5 powodów dlaczego kolonializm nie istniał

Eksterminacja lub podbój całych kontynentów przez dwa państwa, miliony niewolników płynących na przymusową pracę po podboju Afryki, zmuszanie do uległości każdego państwa, które jeszcze nie zostało podbite, 95% świata i miliardy ludzi w rękach białego człowieka… Takie definicje kojarzą się przeciętnej osobie z kolonializmem, lecz jednocześnie brzmią nieprawdopodobnie. Należy więc zadać sobie pytanie – czy taki proces jest w ogóle możliwy?

Tym większy jest nacisk, tym większy jest opór. Imperium Macedońskie upadło po jednym pokoleniu, III Rzesza po kilku latach, Imperium Czyngis Chana, skurczyło się już za jego następcy. Czy więc Hiszpania czy UK mogły stworzyć wielkie imperia na całym świecie? Czy Imperium nad którym Nie Zachodzi Słońce to fakt czy fikcja? Jaka była sytuacja prawna w koloniach? Ile autonomii mieli lokalni ludzie? Co zapisano w Konferencji Berlińskiej? Czy przeciętny murzyn z wioski, rozliczał podatki u kolonialnego urzędnika za owoce sprzedane w wiosce i zgłaszał dokument pozwolenia na budowę szałasu? Czy 10 mln Anglia miała ludzi, aby panować nad 100 mlnowymi Indiami, mówiącymi w wielu językach?

Jeśli prześledzimy skrótowo historię każdej z kolonii i każdej kolonialnej wojny, to zdamy sobie sprawę że kolonializm to fikcja. Anglia, UK i Hiszpania nigdy nie dokonały czegoś takiego i nie były by nawet technicznie w stanie tego zrobić.

1. Eksterminacją, której nie było

Zasięg faktycznej władzy Hiszpanii i Portugalii

Pierwsza, intensywniejsza faza okresu kolonialnego to kolonizacja Ameryki. Myli się jednak ten kto uważa, że dokonało się to drogą eksterminacji Indian przez na dodatek małą grupę Hiszpanów. Zajął się tym już historyk Arnold Toynbee czy Salvador Gregorio. Doszedli on do źródeł, z których wynika wiele wniosków. Nie sprawdzała się broń palna, gdyż proch armatni był podatny na zgaszenie w wilgotnym klimacie, ani konie które nie sprawdzały się w dżungli. Inkowie i Aztekowi w dużej mierze uciskali lokalne państwa i plemiona, z tego powodu ci zawiązali sojusz z Hiszpanami. Europejczycy stanowili tylko niewielki procent armii zdobywającej miasta Azteków i Inków, zaś plemiona w zamian za zorganizowanie sojuszu do pozbycia się zagrożenia uznały władzę nowo powstałych tworów politycznych jak np. Nowej Hiszpanii. Początkowo nie mieli praw przejmować stołków urzędniczych, jednak wraz z asymilacją uzyskali tą możliwość. Nowa Hiszpania była państwem dość liberalnym. Nie było np. obowiązku nauki hiszpańskiego, choć plemiona zazwyczaj przechodziły na niego dobrowolnie, w celach ekonomicznych. Dopiero po dekolonizacji proces ten się nasilił. Niewolnictwo Indian praktycznie nie istniało, ograniczyło się do jeńców z wojen z Aztekami i Inkami, jednak proces ten szybko zarzucono. Również chrystianizacja nie przebiegała agresywnie, a wręcz kościół był obrońcą praw miejscowych. Niszczenie świątyń, wynikało z łupiestwa podczas wojny z Aztekami i Inkami, a celem nie było zwalczanie wiary, lecz uzyskanie cennych, świątynnych przedmiotów ze złota. Przez kilkaset lat nie wybuchał żaden, większy bunt mimo że już pierwszy mógł zmieść Hiszpanów z powierzchni kontynentu. Dopiero przełom XVIII i XIX wieku przyniósł świadomości niepodległościowe. Wówczas to imperium istniejące przez 400 lat upadło, w dekadę. Niepodległość zyskało wówczas kilkanaście państw.

Myli się ten kto uważa, że na Indianach dokonano eksterminacji. Co prawda siły anty-Azteckie zabiły kilka tysięcy zakładników, ale sama tylko Ameryk Środkowa była zamieszkiwana przez ponad 40 mln Indian. Nie ma źródeł, które potwierdziły by nagłe zniknięcie tylu ludzi, gdyż ktoś musiałby być świadkiem śmierci każdego z nich, a żaden kronikarz nie mógł nim być. Współczesna deklaracja bycia metysem bądź białym w Ameryce Łacińskiej, wynika z tego że Indianie klimatów umiarkowanych (Argentyna, USA, Chile) łudzącao przypominają Europejczyków, zaś metysi deklarują się jako metysi, gdyż mają czerwoną karnację, a mówią po hiszpańska lub portugalsku, co jest wynikiem asymilacji. Indianie z Karaibów często są myleni z mulatami, gdyż mają najciemniejszą cerę wśród autochtonów, z powodu życia w tak ciepłym klimacie.

2. Uwłaszczenie pierwotne

Tereny dawnego USA nie były zamieszkiwane całkowicie przez Indian. Kraj ten miał liczną, ale bardzo rozproszoną ludność, więc wiele kilometrów było niezamieszkanych. Taki trend zachował się w USA do dzisiaj. Anglicy zakładali kolonie na wybrzeżach – ziemiach niczyjich, które sąsiadowały z terenami Indian. Jednak ilość stref demarkacyjnych była bardzo duża. Taki sam proces następował w Kanadzie i Australii. Rdzenna ludność migrowała do kolonii i poddawała się anglizacji. Reszta Indian jednak nie zadowolenia z obecności sąsiadów często dokonywali ataków terrorystycznych na tereny mieszkańców Nowej Anglii, gdy to po latach handel i pokojowe działania nie przyniosły rezultatów. To właśnie Indianie z USA pierwsi zaatakowali kolonistów, gdy to dwa tygodnie po założeniu pierwszej osady, Anglicy zostali zaatakowani przez oddział nieznanego ludu na leśnej ścieżce. Często też nie przestrzegali traktatów pokojowych, które Nowa Anglia z lokalnymi wodzami zawierała bardzo często próbując ustabilizować sytuację. Powody ataków Indian były różne. Niezadowolenie z sukcesów misji chrystianizacyjnych, konkurencji w handlu, konkurencji w myślistwie, chęć odwetu na cywilach za pojedyncze przestępstwa angielskich zbirów czy też niezadowolenie ze skuteczności działań angielskich zobowiązań. Zazwyczaj wojna zaczynała się od ataku Indian na wioski w koloniach, gdzie za jednym atakiem Indianie dokonywali eksterminacji od kilkudziesięciu do nawet kilku tysięcy ludzi. Działania te miały charakter czystej etnicznych, a Indianie dokonywali ich nieporównywalnie częściej niż osadnicy. Często nawet bardzo drobne nieprozumienia, prowokowały wodzów to wypowiedzenia wojny. Rząd USA przeważnie starał się wykupować ziemię od wodzów, jednak czasami opozycja wodzów nie zgadzała się z ich decyzjami, próbując samodzielnie wypowiedzieć wojnę Amerykanom, którzy to zyskiwali sojuszników w postaci plemion wrogich ekstremistom. Apeogeum tych konfliktów, nastał w XIX wieku gdy to terytoria USA zaczęły coraz częściej sąsiadować z terytorium plemion. Koniec wojny nastał, gdy to ostatecznie na skutek migracji Indian do miast, rozpowszechnieniu się nowego trybu życia i uznawania władzy centralnej przez obywateli plemion, ostatecznie plemiona wschodnie i populacja zachodnich wybrzeży USA zlała się w jednonarodową mozaikę.

3. Niebezpośrednie panowanie

W języku angielski zachowało się słowo „indirect rule” co w najdokładniejszym tłumaczeniu, oznacza „niebezpośrednie panowanie”. W drugiej fali ekspansji kolonialnej (XIX-XX wiek) właśnie taki model był popularny w polityce państw Europy. Państwa Azji i Afryki nadawały różnorakie koncesje i przywileje państwom Europejskim licząc na ich ochronę, absorpcję technologiczną i ożywienie handlu międzynarodowego. Ponieważ często ilość koncesji była bardzo duża, a Kompanie Wschodnioindyjskie zdążyły już zbankrutować, aby sprawnie zarządzać koncesjami, państwa Europy powołały do życia nowe jednostki prawne, w ten sposób powstały takie podmioty jak Indochiny Francuskie, Holenderskie Indie Wschodnie, Niemiecka Afryka Zachodnia, czy Malezja Brytyjska, na których czele stali Gubernatorzy Generalni. Myli się jednak ten kto uważa, że były to jednostki, które władały krajami. Tak jak Diecezje Kościelne istnieją równolegle do państw i województw, tak te jednostki prawne działały równolegle do niepodległych i suwerennych państw. Przeciętny osadnik z Afryki czy wyspiarz z Borneo nigdy w życiu nie widział białego. Nie dość, że w 95% przywilejów władzy posiadały lokalne rządy, to na dodatek te przywileje, które wypożyczali obcokrajowcom (handel, cła, ochrona granic) mogły zgodnie z ówczesnym prawem międzynarodowym i lokalnym – w każdej chwili wycofać. Odróżniało to te państwa od realnych kolonii czy terytoriów zamorskich, które legalnie wypowiedzieć niepodległości nie mogły. Nie znaczy jednak, że tego nie robiły, gdyż tak zrobiło USA po 150 latach uzyskując niepodległość. Zaś Kanada i Australia choć formalnie zyskały autonomię dopiero w XX wieku, to de facto niepodległe były już znacznie wcześniej, gdyż na skutek ich rozmiaru, odległości i gospodarki zdolnej do sfinansowania silnej armii posłuszeństwo zarówno Kanady jak i Australii wobec UK zależało wyłącznie od ich gustu. Podczas konfliktów zbrojnych, Anglia wysyłała dyplomację, aby mozolnie prosić Kanadę i Australię o wsparcie militarne. Po za tym, w tym czasach Kanada de facto nie kontrolowała terytoriów północnych, a Australia – zachodnio-północnych więc tym bardziej nie można mówić o ich kontroli przez Anglię. Jeszcze inaczej było w RPA, gdzie władza dotyczyła tylko białych i asymilatów, zaś lokalne plemiona posiadały całkowite autonomię, co doprowadziły do polityki apartheidu, czyli polityki separacji białych i czarnych.

Na świecie dominowało głównie indirect rule. Francja uzyskała koncesje od Królestwa Merina (Madagaskar), a także od szeregu plemion i państw na Sacharze. Belgia utrzymywała koncesje w Rwandzie, Portugalia w Mozambiku i Angoli, Włochy uzyskał koncesje od Sałtuanatu Hobyo, Geledi, Majerteen i Warsengali na terytorium dzisiejszej Somalii. Stoczyły też wojnę z Abisynią (Etiopia), ale poniosła całkowitą porażkę. Jeszcze inaczej był w przypadku Kalifatu Sokoto (Nigeria) – te państwo wypowiedziała bowiem dżihad sąsiadom. W wojnę została wplątana Wielka Brytania, której wojska ostatecznie wkroczyły do stolicy. Anglia mogła jednak jedynie pomarzyć od kontroli nad krajem. Duża ludność, brak znajomości języków, drogie ceny administracji, brak personelu, nieznany teren i niechęć miejscowych sprawiał, że nie byli w stanie nawet spróbować podporządkować sobie Nigerii. Uzyskali jednak koncesję od Kalifa, co umożliwiło im kontynuowanie handlu na dobrych warunkach. Można przez to uważać, że państwa nadawały koncesję pod wpływem przymusu. Jest to błędne. Nie dość, że Anglia i tak nie przejęła by kontroli nad tak dużym krajem jakim był Sokoto, to obala to sytuacja sąsiedniego Imperium Kong. Stoczyło ono kilka wojen z UK, z czego w każdym przypadku Anglicy zostali pokonani. Mimo tego, władca i tak nadał Anglikom koncesje. Podobnie jak Imperium Ashanti czy kraje jak Benin i czy Konfederacja Aro. Francja posiadał koncesje od Sułtana Algerii i Tunezji, przez co umożliwiła im niepodległość od Imperium Osmańskiego. Tak samo jak Anglia umożliwiła to Egiptowi. W ostatnim przypadku, Egipt nawet na papierze nie był kolonią. Współpraca Niemców z elitą Sułtanatu Tanzanii umożliwiła mu niezależność od Persji.

Jeszcze inaczej było w Azji. Indie składały się z kilkudziesięciu królestw, obejmujących Indie, Nepal, Bangladesz, Sir Lankę, Pakistan i Afganistan. Produkowały razem nawet 1/3 światowego PKB, a liczba sumaryczna wojsk wszystkich tych państw, wyniosła by 4 miliony. W trakcie wojny 7-letniej doszło do sporu o forty anglików w Kalkucie przez, który 300 000 kontegen Imperium Mogołów zmiażdżył angielski oddział. Imperium Mogołów rozpadło się jednak, zaś Indie podzieliły się na stronnictwo pro i anty-brytyjskie. Te drugi wsparło brytyjczyków, obalając rządy niektórych królestw. Część państw uznawała monarchię Anglii, gdyż nie mieli męskim potomków, zaś inne sprzedawały państwa za złoto. W ten sposób Królowa Brytyjska stała się głową 1/3 królestw Indyjskich. 2/3 miało rdzennych władców, którzy jednak utrzymywali przyjazne stosunki z UK, jak i królestwami którego głową była Królowa Brytyjska, a w jej imieniu występował Gubernator Generalny, mający pod sobą lokalnych urzędników i wojska. Jedynie Nepal i Afganistan były wrogie wobec Anglii. W latach 60-tych, na skutek 3 wojen z różnych przyczyn, Cesarstwo Indii anektowało Birmę. Formalnie Indie kolonię nie były, a raczej niektóre królestwa pozostawały w unii personalnej z Anglią. W Malezji Anglia wysyłała doradców aby ci namawiali władców 7 sułtanatów Nieskonfederowanych Stanów Malajów do pomysłów Brytyjczyków. Używani byli przez miejscowych jako rozjemcy w lokalnych konfliktach. Holandia dzięki wykorzystywaniu sytuacji w Indonezji, uzyskała koncesje od ponad 60-ciu lokalnych sułtanatów, jednak władza niewielkiej Holandii nad gigantyczną Indonezją, nigdy nie mogła być możliwa, stąd nie naruszono lokalnych struktur władz. Podobnie było Indochinach. Kambodża nadała koncesje Francji w celu ochrony kraju, uniezależniając się od Tajlandii zaś inny jej partner Wietnam, po interwencji Chin, gdyż Francuzi przekonali ich że nadanie im koncesji było jedynym sposobem na przetrwanie monarchii, w przypadku niespokojnej sytuacji w Indochinach. Francuzi zyskali koncesje na ochronę celną, wsparcie militarne czy budowę linii telegrafu. Francuzi uzyskali koncesję w sumie od 7 królestw na terenie Indochin. Koncesje nadawali też Chińczycy, Tajlandczycy i Japończycy jednak na mniejszą skalę.

4. Niejasne wojny

Częstym argumentem za istnieniem kolonializmu są wojny związane z tzw. „traktatami nierównoprawnymi”. Mianem tym określa się głównie chińskie prawodawstwo nadające przywileje obcokrajowcom. Popularyzator tego terminu jest Komunistyczna Partia Chin, która twierdzi do dzisiaj że Dynastia Quing dała się upokorzyć obcokrajowcom, a ci wymusili na nich przywileje podczas wojen. Zdaniem tej tezy, okres od Wojny Opiumowej, to tzw. Wiek Upokorzeń, a dopiero dojście do władzy komunistów zakończyło tej okres. Zdaniem tych tez (obecnych też w Polsce!) Anglicy celowo wywołali Wojny Opiumowe by zmusić Chińczyków do nadania im większych przywilej. Trzeba jednak dodać, że w przeciwieństwie do np. Prowokacji Gliwickiej od niemal 200 lat nikt nie znalazł źródeł pisanych, że Anglicy to zaplanowali już wcześniej. Po za tym parlament był przeciwny wojnie z Chinami, za co został rozwiązany. Gdy przyjrzymy się tym jak szczegółowo rozwijała się wojna opiumowa, to zauważymy że bardzo stopniowo nasilały się starcia i walki, a wiele potyczek były przypadkowych. Punkt krytyczny nastał dopiero wtedy, gdy Chińczycy zablokowali dostawę żywności do Chin, próbując zagłodzić handlarzy, co spowodowało wysłanie uzbrojonej, interwencji ratunkowej. Można więc uznać, że prędzej to Chińczycy sprowokowali Anglików. To samo dotyczy z resztą Powstania Bokserów, błędnie usznego za wojnę o wolność. W rzeczywistości Bokserzy dokonywali ludobójstwa obcokrajowców, oraz chińczyków-chrześcijan, próbowali też obalić rząd. Edward Dreyer zwrócił uwagę, że Chiny dysponowały ogromną ludnością i terytorium, mogli zmobilizować 4 000 000-ową armię (co najmniej równie dobrze uzbrojoną co angielska), kiedy to zwalczali milionowe Powstanie Tajpingów, jednocześnie w tym samym czasie walcząc w II Wojnie Opiumowej z Kompanią Wschodnioindyjską swoim 200 000-cznym kontyngentem. Wojska europejskie w Chinach, w momencie wojny nie liczyły nigdy więcej niż 10 000-50 000 żołnierzy, w tym głównie marynarkę. Gdyby Chiny potraktował konflikty z Europą poważnie, a nie tylko jako „wybryki” niewielkich (w porównaniu do Chin) europejskich „państewek” wówczas to w walkach lądowych Europejczyków czekałby pogrom. Chińczycy mieli więc wybór tego jakie koncesje nadają, zaś alibi Europejczyków jest mocne. Jane Elliot zwrócił też uwagę, że koncesje nadawano głównie na handel, zaś 90% PKB Chin stanowiło wówczas rolnictwo, więc umowy te nie miały większego wpływu na gospodarkę kraju. To samo dotyczy Japonii. Kilkadziesiąt razy na początku XIX wieku, wysyłano misję by wznowić handel z tym krajem, lecz zawsze Japonia odsyłała statki, bądź do nich strzelała. Niektóre misje groziły im armatami, a nawet oddawały strzały, zawsze jednak ostatecznie uciekały, nie wracając z armią. Amerykanie co prawda wysłali parę większych statków, jednak młode USA było wówczas jeszcze niestabilne, a 20% obywateli ludnej Japonii stanowili żołnierze. Gdy Cesarz wycofał koncesje, nakazał wystrzelanie wszystkich statków białych na wybrzeżach, co spowodowało misje odwetowe Europejczyków, które radziły sobie na morzu, lecz na lądzie w dłuższej mecie nie miały by szans, tym bardziej że były to niewielkie misje, po kilka/kilkanaście statków. Gdyby Japonia oddaliła by koncesje, jednocześnie nie prowokując obcokrajowców, wówczas to by nie doszło do okazjonalnych starć.

5. Paradoks niewolnictwa

Niewolnictwo Afrykańczyków jest faktem, choć liczby na temat niewolnictwa nie został potwierdzone. Mało kto wie jednak, że za niewolnictwo odpowiadali tak naprawdę równie mocno inni Murzyni. Gdy Portugalczycy założyli w XVI wieku kolonię w Angoli, wówczas to lokalne królestwa sprzedawały im swoich jeńców wojennych, w zamian za złoto i inne towary. Gdy w XIX wieku w celu powstrzymania dżihadu, Francja zajęła zbrojnie Senegal, zniosła niewolnictwo, co doprowadziło arabskich kupców do bankructwa. Podczas Konferencji Berlińskiej, gdzie państwa określiły strefy działania w Afryce, podpisano traktat gwarantujący nie tylko nieingerencje w tradycje miejscowych i wolny handel, lecz także zobowiązały się do zwalczania niewolnictwa. Mamy więc paradoks. Nie dość, że Afryka nie była kolonią, lecz jedynie państwa i plemiona nadawały koncesje Europejczykom, to na dodatek szczytowy okres ekspansji ich w tym regionie, wiąże się z zakazem niewolnictwa. Wyjątkiem był Król Filip z Belgii, którzy jako głowa patrymonialnego Wolnego Państwa Kongo, prowadził skup niewolników od Królestwa Lunda, Luba, Kazembe czy Tippu Tip, lecz gdy utracił pozycję, a jego państwo rozwiązano – niewolnictwo w Konga straciło rynek zbytu. Podczas istnienia WPK często ginęli tubylcy, gdy nie udało im się dostarczyć dostaw kauczyku. Trzeba jednak dodać, że była to wina samych autochtonów. Armia WPK składała się z czarnych najemników, którzy mieli mieć tym większe pensje, tym więcej kauczyku zbiorą od farmerów, podczas pełnienia funkcji poborcy. Nie dostali jednak rozkazu aby strzelać, więc to oni są odpowiedzialni za śmierć rodaków, a nie garstka białych. Dane o ilości ofiar tych oddziałów też nie zostały nigdy potwierdzone. Jeszcze inaczej jest w przypadku ludobójstwa na cywilach podczas wojny z ludem Herero w Namimbi, gdzie to garstka żołnierzy Niemieckiej Afryki Zachodniej i wierne im, dominujące oddziały czarnych plemion, dokonały ataku na wioski. Problem w tym, że był to działania odwetowe, za czystki etniczne dokonane na białych osadnikach przez Herero, więc choć Herero stali się ofiarą zbrodni wojennej, to jednak sami zaczęli wojnę podobnym działaniem.

Szybki upadek

Proces integracji na linii Europa-Azja-Afryka mógł skutecznie działać przez kolejne dekady, a może nawet dłużej. W 90% przypadków pokojowy i/lub szanujący niepodległość innych nacji proces został załamany dopiero w w momencie Japońskiej operacji podczas II Wojny Światowej, gdy to 2 druga największa armia świata – Cesarska Armia Japońska dokonała desantu na niemal całą wschodnią Azję niszcząc bezpowrotnie praktycznie wszystkie europejskie koncesje i kolonie. Założyła pośrednio lub bezpośrednio wiele nowych państw takich jak Cesarstwo Wietnamu czy Stany Zjednoczone Indonezji, a ci swoimi licznymi siłami skutecznie kontynuowali walkę w jej imieniu po przewrocie Cesarza Hirohito, który skłonił rząd do wycofania się z wojny, w momencie gdy wszystkie postulaty Japonii zostały już zrealizowane do 1942 roku.

Na dodatek akcja ta doprowadziła pośrednio do zerwania przez Indie i Afrykę powiązań z Europą i do końca lat 50-tych Europejczycy stracili koncesje w ponad 30 państwach. Doprowadziło to do załamania handlu Europy z resztą świata i wielu, nowych konfliktów. W niektórych krajach w Afryce, granice dawnych koncesji posłużył za pomocnik do wyznaczania granic krajów, lecz odbywało się to w żmudnym, wielodekadowym procesie nakłaniania królów i wodzów do uznania władzy nowych państw w Afryce. Proces nie został do dziś dokończony. Nadal w Afryce istnieją plemiona na prawach państw, posiadające własny system podatkowy, sądowniczy itd.

Oba te wydarzenia dowodzoną albo tego, że Japonia była tak potężnym krajem, że dał radę w kilkanaście lat zmienić układ sił na świecie, albo uznać że równocześnie – kolonializm był nieporównywalnie słabszym i bardziej nieoficjalnym procesem niż może się wydawać.

Źródło mitu?

Podsumowując można określić kolonializm jako w niemal całkowitą fikcję. Dziwnym wydaje się fakt, że kraje takie jak UK czy Hiszpania nie pozywają o pomówienie ludzi, twierdzących że kolonializm istniał, przynajmniej w potocznym znaczeniu, tak jak Polska walczyła z twierdzeniami o „polskich obozach zagłady”. W przypadku Polski, walka ze stereotypem kolonializmu ma szczególne znaczenie. Bowiem to nie Zachód, a Europa Wschodnia jest głównym celem tych fałszerstw. Odpowiada za nie bowiem zniewalająca między innymi Polaków propaganda komunistyczna, która kolonializm wiązała z kapitalizmem i używała jako argument za „złem zachodu”, rozpowszechniając ten mit też na inne części świata. Tym samy tworząc mit milionów politycznie zniewolonych ludzi, zniewoliła miliony ludzi na świecie mentalnie, budując politykę nienawiści wobec państw Europy Zachodniej.

Dodaj komentarz