom kontakt z naszym światem zwane wówczas bałwanami. Było to całkowite przeciwieństwo dualistycznej i wręcz materialnej religii Grecji, Rzymu czy Skandynawii. Ich religia była bliźniaczo podobna do religii ludów uralskich i ałtajskich, czyli głównego centrum animizmu na świecie, co pozwala domniemywać, że przed wielosetletnią latynizacją i germanizacją słowiańskich języków, były one językami ałtajskimi, na co wskazywać może teza ukraińskiego badacza Łukasza Kozaka dostrzegająca połączenia między kulturami słowiańskimi a turkuckimi, a także krytykująca nadużywanie słowa „mitologia”. Tak duża liczba ludności słowiańskiej musiała stale zmienić bieg kultury i historii Europy, gdyż według odwiedzających ich arabskiego historyka, stanowili największą wówczas grupę ludności kontynentu, jednak podzieloną na różnorodne państwa i nie zawsze spisaną przez badaczy z zachodu Europy. Chrzest Słowian Bałkańskich, następnie Zachodnich doprowadził do kolejnego zderzenia między dwiema kulturami. Co prawda wcześniej dochodziło do kontaktu mieszkańców Cesarstwa Zachodniorzymskiego z religią Gotów – ludu wywodzących się z okolic dzisiejszych Kujaw i Mazowsza Północnego. Po zdobyciu Rzymu obwozili po całej Italii bliżej nieznany posąg, nie pozwalając nikomu go zbeszcześcić, zaś Wandalowie podczas zdobycia Rzymu, nosili na swoich koniach symbol, który wywodzić się z symbolu odnalezionego na Popielnicy z Białej. Jeden z Gotów, który został na chwilę Cesarzem kazał wykuć na monetach symbol „krzyża słonecznego”. Rzym upadł, gdy to wywodzący się z Czech „Odoaker” władca Kuadów, ogłosił się królem Italii i wypędzić władzę z Rzymu. Przez kolejne 200 lat, na terenie Italii funkcjonowała Gocka, a następnie Longobardzka strefa okupacyjna. Niektórzy władcy podchodzili wrogo wobec chrześcijaństwa, promując własną religię.
Dopiero jednak po decyzjach podjętych przez „drugą stronę” nastąpiło nastąpiło tak gigantyczne zderzenie kultur.
Krzewienie chrześcijaństwa szło niezwykle opornie, bowiem trudno było przekonać lud do nowych poglądów i obyczajów, kiedy posiadali już własną, rozwiniętą religię. O ile w przypadku Skandynawii i Celtów, religie były zbudowane w analogiczny sposób do mitologii typowej dla Grecji czy Rzymu, które chrześcijaństwo szybko wypierało, to Słowianie przedstawiali odrębny punkt widzenia na świat. Religie więc zaczęły się łączyć, a duchowni doszukiwali się podobieństw pomiędzy postaciami z biblii, a istotami z wierzeń Słowian.
Krzyż żelazny wykuty w Warce, 1 000 lat p.n.e. analogiczny do symboli używanych przez ludy stepowe azji.
W Europie środkowochodniej ważną rolę odgrywała symbolika związana ze słońcem i jego wschodem.– Istotą reprezentująca ten akt była Jutrzenka (lub Najświętsza) . Symbole związane ze słońcem to m.inn. swastyka oraz znak zwany potem „krzyżem żelaznym”, czyli „krzyż” w kształcie przypominającym czterolistną koniczynkę, podobną do symbolu używanego przez ludu ałtajskie(nie należy go mylić z krzyżem Greckim!). W Polsce najstarszy odnaleziono na stanowisku koło Warki, został wykuty ok 1000 lat p.n.e i kojarzony jest z „Krzyżem żelaznym”.
Pokrojem przypomina on najbardziej kształt jaki przybiera słońce podczas ostrego mrużenia powiek[4]. Symbol ten szybko przyjął polski kościół (a także polskie i pruskie systemy odznaczeń) i używa go do dziś, w takiej formie przeniknął też na zachód Europy. Kościół potrzebował materialnego i bardziej przemawiającego do ludzi symbolu nowej religii.
Znaki pogańskie na naczyniach w Kruszwicy. Widać tutaj „krzyż żelazny”. „kołowrót”, „tamgę:” „swastykę” i inne symbole.
W ten sposób na podstawie symboliki słońca powstał Najświętszy Sakrament oraz białe koło nad głowami apostołów i ważnych postaci z Biblii. W ten sposób religia wywodząca się z kraju, gdzie słońce stanowiło raczej niechciany, palący żywioł, stało się popularnym symbolem w chrześcijaństwie.
Symbole słowiańskie – wiele z nich jest obecnych do dziś w kulturze.
Od lewej: 1. Ikona świętego z aureolą, płaszczem i gestem rąk. 2. Baba Pruska z VII wieku, analogicznado świętych, wraz z gestami rąk i szatą, Mauzry. 3. Malowidła Toharów w prowincji Sinciang, z identycznym układem rąk co u świętych, aureolą i specyficzną szatą, a także pierwowzorem korony w Europie II wiek n.e. granica Chińsko-Kirgisak 4.Wyorbażenie boga nieba Tengi, z aureolą na koniu i buławą, w stylu podobnym do przedstawienia Wandalskiego króla i jego kawalerii, oraz Św. Jerzego, z buławą zamiast włóczni. Małe aniołki Europa przyjęła z Azjii w dużej mierze w baroku, Monoglia. 4. Wizerunek Buddy z aureolą i gestem do modlitwy, Indie/Nepal.
Duchowieństwo doszukiwało się kolejnych podobieństw między pogańskimi i chrześcijańskimi symbolami. We wczesnym średniowieczu uznano, że Kupała – jedna z postaci wierzeń Słowian – to w rzeczywistości dusza Jana Chrzciciela. Z kolei Roda/Światowida/Białoboga utożsamiono z Jahwe, a czarta/biesa/diabła z upadłymi aniołami. W ten sposób coraz częściej szatan był przedstawiany w postaci czarta (wcześniej i długo potem na zachodzie, był przedstawiany jako podobny do anioła, lecz czarny, upadły anioł ze skrzydłami). Anioł też uległ modyfikacji. Zaczęto go na Wschodzie przedstawiać w postaci częściej żeńskiej, co było związane z postacią Meluzyny. Anioły z kolei w Biblii był mężczyznami (między innymi po ożance z kobietami ludzkimi rodzili się nephilim takie jak Goliat).
Bieszczady i Beskidy przez lata uważany były za siedlisko demonów.
Utożsamienie bóstw Słowian z duchami zmarłych apostołów oraz coraz większy nacisk ze strony wschodnioeuropejskiego kultu dusz przodków (którego nie było przecież w mitologii skandynawskiej, egipskiej, rzymskiej czy greckiej), doprowadziło do powstania tzw. kultu świętych, czyli dusz ważnych dla kościoła postaci, który rozprzestrzenił się też na zachód Europy. Przełomowym dla Polski aktem, było utożsamienie Jutrzenki zwanej też Najświętszą z matką Chrystusa. Postać zwana Najświętszą Maryją Panną, przedstawianą jako Maryję emanującą słońcem, doprowadził do spopularyzowania tej postaci, która w biblii pojawia się stosukowo rzadko, zaś jeden z fragmentów Ap. Św. Jana tylko ułatwił ten zabieg. Proces rozpoczął się w Polsce, zaś NMP stała się polskim „bóstwem narodowym” – obecnie ponad 90% sanktuariów NMP w Europie, mieści się w Polsce. Stawiane przez animistycznych Słowian kapliczki mające odpędzać czarta, szybko wypełniły się posążkami NMP. Na słowiańskich chramach wzorowano kościoły drewniane na południu czy wschodzie Polski, a także Rusi.
Zderzenie chrześcijaństwa z szamanizmem, spowodowało zetknięcie się kościoła z motywem ducha/duszy. W mitologii Grecji czy Rzymu nie było takiego pojęcia (choć istniały zaświaty), zaś wcześniej biblijne „psyche” i „pneuma” trudno było przedstawić w sposób zgodny ze wschodnim pojęciem duchów i dusz. Nie było elementu „ulatującego nagle z ciała”. Co ciekawe zarówno Egipcjanie, Celtowie, Germanie, Wikingowie, Grecy, Rzymianie czy Hebrajczycy składali do grobu szkieletu. Słowianie, poza wyjątkami kremowali ciała zmarłych. Najprawdopodobniej miało to symbolizować uwolnienie duszy z ciała. Taki motyw pojawił się w Litewskim dramacie „Dziady”, gdy to szaman prosi ptaki o wydziobanie ciała, aby dusza mogła opuścić je.
To właśnie Słowianie „przywlekli” na Zachód Europy „duchy”, zaś usilny nacisk na typowo szamanistyczną wędrówkę dusz, spowodował, że kościół w końcu uwierzył w nią, na skutek tego powstała nowa formuła nie występująca w Biblii – czyściec.
Licho
Słowianie wierzyli w duchy domowe zwane krasnoludkami/domowikami czy smokami. Tzw. smok mógł być opiekunem domu, posiadłości czy nawet miasta, jednak potrafił się też zbuntować. XI wieczny zapis i jego późniejsze wersje o legendzie o smoku wawelskim, która miała dziać się przed X wiekiem, sprawił że rycerze walczący w legendach dotychczas z siedmiogłowym wężem z apokalipsy (analogia do greckiej Hydry), dostali jego nowe, skrzydlaste wcielenie, zaś zionięcie ogniem i siarką powiązano z morzem ognia i siarki z Ap. Św Jana. Potem powstała w Niemczech germańska wersja smoka – Wyvern (4 kończyny zamiast dwóch, przeważnie brak ognia). Z upadłymi aniołami utożsamiano wiele istot, w które wierzyli Słowianie, w tym wampiry, wilkołaki a także Babę Jagę, która stała się podstawą wizerunku wiedźmy, a używany przez nią tłuczek zamieniono na miotłę. W Anglii rozpowszechnił mocno tę postać Szekspir, dodając jej nowy celtycki atrybut– kociołek.
Isetki – analogiczne można znaleźć w mitologii Fińskiej i Japońskiej.
Słowianie uwielbiali świętować ważne zmiany w przyrodzie. Równonoc wiosenna wiązała się ze zbieraniem bazi czy robienie pisanek. Wierzono że otwierają się wówczas mistyczne wrota słońca, co potem kościół przemienił na Wielkanoc (na zachodzie Europy, mniej jest w tym święcie animizmu, popularne są za to jajka z czekolady, wiązane z francuską legendą). Noc Kupały (najkrótsza noc w lecie) nazwana została Nocą Świętojańską. Obchody związane z przesileniem jesiennym, oznaczające nasilenie się mroku, „świętowano” przebieraniem się za złe stworzenia. Szybko wypełniły je istoty z innych wierzeń, co spowodowało powstanie w Anglii i USA święta zwanego potem jako Halloween, często błędnie uważane za zachodnie zapożyczenie ostatnich lat. W rzeczywistości wywodzi się ono z powolnej, wielowiekowej ewolucji fascynacji zachodu, wschodnimi przerażającymi motywami, do których dodawano też stworzenia z rodzimych mitologii. W średniowieczu Kościół chciał uczynić święto przesilenia jesiennego świętem dusz zmarłych, co udało się – jednak „Halloween” nadal istnieje, już jako ogólnoeuropejskie zjawisko.
Obrządki takowe i niektóre ich zabytki, lubo od pięciu set lat, jak wiadomo, Polacy wiarę chrześciańską przyjęli, aż do dzisiejszych czasów powtarzają, się corocznie w dni Zielonych Świątek, przypominając bałwochwalstwo pogańskie igrzyskiem zwanem w ich języku Stado, ponieważ na nie gromady zbierają się ludzi, którzy podzieleni na stada czyli rzesze szaleńców i roskoszników, radzi obchodzą one świątki godowaniem i swobodnemi wczasy. – Jan Długosz, Roczniki
Najdłuższa noc w roku była czczona przez Słowian poprzez śpiewane pieśni, wspólne spotkania, lepienie totemów ze śniegu (bałwany), robienie przedstawień (jasełka), szopki, oczekiwanie pierwszej gwiazdy, czy też zostawianie jednego wolnego miejsca przy stole – wierząc, że zasiada tam duch opiekuńczy domu – Domowik (Domovoy po rosyjsku), o którym pisał już Gal Anonim, kiedy to na miejscu „wolnym” usiedli starcy przy przyjmowaniu gości u Piasta. Ubieranie choinki też było elementem kultury zimy u Słowian. Co prawda można natknąć się na określenie, że ten zwyczaj wynaleźli tzw. „Germanie Południowi”, ale owi Germanie Południowi, to Rzymskie określenie na tereny: Niemiec, Połabii, Czech, Moraw, Słowacki, Polski i Prus, tak więc szansa na to że odkryli ja przodkowie późniejszego państwa Ludwika Niemieckiego jest mniejszy (z resztą nawet Niemcy nigdy nie indyfikowali się jako „Germanie”). Słowianie jako naród pochodzący z Karelii w symbolice zimy i kulcie słońca czuł się tak dobrze, że symbole słowiańskie (a raczej syberyjskie, bo podobnych używano się od Łaby, przez Ural i Jakucję, aż po Kanadę) stały się na świecie uniwersalnym symbolem zimy.
Ważnymi w kulturze tego święta postaciami byli nadprzyrodzeni patroni zimy – Dziadek Mróz i Śnieżynka (na której podstawie, Andersen stworzył postać Królowej Śniegu). Kościół utożsamił Dziadka Mroza z duchem biskupa Mikołaja , zaś gdy Św. Mikołaj zaczął przypominać wyglądem krasnoludka, kościół zaczął doszukiwać się podobieństw między czapką krasnoludka (popularnym nakryciem w Europie Wschodniej i na stepach Euroazji), z czapką noszoną w średniowieczu przez zachodnich biskupów. Krasnoludek był duchem domowym, który rodził się z jajka kury wysiadywanego pod pachą przez Babę Jagę. Brzmi dziwnie? Ale tak pisali autentycznie dawni historycy! W jasełkach jako czarny charakter umieszczono Heroda, zaś pierwszą gwiazdkę zaczęto łączyć z betlejemską, mimo, iż betlejemska nie była pierwszą gwiazdą. Wygląd świąt stał się w Polsce mocno rodzimowierczy, tak że obecnie tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i np. w Anglii czy USA różnią się znacznie.
Rzeczywiście, nigdy w ciągu całego roku tylu takich guseł jak w te święta nie wykonuje się . A dlaczego tak jest? Ponieważ święto wspaniałe to jest, dlatego też diabeł chce się w nie wmieszać. Dlatego ludziom do myśli przeświadczenie wkłada, że ich zaklęcia większą moc na czas tego święta mają. Ale czy prawdopodobne może być to lub jakiekolwiek inne święto, dzień tak święty i wzniosły, może gusłom, rzeczom tak haniebnym i godnym potępienia moc nadać? Jak prawdą być mogły, że to, cona cześć Boga się dzieje, moc temu nadałoby , co czci dla Boga się sprzeciwia? To wielki błąd ich rozumu Jest. – Jan z Holešova, mnich benedyktyński
Dziadek Mróz z animacji Miś Uszatek
Samo słowo „Bóg” pochodzi z animizmu słowiańskiego, choć pośrednio. Misjonarze nie mogli znaleźć wśród Słowian żadnego słowa na opisanie istoty nadprzyrodzonej, ale zauważyli, że część nazw istot w jakie wierzą Słowianie, kończy przyrostek „-bóg[9]” jak np. Strzybóg – czyli zły „żywy wiatr”, była to jednak tylko zasada gramatyczna bez większego znaczenia. Słowo „bóg” używany jako określenie Jahwe powstało w wyniku skrótu od słowa Białobóg, czyli u Słowian jednego z synonimów najpotężniejszej istoty, choć podobnie jak w religiach Syberii, mocno odległej i nieokreślonej. Wśród Słowian istniał mit o stworzeniu świata, w którym istota najwyższa wyławiała z morza świat, a pomagała mu druga istota, która potem go zdradziła. Motyw powstania świata z wody, jest obecny u narodów Syberii i można spotkać podobny mit (włącznie z istotą drugą – zdrajcą) nawet u Jakutów i Ewanków, zaś sam motyw „wyłowienia” występuje nawet u Ajnów na Sachalinie i Hokkaido [!]. Kwestia tożsamości Białoboga z nieznanym stwórcą, potwierdza Prokopiusz z Cezareji, który w O wojnach Gockich opisując tzw. Sclawenów, pisze o ludziach wierzących, że dobrym losem kieruje „Białobóg”, a złym „Czarnobóg”. Czarnobóg pojawia się z kolei też w opisach wierzeń Połabian, w Kronice Słowiańskiej, saskiego Helmonda z Bozowa. Jest to o tyle ciekawe, że przypomina nieco motyw z perskiego zaratusztrianizmu, a gdy ten powstawał Persja obejmowała w swoich granicach sporą część ludów ałtajskich, wywodzących się ze stepów Euroazji i Syberii, spokrewnionym ze Słowianami – Uzbeków, Tadżyków i Kirigisów. Czy to oni dodali swoje wątki do religii zmieniając ją synkretycznie w zaratusztrianizm? Jeśli ta religia połączona z wierzeniami Hebrajczyków stworzyła judaizm i co za tym idzie – chrześcijaństwo, to czy w chwili chrystanizacji Słowian „koło się zamknęło”? Co ciekawe, językoznawcy są pewni, że Persowie mieli kontakty z ludami używającymi podobnych języków co Słowianie. Świadczy o tym np. takie słowa z Perskiego jak „Bwaga”.
Białobóg i Czarnobóg wzorowani na ryciny gliniane Słowian na ukraińskiej czajce z legendy. Kaczka symbolizuje tego ptaka występującego w jednej z wersji mitu, co ciekawy w tym miejscu jest wielka analogia do motywu stworzenia świata według Ajnów, gdzie zamiast kaczki jest pliszka.
Mitologia słowiańska rozpowszechniła się w popkulturze zachodu bardzo wcześnie – na taką skalę mitologia celtycka czy skandynawska pojawiła się w niej dopiero na przełomie XIX/XX wieku (np. Tolkien), a grecka w renesansie. Wpływ animizmu wschodniego na zachodnią kulturę sprawił, że religia ta połączyła się z chrześcijaństwem, stąd takie stworzenia jak wampir, wilkołak czy duch (choć na świecie on był obecny w takiej postaci też w religiach Syberii, Japonii, Kanady czy Grenladnii) przestały być kojarzone przez mieszkańców zachodu ze Słowianami, bowiem stały się tak znanym elementem kultury, że nikt już później nie pytał o ich pochodzenie. Dyfuzjonizm kulturowy działa dwukierunkowo i w efekcie jedna kultura wpływając na inną sama ulega jej wpływom. Marcin Luter krytykował kościół, twierdząc, że animizm wypełnił chrześcijaństwo (a w zasadzie katolicyzm i prawosławie) do takiego stopnia, że odbiega od „prawd” biblijnych. Jednak synkretyzm międzykulturowy stanowi ogromne źródło rozwoju i sprzyja zachowaniu pokoju między odmiennymi społecznościami. Gdy w XVI wieku protestanci zdecydowali się zerwać z synkretyzmem, Europa pogrążyła się w wojnach, które na wiele lat zahamowały proces integracji Europejskiej, odseparowując politycznie od siebie wschód i zachód ponownie.
Grupa Rusinów Moskiewskich na spotkaniu w stolicy.
Które narody są najbardziej spokrewnione ze Słowianami? Do których nam najbliżej? Czy jednocześnie z powodu pokrewieństwa, mają również podobną kulturę? Co to zmienia dla nas taka informacja? Dawniej, szukanie pokrewieństwa między Słowianami, a innymi ludami był wyłącznie w mocy tajnych projektów Stalina czy Rosyjskich Carów, dzisiaj jest możliwe dzięki współczesnym metodom badawczym. Które więc narody są najbardziej z nami spokrewnione? Jeśli mówić o Polsce i myśleć o pokrewieństwie, nasuwają się oczywiście narody takie jak Czesi, Słowacy, Rosjanie, Ukraińcy, Serbowie, potomkowie Połabian, Słoweńcy, Chorwaci czy Bułgarzy (którzy wbrew temu co może się zdawać, są narodem Słowiańskim nie tylko językowo). I o ile jest to oczywiste, to mało kto może odpowiedzieć na pytanie: a z kim są spokrewnieni sami Słowianie? Bowiem to największa (ponad 300 mln) grupa ludzi w „Europie” (jeśli umieścić sztuczną granicę na Uralu), o zaskakująco podobnych językach, dzielonych na 3 podgrupy językowe.
Flagi krajów słowiańskojęzycznych wzbogacone o symbole ludowe, kojarzone z danym krajemFolklor Ukraiński
Słowianie to dwa geny – R1a1a7 (wschód), oraz J2j2 – występujący na południu. Najprawdopodobniej Słowianie szli na południowy wschód, gdyż tylko taka opcja wyjaśnia stopniowe pojawianie się J2J2 przez Ukrainę, aż po Dalmację, a fakt że R1a1a7 też idzie również z „północnego wschodu na południowy zachód” (najstarsze, odkopane ślady DNA pochodzą z jeziora Onega w Karelii), a zbieżność języków i urody Chorwatów i Polaków (R1a1A7 versus J2j2) jest jednoznaczna, co sugeruje, że osoba która miała R1a1 urodziła pierwszą osobę o haplogrupie J2, nazywamy to wyodrębnieniem. Obecność haplogrupy R1a1a7 u Polaków, Słowian Wschodnich i Zachodnich, a i też południowych jest ogromna (ponad 60%), co w genetyce oznacza, że ponad połowa ludności tych ziem pochodzi do tej samej pary. Prócz tego w Polsce mamy: J2j2 oraz uralskie N1c1. Nie uwzględniłem tutaj gen celtyckiego, bowiem występuje ona tylko w rejonach gdzie mieszkają potomkowie niemieckich kolonistów (Malbork, Stargard, Gorlice) co również nie wymaga dalszych wyjaśnień.
Jako wskaźnik będzie stosowany wskaźnik R1a1 w danym narodzie, w porównaniu do występowania ilości takiej grupy w Polsce. Wskaźnik może wydawać się dziwny, ale jest bardzo często stosowany jako ustalenie pokrewieństwa Słowian z innymi ludami. Pominięto natomiast pojedyncze obszary Europy Zachodniej zamieszkiwane przez udokumentowanych historycznie polskich imigrantów (Burgundia, Katalonia, Andaluzja, Bretania) z przyczyn oczywistych. Badania DNA pochodzą między innymi z Transpacyfical Project, Eupedii i German Language DNA Tree Project,
Które więc narody są najbardziej spokrewnione ze Słowianami?
Węgrzy – 40/60 + J2
Mimo zawiłości unikalnego języka, Węgrzy są jednym z europejskich braci Słowian. Węgrzy to unikalny naród, którego język można określić jako podobny do kazachskiego czy mongolskigo, a jednocześnie południowosłowiańskiego, choć słowa są niezrozumiałe. Cechuje go duża ilość podwójnych samogłosek, a jednocześnie takie słowiańskie słowa jak „szajba” brzmią zdecydowanie węgiersko. Węgrzy to około 10 milionowy naród, który ma zarówno R1a1 jak i J2 w miarę podobnych proporcjach, wraz z Ukrainą oraz Rumunią, wydaje się stanowić brakujące ogniwo między ludami o dominacji R1a1 a J2.
Rumunowie – 40/60 + J2
Grupa Rumunek na spotkaniu ludowym
Negatywne skojarzenia łagodzi fakt, jako iż Romowie, Rumunowie, a Rome ma ze sobą miej więcej tyle wspólnego ile Indianie z Indiami. Rumunowie to ponad 20 milionowy naród i 4-ty kraj pod względem ludności w Europie Wschodniej, przez Rzymian zwany Dakami, czyli jednym z ludów tzw. Sarmatii czyli terenu od Bułgarii (Tracji), przez Rumunię i Ukrainę oraz Białoruś. Ta ostatnia wchodziła też w skład Scytii, czyli według greckiej nomenklatury – obszaru aż po Autaj i jest to kwestia istotna w określeniu późniejszy ludów. Sporo nazw miast w jeżyku Daków kończyło się na „ow” lub „owo”. Dakowie jako jedyny na wschodzie Europy, stale przejęli łacinę, choć nadal można natknąć się w języku Rumuńskim, na słowiańskie zgłoski i końcówki. Mieszkańcy Dacji często korzystali z przywilejów rzymskiego obywatelstwa, przedstawiając się jako „Rome” co zostało z przyzwyczajenia na tyle długo, aż zaczęli się nazywać Rumunami. Zaś „Romowie” (naród pochodzenia indyjskiego) przyszedł do Polski przez Bułgarię, Rumunią i Czechy. Stąd zaczęto ich zwać Romami (od Rumuni, gdzie zresztą sporo z nich mieszka) i Cyganami (od Czech, skąd też przychodzili). Jest to jednak lud nie związany ani z Rzymem, ani z Rumunami.
Litwini, Łotysze i Estowie 30/60
Litwini przy rzece
Litwa i Łotwa to grupa narodów zwana „Bałtyckimi” lub „Bałtosłowiańskimi”. Język Litewski (Lietuviu) oraz Łotewski (Letuviu) do siebie podobne, można też znaleźć podobne słowa jak w języku Polskim nawet na Łotwie. Litwa to ważny naród, bowiem przez wiele lat połączony z Polską unią Polsko-Litewską. Istotna jest też kwestia Estonian/Estów, bowiem choć uważa się że ich język jest bardziej podobny do Fińskiego, to jednak genetycznie jest spokrewniony bardziej z Łotyszami i Litwinami. Nie ma w tym nic niezwykłego – bowiem Estowie (Esti) jako lud, który pozostawał w separacji, często poza wpływem religii czy innego kraju (Rosji czy Polski), oraz żyjący na samym końcu obszaru dzisiejszych Republik Bałtyckich, nie uległ zmianom które nastąpiły w języku Litewskim i Łotewskim. Populacja 3 republik to około 5 mln ludzi. Litwini południowi ulegali od XV wieku polonizacji, co spowodowało na początku XX wieku, wojnę między Polską i Litwą, kiedy to Marszałek Józef Piłsudski próbował anektować Wilno z powodu ich deklaracji językowej w spisie powszechnym. Litwa zasłynęła dawniej z włączenia do siebie Białorusi i Rusi Czerwonej, zaś Łotwa i Litwa stanowiła państwo Zakonu Kawalerów Mieczowych.
Prusowie 30/60
Mieszkańcy przygranicznego miasta Gołdap
Prusowie to wyjątkowy krewny Finów, który dzięki separacji w puszczach wielkich jezior nie uległ wpływom i zmianom jako zastał republiki bałtyckie, stąd zachował gen N1c1 na równi z Finami. Stanowią niemal całą ludności północnej części województwa Warmińsko-Mazurskiego (i Pomezanii), Obwodu Kalingiradzkiego oraz blisko połowę ludności południowej części tego województwa oraz Prus Litewskich (Mariampol, Otta itd.) Po licznych agresjach na Polskę zostali powstrzymani po 40 latach ciężkich walk z Zakonem Krzyżackim, podczas których obie strony dokonywały gwałtownych i kontrowersyjnych metod walki, często ze stratami dla cywili. Ostatecznie na terenie Prus powstało Państwo Zakonu Krzyżackiego, którego władzę obalili sami Prusowie, tworząc Księstwo (potem Królestwo) Prus, łącząc siły z Połabianami, Ślązakami i Pomorzanami Zachodnimi (jako tzw. Prusacy) i razem nieodwracalnie przetasowali porządek Europy i większości świata. Prusowie ulegali latynizacji, a po XVII wieku ich język zanikał. Obecnie mówią po Polsku, Rosyjsku bądź Litewsku. Ich populacja to koło 2 miliony. Spokrewnionym z Prusami narodem są Jaćwingowie (mieszkańcy Suwalszczyzny czyli Sudowianie) o jednak nieporównywalnie łagodniejszej historii. Ich pokrewieństwo ze Słowianami, również wynosi 30/60.
Flaga języka Jaćwińskeigo
Finowie i Lapończycy 30/60
Laponki odbierają nagrodę filmową za film o Samach
Lapończycy czyli mieszkańcy północnej Szwecji, Norwegii oraz Finlandii, oraz Finowie – czyli mieszkańcy południowej Finlandii to jedna z dwóch (obok Skandynawów) niespokrewnionych ze sobą ludów półwyspu. Język Fiński, Lapoński i Estoński są do siebie podobne (zaliczane do język Uralskich), wszystkie 3 narody żyły w dość oddalonym obszarze kontynentu. Charakterystyczną cechą języka Fińskiego jest bardzo duża ilość podwójnych samogłosek i niezwykle częste występowanie samogłoski po spółgłosce, przed którą występowała taka sama samogłoska. Zarówno Finowie jak i Lapończycy utworzyli specyficzne struktury społeczne, zaś ich mitologia jest podobna do słowiańskiej, syberyjskiej, a nawet japońskiej. Wpływy mitologii fińskiej było widać, chociażby w słynnej powieści Dolina Muminków. Lapończycy ulegli sporej finizacji na terytorium Finlandi, zaś Lapończycy na wschodzie – skandynawizacji językowej, lecz jednocześnie lekko zmiękczając skandynawski język na terenie Szwedów i Norwegów (co nie wystąpiło z kolei w Dani). Obecnie Lapończycy i Skandynawowie dzielą półwysep po połowie na 2 odrębne strefy ludności, podobnie jak w z Finami w Finlandii, tam jednak różnice między obiema ludami są znikome.
Chazarowie 50/60
Event w Rostovie nad Donem
Lud zamieszkujący obszar pomiędzy Morzem Kaspijskim, a Morzem Czarnym na północ od gór Kaukaz. Opisywany był już w Biblii, gdzie uległ mityzacji. Chazarowie tworzyli własne państwo (Kaganat) i w ich dziełach można było natknąć się na wzmianki o „Kaganacie Północy”, którego to obecnie często uważa się za wzmianki o strukturach państwowe Słowian. Chazarowie w ostatnich wiekach naszej ery stali się częścią Rosji i stopniowo przyswajali język rosyjski, obecnie używając już niemal tylko tego jeżyka. Chazarów od ludów bliskowschodnich oddzielają góry Kaukaz. Wbrew teoriom z XX wieku, z wyjątkiem pojedynczych przypadków (Czeczeńcy i imigranci wczesnego średniowiecza) oba grupy ludów nigdy nie przekroczyły Kaukazu używając go jako granicę dwóch wielkich zbiorów cywilizacji, a granica to pozostaje niezwykle napięta do dziś. Zauważa się sporo podobieństwa antropologiczne między Chazarami, a mieszkańcami wschodniej i nie tylko Ukrainy, oba części należały do zachodniej Scytii. Chazarowie stali się częścią teorii spiskowych, między innymi tej, że mieli by krzyżować się z Izraelitami, naród Żydowski miał być fałszerstwo. Jednak testy DNA jednoznacznie wykluczają takie wydarzenia, potwierdzając też „nieprzekraczalność” Kaukazu. Uzbrojenie dawnych Chazarów przypomina mocno kulturę Hunów, Scytów czy Mongołów.
Hunowie 50/60
Huńskie uzbrojenie w muzeum
Hunowie to ludów, który w 5 wieku naszej ery wraz z kilkoma innymi, uderzył na Cesarstwo Rzymskie ze stepów Euroazji, wyzwalając Panonię, zakładając tam państwo i ostateczne wymierzając cios przez na północną Italię, przeganiając rzymskich żołnierzy z Wenecji. W technologii i Hunów można znaleźć wiele elementów uzbrojenia i przedmiotów typowych dla Mongołów, Autajczyków, Scytów (mieszkańców obszaru od Ukrainy po Ałtaj), Rusi, Tatarów, Słowian (uzbrojenie z czasów Mieszka, podobieństwo hełmów i innych elementów zbroi), a nawet Japończyków. Symbolika kulturowa zawiera elementy typowe dla Słowian, Kirigisów, Lapończyków, Kazachów, Mongołów, Japończyków, a nawet Inuitów. Hunowie można uznać też za jeden lud z Awarami bowiem, oba ludy były bliźniaczo podobne, założyły państwo na tym samym terytorium i w tym samym czasie przyszli na ten obszar, tak więc należy to uznać za 2 nazwy jednej populacji (trzeb zaznaczyć, też w momencie kiedy Hunów nazywano już Awarami ich władza sięgała też terenów Ukrainy, co sugeruje że państwo Hunów mogło się rozrosnąć). Gdy Hunowie połączyli się ze Słowiańskimi (biorąc pod uwagę ich geny), Pannończykami powstał lud określany przez ich potomków mianem Magyar, zaś kraj ten nazywano Hungary (gary – kraj, hungary – „kraj Hunów), co w Polsce przekręcono na Węgry. Niektóre teorie mówiły dawniej, że Madziarowie (bo tak się też Węgrów nazywa) mieli przybyć dopiero w XI wieku, lecz biorąc pod uwagę podobieństwo tych ludów, w XI mogła być nie więcej niż po prostu dodatkowa fala migracji ludów stepowych. W związku z połączeniem słowiańskich pannończyków z co prawda pokrewnym genetycznie (ale już zmienionym językowo, szczególnie prawdopodobne są tutaj wpływy mongolskie) powstał unikatowy lud finalny. Nie jest pewne, kim są Hunowie którzy zostali na terenach Euroazji, lecz najprawdopodobniej mogą to być Ałtajczycy, Kirgizi czy inny lud z rejonu, a możliwe, że Hunowie byli po prostu połączeniem powyższych. Ciekawe jest to, że Prokopiusz z Cezarei w VII wieku n.e. porównywał Słowian do Hunów.
Autajczycy 60/60
Para w Ałtajskich strojach ludowych, w górach
Autajczycy to lud żyjący w Republice Autaju i okolicach w Rosji. Wykazuje bardzo wysokie pokrewieństwo z Polakami, bowiem ponad połowa obu ludów pochodzi od tego samej pary. Według, niektórych teorii wyodrębnienie się prasłowiańskiego języka miało nastąpić właśnie w górach Autaj. W kulturze autajskiej można znaleźć elementy typowe dla Kirigisów, Turkmenów czy Słowian, dla obu narodów bardzo ważnym środkiem transportu był koń. Wartym wspomnienia elementem jest fakt, że wiele mitów słowiańskich pisywanych po 966 wieku, jest podobnych do tych przekazywanych przez tysiące lat przez Autajczyków, Ewaneków (lud na zachód od Sachalinu) i Jakutów, których mity zaczęto spisywać dopiero 800 lat później (!). Język autajski stał się też bazą dla badaczy. Bowiem ze względu na podobieństwa języki takie jak Jakucki, Ewanecki czy Mongolski są nazywane „językami autajskimi”. Do tego grona zaliczany jest też zazwyczaj język japoński i ajnuski, zaś wprawni obserwatorze pewni zauważą też podobieństwo do języków Inuitów, choć to zapewne dalsze pokrewieństwo. Trzeba zaznaczyć, że wszystkie te ludy łączy ze Słowianami coś jeszcze – niezwykle charakterystyczny dla Słowian Szamanizm, Animizm, Monizm, który w kulturach Europy Zachodniej (Skandynawia, Grecja, Celtowie) i bliskiego wschodu jest zerowy. Ałtaj leży też na terenie Scytii, w nomenklaturze greckiej.
Kirigizi 60/60
Kirgiskie stroje ludowe
Kirgizi to naród, w Azji Środkowej, którego język jak wiele jeżyków narodów państw regionu, zaliczany jest do grupy ałtajskiej. Kirgizi to lud, o którym mówiło się że „nigdy nie schodzi z konia. W czasach rzymskich Kirgizi, zwani byli Sogdianami i podobnie jak pozostałe cztery ludy na wschód od Morza Kaspijskiego leżały na terenie zwanym Rouhanem (wschodnio południową częścią Scytii), do której zaliczamy też podobne cztery państwa regionu. Kirgizi to lód, którego rdzenne elementy kultury materialnej, są podobne do kultury między innymi Białorusi. Stanowią oni naród bardzo waleczny. W ciągu 30 lat, trzykrotnie zafałszowano tam wybory i za każdym razem, dyktator został obalony w ciągu kilku dni lub godzin. Język Kirgizów przypomina języki takie jak rosyjski, choć bardziej przez brzmienie, niż znaczenie w skali znacznie wychodzącej poza potencjalne wpływy.
Tadżycy 60/60
Rodzina Tadżyków
Stroje ludowe Tadżykistanu
Naród zamieszkujący Tadżykistan, przez Greków zwany Baktrainami jest jednym z najbardziej spokrewnionych ludów ze Słowianami. Przez wiele lata Tadżykistan pozostawał pod wpływami Persji, co spowodowało że w ich języku zaczęły się pojawiać pewne motywy z języka Perskiego, co utrudniło potem klasyfikację języka tadżyckiego. W przeciwieństwie do Kirgizów, naród zamieszkuje raczej górskie tereny co zmieniło nieco sposób ich bycia, nadal pozostał jednak popularny w wielu innych krajach regionu kult jednostki, co przełożyło się na jednomyślność polityczną tego narodu.
Turkmeni 50/60
Prezydent Turkmensitanu
W Turkmenii posiadają wiele elementów kultury zbieżnych z Polską, Rosją czy Ałtajem. Podobnie jak Kirgizi czy Tadżycy, mimo wpływu religii muzułmańskiej, nie są zbyt konserwatywni jako nawrócony lud z zupełnie innej grupy ludzi, coraz bardziej wraca do starych elementów kultury ludów ałtajskich, tych sprzed dotarcia wyznawców Mahometa. Turkmenii są narodem bardzo zdyscyplinowanym, stolica jest utrzymywana w jednostajnej barwie (także pod względem pojazdów), utrzymywane są specjalne zasady charakterystyczne tylko dla tego kraju, za to gas, woda i prąd są w 100% refundowane, zaś pustynne krajobrazy, zalesiane przez państwo, wspierane finansowo gigantycznymi złożami gazu ziemnego. Turkmenii byli przez Greków zwani Margianami, a przez Żydów – Chorasanami. Ich język nie ma, aż tylu podobieństw do rosyjskiego jak Kirigiski, ale i tak podobieństwa są wszechobecne i znacznie wychodzące poza potencjalne wpływy. Trzeba dodać, że wspominany wcześniej Kaganat Rouhanów przekształcony został w Pierwszy Kaganat Turketów. Z tego powodu języki Jakutów czy Tatarów nazywa się „językami Tureckimi”. Gdy Turketowie/Rouhanowie podbili Bizancjum i zlikwidowali Cesarstwo Wschodniorzymskie, ziemie te w Europie zaczęto nazywać Turcją, a rdzennych mieszkańców (Anatolian i Hetytów) – Turkami. Po odzyskaniu przez tą ludność niepodległości, nadal używa się języka dawnego najeźdźcy. Dlatego też język Turecki nie pasuje do innych języków bliskowschodniego regionu. Co ciekawe, charakterystyczny symbol ludów ałtajskich (koło jako symbol słońca z odwróconym księżycem na dole oznaczającym być może dolinę – obecny we fladze Kazachstanu i Mongolii od setek lat) został wówczas obrócony jako flaga władzy nad Turcją. To spowodowało, że od dwóch wieków używa się go jako symbol Islamu. Symbol słońca znalazł się na fladze Japonii, Grenlandii, Jakucji, Karelii czy Ałtaju, zaś w Polsce symbol słońca i „łuku” był używany przez pierwszych Piastów (wniknął w orła na herbie Dolnego Śląska) gdy to słońcem stał się motyw „krzyża z trąbkami”, reprezentujący interpretacje promieni przez ludzkie oko, używany w Polsce jeszcze przed naszą erą. Masowo widnieje w herbie wielu miast i odnaleziono podobne również z wykopalisk przedchrześcijańskich (nazwanego potocznie „luną”). Kto też wie czy oznaczają niebo o brzasku, gdyż kolorystyka większości z nich zgadza się z kolorystyką większości flag ałtajskich ludów. Do tego pierwszy orzeł na monecie przypominał mocno koguta, który to w folklorze Słowian oznacza wzejście jutrzenki i przepędzenie duchów nocy. Do tego motyw „ognika” przy kole na fladze Kaganatu Mongolskie jest taki sam jak symbol na herbie Ukrainy, a i używali go też Hunowie.
Uzbecy 50/60
Uzbeccy uczniowie
Naród Rouhański, zwany przez Greków Chorasmianami, a przez Izreaelitów – Chwarizmami. Podobnie jak w przypadku Kirgizów, język Uzbeków jest podobny do języka Ałtajczyków. Ciekawostką jest, to że zarówno w Tureckim, Uzbeckim, Kirgiskim i Tadżyckim, bóg to „xudo” lub „kudo”, co jest podobne do słowa „cudo” w języku polskim oznaczające zjawisko oddziaływania siły niebiańskiej. Tutaj jeszcze trzeba dodać podobieństwo kudo do japońskiego kami, oraz podobieństwo japońskiego kuro (czarny) do uzbeckiego kare (oznaczające czarny). Co ciekawe, termin to oznaczający istniał jeszcze przed wpływami Rosji. Uzbekistan jako kraj położony na jedwabny szlaku doczekał się wielu zabytków w stylu, który przyszedł do niego z południa, ale jednocześnie sami Uzbecy raczej nie podchodzą konserwatywnie do religii islamskiej, ważniejsze jest dla nich własna kultura, ich własne stroje ludowe (pełne motywów podobnych do słowiańskich) i ich własny sposób życia. Ich populacja to około 30 mln ludzi.
Ujgurzy 50/60
Ujgurki w strojach ludowych
Ujgurzy zwani też kiedyś Yuezinami lub Tokarianami to mniejszość w Chinach posiadająca własną autonomię – ogromną prowincję Xinjang przy granicy z Kirigstanem i Ałtajem. Ten naród przeszedł na Islam, stąd był i nadal jest często obiektem prześladowań ze strony chińskich komunistów. Obszar ten został nawrócony dawniej na islam, co jest bezpośrednią przyczyną działań komunistów. Foklor Ujgurów przypomina foklor Jakutów, Autajczyków czy Słowian. O ile ludy Ewaneków najprawdopodobniej dały początek Japończykom (haplogrupa „D1b”, szczegóły miejsca nieznane, ale wiadomo na Sachalin dotarli ze wschodu), a Jakuci – Inuitom (stąd nazwy takie jak Nebraska, Alaska, Ottawa) to według testów DNA (transpacifical project) Ujgurzy stanowią unikatowe, brakujące ogniwo między ludami ałtajskimi, a chińskimi, a jak się potem okazało – źródłem ludów austroazjatyckich (np. Wietnam), wschodnio-austronezyjskich (np. Singapur) i Tajlandczyków. To u Ujgurów (albo Mongołów?) miał się wyodrębnić haplogruopa „O”.
Hazarowie 60/60
Naród, którego nie należy mylić z Chazarami. To naród azjatycki zamieszkujący północy Afganistan. O ile południe Afganistanu jest zamieszkiwane przez typowo bliskowschodnie ludność, to północ zamieszkiwana jest przez lud spokrewniony z Ujgurami czy Tadżykami. Ludność Hazarska jest obecnie uważana za obiekt narażony na działania ze strony Talibów, jednak póki co nie dochodzi do wyraźnych prześladowań.
Pasztuni 50/60
Grupa pasztuńskich dziewczynek
Naród ten można opisać jako „Hazarów w Pakistanie”. O ile południe Pakistanu zamieszkuje typowo bliskowschodnia ludność to na północnej części przy Himalajach, żyje lud zwany Paszto. Naród łączy swoje tradycje z wpływami Islamu, a obecnie nie ma on problemów z istnieniem obok drugiej, większej grupy w Afganistanie. Warto odnotować, że zarówno Pasztuni jak i Hazarowie tworzą podwójną grupę zwaną Indo-Scytami, odnosi się to oczywiście do bliskości Indii. Jeśli jednak chcieć mówić o Indiach to trzeba uwzględnić inny istotny lud, który też wyjaśnia sporo kwestii.
Ariowie 50/60
Rodzina Ziony Hana
Ariowie to lud żyjący w Indiach i stanowiący sporą część ich populacji. O ile środkowe i południowe Indie to typowa ludność bliskowschodnia, spokrewniona z Persami to na północy blisko Himalaje mieszka ludność azjatycka, zwana Arjami. Ze zderzenia się populacji, język hinduski zawiera zarówno typowe „pustynne” bliskowschodnie brzmienie, jak i też miększe słowa, podobne do ałtajskich. Język Ariów był zapisywany przez „właściwych” Hindusów, lecz jednak zawierał już wówczas niestety sporo zapożyczeń od nich samych, a wzajemne wpływy były już obecne. Aria po hindusku oznaczała „szlachetny”, tak też zwano w starożytności Sarmatów. W XX wieku zachodnioeuropejscy badacze zaczęli zastanawiać się nad podobieństwem języków zachodnioeuropejskich do języka hindusów i persów. To stworzyło teorią o bliskowschodnim pochodzeniu Greków czy Celtów. Jednocześnie jednak problem nastąpił przy językach słowiańskich i bałtosłowiańskich. Bowiem pierwsze słowo w tych językach zapisywano kilkaset lat po chrystianizacji, w czasie gdy zdążyły już one nabrać zapożyczeń. Jednocześnie sami spokrewnieni ze Słowianami, Arjowie robili to samo od hindusów. W Rzymie łacina powstała przy substracie ałtajskiego ludu Etrusków założyciele między innymi miasta Watykan (chan?), którzy „zmiękczyli” twarde celtyckie brzmienie (w Hiszpanii dokonali tego Walencjanie też będący pozaeuropejskim ludem). To spowodowało dylemat strukturalny złożony, bowiem zaczęto uznawać jakoby Słowianie o zbyt różniący się urodą, mentalnością i kulturą od mieszkańców zachodniej Europy, miały by być z mieszkańcami Zachodniej Europy powiązani. Powstała teoria PIE, w której to „Ariami” zaczęto nazywać potencjalnych „przodków Europy”, nazwano ich też „Proto-Germanami”, mimo iż testy DNA 150 lat potem udowodniły, że Germanie, to wyłącznie brakujące ogniwo między Skandynawami, a Celtami. Stało się to przyczyną powstania ideologii nazistowskiej, choć na szczęście sam Hitler uważał Słowian za Azjatów i porównywał Rosję i Polskę do Kaganatu Mongolskiego. Mimo tego brak wiedzy o rzeczywistych ariach stał się motywem III Rzeszy, która z resztą w dawnych graniach była w większości terenów była zamieszkiwana przez potomków Słowian (Pomorzanie, Połabianie) i Bałtów. Termin „aryjski wygląd” stał się eufemicznym określeniem przeciwstawiającym się wyglądzie żydów. W rzeczywistości jednak Ariowie nie przypominają, ani Niemców, ani Żydów, a testy DNA potwierdzają pokrewieństwo Słowian z ludami Autajskimi, czemu jednak przeciwstawiają się współczesne prawicowe teorie spiskowe. Także swastyka stanowiła dawniej symbol syberyjski (być może słońca), który to przynieśli Słowianie do Europy (odkrycia sprzed naszej ery), co dało go na polskie monety, potem odznaki i też na flagę III Rzeszy (poprzez tzw. Prusaków). Ariowie zaś przenieśli go do Indii, gdzie stał się symbolem Buddyzmu i Dżinizmu, skąd poszedł też do Indii i Chin. Ze względu na pokrewieństwo Ariów z Polakami, do dziś w Indiach mówi się na mędrca „Guru”, deva śmierci „Jamą”, a Mara to demon kuszący buddę i symbol zła świata (u Słowian, Mara to demon nocnych koszmarów, co sugeruje, że oba pochodzą od stworzenia, w którego wierzyli starożytni Ałtajczycy, stąd też Anglicy wzięli słowo „nightmare”)
Komiacy i Karelianie 30/60
Komiaczka koło Cerkwi
Komiacy i Karelianie, podobnie jak jak Finowie, zaliczają się do ludów uralskich, którzy to mieli dać początek ludom a tajskim, kiedy to wyodrębnił się gen R1a1 Komiacy mieszkają na zachód od samych gór Ural, gdyż wyemigrowali z tamtą podobnie jak Karelianie. Komiacy to lud, który zamieszkuje przede wszystkim obszar Federacji Rosyjskiej (Vielikaya Roś), gdyż Rosja (Ruś Moskiewska) to jedynie jeden z wielu obszarów tego państwa, nawet na zachodniej części, choć rozpowszechnienie się języka Rosyjskiego na skutek budowy linii kolejowych może dawać inne złudzenie. Karelianie z kolei zamieszkują obwód autonomiczny, lecz Karelia jednocześnie to część Finlandii. W związku z tym naród jest podzielony. Dawniej przed II Wojną Światową, do Finlandii należała nieco większa część Karelii, potem weszła pod okupację ZSRR, a obecnie jest pod okupacją Rosji. Nadal jednak większość Karelii to obszar od wieków w granicach tego państwa.
Nenetowie/Jamalczycy
Stroje ludowe Jamalu.
Nenedowie mieszkają w autonomicznym terenie o tej samej nazwie, tuż koło oceanu arktycznego, stanowią jedna z najbardziej peirwotnych ludności uralskiej, jeszcze zanim rozpowszechniła się w samych górach. Symbole folklorowe są typowe dla ludów turkuckich czy słowiańskich. Zasłynęli między innymi dzięki oporowi przeciw carowi rosyjskiemu, a także komunistom. To właśnie na tej wysokości, najszybciej zachodziła ewolucja, która dała początek animistycznym narodom tej części świata. Jedzenie mięsa wpłynęło na kształ głowy (szczęka wysunięta w dół), zasłanianie twarzy haustami przed zimnem, na zanik zarostu na dolnej części twarzy, a samo zimno na zmiany w oczach w postaci większej ilości tłuszczu w powiekach i ich ukryciu, proste włosy mające nie przepuszczać zimnego wiatru. W różnych narodach, które później się ukształtowały z pochodzenia, z rejonów tego klimatu wyodrębniły się pewne pod-rasy i gałęzie, jedną z nich są Słowianie i Finowie. Porównanie Słowian do najmniej podobnym części owej rasy syberyjskiej może dawać złudne wrażenie, jednak już przekroczenie Łaby i kontakt z ludnością germańską, daje dobrze znać że mamy więcej cech ludów syberyjskich, tylko część z nich jest odrębną gałęzią, a my nie mieliśmy punktu odniesienia. Co prawda w Polsce można spotkać też ludzi o „germańskiej” urodzie, jednak występują oni tylko w miejscach, gdzie sprowadzono osadników niemieckich z w XIV wieku. Niemcy zaś przypominają bardziej ludność bliskwoschodnią (powieki „Hitlera” czy kształt twarzy o zupełnie innym typie szczęki). Trzeba też dodać, że obecność oceanu arktycznego, mogło być przyczyną tego, że w stworzeniu świata według tych ludach występuje tzw. mit wyłowienia czyli powstania świata z bezkresnego oceanu.
Kantowie, Mansowie, Selkupowie/Permaicy 30/60
Chata i sztuka Kantów
Ludność zamieszkująca góry Ural, o różnych odłamach językowych. Istotną sprawą jest fakt, że miejsce będące ojczyzną Lapończyków, Finów, Komiaków i ludów Uralu to (po kolei według wymienionych wcześniej języków) to: Sami, Suomi, Komi, Samoja – co z kolei jest już jednoznacznie. Podobnie jak Karelianie czy Nenedowie, są niezwykle spokrewnieni genetycznie z Finami, Estończykami, Łotwianami, Prusami i Litwinami. Co prawda występuje duże powiązanie zarówno jednych i drugich ich również, ze wspominanymi Słowianami, ale to dlatego, że haplogrupa R1a1 i N1c1 w wielu regionach euroazji przenika się nierozerwalnie, co jest tylko potwierdzeniem, pochodzenia jednej od drugiej.
Jakuci 30/60
Festiwal Jakucki
Jakuci (Sacha) mają haplogrupę R1a1, zaś reszta ma Z. w rejonie, miast Akhai, Kobyay, Evik czy Kukonu, R1a1 jest najwięcej. Trudno ustalić, gdzie wyodrębniła się haplogrupa Z, jednak Jakucja to jedna z potencjalnych kandydatów, tuż koło Kazachstanu. Zarówno język Jakucki jak i Tatarski, są często omawiane jako podobne do jezyka Japońskiego (Nihon), z kolei Japończycy według genów mają pochodzić od Ajnów, których z kolei język utożsamiano z językami Alaski, a nie od dziś wiadomo, że mieszkańcy alaski pochodzą z tej części Federacji Rosyjskiej, gdzie znajduje się między innymi Czukotka, oraz… Jakucja. Jeśli mówić o Jakutach, to trzeba wspomnieć o niezwykłym wręcz podobieństwie ich folkloru do folkloru Białorusi, zaś część z tych elementów Jakuckich występuje, u Ajnów. Jakuci z okolic miast wcześniej wymienionych to jedne z najbardziej spokrewnionych ze Słowianami populacji, według testów haplogrup Y-DNA. Dalsze losy i kwestia haplogrupy Z to już trudniejsze analizy. Pod koniec należy dodać, że mit o powstaniu świata według całości Jakutów, oraz Ewaneków jest niezwykle wręcz podobny do rdzennego mitu stworzenia świata według Słowian. Niektóre testy DNA, znajdują nawet obszar z wysokim R1a1 dalej, na północny wschód, blisko Czukatki
Kazachowie z okolic Atyuarau 50/60
Łuczniczy strój Kazachski
Kazachowie to ponownie, głównie haplogrupa Z, jednak w obwodzie Atyarau, Mangystau i Zachodni Kazachstan posiadają bardzo podobnę do Polaków ilość R1a1. Ci Kazachowie nie różnią się niczym, ani pod względem języka, ani wyglądu, gdyż tutaj R1a1 i Z się przenika. Sama kultura Kazachów bliźniaczo przypomina kultury Kirigisów, chociażby biorąc pod uwagę podobieństwo uzbrojenia dawnych Kazachów do Hunów, czy Sarmatów (Ukraińców), a patrząc aż przez Jakucję czy góry Ałtaj ma się nieodparte wrażenie, że kultura ludów z haplogrupą Z jest niemal identyczna i bardzo płynna z kulturami haplogrup N1c1 i R1a1. Symbol Słońca wschodzącego wokół gór, został we fladze Kazachstanu (o barwach podobnych do flagi Ukrainy) zmieniony tak, aby kształt góry przybierał ptak, opisywany potem jako orzeł, choć biorąc pod uwagę symbol kura jako symbol jutrzenki, być może symbol orła ma podobną genezę u kazachów jak i w Polsce, gdzie stopniowo ewoluował z kura na monetach i godłach, by potem został skopiowany przez zachodnich sąsiadów.
Partowie 50/60
Partowie są autajską mniejszością w Iranie. Zdecydowana większość mieszkańców Iranu stanowią Persowie, ludność bliskowschodnia. Pas na północy Iranu zamieszkują Partowie – ludność północnego pochodzenia spokrewniona z Ałtajczykami, w tym Słowianami. Mniej więcej 25% ludności Iranu stanowią Partowie, którzy dawniej zetknęli się z Persami. Według źródeł historycznych, Partowie dysponowali podobną do Słowian, Kazachów czy Mongołów uzbrojeniem, używając masowo łuków pancerzy stworzonych z małych płytek, byli mocno związani z używaniem koni, nosili nawet wąsy podobne do tych, które odnaleziono w rzeźbach Słowian zachodnich, podobne do tych noszonych przez wojowników ałtajskich czy mongolskich. To właśnie Partowie wprowadzili do Persji tego typu uzbrojenie, nieznane w tej części świata. Nie ulega wątpliwośći, że Partowie mieli typowo Turkuckie, Scytyjskie podejście technologiczne. Obecnie język partów został wchłonięty przez język Perski, co było powodem dylematu strkturalnego podobnego jak w przypadku Ariów i Hindusów, ostatecznie rozwiązanego przez inne źródła. Partowie po podbiciu Persów, pokonali również atakujące ją oddziały Wschodniorzymskie, a był to dopiero zwiastun ataku Autajskich ludów na Bizancjum, które stało się jasne w chwili ataku Kaganatu Turkutów, używającego identycznego niemal uzbrojenia. Obecnie Partowie stanowią mniejszość Islamskiej Republiki Iranu, lecz mimo tego, że wyznają Islam, to jednak podchodzą do niego mniej kosnerwatywnie od Persów. Partowie mieli jednak jeszcze inny wpływ na losy Persji i to nawet znacznie przez nią wykraczający. Obecny w wielu wierzeniach syberyjskich, oraz w religii słowiańskiej „mit wyłowienia” posiada podobny wątek do zoroastrańskiego motywu Ahur Mazdy i Arymana. Zoroastarianizm pojawił się w Persji nagle i w nieoczekiwany sposób spotkał się z rdzenną religią Persji – Mitryzmem. Z czasem dał początek wątkom pierwszych ksiąg Bibli. Sugerując podobieństwo do mitu słowiańsko-autajskiego (syberyjskiego), oraz genetycznej oraz antropologicznej (w kwestii fizycznej), obecności ludów pochodzenia syberyjskiego na północy Persji, można wywnioskować, że Ahur Mazda i Aryman to to samo co stwórca i wróg w religiach syberyjskich (w słowiańskiej, przedstawiony jak Białobóg i Czarnobóg), jako wynik syntezy mitryzmu z szamanizmem. Co z koleji potem połączyło się z wierzeniami Izraelitów i utożsamiono z Jahwe (co ciekawe, pierwsze księgi Biblii mają pewne motywy nie po jawiące się potem) co dało początek Judaizmowi. Następnie zaś wywodząc się z Judaizmu, chrześciajństwo musiało ulec wpływowi słowiańskiego szamanizmu (w ten sposób utożsamiono upadłe anioły z diabłami, Jana Chrzcielna z Kupałą, Maryję z Jutrzenką) – doszło więc do pewnego rodzaju sprzężenia zwrotnego.
Tatarzy 50/60
Tatarki na festiwalu
Po XVIII wieku większość Tatarów posługuje się językiem Rosyjskim. Trzeba jednak wiedzieć, że mimo dość małego obszaru występowania języka Tatarskiego, to de facto Tatarstan zaczyna się tuż za Moskwą. Tatarzy posiadają wiele dorobku technologicznego podobnego do dorobku Hunów czy Kirigisów. Do tego ich zdobienia są podobne do zdobień Jakutów, sami Tatarzy są kulturowo pomiędzy Jakutami, a Kirigisami. Należy zauważyć natomiast, że Jakuci czy Tatarzy są źródłem zdobień znanych z „Tureckich Dywanów”, gdzie wzory płynne układają się jako odbicie lustrzane i tworzą popularny wzór. Po podbiciu półwyspu Tureckiego przez Turkutów (czyli w dużej mierze Tatarską) przynieśli na bliski wschód azjatyckie wzory. Wzór „arabski” w bliższym przyjrzeniu się jest czymś zupełnie innym niż wzór „turkucki” (błędnie nazywany tureckim, tak jak z resztą hetyci są błędnie nazywani turkami). Motywy tych zdobień przypominają nieco słowiańskie motywy ludowe, dywany turkuckie były szczególnie popularne w Rosji, a i także w Polsce, stanowiąc poniekąd jedno z motywami Polskimi.
Ewanecy 30/60
Ewanecy koło namiotu
Podobne zagęszczenie typowego dla słowian genu posiadają również Ewanecy, szczególnie ci z okolic obwodu Jakatenburga, sporo z nich na zachodzie mówi już tylko po Rosyjsku, natomiast w środku i wschodzie nadal obecny jest ich język. Ewanecy posiadają własne obwody autonomiczne. Stworzyli stroje, które jak wiele w regionie są dostosowane do zimna. Takie stroje stały się prekursorem chociażby japońskiego (wcześniej ajnuskiego) kimona, oraz turkuckiego (jeśli nie uznawać samych Ewaneków za część turkutów) żupanu. Według wykopalisk, stroje chroniące przed zimnem tego typu nosili Słowianie jeszcze przed chrztem. Ewaneckie różnią się tym, że charakterystyczne są dla nich zdobienia, które wraz Buriackimi, są uważane za prekursora zdobień Indiańskich. Ewanecy to lud szamanistyczny, a wiele motywów z ich mitologii jest podobne do motywów z mitologii słowiańskiej. Jeśli zaś wrócić do Indian, to warto wspomnieć, że Indian, Inuitów, Buriatów, Ałtajczyków, Słowian, Finów, Ewaneków oraz Ajnów, oprócz szamanizmu łączy jeszcze jedna istotna rzek – wszystkie 9 ludów stawiały(ją) totemy.
Gaugazowie 40/60 + J2
Gaugazowie na uroczystości ludowej
Gaugazowie to lud ałtajski mieszkający w Mołdawii, mający podobne zdobienia na strojach ludowych co Jakuci, zaś niektóre ich nakrycia głowy przypominają stroje Ewaneków czy innych ludów syberyjskich.
Nepalczycy 50/60
Nepalski góral
Wraz z Ariami (hindusami „azjatyckimi”) istnieje, druga ponad 30 mlnowa społeczność Nepalczyków – ich język jest podobny do języków używanych przez tą pierwszą ludność. Sami Nepalczycy są szczególni podobni do Ujgurów. Wartym odnotowania faktem jest niesamowite wręcz podobieństwo mentalności Nepalczyków do mentalności Polaków. Oba narodu wyznają zasadę, że jeśli czegoś nie ma trzeba, improwizować i poradzić sobie samemu. Nie jest dla nich dziwną rzeczą, piec kurczaka palnikiem propanowanym, gdy nie ma akurat kuchenki pod ręką. Ponadto potrafią zawsze się przeciwstawić gdy coś im się nie podoba, tak chociażby odparli atak Brytyjczyków w XIX wieku, czy obalili w 2008 monarchę, który dawniej w ramach komunizmu ogłosił się żywym bogiem robiąc szkody w całym Nepalu. Podobne u Nepalczyków jest podejście do wykorzystywania przedmiotów do innych celów niż domyślne, gdy jest to konieczne, w Polsce zwane żartobliwie januszyzmem, popularne też w Japonii.
Udmurci 60/60
Wioska Udmurcka
Udmurci są narodowością żyjącą pomiędzy Tatarstanem, a Uralem. Ich stroje przypominają żupan, albo kimono.
Baszkierzy 50/60
Baszkierska rekonstrukcja militarna
Baszkierzy (Baskiria) to jeden z ludów, który deklaruje się wśród ludności pochodzenia Chazarskiego (okolice Rostowu nad Donem). Ich języki, wraz z tararskim (Tatarzy Krymscy) jest pozostałością po języku Chazarskim, który zaczął zanikać po XVI wieku. Baskierzy używają symboli tamgi – które to występują wśród wielu ludów spokrewnionych ze Słowianami, oraz wielu symboli związanych z runami, wywodzącymi się z symboli analogicznych do tamgi (widocznych często w dywanach rejonu). Te symbole dały początek dwóm odmianom głagolicy (oprócz analogii kroju i pokrewieństwa ludów, kilku kronikarzy wspominały jakoby Słowianie mieli korzystać z run), a po połączeniu z literami greki – cyrylicy. Baszkierzy to też naród, który podczas drugiej wojny światowej wsparł Oś, oczekując po 1941 roku możliwości walki ze Stalinem.
Karaczajowie 50/60
Trudno powiedzieć czy Karaczajowie są związani z miastem Karachi, bowiem lud ten nawiązywał zapewne kontakty. To kolejny już lód Rosji, który nazywa się na „K” co nie jest przypadkiem. Jednocześnie Karaczajowie jako strój ludowy wykorzystują coś co przypomina Żupan, a wśród motywów ludowych są zarówno kręte przypominające dywan Kazachski, jak i motywy „pikselowe” (typ haftu podobnie jak na Ukrainie) przypominający wzorki Jamalskie czy Białoruskie.
Kumycy50/60
Docieramy do takich więzów pokrewieństwa, że Komiacy i Kumiacy, których dzieli ponad 2 000 km, mają tak anologiczne języki, że narody określają siebie niemal tak samo (coś jak Słowacy i Słoweńcy). A to tylko jeden z przypadków. Ludność R1a jest uważana za pierwszą, która osiodłała konia (ktokolwiek widział Husarię, Kazachstan, Scytów, albo Kirgiztan ten wie o co chodzi) nic więc dziwnego, że ludy rozpowszechniły się i rozmnożyły na takich odległościach. Kumycy to kolejny przykład symbolu tamgi w kulturze, analogicznej do tamgi Jaćwińskiej, oraz charakterystyczna „Ruska czapka”. Kumycy mieszkają w podobnym rejonie co dwa poprzednie populacje. Budują jurty i mają instrumenty podobne do tych, których używali starożytni i średniowieczni Słowianie.
Nogajowie 50/60
Nogajowie to kolejna już ludność z grupy ludności Chazarów nie-rosyjskojęzycznych w Rosji. To równocześnie nieco różniąca się urodą od pozostałych braci z rejonu. To jednocześnie jedna z ważnych ogniw pomiędzy rasą słowiańską, a daleko azjatycką – a takich ogniw – można na Syberii znaleźć masę. Nogajowie posiadali kiedyś własne państwo – własną ordę (czy jest to związane ze słowem „horda?” – najpewniej tak) czyli jedną z nazw oprócz kaganatu dla większości państw używanych dawniej w tym rejonie. Łączy się ich z Kumanami i Kipczakami – najpewniej to jeden lud). Są powiązania z Kałmucją (podejrzanie dziwna po raz kolejny nazwa?), ale według jednej z tez Kałmuci przybyli z Mongolii co by się zgadzało, gdyż różnią się zarówno od Nogajów jak innych ludów regionu, według innych to z kolei „Mongołowie Zachodni”. Kałmuci tak jak reszta Chazarii stała się częścią Rosji po XVI wieku, kiedy to Ruś Moskiewska (czyli jedyna „właściwa Rosji”) była już tylko kilkunastoma procentami powierzchni Carstwa…
Indie w XVIII wieku były podzielone na wiele państw. Państwa środkowe i południowe zamieszkiwała ludność bliskowschodnia, zaś państwa północne ludność azjatycka. Jednym z tych państw był Nepal czy Bhutan, dziś nadal odrębne. Afganistan był podzielony na pół między jedną, a drugą ludność. Taki stan istniał od początku tej cywilizacji.
Kalkuta zastała założona w 1690 roku przez pracownika Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej Joba Charnocka. Miasto w zaledwie sześćdziesiąt lat stało się najprężniej działającą placówką handlową rosnącej jak na drożdżach.
Kluczowe znacznie Kalkuty sprawiło, że jej dyrektorzy bardzo poważnie podeszli do raportu, jaki dotarł do Londynu pod koniec 1755 roku. Sporządził go agent działający we francuskim porcie Lorient. Szpieg donosił, że w kierunku Indii wyruszyła flotylla kilkunastu okrętów wojennych. Na ich pokładzie miało się znajdować ponad 3000 ludzi. Chociaż później wyszło na jaw, że doniesienia były fałszywe, to z uwagi na toczącą się wojnę Anglii i Francji polecono Rogerowi Drake’owi ufortyfikowanie Kalkuty. Gubernator strzegącego miasta Fortu William natychmiast przystąpił do wykonania rozkazu jednak Cesarz Państwa Mogołów odpowiedział mu, że fortyfikowanie miasta jest niezgodne z umową między Państwem Mogołów, a kompanią, Drake jednak odmówił i wydalił posła, gdy ż Francuzi zdążyli już zacząć pustoszć Anglię i nie mógł ryzykować losu pracowników i obywateli UK w portach handlowych, zaś upokorzony i rozżalony Cesarz Narayan Singh wysłał armię do Kalkuty. Licząca podobno aż 70 tysięcy ludzi armia nawaba pomaszerowała „na podbój Kalkuty, żeby nauczyć moresu „zuchwałych kupców”. W kolejnych dniach nadciągnęła reszta wojska. Przy takiej dysproporcji sił wynik oblężenia mógł być tylko jeden.
Mimo wszystko gubernator postanowił stawić czoła przeciwnikowi. 16 czerwca – po tym jak na miejscu pojawił się Siradź ud-Daula – Mogołowie ruszyli do szturmu. Zacięte walki o miasto trwały trzy dni. Dopiero 19 czerwca opór Brytyjczyków się załamał. Drake jego jeden z nielicznych zdołał uciec na pokładzie statku.
Sytuacja uległa diametralnej zmianie w momencie, gdy jeden z pijanych żołnierzy Kompanii, „któremu właśnie rabowano cały dobytek, wściekł się, wyciągnął pistolet i zastrzelił złodzieja”. Mimo wcześniejszych zapewnień Siradźa, że nikomu nie spadnie włos z głowy: Wszystkich jeńców zaprowadzono do niewielkiej celi, długiej na pięć i pół metra, szerokiej na cztery metry, z jednym małym oknem, słabym dopływem powietrza i praktycznie bez wody. Tę celę znano jako „czarną dziurę”.
Według spisanej dwa lata później „mocno koloryzowanej i zmitologizowanej” relacji Holwella do „czarnej dziury” trafiła jedna kobieta i 145 mężczyzn, z których rzekomo aż 123 zmarło. .
Rozwścieczony Siradź ud-Daula postanowił dać nauczkę Brytyjczykom. Pierwszym celem stało się przedstawicielstwo Kompanii w Kasimbazarze. Jako że przewaga atakujących była miażdżąca Anglicy skapitulowali i ukorzyli się przed nawabem. Uchroniło ich to co prawda przed śmiercią, ale wszyscy cudzoziemcy zostali zakuci w kajdany i trafili do lohu Jakakolwiek była faktyczna liczba ofiar, to wydarzenia z 20 czerwca 1756 roku wywoływały olbrzymie oburzenie u kilku pokoleń Brytyjczyków.
Sytuacja Angli wydawała się przesądzona, jednak dla Hindusów handel z Anglią był ważnym elementem gospodarkę, bowiem przez Kalkutę przechodziła ponad połowa handlu azjatyckiego angielskich armatorów, a wielu z nich wynajmowało porty na wybrzeżu, o możliwościach eksportu nie mówiąc. Szybko znalazła się rzesza Hindusów chcąca stanąć po stronie Brytyjczyków, władcy lokalnych księstw oraz nowa formacja zbrojna – Sipajowie
W roku 1748 hinduskie oddziały tzw. Sinpajów zaczęły wstępować do wojsk kompanii wschodnioindyjskiej. Rozwijały się one bardzo szybko i wkrótce stały się podstawą armii brytyjskiej. Początkowo organizowane były głównie na południu subkontynentu, a w ich skład wchodzili głównie maplillowie; w drugiej połowie XVIII w. armia bengalska składała się głównie z braminów i Radźputów.
23 czerwca 1757 roku, doszło do bitwy pod Palasi. Wojska Sipajuw współpracująće z Anielskimi żołnierzami w 1803 zdobyły Delhi, w 1818 pokonana została konfederacja Marathów, a w 1849 r podbity zostało państwo Wielkich Mogołów – Pendżab. Na wschodzie Indii władza należała bezpośrednio do Komapani, jednak nadal istniało wiele lokalnych państw, z czego większość byłą rozmiarów dużego, lub bardzo dużego państwa Europejskiego. Jako język urzędowy wprowadzono angielski zamiast perskiego, popierano działalność misjonarską, wprowadzono kolej i telegraf, zwalczano także pewne zwyczaje sekt, jak np. sati. Wkrótce jednak wybuchł kolejny konflikt wewnętrzny.
Istotnym i bezpośrednim powodem rewolty była kwestia hinduskich wierzeń i obyczajów. Zapowiedź, że hinduscy żołnierze będą mieli zagraniczną służbę, groziła im utratą przynależności kastowej. Drażliwym problemem okazało się również wykorzystanie tłuszczu wołowego lub wieprzowego w nabojach karabinowych, co stało się głównym powodem wybuchu rebelii. Krowy są dla hinduistów zwierzętami świętymi, zaś dla muzułmanów świnie są nieczyste, toteż używanie ładunków z papierem nasączonym takim tłuszczem (żołnierze przed wystrzeleniem musieli odgryzać kapsel papierowego naboju) było dla jednych i drugich naruszeniem przepisów religijnych i groziło utratą przynależności do kasty i staniem się pariasem.
aś 8 wsparło ją. Również siły zbrojne Nepalu stanęły po stronie proangielskiejgo stronnictwa. Powstańcy skupili się wokół władcy mogolskiego Bahadur Szaha II i walczyli na południu kraju jednak większość Spijaów pozostała wierna Brytyjczykom, i w rebelianci 1858 r. zostali pokonani, a Bahadur wydalony. Rok potem Kompanię Wschodnioindyjską znalazła się w postępowaniu upadłościowym, gdyż na skutek powstania zniszczona jej wszystkie aktywa. Największa wówczas firma na świecie, zniknęła z powierzchni ziemi zaledwie w moment, gdy to zatopiono jej statki i zabito personel, zaś majatek zrabowano. Był to ogromny cios dla UK, gdyż była ona źródłem podatków, dla Indii nie stało się to jednak problemem, gdyż miała inne sposoby na handel z Europą.
Szereg księstw i krajów oddawało się pod unię personalną z UK, niektóre z księstw były przez nich przejmowane, gdy lokalny maharadża nie miał naturalnego spadkobiercy, lub w drodze umowy, w zamian za dotacje dla państwa w zlocie. W Uni personalnej z Wielka Brytania ostatecznie pozostawało: Awadh, Zjednoczone Prowincje, Centralne Prowincje, Bombaj, Madras, Bengal, Cejlon, Asam, Sind, Baluczystan, Pandab. Królowa Wiktoria w roku 1876 została koronowana na Cesarzową Indii, czyli królową księstw, w któych przejęła rolę władcy. Niepodlegle pozostawaly za to Khaipur, Hajdarabad, Majsur, Trawankor, Goa, Gudzarat, Radzputana, Khaipur, Gudzari, Patiala, Simla, Kasmir, Sikkim, Bhutan, Silong, Manipur, Bahawalpur Orisa, Helkar i Sidhia, które na skutek specjalnych umów były wierne Brytyjczykom politycznie w zamian za wsparcie militarne, same tez utrzymywały swoje liczne wojska, które w razie czego wspierały wojska Brytyjczyków i Sipajów. Niejednolity twór zwany potocznie „Indiami Brytyjskimi” nie może być więc traktowany jako podmiot prawa międzynarodowego, gdyż nie spełnia definicja państwa. 1911 roku stolicą podległych Koronie królestw ustanowiono Nowe Delhi i przyjęto język angielski jako urzędowy, ze względu na duże podzielenie językowe lokalnych mieszkańców. W roku 1938 Cesarstwo Indii posiadało 1005 miast, których ludność łącznie przekraczała 10 mln mieszkańców (w tym: 3 miasta >0,5 mln osób i 35 miast w przedziale 0,1–0,5 mln osób).
Żołnierze Armii Bombaju, na południu Indii – 1880 rok.
Polityka brytyjska w tym czasie odznaczała się ostrożnością i opierała się na utrzymywaniu lojalności lokalnych władców i wielmożów. Unikano także tematów religijnych. Wykształcona miejska inteligencja hinduska zyskiwała jednak coraz większą świadomość narodową i zaczęła domagać się udziału w rządzeniu, takiego jak miała arystokracja. Domagała się tego zwłaszcza Partia Kongresu, utworzona w partia polityczna 1885 r. Miarą sytuacji było utworzenie w 1885 roku Indyjskiego Kongresu Narodowego w 1906 roku Ligi Muzułmańskiej. i skupiająca głównie hinduistów. Siły Sipajów był ponad 3 razy liczniejsze, niż siły osób pochodzenia angielskiego. Przyjął się zwyczaj rekrutowania do armii przede wszystkim grup ludności uznawanych za wojownicze, do których należeli Pendżabczycy, mapillowie, a zwłaszcza Gurkhowie.
Oddział Sipajów – Galurków na północy Indii.
Wydano szereg ustaw w zakresie socjalnych warunków pracy, m.in. wprowadzono w zakładach pracy jeden dzień w tygodniu wolny i zakaz zatrudniania dzieci poniżej dziewięciu lat. W liczne rozruchy w miastach i bunty chłopskie, zmusiły władze do wydania ustaw antymonopolowych i pro-agralnych. Przeprowadzone zostały znaczące reformy w oświacie i nauce. Rozbudowano szkolnictwo, utworzono sieć gimnazjów, uniwersytety w Kalkucie, Madrasie i Bombaju, zakładano instytucje badawcze (Botanical Survey of India). Równocześnie w Indiach rozpoczęły się przemiany struktur gospodarki feudalnej i manufakturowej na nowocześniejsze struktury gospodarki kapitalistycznej. Przystąpiono do rozbudowy linii kolejowych i sieci drogowej na całym subkontynencie.
Sieć kolejowa Indii stała się pod koniec XIX wieku jedną z największych na świecie, a w 2001 roku dostała się do księgi rekordów Guinessa, jako „największy pracodawca”. Kiedy po udanej japońskiej akcji militarnej „Azja dla Azjatów” w wyniku, które siłą zdekolonizowano ponad 10 państw, Azji południowo-wschodniej i oceanii, zamieszkiwano dzisiaj przez ponad 350 mln ludzi, Indie zaczęły rozważać formalne wypowiedzenie powiazań z UK, zaczęto gromadzić wojska, zaś przestraszone porażką w Malezji, Filipinach i Birmie, Anglicy bały się starcia z Indiami, gdyż oznaczały by one unicestwienie, ostatnich resztek sił UK uniknęły prób zatrzymania Hindusów. W 1947 oficjalnie proklamowano Republikę Indii i Republikę Pakistanu. Złota era trwała, aż do lat 60-tych kiedy to na skutek zwycięstwa rewolucji komunistycznej, Indie przez kilkadziesiąt następnych lat były kojarzone, z głębokim kryzysem gospodarczym.
Mimo, iż komunizm upadł po 1989 roku, to jednak Indie są często kojarzone ze słabą gospodarkę na osobę, wypadając mniej więcej pomiędzy Ukrainą, a Mołdawią. Jest to tylko iluzja. Ogromna wartość szarej strefy, sprawia że Indie posiadają poziom na osobę co najmniej taki sam jak Chiny, a może i nawet większy.
Pewne części tekstu pochodzą ze strony „Wielka Historia” i „Wikipedia.org”.
Rozwój i historia narodów nie jest oparta na deklaracji słownej oraz na używaniu jednego z wielu języków, lecz na tożsamości bezwględnej. Często jeden lud wydawał się dominatorem innego, w rzeczywistości to ten drugi przejmował nad nim władzę. Stworzenie pojęcia grup językowych i ocenianie narodowości po języku stworzyło błędy w przypadku językowych syntez i adaptacji (oraz zapożyczeń) bowiem procedura ta oznaczała, że wystarczyło aby naród zadeklarował inny język by nagle zniknąć z mapy. Jednym z najlepszych przykładów jest Rosja, której definicja zmieniła się tak że deklarowanie narodowości Rosyjskiej, nie oznacza deklaracji narodowości… Rosyjskiej?
•Na niebiesko zaznaczono obszar zamieszkiwany przez ludność pochodzenia rosyjskiego, na różowo – obszar zamieszkiwany przez ludność pochodzenia nie-rosyjskiego.
Ruś była obszarem obejmującym tereny od Zamościa po Moskwę, od Petersburga po Odessę. W granicach dzisiejszej Rosji istnieli Słowianie Ilmeńscy, Radymicze i Watycze. Dalej zaczynał się już Tatarstan, Karelia czy Komia. Mieszkały tam już bardziej różniące się plemiona w porównaniu z Białorusinami czy Ukraińcami – Marioie i Mieszczerowie.
•Po XIII wieku, z małych księstw stopniowo wykształciło się jedno duże państwo na najbardziej wschodniej części Rusi – Ruś Moskiewska. •Do XV wieku państwo było relatywnie niewielkie. Dopiero po XVIII wieku ogłaszano wstąpienie kolejnych terenów do Carstwa Rosyjskiego. Działania te spotkały się z akceptacją miejscowej ludności, co umożliwiło zmianę na taką skalę. W ciągu 300 lat państwo Rusinów powiększyło się o ludność Tatarską, Chazarską, Karelską, Lapońską, Komiacką, Nenecką, Jamalską, Jakucką, Ewanecką, Ałtajską, Ajnuską, Jupicką i wiele innych. Ostatecznie w XX wieku tereny dzisiejszej Rosji zamieszkiwało ponad 150 różnych narodowości, a Rosjanie stanowili tylko niewielką jej część.
W XVI wieku za Uralem nie było śladu działalności Rosjan, zaś kronikarze byli w stanie opisać tamtejsze ludy, choć oczywiście musieli przyjąć pewna umowność. Choć ludy te miał podobnie jak Rosjanie kulturę wywodzącą się z animizmu i wiele wspólnych cech zdobień czy mitów to jednak nie byli samymi Rosjanami
Budowa kolei transsyberyjskiej rozpowszechniła język rosyjski wśród innych ludów. Na początku XX wieku był już obecny na południowym krańcu Rosji. W tedy też zaczęła być budowa na nowa ideologia – zjednoczenie ludów słowiańskich, uralskich i autajskich, które miała być kontynuowana przez ZSRR. Wchłonięto Litwę, Kirigistan, Kazachstan i inne kraje, a także próbowano zdobyć tereny, Finów, mniejszości Peszto w Pakistanie, mniejszości Partów w Iranie oraz Ujgurów w Chinach. Stalin przewidział pokrewieństwa między ludami dziesiątki lat przed testami DNA, Hitler z kolei określił ZSRR jako sukcesora Chanatu Mongolskiego, Turkuckiego i Scytyjskiego. Napięta była sytuacja ws. Ajnów którzy byli brakującym ogniwem między Japończykami, a Orokami z Sachalinu.
•Według autora Jednego Artykułu rdzenna ludność Sachalina składała się z Ajnów i innych ludów rdzennych, a obecna składać ma się z „Rosjan”. W rzeczywistości praktycznie cała składa się z rosyjskojęzycznych Ajnów i paru innych rdzennych ludów, więc jest tym samym ludem i przede wszystkim – autochtonicznym (tekst, który ujrzałem na Wikipedii natychmiast zmieniłem). W taki sam sposób dochodziło do fałszerstwa autochtonicznej ludności w USA, kiedy to mapy robiono na podstawie tego kto deklarował jaki język, nie zaś na podstawie tego skąd były ich geny. Podobne fałszerstwo istniało w przypadku Kanadyjskich Inuitów, kiedy to podczas fałszowania wydarzeń z XIX wieku przez środowiska antyklerykalnych, sprowokowano Inuitów do wysadzanie kościołów i zniszczenia pomnika JPWII. Interpretacja fałszywych danych demograficznych ma często charakter histeryczny.
Istnieje jeszcze wiele innych przykładów takich działań w środowiskach takiego typu i wykorzystujących niewiedzę do sprzedaży swoich książek i prasy, gdyż zjawisko te jest błędnie mylone z „eksterminacją”, gdyż zniknięcie narodów z mapy nie jest związane z ich śmiercią lecz błędem w katalogowaniu ludności. Nigdy nie zdarzyło się aby jakiś naród zniknął, co najwyżej zmieniał język. Przykładów jest sporo.
Nie da się sprawić by lud, który drugiemu jednocześnie próbuje narzucić dany język osiągnął sukces (przykłady chociażby rusyfikacji w Polsce), bowiem daje to odwrotny efekt. Gdy jednak naród dobrowolnie przyjmuje dany język, to wówczas jednocześnie naród używający jeżyka, który przyswaja naród „przyswajający” sam staje się pod jego wpływem (jedna z zasad teorii dyfuzji, w tym przypadku przypomina Newtonowską zasadę „akacja reakcja” czyli Nietzhe’owe „ciemność patrzy w ciebie, gdy ty patrzysz w nią”) i dwa języki się łączą, w proporcjach zależnych zazwyczaj od populacji. W tym przypadku mówimy natomiast (podobnie jak w przypadku ameryki południowej) o jeszcze innym zjawisku. Rosyjski był językiem urzędowym pozwalającym na porozumiewanie się wśród ludności władającej 150 językami. Mimo, że wiele z nich było tak podobnych że ludzie mogli się zrozumieć, to jednak ogólnie jako całość był problem. Co za tym idzie 150 narodów aby porozumieć się między sobą również w codziennych sprawach (np. Ewanek jedzie na Jakucję pracować w fabryce, zarządzanej przez Buriata i ma sąsiada Ałtajczyka) używali Rosyjskiego – w ten sposób stał się on tak opłacalny, że się przyjął, tym bardziej że miał masę podobnych zgłosek i zasad gramatycznych. Głównym ośrodkiem rozwoju nowego języka była kolej transsyberyjska, duże miasta i rejony nadrzeczne oraz górnicze.
Kiedyś podczas wywiady dla kanały „Planeta Abstrakcja” o Dałmucji – zapytano mieszkankę dlaczego zadeklarowała w spisie „narodowość Rosyjską”. Odpowiedziała, wówczas że „Dałmuci są rodzajem Rosjan”, co świadczy o zmianie definicji słowa Rosjanin – ta pierwsza straciła na aktualności już po 1600 roku… (a także dowód dlaczego lepiej nie używać spisów powszechnych jako źródła na temat narodowości…)
W 1991 po nagłej likwidacji ZSRR ludność naprędce zorganizowała nowe państwa na terenie dawnego państwa. Twór zwany Federacją Rosyjską obejmuje jedynie 1/30 całej po wierzchu i choć aglomeracja Moskwy zamieszkiwana jest przez 10 mln mieszkańców, a gęsto zaludnione są też inne obszary Rusi Moskiewskiej to jednak jest to tylko mała część całej Federacji Rosyjskiej, zaś Ruś stanowi tylko ułamek całego elektoratu Federacji Rosyjskiej, która jest często nazywana właśnie tak, nie zaś Rosją, gdyż Rosją jest tylko w ułamku.
Mimo, iż nigdy język Rosyjski nie był tak powszechny to jednak nie zmienia to nic w kwestiach demograficznych. Ciekawa jest sytuacja z Chazarami, gdyż jednocześnie druga połowa tej ludności znalazła się wiek temu w granicach Ukrainy (wschodnia Ukraina oraz Krym) i choć obecnie mówią po Ukraińsku to jest jedną populacją ludem i obecnie stara się dołączyć do Rosji, aby zjednoczyć się z resztą ludu Chazarów, zamieszkujących między innymi Rostow nad Donem.
Do dziś stawiane są mocne wątpliwości co do tego, czy postacie namalowane w średniowieczu i potem był takie jak w realu. Nie ma wątpliwości, że malowano wiele z nich na podstawie pamięci osób, które je pamiętały jak i i opisów z dawnych kronik. No i o ile szczegóły można sobie darować, to jest jedna rzecz, która sprawia, że należy zakwestionować nie tyle to kogo malowali malarze tacy jak Jan Matejko, ale raczej to… jaki właściwie naród malowali. Bowiem nie ulega wątpliwości patrząc z bliska na ich obrazy, że osoby które rysują na 100% nie mogą pochodzić z Polski.
Broda wygląda jak u Greka, albo Hetyty, a to tylko czubek góry lodowej.
Mieszko I, Kazimierz Wielki czy Bolesław Chrobry wyglądają bardziej na Jezusa niż na Polaka. Czy wzorowano się na Jezusie? Cóż, jeśli jakiś obraz robiono w Grecji czy Włoszech to nie była to dla nich duża różnica. Osoby, które jedną po raz pierwszy zobaczyły ludność Polski musiały być w dużym szoku, bo nie przypominała ona tego co znali w Rzymie czy w Państwie Franków.
Trzy dawne przedstawienia Kazimierza Wielkiego, a pierwsza (ostatnia) to współczesna rekonstrukcja.
Weźmy np. trzy rekonstrukcje Kazimierza Wielkiego, w tym obraz Jana Matejki, który choć opisywał i malował Polskę, to na obrazach widać wyraźnie, że to nie są Polacy, a akcja równie dobrze mogła by się dziać we Francji, albo Hiszpanii. Dzisiaj powiedzieliśmy by, że przedstawianie Polaków dając im zupełnie inne geny to już razisz. Nie mam wątpliwości, że takie przedstawianie mogło dawać mylne złudzenie o tym kim jesteśmy, Najprawdopodobniej osoby, które to malowały wzorowały się na mieszkańcach Europy zachodniej.
Od góry: Mieszko II, Bolesław Chrobry, Bolesław Śmiały, Leszek Biały.
Porównując malunki z rekonstrukcjami ze strony „Szlak Piastowski” możemy zauważyć masę interesujących różnic. Po pierwsze – oczy, W porównaniu do pierwszych, druga wersja wygląda z punktu widzenia pierwszych, mocno… mongoidalnie? Może to dziwić, z jednej strony patrząc na pierwsze obrazy mamy wrażenie, że to są oczy jakich w Polsce nie ma. Wówczas opcja ze zdjęcia drugiego wydaje się wówczas nagle taka naturalna i dziwnie znajoma. Jeśli spojrzymy więc teraz na współczesnych polityków Polskich: Kaczyńskiego, Morawieckiego, Sasina – widać, że to ten sam naród co na zdjęciach nr. 2. Z koli elementy twarzy ludzi ze zdjęć pierwszych przypominają raczej Emanuela Macrona albo Merkel. Druga kwestia to kształt szczęki – królowie są tutaj przedstawiani ze szczęką wysuniętą w przód – tak jak u Niemców, Anglików czy Greków – niby szczegół, ale bardzo (bardzo) wpływa na wygląd. Z kolei Polacy mają szczękę wysuniętą w dół i tak pokazano na zdjęciach nr. 2. Każdy kto oglądał amerykańskie filmy, wie że szczęka wysunięta w przód to jedna z cech ludów celtoidalnych – czyli praktycznie całej zachodniej Europy.
Jeśli spojrzymy na obrazy z zachodniej Europy, ze średniowiecza to zauważymy, że postaci mają jakieś dziwne oczy. Dziwne? Nie – bowiem, taki wygląd jest normą w zachodniej Europie. To nie oni są dziwni, to my jesteśmy dziwni dla nich.
Niemka na plakatach Hitlera odnośnie rasy germańskiej – proszę zwrócić uwagę, że to ten sam kształt twarzy i powiek co na średniowiecznych ukazaniach kobiet. Czy jednak w Niemczech, mieszka też „nasza rasa”? Tak, na Połabiu – ale Połabie to nie Niemcy!
Trzeba zdecydowanie przejść do włosów – jedna podstawowa zasada narodów Słowiańskich, Bałtyckich i Fińskich – te ludy NIE MAJĄ nigdy falujących włosów. Mają ZAWSZE proste. Jeśli Polak nie posiada prostych włosów, to albo zmodyfikował, albo nie umył, albo umył i nie wysuszył (syndrom Hawajki), albo nie jest Polakiem, tylko Niemiec mówiącym po Polsku. Takich mieszka w Polsce około 2 mln, sprowadzono ich głównie za XIII wieku – czyli bardzo dawno temu. Do sławnych Niemców polskojęzycznych należy między innymi gdańszczanin Donald Tusk, który zachował nawet niemiecką wymowę „r”, czy też dawny bohater walk o Warszawę Aleksy „Alek” Dawidowski.
Tusk i Adamowicz – tylko jeden z nich jest rdzennym mieszkańcem Pomorza.
Gdyby odcedzić mniejszość Niemców i zmyć z Polek farbę do włosów i inne modyfikację, zobaczymy że każdy Polak ma ciemne (ciemnobrązowe, czasem czarne) proste włosy. Innym mitem przedstawianie Polaków jest kwestia przedstawiania Słowian – są oni pokazywani praktycznie zawsze jako blondyni. Nie ma to sensu – blond włosy to cecha ludności Germańskiej (która od celtyckiej różni się właśnie kolorem włosów) i skandynawskiej (tutaj występuje też kolor rudy) – każdy kto widział rudą zauważy pewnie podobieństwo do słynnej Pipi, w nie tylko włosach. Zarówno potomkowie Skandynawów (sprowadzeni być może w IX wieku, prawie pół miliona) jak i Niemców (2 mln) różnią się nie tylko wyglądem ale i mentalnością od Polaków.
Oczy ludności R1a1a7 (60%) , J2 (20%) i N1c1 (10%). na terenie Polski w różnym wieku i płci. Te grupy to praktycznie całość autochtonicznej ludności kraju. 1000 lat temu nie mogły być inne, a jeśli już były to mogły być tylko węższe (wpływ klimatu ojczyzny R1a – Karelii na ewolucję).
Mimo, że strona „Piastowski Szlak” pokazała, królów i książąt nieporównywalnie wiarygodniej to jednak zabrakło kwestii włosów. Oczywiście, nie raz królowie rodzili się z mieszanych małżeństw (część książąt mazowieckich chociażby), ale na rekonstrukcji są pokazywani jako Polacy czystej krwi, tylko ze zmienionymi włosami – i tak więc coś tu nie gra. Prawdą jest, że nie było wówczas takich możliwości dbania o włosy, ale jednak widać na rekonstrukcji, że to nie są poplątane włosy, ale naturalnie się kręcące – więc się nie zgadza ten element. Po za tym Polacy dorośli nie mają jasnych włosów. Co prawda nasz lud rodzi się często z jasnymi włosami, ale to nie kwestia genów, ale przejściowy albinizm, który zanika do 10 roku życia. Tak samo jest z resztą z niektórymi ludami azjatyckimi w okolicach Tybetu, Uralu czy azjatyckimi Hazarami, o Finach i Jakutach nie wspominając. To nie geny, to dorastanie komórek do produkcji feomelaniny.
Poniżej ciekawa rekonstrukcja Bezpryma. Co prawda lepsze były by włosy ciemnobrązowe, ale i tak jest to paradoksalnie najbardziej wiarygodna wersja – wreszcie włosy są normalnego kształtu.
5 lipca 1945 Wielka Brytania i Stany Zjednoczone miały wycofać „uznanie” Rządu RP na uchodźstwie, uznając powołanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z udziałem Stanisława Mikołajczyka za wykonanie części postanowień konferencji jałtańskiej w kwestii powołania rządu polskiego uznawanego przez wszystkie państwa tzw. Wielkiej Trójki (Wielką Brytanię, USA i ZSRR). 25 czerwca 1945 rząd Tomasza Arciszewskiego w nocie przekazanej tym państwom odrzucił postanowienia, stwierdzając, że swoje uprawnienia konstytucyjne przekazać może tylko rządowi wyłonionemu w wolnych wyborach w kraju.
Ostatnie jednostki Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i sił wywodzących się z AK działały w Polsce do 1961 roku, zaś siły na zachodzie rozformowano w 1947 roku, po sfałszowanych przez PPR wyborach parlamentarnych w Polsce (styczeń 1947) – oprotestowanych, lecz podobno „uznanych” przez kraje zachodnie. Tak przynajmniej według teorii miało być. Pytanie? Czym jest uznanie międzynarodowe? Czy istnieje coś takiego? Czy jest jakikolwiek zapis o tym? Czy uznanie międzynarodowe to akt czy czynność prawna? Czy coś takiego w ogóle istnieje, czy to tylko i wyłącznie pojęcie słownikowe? Czy Churhill powiedział wprost „Uznaję wybory komunistyczne za legalne”? Po za tym, zawsze można uznawać istnienie rządu Rzeczpospolitej Polskiej jako jedynego legalnego i jednocześnie podpisywać umowy międzynarodowe z rządem komunistycznym, jako organem tymczasowym, tak jak Stolica Apostolska posiadała umowy z Generalnym Gubernatorstwem, co uważała za konieczna dla dobra wiernych. Oba rzeczy się nie wykluczają. Tak samo jak jednoczesne uznanie Taiwanu i ChRL się nie wyklucza. Kto ma ręce i wolną wolę może podpisać umowę z kim tylko chce.
Centrum Edukacyjne im. Janusza Kyrtyki zorganizował ostatni debatę z udziałem prawnika i historyka, jednak większość dyskusji dotyczyła albo uznania, albo działań zbrojnych i nie wyjaśniła niczego w sposób progresywny, a jedynie bardziej szczegółowo opowiedziała to co było już dawniej znane i zadała pytania w sposób bardziej zaawansowany.
Na pewno należy postawić od razu dwa wnioski: 1. Uznanie międzynarodowe to prawo ZWYCZAJOWE. 2. Uznanie międzynarodowe nie zmienia statusu prawnego, gdyż – nie ma w żadnej konstytucji, ani konwencji takiego zapisu, a jeśli jest to ogranicza je konkretnymi procedurami i ma charakter tylko i wyłącznie dyplomatyczny, bowiem konwencja międzynarodowa jest nieważna, gdy nie jest zgodna z konstytucją danego kraju i nie obowiązuje wówczas na jego terenie. 3. Uznanie rządu nie wynika z prawa, a raczej jest osądem co może mu podlegać, tym samym może wynikać z faktów, albo z sympatii politycznych (np. uznanie aneksji Krymu przez władze Syrii czy Kuby). Więc nie ma tutaj procedur, a prawo jest zdecydowanie nauką ścisłą.
Lata po II Wojnie Światowej to okres bezprawia w większości świata, gdy to komunizm rozszerzał się na kolejne kraje, a kolejne puczu powodowały powstanie kolejnych reżimów, wzajemnie działających. Najwięcej było ich w Afryce, Bliskim Wschodzie, Azji i Europie.
Wyobraźmy sobie teraz, że rząd Federacji Rosyjskiej wycofuje uznanie dla rządu Polskiego i uznaje za rząd Polski jedyną w Polsce prorosyjską partię. Następnie pożycza im miliardy PLN. Następnie wycofuje im uznanie i daje je prawdziwemu rządowi Polski i mówi, że mają spłacać kredyt. Jeśli istnieje coś takiego jak „uznanie międzynarodowe” to należy uznać, że taka sytuacja jest realna. A nie jest, więc tak samo nierealne jest wycofanie uznania międzynarodowego dla rządu w Londynie, tak jak i samo pojęcie „uznania międzynarodowego”. Czy ważne jest np. uznanie złożone pod przymusem np. użycia sił zbrojnych przeciwko krajowi, albo presją ataku? Niewątpliwie wiele krajów zachodnich było pod taką presją Stalina, który posiadał liczniejsze od NATO siły zbrojne. Z punktu widzenia prawa legalność władzy komunistycznej można łatwo podważyć.
Stalin z herbem Polski. Oficjalnie władze ludowe ruszyły na Berlin już bez korony.
Generalnie aż do 22 grudnia 1990 kiedy to prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał władzom III RP symbole legalności władz i sukcesji wywiezione z Polski w 1939:
oryginał Konstytucji Kwietniowej podpisany przez Piłsudskiego
oryginalne pieczęcie prezydentów RP
oryginalne pieczęcie senatu RP
wstęgi wielkie orderów Orła Białego i Polonia Restituta z krzyżami
sztandar RP
Jedynym legalnym rządem RP był rząd RP na uchodźstwie. Władze komunistyczne nie były legalne i zdawały sobie z tego sprawę. Często podaje się argument uznawania władz komunistycznych przez inne państwa za probierz ich legalności. Tego rodzaju rozumowanie jest niedopuszczalne samo w sobie. Wynika z niego bowiem, że jedynym warunkiem legalności konkretnego rządu jest jego uznawanie przez inne państwa. Tymczasem takie uznawanie może wynikać z akceptacji faktów dokonanych, a nie prawa.
Akcja ta zakończyła się ostatecznie niepowodzeniem. Generalnie jako czynniki podważające legalność władz komunistycznych można podać:
Władze te zostały niejako „przydzielone” Polsce z pominięciem legalnego rządu w Londynie przez siłę obcą co stanowiło pogwałcenie umów międzynarodowych
Władze te zostały uznane pod warunkiem przeprowadzenia wolnych wyborów – warunek ten nie został dotrzymany na skutek sfałszowania referendum 1946 oraz wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1947 Komuniści zdawali sobie sprawę z ułomności własnych tytułów do rządów w Polsce i dlatego prowadzili od lat 50-tych aż do 1970 akcję rozpracowania prezydenta RP na Uchodźstwie, która miała doprowadzić do:
Sprowadzenia prezydenta do kraju
Przejęcia od niego symboli ciągłości państwowej
Mapa wojny RP z PRL w okresie do 1956 roku. Z mapę usunąłem dane o przesiedleniach ponieważ wszystkie jakie można znaleźć pochodzą oryginalnie od plakatów propagandowych z 1946 roku i nie mają odzwierciedlenia w wynikach przesiewowych testów DNA mieszkańców ziem odzyskanych jak i kresów. Rząd RP nie uznawał zachodniej granicy co widać bardzo dobrze… potomkowie państwa Bolesława Krzywoustego, mieszkający na tych ziemiach poczuli wówczas, że już nikt ich nie chce… Co ciekawe, na tych ziemiach działał przed długi czas partyzantka nazistowska.
Mówiąc o uznaniu mamy problem: jak to jest z tym uznaniem międzynarodowym? Liczy się procent krajów, które uznają? Znaczenie? Jeśli użyć określenia: „większość”, no to na pewno uznanie władz komunistycznych było dość powszechne. Jeśli ChRL i Indie by uznał dany kraj to miał by już uznanie państw z 1/3 ludnością. Świata. Ale czy ważne jest uznanie jeśli organ uznający jest nielegalny? Czy państwo, które ma być uznane, samo musi być uznane? Jeśli do tego dojdziemy to albo uznanie międzynarodowe jako pojęcie traci podmiotowość i znika ze słownika, albo dochodzi do zapętlenia (jak z kursami walut) i też traci tą podmiotowość jako pojęcie. Więc należy ignorować błędne pojęćie „uznania międzynarodowego” i skupić się na ZAPISACH prawa. Po za tym – co uznawaniem de jure i de facto? Bo tutaj też jest przecież podział. Do pojęcia „uznanie międzynarodowe” należy więc zastosować proste, znane i jednoznaczne równanie: (p ⇒ ~p) ⇒ ~p. Zgodnie z prawem redukcji do absurdu, jeśli zdanie p pociąga za sobą własne zaprzeczenie, to takie zdanie jest fałszywe. Inaczej mówiąc, twierdzenie fałszywe wyklucza samo siebie.
Rząd Londyński mógłby spokojnie dochodzić swoich praw przed trybunałem w Hadze i niezaprzeczalnie musiał by zwyciężyć, gdyż władza komunistyczna nie miała prawnych argumentów, a argumenty w postaci głowic nuklearnych sędziów nie interesują bo to nie ich zawód. Do tego warto zaznaczyć, że uznanie międzynarodowe jest kłopotliwe też dlatego, że słowo „uznanie” ma w języku Polskim dla odmienne znaczenia. Churchill użył zaś „recognition”, a nie „appreciation”, co zmienia wszystko.
Pytanie, czy rzeczywiście jednak go „nie uznali”? Opcja dualistyczna jest przecież wielce prawdopodobna. Rząd i pełniącą funkcję doradczą Radę Narodową tworzyli przedstawiciele głównych partii politycznych w Polsce, jak również stronnictwa założone już na emigracji. Do poważnego kryzysu konstytucyjnego doszło w latach 1954-1972, kiedy pomimo zakończenia ustalonej zwyczajowo siedmioletniej kadencji, prezydent August Zaleski odmówił ustąpienia ze stanowiska. Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie rządu, powołano kolegialną głowę państwa – tzw. Radę Trzech. Pomimo braku międzynarodowego uznania, państwo kontynuowało swoje istnienie. Złożone z poszczególnych ministerstw, Skarbu Narodowego, a były zdolne do zbierania (dobrowolnych) podatków, między innymi przez sieć reprezentacji/delegatur na całym świecie, w dalszym ciągu reprezentowało demokratyczną Polskę i finansowało Solidarność w tym, między innymi, podobno nawet broń. Działały podziemne radia i przed długi czas zbrojna partyzantka, zaś potem walka z użyciem masowej liczebności, koktajli mołotowa itd. Członkowie AK to też w dużej mierze pospolite ruszenie, tylko używające innego uzbrojenia. Nie ma jedna znaczenia jaka jest broń, tylko ile watów ma dany ruch oporu. Bo po co komu milion wojska, jak można mieć 10 mln bojówkarzy? Z resztą z kolejnymi latami, produkcja materiałów wybuchowych na własną rękę stawała się rażąco wręcz proste. Duże ilości nawozu sztucznego i cukru w przemyślne PRL, sprawiały że rakiety ala Palestyna mogły być stworzone przez zwykłego rolnika.
Jeden z setek, jeśli nie tysięcy pojazdów MO/LWP wysadzonych przez wściekłe tłumy. Podczas walk w Gdańsku, wysadzono nawet Komitet Centralny PZPR w Gdańsku. Ciekawe ilu komunistów zginęło w płomieniach i nikt nie znalazł ich ciał bo został po nich tylko pył?
Pomimo braku oficjalnego uznania dyplomatycznego, polski rząd na uchodźstwie pozostawał w bezpośrednim kontakcie z szefami innych rządów, szczególnie Wielkiej Brytanii jako państwa goszczącego władze polskie w Londynie. Po wizycie Margaret Thatcher w Polsce w 1988 roku, brytyjska premier osobiście pojechała spotkać się z przedstawicielami rządu londyńskiego, aby opowiedzieć im o swoich spotkaniach i rozmowach podczas wizyty w Warszawie.
Walki z Milicją w Krakowie, maj 1989 rok „Polski Majdan”, opór i ataki na Milicję sterroryzowały wówczas PZPR podczas obrad Okrągłego Stołu, walki jednak toczył się jeszcze dalej.
W trakcie finalnego upadku komunizmu, rozpoczętych przez obrady Okrągłego Stołu w 1989 roku, rząd RP pozostał wierny doktrynie, którą w 1945 roku wyraził prezydent Raczkiewicz: Prawo Rzeczypospolitej włożyło na mnie obowiązek przekazania po zawarciu pokoju urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej w ręce następcy powołanego przez Naród w wolnych od wszelkiego przymusu i wszelkiej groźby, demokratycznych wyborach. Uczynię to niezwłocznie, gdy Naród będzie w stanie wyboru takiego dokonać.
Komitet Centralny PZPR w Poznaniu, zdobyty przez strajkujących w 1989 roku.
W efekcie wybór przez Sejm generała Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta nie został uznany za wiążący, pomimo ciężkich okoliczności w ramach samego rządu londyńskiego. Dokładnie w dniu wyboru Jaruzelskiego zmarł bowiem przedostatni prezydent RP na uchodźstwie, Kazimierz Sabbat. Jego następcą – jeszcze tego samego dnia, został Ryszard Kaczorowski, który jednoznacznie przyznał, że nie ma mowy o uznaniu żadnych wyborów, które nie będą w pełni demokratyczne i wolne. „Byliśmy zdziwieni, że wybrano generała Jaruzelskiego, którego poprzednie działania nie bardzo predestynowały go do tego, aby został Prezydentem Rzeczypospolitej” – powiedział.
Dopiero po wyborach w listopadzie i grudniu 1990 roku, wygranych przez Lecha Wałęsę, prezydent Kaczorowski wraz z rządem premiera Edwarda Szczepanika zdecydowali o przekazaniu insygniów władzy do kraju. Po przedstawicieli delegacji przyleciał wówczas do Londynu specjalny samolot rządowy – Tupolew 154, który zabrał prezydenta z pierwszą damą oraz najważniejszych przedstawicieli emigracji niepodległościowej na uroczystą ceremonię na Zamku Królewskim. Ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia prezydenckie II Rzeczypospolitej, wśród nich insygnia Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski, Lechowi Wałęsie. Tym samym Rząd RP na uchodźstwie zakończył działalność.
Rząd Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźctwie, funkcjonował w latach 1939-1945 niemal bez kontrowersji natury prawnej. Po roku 1945 coraz więcej państw wycofywało „uznanie międzynarodowe” dla rządu, zaś warunkiem tego było zorganizowanie wolnych wyborów przez Rząd Tymczasowy i przekształcenie go w podmiot, uwzględniający organy polski podziemnej, emigracyjnej oraz wszystkie partie demokratyczne. Warunki te nie zostały spełnione, gdyż Rząd Tymczasowy Jedności Narodowej, nie dopuszczał dużej ilości legalnych ośrodków to swoich struktur, oraz zwalczał podziemne zbrojne.
Rząd Tymczasowy/PKWN nie został wchłonięty przez struktury II RP, czego żądał Churchill i Rossvelt, lecz przyjął tylko mniejszą część jego struktur. Nawet plakaty RTJN był pełne komunizmu.
W roku 1947 sfałszowano wybory, tym samym nie dopełniając również drugiego warunku. Obowiązująca wówczas Konstytucja nie dopuszczała istnienia podmiotu takiego jak Rząd Tymczasowy/Rząd Tymczasowy Jedności Narodowej, gdyż w związku z brakiem możliwości zebrania się Parlamentu, na skutek okupacji to prezydent przejmował rolę ustawodawczą, poprzez rozporządzenia z mocą ustawy (dekrety). W roku 1947 wybory wygrało Polskie Stronnictwo Ludowe, które powinno przejąć wówczas władzę po Rządzie na Uchodźctwie, jednak ruch komunistyczny nie dopuścił ich do władzy, ogłaszając się samozwańczym zwycięzcom wyborów, tym samym w związku z tym faktem siłowym wprowadzaniem i utrzymywaniem władzy przez wojska komunistyczne, nie istniała możliwość zebrania się legalnego parlamentu, co spowodowało brak Konstytucyjnych przesłanek do wygaśnięcia prawomocności władzy prezydenckiej (rozporządzenia z mocą ustawy). Obowiązująca wówczas Konstytucja nie uwzględniała ponadto uznania międzynarodowego jako czynnika regulującego podmiotowość rządu.
Republika Polska – nawet nazwa kraju była fałszowana. W1944 Rząd Tymczasowy przejął nielegalnie logo Monitora Polskiego. Było to pogwałcenie praw do własności intelektualnej.
Według prawa międzynarodowego, uznanie za rząd jest bardziej ograniczone, niż możliwość uznania za państwo. kompetencji rządu emigracyjnego nastąpić może jedynie w wypadku zakończenia okupacji oraz przejęcia władzy w państwie przez inny efektywny ośrodek władzy, cieszący się poparciem miejscowej ludności. Lokalne poparcie ludności otrzymało Polskie Stronnictwo Ludowe, nie zaś stronnictwo komunistyczne. Okres 1944-1989 jest uważany przez IPN jako kontynuację okupacji sowieckiej, tylko ze wsparciem współpracujących z nim pośredników.
W roku 1990 podpisano oficjalny, wydany w dzienniku ustaw protokół przekazania insygniów i władzy prezydenckiej Lechowi Wałęsie z rąk Ryszarda Kaczorowskiego. Stwierdzono w nim, że dopiero wraz z upadkiem komunizmu Polska odzyskała po 1939 roku niepodległość i zakończyła się okupacja, zaś Lech Wałęsa stanowi następcę ostatniego prezydenta na obczyźnie.
W roku 1998 Senat Polski wydał uchwałę o ciągłości prawnej między między Drugą, a Trzecią Rzeczpospolitą Polską, gdzie uznał podmiotowość prawną rządu na uchodźctwie jako rządu Polski w okresie II Wojny Światowej i okresu komunizmu. Stwierdził też że „państwo istniejące i funkcjonujące w latach 1944-1989” nie miało podmiotu niesuwerenności. Wskazał, iż narzucono w 1956 roku Konstytucja nie uchyliła Konstytucji przedwojennej, ani zbudowanego na niej systemu prawnego.
Tego samego roku 3 marca br. w Kancelarii Senatu odbyła się konferencja odnośnie ciągłości prawnej między III Rzecząpospolitą Polską i II Rzecząpospolitą Polską, oraz jej implikacjami i konsekwencjami. Konferencja została zorganizowana z inicjatywy Komisji Ustawodawczej. W liście do uczestników konferencji ówczesny premier Jerzy Buzek podkreślił, że nie zostały do końca przezwyciężone skutki długiego okresu nazwanym przez niego „legislacyjnym bezprawiem”. Stwierdził, że nie można pominąć problemu i pozostawić go w kwestii historiografii, zaś obecny na konferencji Prof. W. Łączkowski określił struktury PRL, mianem „państwa-atrapy”.[7]
W roku 2008 członek Klubu Jagiellońskiego, Bartłomiej Radziejewski, stwierdzając że, jedynym legalnym rządem polskim przed rokiem 1989 był rząd londyński i żaden z organów PRL rządów nigdy nie był legalny, więc nielegalne są także wszystkie przeprowadzone przez PRL czynności prawne i dzisiejsze państwo polskie nie może za nie ponosić odpowiedzialności. Wydał również książkę, w której opisywał całe równania prawne, świadczące o braku prawomocności władz 1944-1989. Wcześniej podobne opinie prawne głosiły środowiska skupione wokół Leszka Moczulskiego, który mówił o konieczności prawnej „restytucji niepodległości” czyli egzekucji skutków niebyłości całego prawa komunistycznego.
Sędzia Trybunału Stanu, Robert Majka otrzymał stanowisko w 2015 r, ogłosił opinię, że PRL należy uznać zgodnie z postanowieniami 4 Konwencji Haskiej, za władzę okupacyjną tak samo jak władza Hitlerowska i jej akty prawne są „nieważne i niebyłe”.
W roku 2017 Poseł Arkadiusz Mularczyk poinformował, że poprosił Biuro Analiz Sejmowych o wykonanie ekspertyzy prawno-historycznej, której przedmiotem miała być legalność władz PRL w okresie, gdy powstało oświadczenie o zrzeczeniu się reparacji wojennych za II Wojnę Światową. Zlecił ocenę legalności władz PRL w latach 1944-53 w świetle prawa wewnętrznego i prawa międzynarodowego oraz konsekwencji prawnych tej oceny. Praca miała ocenić w gruncie jakich przepisów działała kształtująca się nowa władz, czy był to przepisy narzucone przez ZSRR, czy PRL miał możliwość swobodnego kształtowania swojego ustroju wewnętrznego i w konsekwencji czy PRL miała podmiotowość prawną. Sprawa odnosi się bezpośrednio do powstania władzy, więc jej wynik jest już przesądzony.
Dlatego też zachęcam do umyślnego łamania prawa pochodzącego z dziennika ustaw PRL. To dobry sposób by sądy musiały się zająć problematyką, a w związku z nielegalnością władz PRL – nikt nie będzie za to ukarany. Bowiem rząd PRL w świetle ZAPISÓW prawa międzynarodowego nie jest rządem Rzeczpospolitej Polskiej, za co najwyżej grupą przestępczą. Ustawa czy dokument PRL może zyskać moc prawną tylko jeśli zostanie zatwierdzony ustawą przez Parlament RP, z mocą wsteczną czy bez.
Trudno jest obecnie oszacować kim byli ludy koło rzeki Amur, którzy mięli dać początek ludności Sachalinu, gdyż niestety obecnie dane odnośnie pochodzenia ich zaginęły, ale na szczęście można nadal znaleźć przedstalinowskie mapy zachodniej syberii, czy raczej ich reprodukcję. Z nich wynika, biorąc poprzedni wpis, zasadę brzytwy oklhama i tym samym wynikające z niej domniemanie autochotniczności (oraz faktu, że Ajnowie to przede wszystkim Sachalin południowy), że wyodrębnianie się ludów szło według schematu: Ewanekowie -> Niwhowie –> Orokowie –> Ajnowie –> Japończycy. Znalazłem również mapą jeszcze starszą, bowiem oryginał z XVI wieku, gdzie opisano ludy, choć niestety zapewne mieli nieco inną klasyfikację niż obecnie (wiele ludów, klasyfikowano jako jeden, gdyż nie mogli ich najpewniej opisać tak szczegółowo jak 300 lat potem), ale i tak mapa potwierdza po raz kolejny fakt, że na syberii FR nie ma rdzennych Rosjan, tylko raczej osoby rosyjskojęzyczne, a tak naprawdę jest tam ponad 40 innych ludów, choć tak samo jak Słowianie wywodzących się z północnoazjatyckiej kultury monistyczno-animistyczno-szamanistycznej. Szukając więc pochodzenia Japończyków jest z czego brać źródła. Tożsamość języka mieszkańców północnej części rzeki Amur i Północnego Sachalina potwierdza, że weszli oni na wyspę od północy dalej są już odrębne języki niż po drugiej stronie cieśniny, co tylko jest znakiem o migracji ich na południe wyspy – a resztę już znamy.
Mapa języków używanych w Carstwie Rosyjskich w roku 1900, na wschód od Uralu. Jest ich ponad 40, a są jeszcze języki używane na Uralu i na zachód od niego (Komi, Neneci). Vyelikaya Roś to kraj wielu narodów, z którego Rosjanie (Rusini Moskiewscy) są tylko jednym z wielu. Z tego powodu należy odróżnić Rosję od Federacji Rosyjskiej.
Jeśli potraktujemy Japończyków tak jak Kazachów – niepodległy lud „wschodniorosyjski”, wszystko zaczyna się układać, zarówno jeśli chodzi o spokojne nieco „zimne” nastawienie Japończyków, przez słońce jako symbol, aż przez niepokojący fakt, że konfliktu graniczny o Sachalin to niestety konflikt nie możliwy do rozwiązania, bowiem racja stoi na zasadzie 50/50, a i też biorąc pod uwagę koncepcje ZSRR, zjednoczenia ludów syberyjskich, daje się zastanowić czy gdyby nie 1989 rok i upadek komunizmu, następnym celem ZSRR nie miała by być Japonia..
Ponad 30 ludów opisanych przez Rosjan w okolicach XVI wieku. Na mapie nie ma jednak Sachalinu, który wówczas był w granicach Cesarstwa Japonii.
Obecnie można znaleźć w Internecie wiele wykresów kołowych z wykresami donośnie analogii Ajnowie-Kamczatka. Autor przetestował DNA ponad 20 rdzennych ludów syberii północno-wschodniej. Ale źródła, które podaję to głównie „suche” testy DNA i podobieństw języków, a w w kwestii zasady brzytwy oklhama, to jest teraz wśród większości polskiego społeczeństwa olbrzymi nacisk na domniemanie autochtoniczności danych ludów. W tym przypadku można analizować dane z testów i dostępne z testów DNA i podobieństw innych. Kwestia jest o tyle istotna, że np. twierdzenie, iż Ajnowie „wymarli w latach 60-tych” jest o tyle kontrowersyjne, że sprawia wrażenie, że wszyscy ludzie na tych wyspach ponieśli śmierć, a chodzi tylko i wyłącznie o zaniknięcie języka. To może implikować, że ktoś ich zabił i zaostrzyć konfliktu międzyludowe w Rosji. Stawką jest więc nie tylko naukowa prawda, ale i stawką jest tutaj bezpieczeństwo między ludami. Bowiem domyślnie ludzie uznają, że Rosjanie ich mogli dokonać ludobójstwa, bo tak samo jak sfałszowano wybijanie Prusów przez ZK.
Jako dowód na inne, zbyt pochopne wnioski, można wziąć odkrycie grobów Inuitów w Kanadzie. Społeczeństwo nie czekało, aż śledztwo się zakończy, czy rzeczywiście dochodziło do zabójstw, tylko rozpoczęli ataki odwetowe kościoły, dokonując podpaleń.
Sam posiadam znajomego Kuryli z Iterupu, który wyglą na autentycznego Ajna. Najprawdopdobniej jego haplogrupą jest Z bądź D1b, tak jak wyszło na Research Gate. Oczywiście nie dochodzi do żadnych zamieszek na Sachalinie, ale w internecie dochodzi do ataków słownych na Rosjan i Japończyków z powodu Ajnów (pomówienia o oskarżenia nieudowodnione), które są często przesadzone, a porównywanie rusyfikiacji i japonizacji Ajnów, do holocaustu jest nie do przyjęcia. Bowiem logiczne jest, że mniejszy lud oddał swój językach jako substrat do ewolucji większego, tak jak to w Polsce było z wieloma lokalnymi gwarami. Prócz tego to Ajnowie nigdzie sobie nie poszli.
Dowodził małym państewkiem, które w ciągu kilkudziesięciu lat zwiększyło swój zasięg o ponad 400%. Atakował każdy gród jaki napotkał, wraz załogom spalał wszystko, zabijał cywilów, miał zaburzenia sadystyczne, obcinał języki i jądra podbitym ludom, gwałcił i spalał populację obcych plemion żywcem – taką historię rodem z „Piły” opowiada jedna z książek „popularnonaukowych” sprzedawanej w sieci sklepów Empiku na pierwszym rzędzie z napisem „promocja”.
Mieszko, podobnie jak Siemomysł i Bolesław I zostali przez ostatnią publikację ukazani gorzej niż Stalin.
Zdecydowanym zagrożeniem dla świadomości historycznej stanowią liczne „popularnonaukowe” książki obecne w księgarniach czy „popularnonaukowe” strony internetowe często nie tylko są niezgodne historycznie z faktami, ale i też często całkowicie niezgodne nawet z powszechnie dostępnymi źródłami. W większości przypadków można mówić o fakcie, iż sporo osób nie rozumiało samej historii, zaś w innych można mieć podejrzenia, że naciągnięcie tematu, a nawet celowe jego sfałszowanie, było dla autora najprawdopodobniej tylko i wyłącznie sposobem na marketing. Tym samym książki historyczne i strony internetowe można potraktować podobnie jak prasę z wiadomościami i być świadomym, co prasa zmienia, mutuje bądź demonizuje. Bez względu na to kto ją napisał.
Niefalsyfikowalne teorie o tym, że Mieszko zdobył cały kraj, pojawiały się już wcześniej, lecz dopiero premiera ostatniej książki, zaostrzyła wątek do poziomu co najmniej holocaustu.
Słowiańska religia szamanistyczna de nomine zaprzecza imperializmowi
A co wiadomo o Mieszku i jego państwie? W 965 roku po raz pierwszy państwo Polskie znalazło się na wizji zagranicznej kroniki (co prawda są przypuszczenia, o tym że już wcześniej było opisywane pod różnymi nazwami, lecz skupmy się przede wszystkim na czasach Mieszka). Pojawiły się tam raptem jedna informacja: istnieje państwo, którego władcą jest Mieszko. Tego samego roku Polskę odwiedził również arabski podróżnik, który jednak raczej opisywał zwyczaje ludności niż politykę (z resztą zwyczaje były nieco koloryzowane motywami w stylu „świątynia ze szmaragdów”, lecz pojawiały się też wiarygodne informacje). W 966 roku żydowski kronikarz mieszkający w jednym z księstw niemieckich opisał ponownie owego władcę i jednocześnie państwo zwane potem Polską. Informacje były raptem trzy: 1. Istnieje państwo, którego władcą jest Mieszko. 2. Mieszko posiada mocne siły zbrojne. 3. Mieszko toczy walki z Wieletami. W tym samym roku Mieszko miał też przyjąć chrzest, co opisała późniejsza kornika z Czech jak i Gal Anonim.
Pod koniec tego wieku w Dagome Iudex – umowie międzynarodowej między Polską, a Stolicą Apostolską, pojawiły się dwa dodatkowe informacje: pojawiło się określenie Państwo Gnieździskie, zamiast „państwo Mieszka” (citivas oznaczające populację, społeczeństwo lud naród/państwo) oraz opisano jego granice. Kolejne informacje o Mieszku pojawiły się w kronice Galla Anonima – opisano tam, że Mieszko był piątym z kolei księciem swojej dynastii, która była drugą dynastią kraju. Oprócz tego z wykopalisk wiemy, że Mieszko budował kościoły, a także, że wyburzał stare konstrukcje grodowe i na ich miejscu budował, nowe większe mury i elementy urbanistyczne. W X wieku nie miało być już konstrukcji starszych niż VII wiek. Sposobem pozbywania się starych elementów było ich burzenie lub palenie. Następnie na gruzach starych konstrukcji, budowano ich większe wersje.
Tak wyglądała Polska, gdy po raz pierwszy opisano jej granice. Wcześniej nikt ich nie opisywał, nie ma więc dowodów, że była mniejsza czy większa.
Mieszko stoczył konflikt zbrojny zwany bitwą pod Cedynią. Wówczas to Połabianie/Wieleci dowodzeni przez niemieckich książąt/awanturników napadli na Pomorze. Zostali odparci, zaś Cesarz potępił ich wybryk. Obecnie są spory czy atak ten chciał pozbawić Polskę niepodległości czy też po prostu dokonać zniszczeń/kradzieży w X celu. Warto zauważyć, że Marchia Łużycka to Połabskie państwo tak samo jak i Związek Wielecki, tylko że Marchia Łużycka należała już do unii ŚCR. Sami Połabianie sprzymierzeni z Węgrami, atakowali księstwa niemieckie, co skłoniło je do kontrofensywy przeprowadzonej razem z Polakami. Połabianie i ich potomkowie walczyli z Polską wiele razy potem (w tym Cedynia). Kazimierz Wielki zawarł pokój z ich największym państwem Brandenburgią, zaś kilka wieków potem – Dolna Saksonia (będąca Saksonią raczej z nazwy) była w unii personalnej z Polską i Litwą. Polacy za Mieszka walczyli z Połabianami nie ostatni raz. Patrząc na sytuację polityczną i relacje między tymi ludami, należy się spodziewać, że również – nie pierwszy. Tutaj historia doskonale jednak odnotowała, że konflikt między Połabianami, a Niemcami z ŚCR zaczął się w momencie, gdy Połabie wsparło Węgry w najeździe na księstwa Niemieckie. Wcześniej ŚCR traktowało ten lud jako co prawda innowierskiego, ale pokojowo nastawionego sąsiada. Istnienie niepodległego państwa Połabian nie stanowiło dla nich żadnego problemu.
Łaba stanowi miejsce, gdzie dawno, dawno temu spotkały wielkie grupy cywilizacyjne, kulturowo, rasowo, etniczne – granicę między Wschodem, a Zachodem. Do dziś, jedyne co łączy mieszkańców Połabii z prawdziwymi Niemcami, to język. Zderzenie cywilizacji zwiększyło ryzyko starć między różniącymi się skrajnie populacjami. Polska jednak nie zaakceptowała agresji Połabian i Węgrów na Niemcy. Jedną z najstarszych wojen w naszej historii musieliśmy stoczyć z w wyjątkowo bliskimi krewnymi.
Obecnie Połabianie są elementem propagandy prawicowych ruchów antyklerykalnych, zarzucającym „kościołowi” uderzenie na niewinny naród, także sowiecka propaganda antyniemiecka za czasów PRL, uczyniła z nich ofiarę, pokazując wojnę bez ujawnienia jej przyczyn.
Połabianie to pierwszy konflikt w historii Mieszka. Nie istnieją dowody na wojny międzyplemienne, które miał toczyć Mieszko. Burzenie grodów i stawianie na ich miejscu nowych świadczy co najwyżej o próbie zbudowania ich od nowa. W XIII wieku burzono grody i budowano murowane domy i ogrodzenia. Podobnie musiało być w X wieku, tylko że budowano podobnie – z drewna. Burzenie starych osiedli i budowanie nowych, gdy były stare lub wymagały modernizacji lub większego ufortyfikowania występowało już wcześniej w Europie czy na świecie.
Budowa małej osady kosztowała minimum 40 000 dniówek. Podczas wojny nie było by stać by rządne plemię na jeszcze większe inwestycje.
Dziwny byłby fakt, gdyby kronikarze odnotowali wojnę z Wieletami, a nie odnotowali tak wielkiego konfliktu jaki był podbój całego kraju przez jeden gród – Gniezno. Taki element przypomina raczej political fiction czy próbę wytłumaczenia na siłę, dlaczego państwo nie było wcześniej opisywane. W IX wieku geograf bawarski opisywał różne społeczeństwa na terenie Polski, opisując np. Ślązaków czy Wolinian. Określenie civitas oznacza i państwo i społeczeństwo, co za tym idzie przy opisie tak dokładnym tych ziem, mogły być to po prostu różne społeczeństwa etnicze, jak część jednego państwa, co ciekawe nie opisał terenów Mazowsza, które było przecież zamieszkane. Dawniejsze kroniki to tylko parę zmian o ludach wschodu, a jedne z tych najstarszych są dość fantazyjne. Według kronikarzy, na wschodzie Europy miały żyć przerażające potwory niosące śmierć. Nie trzeba mówić jak wiele takich legend krążyło wieki potem o nieznanych terenach. Świadczy o tym, że tereny były po prostu niezbadane. Co prawda już Tacyt opisywał je jeszcze wcześniej (co z czasem podłapywali kronikarze wczesnośredniowieczni i łączyli fakty) lecz w większości, dzieła starożytne były wówczas zapomniane, zaś np. o terenach późniejszej Rusi, Tacyt nie wiedział nic. We wczesnym średniowieczu dla Europy Zachodniej potrzebny był „Wschodnioeuropejski Kolumb”. Świadczy to nie tyle o tym, że na wschodzie nic nie było, co raczej o tym że zachodni podróżnicy nie potrafili dotrzeć ta daleko. Po upadku Rzymu, podróże międzynarodowe załamały się na jakiś czas.
Mapa Tacyta versus Mapa Geografa Bawarskiego. Choć Geograf Bawarski nie odwiedził całej Polski, to jednak można dostrzec podobieństwa nazw ludów regionów, które występują w tym samym miejscu na obu mapach (Sleezane-Silingians, Goes/Gepida-Goplanie, Luigi-Lenduzi). Potwierdzenie tożsamości tych civitas jest jednak możliwe przede wszystkim dzięki testom DNA.
W przypadku Bitwy nad Dołężą, na późniejszej Połabii, bitwy dziejącej się 3000 lat temu, naukowcy zdołali znaleźć setki ciał, wraz ze śladami obrażeń, resztkami broni, samymi brońmy, a nawet wydestylować DNA uczestników. Ułożyli nawet scenariusz bitwy – kładka nad Dołażą stanowiła taktyczny obiekt. Jedna ze stron próbowało go przekroczyć dużymi siłami, zaś strona druga robiła wszystko co mogła by tylko do tego nie dopuścić. Właściwa bitwa zaczęła się, gdy strona nr. 1 po zaczęciu przekraczania mostu została obsypana gradem strzał. Skoro więc można odtworzyć scenariusz bitwy dziejącej się 3000 lat temu. bez źródeł pisanych, to czemu nie ma żadnych informacji na temat rzekomej ogólnokrajowej wielkiej wojny domowej, która miała się dziać raptem 1000 lat temu? Gdzie są kości, gdzie są zwłoki, gdzie są resztki broni? Nie ma. Gdyby były, to na ich podstawie (nie zaś na drewnie grodów) oszacowano by daty bitew, używając metody radiowęglowej. Jeśli gród był by zburzony podczas walki, to powinno być tam również szkielety. A nie ma. Tym bardziej „szczegóły” pokroju spalania cywilów żywcem należy uznać za ewidentne fałszerstwo. Co ciekawe – również ojcowi Mieszka autor przypisuje się takie praktyki wojenne. Inną sprawą jest fakt, że niektóre plemiona miały zniknąć z mapy. A może po prostu nikt ich nie opisał, albo pojawiły się potem pod inną nazwą (jak chociażby kwestia ludności Mazowsza)? Spraw z wojnami międzyplemiennymi które miały doprowadzić do powstania państwa Piastów, pasuje bardziej do teorii spiskowej niż historycznego faktu.
Są dowody na to, że na terenie Wielkopolski w X-wieku wiele wsi miało opustoszać, okolice Gniezna miały się urbanizować, ale mogła to być równie dobrze migracji ludzi do miast. Trudno zresztą oszacować wymarcia na podstawie kawałków drewna. Prędzej na podstawie zwłok ale Słowianie poddawali ciała kremacji, więc i tak ich nie ma. Co prawda ciała zabite w trakcie bitwy mogły zostać w postaci szkieletu, ale nie znaleziono ich.
To samo zresztą dotyczy rzekomej teorii o Mieszku I jako łowcy niewolników. Co prawda był na wschodzie szlak handlu ludźmi, ale niewolników łapali żydzi oraz wikińscy piraci. Teorie o tym, że Mieszko miał budować grody za pieniądze z czarnego rynku są raczej mało prawdopodobne, bowiem odpowiednik kapitałem był nadmiar surowca drzewnego, dobre górnictwo i dwupolówka, zaś monety arabskie znaleziono ze względu na szlak handlowy ogólnie. Bardziej prawdopodobne są informacje mówiące o czeskich szlachcicach-mafiach, którzy przez Pragę mieli przemycać niewolników z Pomorza Przedniego i okolic późniejszego Petersburga na Bliski Wschód, to jednak jest już sprawa kogoś innego, zaś teoria o tym że chrzest Mieszko I był kontraktem z Czechami odnośnie wspólnego handlu jeńcami jest jeszcze bardziej niedopuszczalna. To samo dotyczy zresztą „oficjalnego piractwa” na Wolinie, prowadzonego przez prze słowiańskich Wolinian. Owszem piraci byli, ale wieszano ich na wzgórzu za centrum, a kwestia dalszych wypraw Pomorzan, to po prostu część większego konfliktu z Danią. Po za tym teoria ta oddziela państwo Mieszka od państwa Wolinian. To błąd. Mieszko nie podbił Wolinian, bo oni już byli w jego granicach. Mieszko walczył z Wieletami, którzy mieli podobną nazwę co Wolinianie bo byli spokrewnieni (tak jak Słowacy i Słoweńcy) i nie tylko wziął ich w okupacje co po prostu odparł ich atak na Pomorze Zachodnie.
Prawdą marketingową jest teza, że konflikt lepiej się sprzedaje, lecz bardzo niewiele państw świata powstało w skutek wojen unifikacyjnych. W średniowiecznej Europie większość ewoluowała ze struktur plemiennych (Irladnia, Finlandia, Skandynawia, Ruś), bądź powstała na terenach wyzwolonych spad władzy Rzymu (Francja, Anglia, Bułgaria), który z kolei powstał w taki właśnie sposób. Teoria o podbojach Mieszka jest niczym innym jak bezpośrednią kalką, kopią historii o powstaniu właśnie Rzymu. Słowo ‚”Imperializm” pochodzi od nazwy „Empire” a pierwszym i przez kilkaset lat jedynym państwem, który się tak deklarował był właśnie Rzym, a po jego upadku Włosi nie byli chętni do zjednoczenia Italii, woleli żyć tak jak żyli zanim Miasto Rzym pokusiło się o władzę. Zresztą sytuacja we Włoszech powtórzyła się 2000 lat potem i wiadomo jak to się skończyło i jaki naród musiał ich pacyfikować.
Skąd więc państwo Polskie? Może właśnie dlatego nie opisywanego jako powstania bo czegoś takiego nie było? Dzięki Geografowi Bawarskiemu znane jest, że sąsiednie citivas w Polsce plemiona tworzyły związki citivas. Brakuje więc tutaj już tylko, związku związków citivas z głową struktury i istnieje państwo. Hierarchiczna drabina. Świadczy o tym tęż fakt, że początkowo wiec, na którym wybierano księcia z czasem oddawał więcej władzy w jego ręce co jest raczej naturalnym procesem. Z czasem synowie uczyli się władzy od ojców i zostawali dzięki temu często wybierani po nich, a gdy stało się to zasadą powstał dynastyzm. Mówimy więc tutaj o stopniowej ewolucji, które trwać mogła nie wiadomo właściwie ile czasu. Jeśli więc powiedzieć mamy „Mieszko powiedział do narodu – bądźmy jednym” to wcale się nie mylimy, z wyjątkiem tego, że… nie ma żadnego dowodu że to był Mieszko. Władca ten jest znany przez to że przyjął chrzest, nie z powodu że założył jakiekolwiek państwo. Gdyby chrzest przyjął Siemomysł, wówczas dużo pisało by się o Siemomyśle, bo to za jego czasów nastąpiła by absorpcją alfabetu łacińskiego. Wcześniej nie było źródeł pisanych, Polska mogła więc równie dobrze powstać chwile przed chrztem jak i być najstarszym państwem świata. Czyli krótko mówiąc – jakiekolwiek dyskusje i domysły daty powstania danego ustroju nie mają tutaj żadnego sensu. Np. Wincenty Kadłubek pytając się o „niemowlęctwo naszych ustaw” historyków i mędrców przeważnie odpowiadał bardzo ogólnie, podając kilka imion władców, sytuacje w Europie Wschodniej i zmiany społeczne.
Teoria o tym, że Mieszko I ZAŁOŻYŁ państwo tylko i wyłącznie pośredni efekt komunistycznej propagandy. W 1966 rozpoczęły się bowiem obchody 1000-lecia chrztu Polski. PZPR, aby nie dopuścić do angażowania się ludzi w akcję zorganizowaną przez władze znienawidzonego przez nich kościoła, zrobiły bliźniacze obchody „1000-lecia państwa Polskiego”, co było historycznym fałszerstwem, które szybko podłapano i rozprowadzano. Próbowano też robić wykopaliska, ale nie znaleziono nic oprócz śladów grodów i datowania ich budowy. Czyli na tematy polityki nie znaleziono NIC.
Słowo „barbaros” zaczęło mieć negatywny wydźwięk dopiero w XIX wraz z początkami Angielskiego imperializmu, wcześniej oznaczał „obcokrajowiec”, zaś fakt iż jednym z „barbaros” byli Wandalowie, nie jest argumentem bowiem słowo „wandalizm” zyskał negatywny wydźwięk dopiero po Rewolucji Francuskiej.
Do tego w postrzeganiu Mieszak I nie pomaga przedstawienie go przez Jana Matejkę jako osobę, która wygląda jak rozbójnik lub pirat (dzisiaj dający skojarzenia z Bin Ladenem), a to typowe dla wszystkich błędnych przedstawień Słowian w średniowieczu, stylizując ich na mieszkańców Europy zachodniej lub bliskiego wschodu (nawet Hunów i Mongołów tak przedstawiano!).
Powstanie państwa Polskiego jest analogiczne do powstania Japonii – mamy kroniki mówiące o poszczególnych elementach państwowości, nikt nie wiem od kiedy one jest. Kroniki Kadłubka dawały co prawda skład pierwszej dynastii, lecz nawet jeśli były by w 100% prawdziwe, to i tak nikt nie wie kiedy miał by właściwie powstać jednolity związek państwowy. Nie ma śladów walk, co najwyżej dowodzi to powolnej ewolucji. Nie było więc żadnej wojny unifikacyjnej – Mieszko nie był zbrodniarzem wojennym – to zdecydowanie za nudne na książkę z Empiku.
Promowanie opcji, która implikuje nielegalność naszego państwa jest nieopłacalne dla nikogo z wyjątkiem sprzedawców takich tekstów, bo po co oskarżać tak ważną dla narodu postać bez podstaw za zbrodniarza wojennego? Co by się stało, gdyby taka fałszywa informacja została dalej rozpowszechniona? Zamieszki? Roszczenia o reparacje? Przynajmniej inflacja spadnie, gdy ludzie ze złości spalą w szale swoje 10 złotówki.
Problemu tożsamości i pochodzenia Ajnów, ludu o trudnej do oszacowania liczebności na wyspie Hokkaido i Sachalin jest elementem problematycznym w japonistyce i filologii syberyjskiej. Alfred Majewicz w 1984 roku, który pisał że nie zna pochodzenia Ajnów, którego tekst był jako źródło prezentacji (choć doszukiwano się powiązania z językami Yupik, czyli językami Alaski/Kamczatki) oczywiście nie mógł w swoich czasach zbadać pochodzenia Ajnów w pełni skutecznie, tym bardziej przez to że ich języka zanika. Jednak 37 lat później już wiadomo, ale mało kto to wie, że się już wyjaśniło.
Ajnowie na Sachalinie. Przeglądanie podobne jak w kimono.
Testy haplogrup DNA-Y potwierdziły, że Ajnowie to po prostu proto-japończycy, bo ci drudzy się płynnie wyodrębnili od Ajnów i jako ich podział, gdzie się zaczynają Japończycy, a kończą Ajnowie, uznano granicę umowną kultury Jomon, która jako rozwijająca się w klimacie innym, zmieniła technologię, a i też długa odległość i separacja Ajnów (stanowiących „czarną skrzynkę” pochodzenia Japończyków) sprzyjała wyodrębnieniu się Japończyków z Ajnów, na zasadzie „pączkowania”. Było ponad 5 cyklów badań. Składy haplogrupy Y-DNA Ajnów, są identyczne jak w przypadku mieszkańców Hokkaido, Sachalin i Kurylskich wysp, stopniowo wyodrębnia się nowo „Jomon”ska” haplgorupa w momencie, kiedy kultura ajnów i japończyków jest przejściowa/płynna (brakujące ogniwo), z kolei miejsca gdzie język japoński (południowy) uległ połączeniu z Ajnuskim, podczas ich japonizacji pokrywa się i z przejściami genów i z dialektami języka japońskiego, jako stopniowe zmiany z południa na północ dialektu i akcentu, szczególnie w postaci tożsamości głosek si i szi. Jeśli do tego dodać doszukiwanie się obecnie w języku japońskim podobieństw do Jakuckiego i Tatarskiego, a także tego że u Ajnów, nadal jest obecna haplogrupa typowa dla Jakucji i Kamczatki, to ponownie genealogia się spina, tym bardziej że testy haplogrup, jak i samych ich odkrycie obalają tezy wieloletniej wędrówki ludów przez tysiące lat epoki neolitu, na rzecz stałego osadnictwa od lat 10 000 p.n.e. (czyli granicy paleolitu i neolitu) na większości rejonów świata, szczególnie istotne jest uwzględnienie, że tylko pewna część narodów, jest narodami analitycznymi, powstających przez podział jednego (szczególnie trudno o tym mówić w przypadku Japonii, kiedy to szerokość jest znacznie mniejsza, niż w przypadku długości), gdyż większość to genetycznie narody odłamowe, powstające na zasadzie nieustannego w owych czasach wyodrębnienia się grup, kiedy to szukając miejsca poza dużą populacja, doprowadzał do wyodrębnień i cykl ten działał analogicznie do „pączkowania drożdży”. Tutaj trzeba też dodać identyczność haplogrup mieszkańców Sachalina i Hokkaido (co raczej przeczy wysiedleniu mieszkańców na skalę masową, gdyż Stalin często fałszował przesiedlenia ludów), a i podobieństwo zarówno shinto, religii Ajnów jak i religii innych rdzennych narodów syberii, jak i podobieństwo ozdób i znaków Ajnów z hokkaido do ozdób i znaków Jakutów.
Ajnowie na Hokkaido. Woda analogię do Jakutów w czapkach i wzorkach u kobiet. Mimo o jest cieplejsze niż „japońskie”
. Dylemat strukturalny w postaci ewentualnych migracji ludów z Korei do Japonii, został też rozwiązany przez testy Haplogrup Y-DNA, gdyż Koreańczycy posiadają główną haplogrupę taką jaka jest w identycznej ilości u chińczyków, zaś w Japonii, ona jest kilkukrotnie mniejsza w środkowym obszarze, po za tym nieuznanie północnego pochodzenia Japończyków/Ajnów była by sprzeczna z zasadą brzytwy oklhama i co za tym idzie stanowiła by teorię wadliwie skonstruowaną z punktu widzenia metodologii naukowej (inną kwestią jest migracja Japończyków do Korei). W kwestii pochodzenia Japończyków od Ajnów, należy też dodać że ślady człowieka w na Hokkaido w czasach neolotu, są starsze niż te z Jomon, choć oczywiście na terenach kultury Jomon rozwinęła się początkowo większa cywilizacja, z powodów zapewne klimatycznych, umożliwiającej hodowlę ryżu importowanego z Chin przez Koreę. Na jednej ze stron rosyjskich, natrafiłem na artykuł treści „japończycy nie pochodzą z japonii”) – tak wygląda sytuacja kiedy dochodzi do uznania zapisów sprzed wielu wielu lat (Bronisław Piłsudski) i to w czasach bez obecnej technologii za jedynie źródło, gdyż w ten sposób, dyskryminacja Ajnów, została w niektórych ugrupowaniach internetowych przekształcona w dyskryminację Japończyków. W rzeczywistości jest to walka nieuzasadniona, gdyż Ajnowie są dla Japończyków, tym co Rusini dla Słowian Zachodnich. Testy haplogrup Y-DNA potwierdzają stopniowe wydzielanie się genu typowego dla „Jomończyków” (Japończyków) z populacji Ajnów, a cały proces następował podczas kolonizacji wysp japońskich w trakcie przejścia kolejnych ludów na osadnictwo stałe.
Dla Ajnów tak jak i dla Jomonczyków, ważnym elementem życia było rybołóstwo
Dla południowych mieszkańców wysp Japońskich ich północni „ojcowie” wydawali się inni ze względu na klimat i separacje na północy. Trudne warunku utrudniły i dbanie o włosy (tzw. „kudłaci”) i wymusiło inny tryb życia. Potem jednak Ajnowie zaczęli ulegać Japonizacji, choć oczywiście w przypadku prób umyślnej, całkowitej Japonizacji ich przez Japończyków, nastąpił by efekt odwrotny, gdyż tak jak to było w przypadku innych takich prób na świecie, lecz jeśli nastąpiło to naturalnie, to nie mogło się odbyć bez pewnego rodzaj transpozycji, w skutek japonizacja Ajnów, musiała i oznaczać „ajnuzację” Japończyków, choć na mniejszą skalę z uwagi proporcji ludności. W ten sposób, biorąc pod uwagę wyodrębnienie się Japończyków z Ajnów, a następnie z koleji japonizacje, samych Ajnów, możemy mówić o pewnego rodzaju „sprzężeniu zwrotnym”. Skład haplogrup typowych dla ajnów i typowych „jomończyków” przechodzi gdzieś w okolicach równiny Kanto. Można więc uznać, że pochodzenie od Ajnów, oraz od „Jomończyków” (Japończyków) istnieje w proprocjach mniej więcej 1/4 lub nawet 1/3, co jest przyczyną płynnego przechodzenia dialektów japońskich i jednocześnie przyczyną sporu o terytorium z Federacją Rosyjską, gdyż Ajnowie (Hokkaido czy Sachalin) stanowią zgodnie z tym brakujące ogniwo między Japończykami, a ludami wokół rzeki Amur, na kontynentalnej części FR.
Długie elementy stroju chroniły przed zimnem, czyli Syberia w czystej postaci.