Dowodził małym państewkiem, które w ciągu kilkudziesięciu lat zwiększyło swój zasięg o ponad 400%. Atakował każdy gród jaki napotkał, wraz załogom spalał wszystko, zabijał cywilów, miał zaburzenia sadystyczne, obcinał języki i jądra podbitym ludom, gwałcił i spalał populację obcych plemion żywcem – taką historię rodem z „Piły” opowiada jedna z książek „popularnonaukowych” sprzedawanej w sieci sklepów Empiku na pierwszym rzędzie z napisem „promocja”.

Zdecydowanym zagrożeniem dla świadomości historycznej stanowią liczne „popularnonaukowe” książki obecne w księgarniach czy „popularnonaukowe” strony internetowe często nie tylko są niezgodne historycznie z faktami, ale i też często całkowicie niezgodne nawet z powszechnie dostępnymi źródłami. W większości przypadków można mówić o fakcie, iż sporo osób nie rozumiało samej historii, zaś w innych można mieć podejrzenia, że naciągnięcie tematu, a nawet celowe jego sfałszowanie, było dla autora najprawdopodobniej tylko i wyłącznie sposobem na marketing. Tym samym książki historyczne i strony internetowe można potraktować podobnie jak prasę z wiadomościami i być świadomym, co prasa zmienia, mutuje bądź demonizuje. Bez względu na to kto ją napisał.
Niefalsyfikowalne teorie o tym, że Mieszko zdobył cały kraj, pojawiały się już wcześniej, lecz dopiero premiera ostatniej książki, zaostrzyła wątek do poziomu co najmniej holocaustu.

A co wiadomo o Mieszku i jego państwie? W 965 roku po raz pierwszy państwo Polskie znalazło się na wizji zagranicznej kroniki (co prawda są przypuszczenia, o tym że już wcześniej było opisywane pod różnymi nazwami, lecz skupmy się przede wszystkim na czasach Mieszka). Pojawiły się tam raptem jedna informacja: istnieje państwo, którego władcą jest Mieszko. Tego samego roku Polskę odwiedził również arabski podróżnik, który jednak raczej opisywał zwyczaje ludności niż politykę (z resztą zwyczaje były nieco koloryzowane motywami w stylu „świątynia ze szmaragdów”, lecz pojawiały się też wiarygodne informacje). W 966 roku żydowski kronikarz mieszkający w jednym z księstw niemieckich opisał ponownie owego władcę i jednocześnie państwo zwane potem Polską. Informacje były raptem trzy: 1. Istnieje państwo, którego władcą jest Mieszko. 2. Mieszko posiada mocne siły zbrojne. 3. Mieszko toczy walki z Wieletami. W tym samym roku Mieszko miał też przyjąć chrzest, co opisała późniejsza kornika z Czech jak i Gal Anonim.

Pod koniec tego wieku w Dagome Iudex – umowie międzynarodowej między Polską, a Stolicą Apostolską, pojawiły się dwa dodatkowe informacje: pojawiło się określenie Państwo Gnieździskie, zamiast „państwo Mieszka” (citivas oznaczające populację, społeczeństwo lud naród/państwo) oraz opisano jego granice. Kolejne informacje o Mieszku pojawiły się w kronice Galla Anonima – opisano tam, że Mieszko był piątym z kolei księciem swojej dynastii, która była drugą dynastią kraju. Oprócz tego z wykopalisk wiemy, że Mieszko budował kościoły, a także, że wyburzał stare konstrukcje grodowe i na ich miejscu budował, nowe większe mury i elementy urbanistyczne. W X wieku nie miało być już konstrukcji starszych niż VII wiek. Sposobem pozbywania się starych elementów było ich burzenie lub palenie. Następnie na gruzach starych konstrukcji, budowano ich większe wersje.

Mieszko stoczył konflikt zbrojny zwany bitwą pod Cedynią. Wówczas to Połabianie/Wieleci dowodzeni przez niemieckich książąt/awanturników napadli na Pomorze. Zostali odparci, zaś Cesarz potępił ich wybryk. Obecnie są spory czy atak ten chciał pozbawić Polskę niepodległości czy też po prostu dokonać zniszczeń/kradzieży w X celu. Warto zauważyć, że Marchia Łużycka to Połabskie państwo tak samo jak i Związek Wielecki, tylko że Marchia Łużycka należała już do unii ŚCR. Sami Połabianie sprzymierzeni z Węgrami, atakowali księstwa niemieckie, co skłoniło je do kontrofensywy przeprowadzonej razem z Polakami. Połabianie i ich potomkowie walczyli z Polską wiele razy potem (w tym Cedynia). Kazimierz Wielki zawarł pokój z ich największym państwem Brandenburgią, zaś kilka wieków potem – Dolna Saksonia (będąca Saksonią raczej z nazwy) była w unii personalnej z Polską i Litwą. Polacy za Mieszka walczyli z Połabianami nie ostatni raz. Patrząc na sytuację polityczną i relacje między tymi ludami, należy się spodziewać, że również – nie pierwszy. Tutaj historia doskonale jednak odnotowała, że konflikt między Połabianami, a Niemcami z ŚCR zaczął się w momencie, gdy Połabie wsparło Węgry w najeździe na księstwa Niemieckie. Wcześniej ŚCR traktowało ten lud jako co prawda innowierskiego, ale pokojowo nastawionego sąsiada. Istnienie niepodległego państwa Połabian nie stanowiło dla nich żadnego problemu.

Obecnie Połabianie są elementem propagandy prawicowych ruchów antyklerykalnych, zarzucającym „kościołowi” uderzenie na niewinny naród, także sowiecka propaganda antyniemiecka za czasów PRL, uczyniła z nich ofiarę, pokazując wojnę bez ujawnienia jej przyczyn.
Połabianie to pierwszy konflikt w historii Mieszka. Nie istnieją dowody na wojny międzyplemienne, które miał toczyć Mieszko. Burzenie grodów i stawianie na ich miejscu nowych świadczy co najwyżej o próbie zbudowania ich od nowa. W XIII wieku burzono grody i budowano murowane domy i ogrodzenia. Podobnie musiało być w X wieku, tylko że budowano podobnie – z drewna. Burzenie starych osiedli i budowanie nowych, gdy były stare lub wymagały modernizacji lub większego ufortyfikowania występowało już wcześniej w Europie czy na świecie.

Dziwny byłby fakt, gdyby kronikarze odnotowali wojnę z Wieletami, a nie odnotowali tak wielkiego konfliktu jaki był podbój całego kraju przez jeden gród – Gniezno. Taki element przypomina raczej political fiction czy próbę wytłumaczenia na siłę, dlaczego państwo nie było wcześniej opisywane. W IX wieku geograf bawarski opisywał różne społeczeństwa na terenie Polski, opisując np. Ślązaków czy Wolinian. Określenie civitas oznacza i państwo i społeczeństwo, co za tym idzie przy opisie tak dokładnym tych ziem, mogły być to po prostu różne społeczeństwa etnicze, jak część jednego państwa, co ciekawe nie opisał terenów Mazowsza, które było przecież zamieszkane. Dawniejsze kroniki to tylko parę zmian o ludach wschodu, a jedne z tych najstarszych są dość fantazyjne. Według kronikarzy, na wschodzie Europy miały żyć przerażające potwory niosące śmierć. Nie trzeba mówić jak wiele takich legend krążyło wieki potem o nieznanych terenach. Świadczy o tym, że tereny były po prostu niezbadane. Co prawda już Tacyt opisywał je jeszcze wcześniej (co z czasem podłapywali kronikarze wczesnośredniowieczni i łączyli fakty) lecz w większości, dzieła starożytne były wówczas zapomniane, zaś np. o terenach późniejszej Rusi, Tacyt nie wiedział nic. We wczesnym średniowieczu dla Europy Zachodniej potrzebny był „Wschodnioeuropejski Kolumb”. Świadczy to nie tyle o tym, że na wschodzie nic nie było, co raczej o tym że zachodni podróżnicy nie potrafili dotrzeć ta daleko. Po upadku Rzymu, podróże międzynarodowe załamały się na jakiś czas.

W przypadku Bitwy nad Dołężą, na późniejszej Połabii, bitwy dziejącej się 3000 lat temu, naukowcy zdołali znaleźć setki ciał, wraz ze śladami obrażeń, resztkami broni, samymi brońmy, a nawet wydestylować DNA uczestników. Ułożyli nawet scenariusz bitwy – kładka nad Dołażą stanowiła taktyczny obiekt. Jedna ze stron próbowało go przekroczyć dużymi siłami, zaś strona druga robiła wszystko co mogła by tylko do tego nie dopuścić. Właściwa bitwa zaczęła się, gdy strona nr. 1 po zaczęciu przekraczania mostu została obsypana gradem strzał. Skoro więc można odtworzyć scenariusz bitwy dziejącej się 3000 lat temu. bez źródeł pisanych, to czemu nie ma żadnych informacji na temat rzekomej ogólnokrajowej wielkiej wojny domowej, która miała się dziać raptem 1000 lat temu? Gdzie są kości, gdzie są zwłoki, gdzie są resztki broni? Nie ma. Gdyby były, to na ich podstawie (nie zaś na drewnie grodów) oszacowano by daty bitew, używając metody radiowęglowej. Jeśli gród był by zburzony podczas walki, to powinno być tam również szkielety. A nie ma. Tym bardziej „szczegóły” pokroju spalania cywilów żywcem należy uznać za ewidentne fałszerstwo. Co ciekawe – również ojcowi Mieszka autor przypisuje się takie praktyki wojenne. Inną sprawą jest fakt, że niektóre plemiona miały zniknąć z mapy. A może po prostu nikt ich nie opisał, albo pojawiły się potem pod inną nazwą (jak chociażby kwestia ludności Mazowsza)? Spraw z wojnami międzyplemiennymi które miały doprowadzić do powstania państwa Piastów, pasuje bardziej do teorii spiskowej niż historycznego faktu.
Są dowody na to, że na terenie Wielkopolski w X-wieku wiele wsi miało opustoszać, okolice Gniezna miały się urbanizować, ale mogła to być równie dobrze migracji ludzi do miast. Trudno zresztą oszacować wymarcia na podstawie kawałków drewna. Prędzej na podstawie zwłok ale Słowianie poddawali ciała kremacji, więc i tak ich nie ma. Co prawda ciała zabite w trakcie bitwy mogły zostać w postaci szkieletu, ale nie znaleziono ich.
To samo zresztą dotyczy rzekomej teorii o Mieszku I jako łowcy niewolników. Co prawda był na wschodzie szlak handlu ludźmi, ale niewolników łapali żydzi oraz wikińscy piraci. Teorie o tym, że Mieszko miał budować grody za pieniądze z czarnego rynku są raczej mało prawdopodobne, bowiem odpowiednik kapitałem był nadmiar surowca drzewnego, dobre górnictwo i dwupolówka, zaś monety arabskie znaleziono ze względu na szlak handlowy ogólnie. Bardziej prawdopodobne są informacje mówiące o czeskich szlachcicach-mafiach, którzy przez Pragę mieli przemycać niewolników z Pomorza Przedniego i okolic późniejszego Petersburga na Bliski Wschód, to jednak jest już sprawa kogoś innego, zaś teoria o tym że chrzest Mieszko I był kontraktem z Czechami odnośnie wspólnego handlu jeńcami jest jeszcze bardziej niedopuszczalna. To samo dotyczy zresztą „oficjalnego piractwa” na Wolinie, prowadzonego przez prze słowiańskich Wolinian. Owszem piraci byli, ale wieszano ich na wzgórzu za centrum, a kwestia dalszych wypraw Pomorzan, to po prostu część większego konfliktu z Danią. Po za tym teoria ta oddziela państwo Mieszka od państwa Wolinian. To błąd. Mieszko nie podbił Wolinian, bo oni już byli w jego granicach. Mieszko walczył z Wieletami, którzy mieli podobną nazwę co Wolinianie bo byli spokrewnieni (tak jak Słowacy i Słoweńcy) i nie tylko wziął ich w okupacje co po prostu odparł ich atak na Pomorze Zachodnie.
Prawdą marketingową jest teza, że konflikt lepiej się sprzedaje, lecz bardzo niewiele państw świata powstało w skutek wojen unifikacyjnych. W średniowiecznej Europie większość ewoluowała ze struktur plemiennych (Irladnia, Finlandia, Skandynawia, Ruś), bądź powstała na terenach wyzwolonych spad władzy Rzymu (Francja, Anglia, Bułgaria), który z kolei powstał w taki właśnie sposób. Teoria o podbojach Mieszka jest niczym innym jak bezpośrednią kalką, kopią historii o powstaniu właśnie Rzymu. Słowo ‚”Imperializm” pochodzi od nazwy „Empire” a pierwszym i przez kilkaset lat jedynym państwem, który się tak deklarował był właśnie Rzym, a po jego upadku Włosi nie byli chętni do zjednoczenia Italii, woleli żyć tak jak żyli zanim Miasto Rzym pokusiło się o władzę. Zresztą sytuacja we Włoszech powtórzyła się 2000 lat potem i wiadomo jak to się skończyło i jaki naród musiał ich pacyfikować.

Skąd więc państwo Polskie? Może właśnie dlatego nie opisywanego jako powstania bo czegoś takiego nie było? Dzięki Geografowi Bawarskiemu znane jest, że sąsiednie citivas w Polsce plemiona tworzyły związki citivas. Brakuje więc tutaj już tylko, związku związków citivas z głową struktury i istnieje państwo. Hierarchiczna drabina. Świadczy o tym tęż fakt, że początkowo wiec, na którym wybierano księcia z czasem oddawał więcej władzy w jego ręce co jest raczej naturalnym procesem. Z czasem synowie uczyli się władzy od ojców i zostawali dzięki temu często wybierani po nich, a gdy stało się to zasadą powstał dynastyzm. Mówimy więc tutaj o stopniowej ewolucji, które trwać mogła nie wiadomo właściwie ile czasu. Jeśli więc powiedzieć mamy „Mieszko powiedział do narodu – bądźmy jednym” to wcale się nie mylimy, z wyjątkiem tego, że… nie ma żadnego dowodu że to był Mieszko. Władca ten jest znany przez to że przyjął chrzest, nie z powodu że założył jakiekolwiek państwo. Gdyby chrzest przyjął Siemomysł, wówczas dużo pisało by się o Siemomyśle, bo to za jego czasów nastąpiła by absorpcją alfabetu łacińskiego. Wcześniej nie było źródeł pisanych, Polska mogła więc równie dobrze powstać chwile przed chrztem jak i być najstarszym państwem świata. Czyli krótko mówiąc – jakiekolwiek dyskusje i domysły daty powstania danego ustroju nie mają tutaj żadnego sensu. Np. Wincenty Kadłubek pytając się o „niemowlęctwo naszych ustaw” historyków i mędrców przeważnie odpowiadał bardzo ogólnie, podając kilka imion władców, sytuacje w Europie Wschodniej i zmiany społeczne.
Teoria o tym, że Mieszko I ZAŁOŻYŁ państwo tylko i wyłącznie pośredni efekt komunistycznej propagandy. W 1966 rozpoczęły się bowiem obchody 1000-lecia chrztu Polski. PZPR, aby nie dopuścić do angażowania się ludzi w akcję zorganizowaną przez władze znienawidzonego przez nich kościoła, zrobiły bliźniacze obchody „1000-lecia państwa Polskiego”, co było historycznym fałszerstwem, które szybko podłapano i rozprowadzano. Próbowano też robić wykopaliska, ale nie znaleziono nic oprócz śladów grodów i datowania ich budowy. Czyli na tematy polityki nie znaleziono NIC.
Słowo „barbaros” zaczęło mieć negatywny wydźwięk dopiero w XIX wraz z początkami Angielskiego imperializmu, wcześniej oznaczał „obcokrajowiec”, zaś fakt iż jednym z „barbaros” byli Wandalowie, nie jest argumentem bowiem słowo „wandalizm” zyskał negatywny wydźwięk dopiero po Rewolucji Francuskiej.
Do tego w postrzeganiu Mieszak I nie pomaga przedstawienie go przez Jana Matejkę jako osobę, która wygląda jak rozbójnik lub pirat (dzisiaj dający skojarzenia z Bin Ladenem), a to typowe dla wszystkich błędnych przedstawień Słowian w średniowieczu, stylizując ich na mieszkańców Europy zachodniej lub bliskiego wschodu (nawet Hunów i Mongołów tak przedstawiano!).

Powstanie państwa Polskiego jest analogiczne do powstania Japonii – mamy kroniki mówiące o poszczególnych elementach państwowości, nikt nie wiem od kiedy one jest. Kroniki Kadłubka dawały co prawda skład pierwszej dynastii, lecz nawet jeśli były by w 100% prawdziwe, to i tak nikt nie wie kiedy miał by właściwie powstać jednolity związek państwowy. Nie ma śladów walk, co najwyżej dowodzi to powolnej ewolucji. Nie było więc żadnej wojny unifikacyjnej – Mieszko nie był zbrodniarzem wojennym – to zdecydowanie za nudne na książkę z Empiku.
Promowanie opcji, która implikuje nielegalność naszego państwa jest nieopłacalne dla nikogo z wyjątkiem sprzedawców takich tekstów, bo po co oskarżać tak ważną dla narodu postać bez podstaw za zbrodniarza wojennego? Co by się stało, gdyby taka fałszywa informacja została dalej rozpowszechniona? Zamieszki? Roszczenia o reparacje? Przynajmniej inflacja spadnie, gdy ludzie ze złości spalą w szale swoje 10 złotówki.
