Adrian Leszczyński to użytkownik blogu neo-szamanistycznego Taraka, ekonomista i polityk, który zajął się kwestią autochtonizmu Słowian, wraz z wspólnikami. Niestety jego blog jest na razie niedostępny, można go znaleźć tylko w Web Archiwe. Postanowiłem jednak opublikować komplikację jego blogów, gdyż muszą one zostać zachowane – są bardzo wartościowe.
Prócz tego dodałem zdjęcia. Zmieniłem jedynie zdjęcia z wpisu o urodzie ludów R1a na wschodzie, gdyż poprzednie nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, gdyż tutaj kończy się Leszczyński, a zaczyna Eickestedt.
Adrian Leszczyński „Germania i Germanie – pojęcia dawne i współczesne„
„Sclavania igitur, amplissima Germaniae provintia, a Winulis incolitur, qui olim dicti sum Wandali; decies maior esse fertur nostra Saxonia, presertim si Boemiam et eos, qui trans Oddaram sunt, Polanos, quaia nec habitu nec lingua discrepant, in partem adiecreris Sclavaniae”. [1]
Powyższy cytat to oryginalne słowa Adama z Bremy, niemieckiego kronikarza i geografa, żyjącego i piszącego w XI w., opisujące kraj Słowian. Oto polskie tłumaczenie tego tekstu:
„Słowiańszczyzna, największa z krain Germanii, zamieszkana jest przez Winuli, których wcześniej nazywano Wandalami. Podobno jest ona większa niż nasza Saksonia, zwłaszcza jeśli zaliczyć do niej Czechów i Polan po drugiej stronie Odry, którzy nie różnią się ani językiem ani obyczajem”.
Pierwsze, co nasuwa się po przeczytaniu tych słów, to zaliczanie „Słowiańszczyzny” do „Germanii”. Zatem Słowiańszczyzna to według kronikarza część Germanii. Dla ludzi żyjących współcześnie jest to rzecz kompletnie niezrozumiała i nielogiczna. Logiczna stać się ona może wówczas, gdy uzmysłowi się, że ówczesne znaczenie „Germanii” mocno różniło się od znaczenia współczesnego. Dziś Germania w węższym tego słowa znaczeniu to synonim Niemiec. Na przykład angielska nazwa Niemiec to „Germany”. Szersze znaczenie w zasadzie nie jest używane, choć można by je utożsamiać z państwami germańskojęzycznymi, takimi jak: Dania, Holandia, Islandia, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Wielka Brytania (a ściślej sama Anglia). Tym samym „Germanie” to ludność mówiąca którymś ze współczesnych języków germańskich. [2] Dlatego dziś wyraz „Germanie” kojarzony jest etnicznie, a ściślej mówiąc językowo i definiuje on ludzi „mówiących językiem uznanym współcześnie za któryś z języków germańskich” (podkreślam tu słowo „współcześnie”). [3] Dawniej jednak Germania traktowana była jako pojęcie geograficzne. Starożytni Rzymianie „Germanią” nazywali obszar między Renem, Dunajem, a Wisłą, a w zasadzie również ziemie leżące za Wisłą. Rzymski historyk Publiusz Korneliusz Tacyt pisał około roku 98, na początku swojego wielkiego dzieła pt. „Germania”, takie oto słowa:
„1. Germania jako całość oddzielona jest od Galów, Retów i Pannonów rzekami Renem i Dunajem, od Sarmatów i Daków – wzajemnym strachem bądź górami. Resztę otacza Ocean, obejmujący szerokie półwyspy i niezmierzone przestrzenie wysp: poznano tam niedawno pewne ludy i królów, ujawnionych dzięki wojnie. Ren, biorąc początek wśród niedostępnych i stromych szczytów Alp Retyckich, po nieznacznym skręcie na zachód miesza się z północnym Oceanem. Dunaj, wypływając z łagodnie i miękko wznoszącego się pasma gór Abnoby, dociera do wielu ludów, aż wreszcie sześcioma odnogami wpada do Morza Pontyjskiego; siódme ujście pochłaniają bagna.” [4]
1849 Harper New York Map, Ancient Germanic Tribes and Towns, Wikipedia
Zatem ziemie Germanii sięgały do „Sarmatów i Daków”. Jak wiadomo z innych źródeł, Sarmaci zamieszkiwali stepy nad Morzem Czarnym, a więc obszar obecnej Ukrainy, zaś Dakowie obszar obecnej Rumunii – stąd nazwa rzymskiej prowincji „Dacja” (łac. Dacia). Wynika z tego, iż cały obszar współczesnej Polski zaliczany był przez starożytnych Rzymian do „Germanii”. Mylą się jednak ci, którzy wbrew jasnym opisom kronikarzy, uważają ówczesne ludy żyjące w „Germanii” za ludność wyłącznie „germańskojęzyczną” we współczesnym znaczeniu tego słowa. Już wspomniany Tacyt pisał, że plemiona zamieszkujące Germanię dzielą się między sobą na mniejsze grupy, różnią od siebie wzajemnie, a nawet mówią różnymi językami. Tacyt dzielił Germanów na trzy główne grupy, lecz wspominał też o innych:
„2. …najbliżsi Oceanu mają zwać się Ingewonami, mieszkający w środku – Herminonami, pozostali – Istewonami. Niektórzy – opowieść o zamierzchłych czasach dopuszcza wszak swobodę – zapewniają, że więcej było boskich potomków i liczniejsze nazwy plemion: Marsowie, Gambrywiowie, Swebowie, Wandyliowie, oraz że są to imiona prawdziwe i starożytne…”
Inny rzymski historyk, Pliniusz Starszy, dzielił Germanów na pięć „ras”:
„Istnieje pięć ras Germanów: Wandalowie, w skład których wchodzą Burgundowie, Warinowie, Karynowie i Gutonowie. Ingewoni tworzą drugą rasę, w ich skład wchodzą Cymbrowie, Teutonowie i plemiona Chauków. Trzecia rasa to Istewonowie znad Renu […]. Natomiast czwartą rasę tworzą Hermionowie mieszkający wewnątrz lądu i obejmują oni Swebów, Hermundurów, Chattów i Cherusków. Piątą rasą są Peucynowie, zwani także Bastarnami, sąsiadujący z Dakami.” [5]
Tacyt opisuje różnorodność Swebów:
„38. Teraz wypada powiedzieć o Swebach, a nie jeden to lud, jak Chattowie czy Tenkterowie. Zajmują bowiem większą część Germanii, podzieleni na plemiona i związki, chociaż w całości zwą się Swebami…”
Tacyt wspomina także o plemionach, które choć zamieszkują Germanię, Germanami nie są, gdyż mówią językiem celtyckim (galijskim) lub panońskim:
„43. Na tyłach Markomanów i Kwadów mieszkają Marsygnowie, Kotynowie, Osowie i Burowie. Spośród nich Marsygnowie i Burowie językiem i kulturą przypominają Swebów. Język celtycki u Kotynów, panoński u Osów, a również to, że godzą się na składanie trybutów, dowodzi, że nie są oni Germanami…”

Według autora również „składanie trybutu” wyklucza dane plemię z kręgu Germanów. Zatem nie tylko język decydował o przynależności danego plemienia do Germanów, lecz nawet tak kuriozalne sprawy, jak składanie lub nieskładanie trybutu. Tym samym w innym miejscu Tacyt zalicza do Germanów Estiów, którzy choć mówią językiem bliskim „brytańskiemu” (celtyckiemu z Brytanii?), zwyczaje i strój mają „swebskie”. Zatem w tym przypadku powodem zaliczenia tego ludu do Germanów nie jest język, lecz „zwyczaje i obiór”:
„45. …Zatem na prawym brzegu Morze Swebskie obmywa siedziby ludów Estiów, którzy mają zwyczaje i strój jak u Swebów, język zbliżony do brytańskiego. Czczą Matkę Bogów. Jako oznakę tych wierzeń noszą na sobie coś w kształcie dzika, co niczym broń czyni czciciela bogini bezpiecznym nawet pośród wrogów, chroniąc go przed wszelkim niebezpieczeństwem. Rzadko czynią użytek z żelaza, częściej z kijów. Zboża i inne płody uprawiają – jak na niedbałych zazwyczaj Germanów – cierpliwie…”
Co do innych plemion autor ma wątpliwości, czy zaliczyć ich do Germanów, czy do Sarmatów. W końcu decyduje się na zaliczenia ich do Germanów ze względu na „osiadły tryb życia” i na to, że „wojują pieszo”. Te kwalifikacje również nie mają nic wspólnego z etnicznością ani z językiem używanym przez te plemiona. Oznacza to, iż przynależność do Germanów wcale nie musiała się wiązać z używaniem języka, zaliczanego dziś do grupy języków germańskich. Oto cytat:
„46. Tu koniec Swebii. Waham się, czy do Germanów, czy do Sarmatów zaliczyć ludy Peucynów, Wenetów i Fennów, chociaż Peucynowie – niektórzy zwą ich Bastarnami – przypominają Germanów językiem, kulturą oraz typem siedzib i domostw. Wszyscy są u nich niechlujni, a starszyzna gnuśna. Przez mieszane małżeństwa oszpecili się trochę, upodabniając się do Sarmatów. Wenetowie przejęli od nich wiele zwyczajów: gdzie tylko bowiem między Peucynami i Fennami rozciągają się lasy i góry, wszędzie tam włóczą się za rabunkiem. Trzeba ich jednak zaliczyć raczej do Germanów, jako że i domy budują, i tarcze noszą, i szybko przemieszczają się pieszo. Wszystko to jest odmienne od zwyczajów Sarmatów, żyjących na wozie i koniu…”

Po zanalizowaniu powyższych cytatów dawnych pisarzy jasne staje się, że w starożytności i w średniowieczu przynależność do „Germanów” niekoniecznie wiązała się z używaniem języka germańskiego w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Zatem teoretycznie starożytnymi Germanami mogli być np. ówcześni Słowianie, czy jak kto woli – Prasłowianie. Germanii bowiem nie zamieszkiwały tylko ludy germańskojęzyczne, ale i inne. Tym samym jaśniejsze stają się słowa Adama z Bremy zacytowane na początku tego artykułu. Słowiańszczyzna mogła być również częścią Germanii, a średniowieczni Słowianie mogli być uznani za Germanów. Wszak dawna „Germania” to kraina geograficzna, a nie jednolita kraina etniczno-językowa. Ta geograficzna kraina położona była na wschód od Renu i na północ od Dunaju; od północy ograniczona Morzem Północnym i Bałtyckim, a od wschodu „górami, koczownikami (Sarmatami) oraz Dakami”. Granica wschodnia zdaje się nieco płynna i nieprecyzyjna, ale można ją mniej więcej określić jako granicę współczesnej lub przedwojennej Polski. Dziś termin „Germanie” ma nieco odmienne znaczenie od znaczenia starożytnego. Dziś nieodzownie łączy się on z narodami mówiącymi językami dziś uważanymi za germańskie. Świadomość tej różnicy ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia sensu dawnych opisów Europy Środkowej. Ma ona również znaczenie dla zrozumienia tego, kto żył na ziemiach polskich w tamtych czasach. Wniosek z tego wynikający jest taki, że starożytne oraz średniowieczne plemiona żyjące na ziemiach polskich, opisywane w kronikach, choć często nazywane „Germanami”, wcale nie musiały mówić po germańsku. Mogły one mówić na przykład po słowiańsku. I jak twierdzi Adam z Bremy, mówiły. Wiele wskazuje na to, że plemiona uznane niegdyś za „germańskie” mówiły po słowiańsku nie tylko w średniowieczu, ale i w starożytności. Przemawiają za tym liczne przesłanki, wśród których są także nazwy niektórych plemion z terenu na wschód od Łaby, które zachowały swe nazwy od starożytności po X wiek.
Warto też wspomnieć, że anglojęzyczna Wikipedia również wspomina o różnicach między pojęciem starożytnym a współczesnym w odniesieniu do Germanów. [6] Stwierdza się tam, że niektóre plemiona znad Renu nie mogły pierwotnie mówić językami germańskimi (nie wspomina się jakimi językami mówiły, ale zapewne chodzi o języki celtyckie), a mimo to zalicza się je do Germanów. Natomiast Swebów, którzy mieli mówić językami germańskimi, starożytni często odróżniali lub co najmniej wskazywali na ich wyraźną odmienność od innych Germanów – zapewne tych żyjących między Renem a Łabą. [7] To samo tyczy się dawnych, głównie greckich uczonych, którzy w ogóle nie zauważali Germanów w Europie i dzielili północne ludy barbarzyńskie na Celtów i Scytów, zaliczając np. germańskojęzycznych Gotów do tych drugich, głównie ze względu na ich miejsce zamieszkania we wschodniej, „scytyjskiej” Europie. [8] Natomiast Germanie znad Renu zaliczani byli przez nich do Celtów.
Podsumowując: współczesnych znaczeń nazw „Germania”, „Germanie” i „germański” nie należy utożsamiać ze znaczeniami starożytnymi i średniowiecznymi. Po uświadomieniu sobie tego istotnego faktu łatwiej będzie zrozumieć, że pradawni Wandalowie, Wenedowie czy Swebowie, choć uznani za „Germanów”, w istocie rzeczy niekoniecznie musieli posługiwać się językiem pokrewnym współczesnym językom germańskim.
Adrian Leszczyński
aleszczynski@interia.pl
[1] Adam z Bremy, „Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum” ( pol. Historia archidiecezji hamburskiej). hbar.phys.msu.ru/gorm/chrons/bremen.htm (łac.)
History of the Archbishops of Hamburg-Bremen (tłum. ang.)
[2] Współczesne języki germańskie to te, które dziś są w użyciu i co do których nie ma wątpliwości, że są „germańskie” w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Języki germańskie wymarłe, zwłaszcza tzw. „wschodniogermańskie”, niekoniecznie były językami germańskimi (poza j. gockim, który niewątpliwie nim był). Istnieją coraz większe wątpliwości czy np. j. wandalski był istotnie językiem germańskim. pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_germa%C5%84skie
[3] Określenia „współcześnie” oraz „we współczesnym tego słowa znaczeniu” używam w niniejszym artykule przy każdej okazji i z uporem, aby Czytelnik miał świadomość konieczności rozróżnienia znaczenia dawnego od współczesnego.
[4] Publiusz Korneliusz Tacyt, Germania [w:] P. Cornelius Tacitus, Germania, tłum. T. Płóciennik, wstęp, komentarz J. Kolendo, Poznań 2008, s. 62-97.
www.traditio-europae.org/Przeklady/P._Korneliusz_Tacyt_Ksiega_o_pochodzeniu_i_siedzibach_Germanow.html
[5] Tłumaczenie własne na podstawie: en.wikipedia.org/wiki/Germanic_peoples#Classification
[6] en.wikipedia.org/wiki/Germanic_peoples#Linguistics
[7] Osobiście mam wątpliwości jakim językiem mówili Swebowie. Nie zachowały się żadne materiały źródłowe języka tego ludu. Według najnowszych badań genetycznych w odniesieniu do miejsca zamieszkania między Łabą a Odrą, musieli mówić raczej po słowiańsku niż po germańsku. Również wyraźne ich odróżnianie od reszty Germanów, tych żyjących między Renem a Łabą, przez niektórych starożytnych kronikarzy wskazuje na to, że mogli mówić innym niż germańskim językiem.
[8] Starożytni greccy historycy ziemie polskie zaliczali zazwyczaj do Scytii, a potem do Sarmacji. Morze Bałtyckie nazywali Morzem lub Oceanem Scytyjskim lub Sarmackim, zaś Karpaty – Górami Sarmackimi. Najnowsze badania genetyczne wskazują, że nie mylili się oni w ocenie pokrewieństwa etnicznego ludów Europy Środkowo-Wschodniej, gdyż Scytowie i Sarmaci byli blisko spokrewnieni ze współczesnymi Słowianami; są wręcz ich biologicznymi przodkami. Również językowo mieli być sobie bliscy, na co wskazują podobieństwa słów scytyjskich i sarmackich do słowiańskich.
23 lutego 2015
Adrian Leszczyński
Źródła pisane o pochodzeniu Słowian i Polaków

HELMOLD – „KRONIKA SŁOWIAN”
Niniejszy artykuł jest kontynuacją innego mojego artykułu pt. Wenedowie, Wandalowie i Słowianie, w którym nie wyczerpałem całego zagadnienia obejmującego wzajemne związki wspomnianych, rzekomo trzech różnych ludów. Niestety i w niniejszym opracowaniu temat nie jest do końca wyczerpany. Mimo to przedstawiam poniżej kolejne fakty zawarte w źródłach pisanych mówiące o nieodłącznych związkach Wenedów, Wandalów i Słowian. Podobnie jak we wspomnianym poprzednim artykule wszystkie one stwierdzają jasno: Wenedowie, Wandalowie i Słowianie to jeden i ten sam lud, tyle że kryjący się pod różnymi nazwami.
Opis tych związków rozpoczynam od „Kroniki Słowian” (łac. Chronica Slavorum) autorstwa Helmolda, saskiego historyka z XII w. Kronika ta jest kontynuacją „Historii archidiecezji hamburskiej” (łac. „Gesta Hammaburgensis ecclesiae pontificum”) Adama z Bremy. Podobnie jak poprzednik, Helmold także ściśle łączy Wandalów i Winitów (Wendów / Windów) ze Słowianami. Na stronie 9 dzieła w przekładzie Jana Papłońskiego [1]Helmold pisze tak:
„Tam więc, gdzie się Polska kończy, przychodzi się do bardzo rozległej krainy Sławian, którzy w starożytności Wandalami, dziś zaś Winitami [to jest Wendami – przyp. J.P.] albo Winulami się nazywają.”
I dalej na tej samej stronie: „Druga rzeka, to jest Odra, zdążając ku północy, przepływa przez środek ziemi Winulów (Wendów) i oddziela Pomorzan od Wilców (Weletów)”.
Następnie na str. 20: „Liczne są wszakże, jak to wyżej powiedziano, ludy sławiańskie, z których te, które się nazywają Winulami albo Winitami, po większej części do dyecezyi Hammenburgskiej [hamburskiej – przyp. A.L.] należą.”
Na str. 42: „Książętami Sławian, noszących imię Winulów lub Winitów, w owym czasie byli: Mieczysław, Nakkon i Seredych…”
Na str. 54: „W owych czasach trwały pokój nastał w ziemi sławiańskiej dlatego, że Konrad, który objął państwo po Henryku pobożnym, w częstych wojnach Winitów pokonał.”
I nieco dalej na tej samej str. 54: „Książęta sławiańscy byli: Anadrag, Gneus i trzeci Udo [To jest, Onodrag, Gniewosz i Przybigniew syn Mieczysława. Udo jest to niemieckie imię Przybigniewa – przyp. J.P.]. Ten ostatni był złym chrześcijaninem, za to też i razem za swoje okrucieństwo został przez jakiegoś saskiego zbiega znienacka zamordowany (1031 r.). Syn jego imieniem Godszalk uczył się nauk w Lunenburgu. Dowiedziawszy się o śmierci ojca, porzucił i nauki i wiarę, i przepłynąwszy rzekę, przybył do narodu Winitów.”
Określenie „Winitowie”, znane z kronik Adama z Bremy i Helmolda, jest tożsame z nazwami: „Wenedowie” (niem. Wenden) oraz „Windowie” lub „Winidowie” (niem. Winden). Niemcy używali określeń „Wenden” i „Winden” zamiennie. Oba w j. łacińskim znaczyły „Vandali” (pol. Wandalowie), co szerzej opisuję poniżej. Termin „Wenden” jest do dziś używany w Niemczech i określa Słowian Zachodnich – dziś w szczególności Serbołużyczan, dawniej także pozostałych Słowian połabskich. Określeniem „Winden” nazywano np. Słoweńców, zwłaszcza tych mieszkających na terenie obecnej Austrii. Język ich, historycznie nazywany był „językiem windyjskim” (niem. Windische Sprache). Również Słowianie zamieszkujący w średniowieczu tereny Górnej Frankonii i Górnego Palatynatu w obecnych Niemczech, nazywani byli mianem „Winden”. [2] Słowiańskie plemię o nazwie Radanzwinidzi (łac. Radanzwinidi / Ratanz-Winidi) zamieszkiwało dorzecze rzeki Radęcy – stąd w nazwie plemienia człon „Radanz” / „Ratanz” (niem. Regnitz i jej dopływ Rednitz) – uchodzącej do Menu kilka kilometrów na północ od Bambergu w Bawarii. Natomiast inne słowiańskie plemię, Moinwinidzi (łac. Moinvinidi / Moin-Vinidi) zamieszkiwało okolice rzeki Men (stąd w nazwie człon „Moin” – niem. Main). Drugi człon obu nazw, „Vinidi” to oczywiście „Winidowie” lub „Windowie” (niem. Winden) w rozumieniu „Słowianie”.

„ANNALES SANGALLENSES MAIORES”
Pod datą roku 795 w Wielkich Rocznikach klasztoru w Sankt Gallen w Szwajcarii (łac. Annales Sangallenses maiores) widnieje taki oto tekst: „Król Karol ponownie w Saksonii z wielkim wojskiem Franków. On opustoszył i zdobył kraj, przywiózł stamtąd 7070 zakładników i wrócił z pokojem. Wandalowie zostali podbici, książę Zotan przyszedł z Panonii do Akwizgranu do króla Karola, poddał się i oddał [mu] ojczyznę, którą władał; przyjął chrzest, a wraz z nim przyjęli go wszyscy ci, którzy z nim przyszli. Następnie wrócił z pokojem i honorami do swojej ojczyzny.” [3]
W powyższym tekście pod pojęciem „Wandalów” kryją się Słowianie. Jednak niektórzy historycy zwracają uwagę, że ówcześni skrybowie mogli pomylić Wandalów z Awarami, z którymi istotnie w owym czasie Karol Wielki prowadził wojny. Mało tego: Awarowie zajmowali wówczas nizinę Panonii. Istota jednak w tym, że mieszkali oni wśród Słowian, którzy także w tamtym czasie zamieszkiwali Panonię i w sojuszu z Awarami prowadzili wojny przeciwko różnym, innym ludom. Zatem Słowianie określani tutaj mianem „Wandalów” mogli mieć i zapewne mieli własnych niezależnych książąt. Ponadto, na powyższy tekst można spojrzeć jeszcze inaczej: autor najpierw opisuje wojnę z Saksonią, potem wojnę z Wandalami (Słowianami połabskimi), sąsiadującymi z Sasami, a następnie pisze o kolejnej sprawie, mianowicie o księciu Zotanie z Panonii. Nieznane jest pochodzenie tego księcia, lecz najprawdopodobniej był Awarem. Historia wspomina bowiem o władcy awarskim o imieniu Zodan, który panował jednak dopiero od 803 r. i został osadzony na tronie przez Bułgarów. [4] Czy zanim został władcą awarskim był wcześniej Słowianinem i jako przywódca Słowian przegrał wojnę z Frankami? A może problem w interpretacji zapisu tkwi w niekonsekwentnej interpunkcji stosowanej przez zakonników z Sankt Gallen, którzy powinni byli wyraźnie oddzielić od siebie zdanie o Wandalach i następujący po nim (być może) niezwiązany z nim opis przybycia księcia Zotana na dwór Karola Wielkiego? Odpowiedzi może być kilka. W każdym razie osobiście nie mam wątpliwości, że pod pojęciem „Wandalów” ukrywają się w tym tekście Słowianie.
Warto przy tej okazji przypomnieć o wspomnianych przeze mnie we wcześniejszym artykule „Rocznikach Alemańskich” (łac. Annales Alamanici). Annały te opisują najazd Karola Wielkiego na Słowian połabskich z około roku 790. Przybycie króla Franków zawiera się w sformułowaniu „perrexit in regionem Wandalorum” (pol. przybył do kraju Wandalów). Zatem Karol walczył także i ze Słowianami, nazywanymi wówczas „Wandalami”.

GERWAZY Z TILBURY – „OTIA IMPERIALIA”
Żyjący w latach 1150 – 1235 pochodzący z Anglii ksiądz katolicki Gerwazy z Tilbury w swym napisanym dla cesarza Ottona IV dziele pt. „Otia imperialia” wspomina m.in. o ziemiach polskich używając nawet nazwy „Polska” i tłumacząc jej właściwe rozumienie. Kraj nasz ma zamieszkiwać wówczas „okrutny lud Wandalów”, który żyje w sąsiedztwie innych „ludów sarmackich”. „Ziemie wandalskie” leżą miedzy „Morzem Sarmackim” [Bałtyk – przyp. A.L.], a „Alpami Węgierskimi” [Karpaty – przyp. A.L.]. Do „Morza Sarmackiego” wpadają rzeki: „Sarmaticus” [?] oraz „Wandal” [Wisła – przyp. A.L.]. Autor wprost stwierdza, że Polacy „określani są mianem Wandalów i sami siebie tak nazywają”.
WINCENTY KADŁUBEK – „KRONIKA POLSKA”
Relacje kronikarzy polskich były do tej pory przeze mnie pomijane. Pora sprawdzić i ich zapisy, gdyż oni także wspominają o pochodzeniu Polaków (Słowian) od starożytnych Wandalów.
Żyjący w latach 1150/60 – 1223, Wincenty Kadłubek, biskup krakowski, autor „Kroniki Polskiej” (łac. Historia Polonica) opisuje legendę o założeniu miasta Krakowa, o królu Kraku (Grakchu) i jego córce Wandzie, od imienia której miała pierwotnie wziąć nazwę rzeka Wisła, a w konsekwencji cały lud żyjący na ziemiach polskich. Oto cytaty: „Tak wielka zaś miłość do zmarłego władcy [Grakcha, tudzież Kraka – przyp. A.L.] ogarnęła senat, możnych i cały lud, że jedynej jego dzieweczce, której imię było Wanda powierzyli rządy po ojcu”. I dalej: „Od niej, mówią, pochodzić ma nazwa rzeki Wandal, ponieważ ona stanowiła środek jej królestwa; stąd wszyscy, którzy podlegali jej władzy, nazwani zostali Wandalami”. [5]

„KRONIKA WIELKOPOLSKA”
Legendę o Wandzie, lecz w nieco innej wersji, przytacza również w XIV wieku anonimowy twórca Kroniki wielkopolskiej. Łączy on imię księżniczki ze staropolskim słowem „węda” (wędka; miała ona rzekomo „łowić” serca poddanych). W tej jednak kronice samobójczą śmiercią miała zginąć sama Wanda, a nie odrzucony przez nią „książę lemański” [niemiecki – przyp. A.L.], jak opisuje to Kadłubek. W Kronice Wielkopolskiej Wanda rzuca się do wód Wisły, co miałoby wyjaśniać nazwę rzeki (Wandal) i zamieszkałego w jej dorzeczu plemienia (Wandalów).
„KRONIKA DZIERZWY”
Franciszkański zakonnik Dzierzwa żyjący w czasach Władysława Łokietka (XIV w.) zgodnie z ówcześnie panującą modą w nauce wyprowadza pochodzenie narodów europejskich od biblijnego Jafeta i poprzez kolejnych potomków dochodzi do Alana i jego syna o imieniu Negno. Geneza pochodzenia Polaków przedstawia się według niego następująco: „Przede wszystkim należy wiedzieć, że Polacy pochodzą z rodu Jafeta, syna Noego. Ów Jafet, wśród licznych spłodzonych przez siebie synów, miał również jednego imieniem Jawan, którego Polacy zwą Iwan. Jawan zrodził Philirę, Philira zrodził Alana, Alan zrodził Anchizesa, Anchizes zrodził Eneasza, Eneasz zrodził Askaniusza, Askaniusz zrodził Pamfiliusza, Pamfiliusz zrodził Reasilwę, Reasilwa zrodził Alanusa, Alanus — który jako pierwszy przybył do Europy — zrodził Negnona, Negnon zaś zrodził czterech synów, z których pierworodnym był Wandal, od którego wywodzą się Wandalici, zwani obecnie Polakami”.
JAN DŁUGOSZ – „ROCZNIKI, CZYLI KRONIKI SŁYNNEGO KRÓLESTWA POLSKIEGO”
Podobnie jak poprzednik, również inny słynny polski historyk i kronikarz, Jan Długosz, wyprowadza pochodzenie Polaków od wspomnianych biblijnych postaci, by ostatecznie łączyć Polaków bezpośrednio z Wandalami. Długosz, w swoim wielkim dziele pt. „Roczniki, czyli kroniki słynnego Królestwa Polskiego”, napisanym w XV w., powiela opis Dzierzwy. W internetowym wydaniu tego dzieła na str. 23 znajdujemy takie oto słowa: „Trzeci na koniec syn Alana, Negno, czterech synów był ojcem, a tych imiona są: Wandal, od którego nazwisko wzięli Wandalowie, teraz Polakami zwani, i który rzekę dziś Wisłą pospolicie zwaną chciał mieć rzeczoną Wandalem”. Zaś na str. 43 autor pisze tak: „Sąsiednie przecież narody, a mianowicie Rusini, którzy w kronikach swoich chełpią się pochodzeniem od Lecha, nazywają Polaków i ich kraj Lechitami. Po dziś dzień u Słowian, Bułgarów, Kroatów i Hunów toż samo utrzymuje się nazwisko, chociaż w wielu miejscach pisarze niektórzy mienią ich i piszą Wandalitami, od rzeki Wandal, która jedno znaczy co Wisła…” [6]
INSKRYPCJE KSIĄŻĄT POMORSKICH
W muzeum Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie zobaczyć można inskrypcje dawnych władców Pomorza Zachodniego. Widnieją na nich nazwy licznych ziem oraz ludów, którymi władali. Można z nich wyczytać, iż władcy Pomorza panowali m.in. nad ludem Wandalów / Wenedów. Napisy na inskrypcjach w języku łacińskim brzmią bowiem „Ducis Vandalorum”, a na inskrypcjach tłumaczonych na język niemiecki brzmią one „Herzog der Wenden”. Wniosek z tego jest oczywisty: łacińska nazwa „Vandali” (pol. Wandalowie) znaczy to samo, co niemiecka nazwa „Wenden” (pol. Wendowie/ Wenedowie). Oba te słowa oznaczają zaś Słowian, co jest oczywiste, gdy weźmie się pod uwagę to, nad jakimi ludami swe władztwo sprawowali książęta pomorscy. Poniżej zdjęcia jednej z inskrypcji i jej tłumaczenie na język niemiecki oraz polski:
POZOSTALI AUTORZY
Pomimo mojego drugiego artykułu na ten temat, kwestie związku Słowian i Polaków z Wandalami i Wenedami nadal pozostają niewyczerpane. Nie opisałem tutaj dzieł innych autorów, głównie nowożytnych, którzy także łączyli Wandalów / Wenedów ze Słowianami i Polakami. Należy wspomnieć tu o takich pisarzach, jak choćby: Maciej Miechowita, Marcin Bielski, Albert Krantz, Flavio Blondi czy Thomas Nugent. O tym ostatnim nieco szerzej piszę w artykule „Królowie Herulów i Wandalów”, lecz i tamte opracowanie nie wyczerpuje tematu.
W Polsce mało poznane są również stare skandynawskie sagi, które także wspominają Słowian i Polaków, łącząc ich ściśle z Wandalami / Wenedami. Być może będzie jeszcze możliwość powrócenia do tej tematyki.
INNE ŹRÓDŁA
Pomijając dawne, głównie średniowieczne kroniki czy inskrypcje, istnieją inne źródła pisane wskazujące na pochodzenie Słowian od Wandalów (Wenedów) i na to, że Wandalowie, Wenedowie i Słowianie byli w istocie rzeczy jednym i tym samym ludem. I są nim nadal, mimo iż nazwy „Wandalowie” na oznaczenie Słowian nikt już nie używa – w przeciwieństwie do nazwy „Wenedowie” (niem. Wenden). Oto pozostałe źródła:
1. Student uniwersytetu w Wittenberdze, pochodzący z Trzebiela na Dolnych Łużycach (obecnie wieś w Polsce w woj. lubuskim, w powiecie żarskim; niem. Triebel; dlnłuż. Trjebule), do pierwszej połowy XVII w. zamieszkanego niemalże wyłącznie przez Wendów (Słowian – Łużyczan), określanego w źródłach jako „Wendyjska Osada” został wpisany do księgi uniwersyteckiej w roku 1528 r. jako Matheus Wundalo, co po polsku tłumaczyć można jako Mateusz Wandal. [7]
2. Żyjący w XVI w. tłumacz Nowego Testamentu na język dolnołużycki (1548 r.), Mikołaj Jakubica (dlnłuż. Mikławš Jakubica) nazywany był jako ,,Vandalicus interpres” (niem. Der Wendische Übersetzer; pol. Wendyjski / Wandalski tłumacz). [8]
3. Jednym z najstarszych zabytków języka dolnołużyckiego jest pochodzący z 1610 r. podręcznik pt. „Enchiridion Vandalicum” autorstwa Andreasa Tharaeusa. [9]
4. Stanisław Staszic opisując swą podróż po Górnych Łużycach w 1804 roku, na przemian pisze o „osadach Wandalów, języku wendyjskim”, potem znów o Budziszynie (niem. Bautzen, górnołuż. Budyšin) wywodzącym się od, jak to określił: ,,Wendów czy Wandalów”. [10]
Adrian Leszczyński
aleszczynski@interia.pl
Wzajemna asymilacja Germanów i Słowian
Kategoria: Słowiańskie starożytności
Tematy/tagi: Europa dawna • Słowianie
Wstęp
Zagadnienie asymilacji ludności jest tak szerokie, że można by napisać na ten temat co najmniej kilka opasłych książek. W niniejszym tekście skupię się jednak na jednym aspekcie tego zagadnienia. Przedstawię w wielkim skrócie, zredukowanym w swej treści do niezbędnego wręcz minimum dwa przykłady asymilacji ludności. Będzie to porównanie rzeczywiście dokonanej asymilacji Słowian przez Niemców (od X, a nawet od VIII w. do XX w.) z teoretyczną asymilacją Germanów i innych ludów przez Słowian dokonaną w VI-VIII w. w Europie.
Zgodnie z dominującą obecnie w nauce allochtonistyczną teorią pochodzenia Słowian, nasi przodkowie mieli przybyć do Europy Środkowej, w tym i na ziemie polskie, w VI w. n.e. Mieli zająć niemal puste terytoria, które wcześniej opuściły ludy germańskie. Jakaś, nie wiadomo jak wielka, grupa germańskich autochtonów miała jednak pozostać nad Wisłą i Odrą i w dość szybkim czasie wtopić się w napływający żywioł słowiański, który w ciągu dwóch wieków miał zeslawizować obszar niemal połowy Europy: Bałkany, Ukrainę, część europejskiej Rosji, a także Europę Środkową od Bugu aż po Men, Łabę, a nawet Bawarię, Dolną Saksonię i południowy Holsztyn. Według koncepcji allochtonistów odbyło się to w ciągu stu lub co najwyżej dwustu lat. W każdym razie wedle tej koncepcji ziemie polskie, czeskie, słowackie i wschodnio-niemieckie już w VIII w. miały być całkowicie zeslawizowane. Asymilacji miał dokonać lud przybyszów, który rzekomo stał na niższym poziomie cywilizacyjno-społecznym od autochtonów.
W związku z tą teorią zasadne było postawienie następujących pytań: Czy taki proces był możliwy? Jakie czynniki powodują asymilację? Co determinuje przyspieszenie procesów asymilacyjnych? Czy w dziejach świata miano do czynienia z podobnym procesem na taką skalę i w takim czasie?
Kolebka i ekspansja Słowian
Współcześnie dominujący pogląd związany z pochodzeniem Słowian zakłada, iż Słowianie pojawili się nagle na kartach historii w vi w. Według tego poglądu, czy raczej zbioru różniących się w szczegółach poglądów, Słowianie pochodzić musieli z terenu dorzecza środkowego Dniepru, Prypeci oraz Desny. Tam miała znajdować się kolebka tego ludu. Nieżyjący już profesor Kazimierz Godłowski uważał, że możliwe jest wywodzenie słowiańskich kultur najwcześniejszego średniowiecza (prasko-korczackiej, pieńkowskiej i kołoczyńskiej) ze środowiska kultury kijowskiej, rozwijającej się w okresie wpływów rzymskich na obszarze środkowego i górnego dorzecza Dniepru. [1] Kultura ta miała istnieć do V w., a więc do rzekomej słowiańskiej ekspansji ze swej kolebki. Obszar kolebki to ok. 150 km2. Inni naukowcy uważają, że obszar kolebki Słowian w początkowym momencie ich ekspansji to ok. 250 km2. Z tego obszaru wedle tych koncepcji miał ruszyć nikomu wcześniej nieznany lud i w krótkim czasie miał podbić, zdobyć i niemal w całości zeslawizować obszar co najmniej dziesięciokrotnie większy. Ten czas, w jakim miało się to wszystko dokonać to ok. 100 – 200, góra 300 lat. Zwolennicy tej tezy twierdzą ponadto, że lud który tego dokonał nie posiadał ani zorganizowanego państwa, ani administracji terenowej, ani nowoczesnej jak na ówczesne czasy kultury materialnej, ani nawet dobrze wyszkolonego wojska. Koncepcje te zmusiły mnie do analizy innych przykładów asymilacji w dziejach świata. Zadałem sobie pytanie: czy podobny proces miał miejsce w innym zakątku świata? Przy okazji zanalizowałem inne przykłady asymilacji ludności, czego niestety nie opiszę w niniejszym artykule z racji jego ograniczonej objętości.
W kontekście tej niebywałej asymilacji jakiej mieli dokonać Słowianie we wczesnym średniowieczu szczególną uwagę zwraca proces odwrotny – asymilacja Słowian, jakiej mieli dokonać Niemcy od czasów podbojów ziem słowiańskich w X w., a biorąc pod uwagę państwo Franków (bezpośredniego poprzednika Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego) od wieku VIII.
Kilka słów o procesie asymilacji
Poniżej w bardzo skróconej wersji porównuję asymilację, jakiej mieli dokonać Słowianie na Germanach i innych ludach według koncepcji Kazimierza Godłowskiego i jego zwolenników z asymilacją dokonaną przez Niemców względem Słowian. Zanim to zrobię pragnę napisać kilka ogólnych słów na temat samej asymilacji ludności. Analiza jej przykładów pozwoliła mi bowiem na wyciągnięcie kilku wniosków.
Najpierw jednak, zasadne wydaje się podanie charakterystycznych rodzajów asymilacji:
1. Proces, gdy najeźdźcy lub imigranci (przybysze) asymilują się ze społecznością autochtonów przyjmując wzorce kulturowe i język autochtonów.
2. Proces odwrotny do poprzedniego, gdy autochtoni asymilują się ze społecznością najeźdźców / przybyszów przyjmując wzorce kulturowe i język najeźdźców / przybyszów.
Dzieje świata pokazują, że w przypadku pierwszym asymilacja często postępuje błyskawicznie – w przypadku imigrantów proces ten może trwać zaledwie jedno pokolenie, a nawet tylko kilka lat. W przypadku najeźdźców ten proces trwa dłużej, lecz jest on także dość szybki. Natomiast jak pokazują dzieje świata, proces z punktu 2. jest bardzo trudny, żmudny, jego postęp wymaga odpowiednich czynników, a przede wszystkim długiego okresu czasu. W przypadku procesu z punktu 2. według teorii allochtonistycznej, której głównym mentorem był w Polsce wspomniany prof. Godłowski, mieli mieć do czynienia Germanowie pozostali na ziemiach Środkowej Europy i inne ludy, które szybko miały ulec asymilacji wtapiając się w język i kulturę przybyszów, czyli Słowian. Niektórzy naukowcy, jak np. prof. Magdalena Mączyńska, uważają, że na podstawie badań archeologicznych można stwierdzić, iż w niektórych osadach proces slawizacji Germanów trwał tylko dwa pokolenia, a więc ok. 40-50 lat. [2]
„Narzędzia” asymilacyjne i charakterystyczne cechy asymilacji
Na podstawie zanalizowanych przykładów nasuwają się pewne istotne wnioski odnośnie procesu asymilacji:
a) Asymilacja imigrantów (przybyszów) do języka autochtonów jest procesem stosunkowo łatwym, a na pewno szybszym i łatwiejszym niż asymilacja autochtonów do języka przybyszów.
b) Asymilacja autochtonów przez przybyszów wymaga przewagi demograficznej, ekonomicznej, kulturowej i militarnej tych drugich.
c) Całkowita asymilacja autochtonów przez przybyszów to proces czasowo bardzo długi.
d) Czynnik podstawowy powodujący asymilację autochtonów to istnienie państwa przybyszów / sąsiadów, którzy poddają asymilacji autochtonów zamieszkujących ich państwo poprzez silną administrację, kwitnącą kulturę, sprawną gospodarkę, a w obecnych czasach także poprzez szkolnictwo. Są to główne czynniki wpływające na asymilację.
e) Najszybciej asymilacji ulega warstwa wyższa (arystokracja), która poprzez chęć uczestniczenia w życiu politycznym i kulturowym kraju zmuszona jest poddać się temu procesowi i zazwyczaj mu się poddaje.
f) Warstwy niższe, zwłaszcza chłopstwo, ulegają asymilacji wolno, a czasem bardzo wolno.
d) Asymilacja autochtonów przez przybyszów jest procesem rzadko spotykanym, lecz możliwym. Dojść do niej może tylko wtedy, gdy przybysze najpierw zdobędą władztwo nad autochtonami, a następnie metodami administracyjnymi, kulturowymi i ekonomicznymi poddadzą autochtonów asymilacji od wewnątrz. Proces ten jest także długotrwały.
g) W przypadku względnej równości demograficznej i kulturowej autochtonów i przybyszów możliwa jest nie asymilacja, lecz mieszanie się kultur i języków. Mamy wówczas do czynienia z kreolizacją języka i kultury, a tym samym z procesem powstania nowej kultury i nowego języka.
h) Czynnikiem silnie determinującym asymilację jest państwo, które prowadzi politykę asymilacyjną wykorzystując do tego różne, wyżej wymienione metody.
i) W okresie większego nacisku asymilacyjnego i terroru procesy asymilacji ulegają przyśpieszeniu. Tym samym: terror i autorytaryzm sprzyjają asymilacji; wolność i tolerancja jej nie sprzyjają.
Opis wzajemnych asymilacji
Tak jak już wspomniałem, w niniejszym tekście porównam tylko dwa przykłady asymilacji. Chodzi o proces rzekomej slawizacji Germanów i innych ludów w Europie z procesem germanizacji Słowian postępującym od VIII – XX w.
Najpierw, bo w wiekach V – VII słabo rozwinięci cywilizacyjnie Słowianie mieli zeslawizować Germanów i inne ludy Europy Środkowej w ciągu stu, dwustu lub co najwyżej trzystu lat (różni historycy podają różne okresy czasu) nie pozostawiając ani w Niemczech Wschodnich, ani w Czechach czy Polsce żadnych enklaw.
Z drugiej strony, nieco później, bo wojujący ze Słowianami na przełomie VIII i IX w. germańscy Frankowie mieli mieć do czynienia z wrogiem, który był ludem jednolitym. Zatem proces slawizacji „resztek” Germanów był w tym czasie już dokonany. W 843 r. na mocy Traktatu w Verdun władca Franków, Karol Wielki podzielił swoje państwo między trzech synów, dając początek powstaniu organizmów państwowych Francji i Niemiec. Od tego czasu ziemie Słowian zaczynają być nękane przez Niemców, którzy systematycznie prą na wschód podbijając Słowian, ich tereny kolonizując osadnikami z Zachodniej Europy – głównie niemieckimi, a miejscowych Słowian germanizując różnymi sposobami. Po podziale państwa Franków ekspansję na wschód kontynuuje zatem Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, a także niemieccy możnowładcy tworząc przygraniczne marchie. Państwo niemieckie prowadzi liczne wojny ze Słowianami. Co bardzo istotne – dysponuje ono bardzo liczną ludnością, która zdobyte tereny kolonizuje i zasiedla. Dysponuje ono także dość nowoczesną, jak na ówczesne czasy administracją, która ułatwia zarządzanie podbitymi terytoriami. Państwo te dysponuje rozwiniętą gospodarką, którą energicznie rozwija się na podbitych ziemiach. Mimo to ludność słowiańska (w tym rzekoma zeslawizowana w ciągu „dwustu” lat ludność germańska) przez całe stulecia zachowuje swą słowiańską tożsamość i co istotne – język. Procesy asymilacyjne nasilają się wraz z rozwojem szkolnictwa, a następnie wraz z twardą polityką kanclerza Otto von Bismarcka w XIX w., zwłaszcza po zjednoczeniu Niemiec w 1871 r. [3] Wówczas to, dochodzi do przyśpieszenia procesów asymilacyjnych na terenach słowiańskich, w tym i na ziemiach polskich utraconych na skutek zaborów. Pomijając całą obszerną historię niemieckiego „Drang nach Osten” po ponad tysiącu lat silnego naporu niemieckiego w Europie Środkowej, Niemcom nie udało się zgermanizować w całości nawet terenów do Odry. Serbołużyczanie przetrwali ponad tysiąc lat niemieckiego naporu, niemieckiej do perfekcji rozwiniętej administracji, niemieckiego szkolnictwa, niemieckiej bogatej, kuszącej asymilacją gospodarki. Przetrwali oni rządy cesarstwa, książąt, królów, kanclerza Bismarcka, a nawet terror szowinistycznego nazizmu.
Wcześniej, bo do XVIII w. Słowianie przetrwali nawet za Łabą. Sąsiedztwo wielkiego i prężnego Hamburga nie było w stanie przez 700-900 lat wyplenić słowiańskości z ludności zamieszkującej tzw. Wendland. [4] Niewielki obszar na lewym brzegu Łaby opierał się silnemu, zorganizowanemu żywiołowi niemieckiemu przez tak długi okres czasu. Dopiero w XVIII w. ten napór osiągnął cel powodując zanik słowiańskości na tym terenie. Warto jednak wspomnieć, że do dziś zachował się słowiański układ rozplanowania niektórych wiosek (tzw. okolnice) oraz kilka słów miejscowej gwary o niewątpliwie słowiańskim rodowodzie. [5]
Również polscy Ślązacy przez 700 lat pozostawania poza państwem polskim, mimo licznej niemieckiej kolonizacji, mimo germanizacji piastowskich władców księstw śląskich, skutecznie opierali się zniemczeniu. Warto też wspomnieć, że polski język przetrwał w okolicach Krosna Odrzańskiego i Zielonej Góry do XVII/XVIII w., w okolicach Strzelec Krajeńskich i Gorzowa Wielkopolskiego do ok. XVIII w., a w okolicach Wrocławia do drugiej połowy XIX w. [6]
Zatem jak się ma tysiącletni niemiecki, zorganizowany, „Drang nach Osten” i przetrwanie przez ten czas ludności słowiańskiej do rzekomej ekspresowej asymilacji autochtonicznych wysoko rozwiniętych Germanów przez „prymitywnych, niezorganizowanych państwowo” Słowian? Już te pytanie i wniosek płynący z odpowiedzi pokazują, że asymilacja Germanów i innych ludów między Łabą, a Bugiem przez Słowian i dodatkowo Bałkanów we wczesnym średniowieczu nie była możliwa i nie mogła mieć miejsca. Powyższe porównanie ukazuje niemożliwość takiego procesu w tak szybkim czasie i na tak znacznym obszarze. Zwłaszcza przez lud pozbawiony „narzędzi” asymilacyjnych i wywodzący się z tak małej kolebki.
Mapy porównawcze
Na poparcie moich wniosków przedstawiam poniżej trzy mapy. Również porównanie suchych liczb jeszcze bardziej uzmysławiają te zagadnienia, o czym piszę niżej.
Poniższa mapa (Mapa 1.) przedstawia obszar zasiedlony przez Słowian w wczesnym średniowieczu (kolor zielony) według allochtonistycznej koncepcji. Co istotne – większa część obecnej Ukrainy nie jest zaznaczona tymże kolorem. Czerwony okrąg określa obszar rzekomej kolebki Słowian, z której mieli oni wyjść w momencie ekspansji.
Mapę tę warto porównać z mapą pokazującą zasięg j. niemieckiego w 1910 r. (Mapa 2.). Należy jednak mieć na względzie fakt, iż mapa ta została sporządzona na podstawie narodowego (niemieckiego) spisu ludności. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo jej zakłamania na rzecz j. niemieckiego. Niemniej jednak obie mapy obrazowo ukazują różnicę między ogromnym obszarem o powierzchni ok. 2,5 miliona km2, jaki mieli zasymilować Słowianie w ciągu 200-300 lat, a obszarem rzeczywiście zasymilowanym przez Niemców w ciągu 1000 lat (Mapa 2.: na wschód od brązowej linii na mapie). Dla osób mało zorientowanych w geografii porównanie utrudnia nieco różna skala map, ale można to porównać z mapą Europy i przekonać się o rażącej dysproporcji między rzekomym obszarem zasymilowanym przez Słowian, a obszarem zgermanizowanym przez Niemców w czasie ponad trzy- lub pięciokrotnie dłuższym.
Mapa 1.: Słowiańszczyzna we wczesnym średniowieczu
i jej rzekoma kolebka.
Mapa 2.: Zasięg języka niemieckiego w 1910 r.
Obszar na wschód od brązowej linii ukazuje słowiańskie terytoria
objęte germanizacją od VIII – XX w.
Mapa 3.: Zasięg dialektu śląskiego języka polskiego w XVII – XX w.
Mapa 3. ukazuje natomiast jakie niewielkie obszary Śląska udało się zniemczyć w II połowie XVII w. oraz na przełomie XVIII i XIX w. Porównanie tej mapy z mapą slawizacji Europy na przestrzeni 100 – 300 lat ukazuje rażącą dysproporcję obu procesów. Ponieważ asymilacja Słowian przez Niemców jest faktem dość mocno potwierdzonym historycznie w przeciwieństwie do rzekomej slawizacji Europy Środkowej we wczesnym średniowieczu, wniosek jaki się wyłania jest jasny: ekspresowa asymilacja Europy przez Słowian nie mogła mieć wówczas miejsca. Słowianie zasymilowali jedynie sporą część Bałkanów, co jest udokumentowane historycznymi źródłami i obecnym obszarem państw słowiańskich na Bałkanach. Aby zasymilować obszar ponad 2 mln km2 w tak szybkim czasie, Słowianie nie posiadali ani „narzędzi” do tego procesu, a sam proces nie mógł trwać tak skrajnie krótko na tak wielkim obszarze. Również wielkość rzekomej kolebki Słowian to obszar zbyt mały, aby taka „ekspresowa” slawizacja mogła się obronić.
Liczby
Jeszcze lepiej do wyobraźni przemawiają liczby:
Kolebka Słowian to obszar o powierzchni maksymalnie 250 tysięcy km2. Postępując z tego obszaru Słowianie w ciągu maksymalnie 300 lat mieli zeslawizować obszar niemal dziesięciokrotnie większy, bo ok. 2,25 mln km2, co łącznie z kolebką daje terytorium o pow. 2,5 mln km2.
Kolebka Niemców to obszar ok. 350-450 tysięcy km2. Obejmuje on mniej więcej terytorium państwa Ludwika Niemieckiego, powstałego po Traktacie w Verdun (843 r.). Postępując z tego obszaru Niemcy w ciągu ponad tysiąca lat (do 1910 r. – patrz Mapa 2.) zgermanizowali obszar o powierzchni 300-350 tysięcy km2, co wraz z kolebką daje obszar 650-800 tysięcy km2. Jest to obszar nawet nie dwukrotnie większy od kolebki.
Zatem Słowianie w ciągu roku slawizowali średnio obszar o pow. 7.500 km2, zaś Niemcy rocznie germanizowali obszar o powierzchni maksymalnie 350 km2. Różnica w prędkości asymilacji jest więc ogromna – ponad 20-krotnie większa na korzyść Słowian. Poddaje to w wątpliwość rzekomą wielkość kolebki Słowian według teorii allochtonistów oraz sam rzekomy proces gwałtownej ich ekspansji we wczesnym średniowieczu we wszystkich kierunkach jednocześnie. Tym bardziej, że Niemcy posiadali „narzędzia” asymilacyjne, a Słowianie mieli być ich pozbawieni ze względu na swój „prymitywizm” (wedle słów allochtonistów). [7]
Konkluzja
W konkluzji stwierdzić należy, że kolebka Słowian musiała być znacznie większa niż dorzecze środkowego Dniepru, Prypeci i Desny. Jest faktem bezsprzecznym, iż Słowianie zasymilowali od wczesnego średniowieczu do dziś dość dużą część Bałkanów. Mimo to, pozostały tam liczne enklawy i trwają tam do czasów współczesnych. Asymilacja postępowała głównie poprzez fizyczny napływ Słowian na ten teren, a następnie poprzez państwa słowiańskie, jakie powstały na Bałkanach. Zatem liczne hordy Słowian musiały pochodzić z dość znacznego obszaru, by móc swą liczną falą zalać niemal całe Bałkany. Osobiście uważam, że był to obszar całej Europy Środkowo-Wschodniej – od Łaby po górny Dniepr.
Proces slawizacji Europy przedstawiony przez allochtonistów jest błędny i nie mógł mieć miejsca. Poza przykładami przedstawionymi w niniejszym artykule można by podać wiele innych przykładów z innych części świata dowodzących, że asymilacja autochtonów przez przybyszów nie jest procesem ani łatwym ani szybkim. I ma ona miejsce w określonych okolicznościach oraz pod warunkiem użycia wspomnianych w artykule „narzędzi”.
Adrian Leszczyński
aleszczynski@interia.pl
Słowianie na ziemiach polskich w świetle badań genetycznych
Spór autochtonistów z allochtonistami w kwestii pochodzenia Słowian i ich obecności na ziemiach polskich wciąż wzbudza emocje. Spór ten wydaje się nadal nierozstrzygnięty. W ostatnich latach pojawiła się jednak możliwość wyjaśnienia tej niejednoznacznej kwestii. Badania genetyczne, bo o nich mowa, mogą sporo wnieść w kwestii wyjaśnienia etnogenezy Słowian, Polaków oraz obecności ludów słowiańskich na ziemiach polskich. W Polsce niestety badania te wciąż są na niedostatecznym poziomie. Brakuje zwłaszcza badań kopalnego DNA, czyli badań genetycznych zachowanych w ziemi szkieletów dawnych mieszkańców współczesnej Polski. W jednym ze swoich poprzednich artykułów [1] wspomniałem, że w obecnym 2014 roku rusza w naszym kraju wielki projekt badawczy mający na celu określenie DNA kopalnych szkieletów z czasów starożytnych i średniowiecznych. [2] Badania te mają dać odpowiedź, czy na ziemiach polskich istniała i nadal istnieje ciągłość osadnicza od czasów starożytności i czy współcześni Polacy są w linii prostej potomkami starożytnych plemion zamieszkujących nasze ziemie. W niniejszym artykule pragnę pokrótce nakreślić, co może wyniknąć z tych badań i w jaki sposób wpłyną one na spór prowadzony przez auto- i allochtonistów. Przedstawię również kilka wniosków, które już dziś możemy wysnuć na podstawie dotychczas przeprowadzonych badań genetycznych i innych. Skupię się tu na badaniach związanych z chromosomem Y przekazywanym w męskiej linii (tzw. Y-DNA). [3]
Na podstawie dotychczasowych badań wynika, że podział współczesnych Polaków pod względem genetycznym na poszczególne tzw. haplogrupy, przedstawia się następująco: [4]
57,5% – R1a
12,5% – R1b
8,5% – I1
7,5% – I2
4% – N
3,5% – E1b
2,5% – J2
1,5% – G
0,5% – Q
0,5% – T
Z powyższego zestawienia wynika, że dominującą haplogrupą wśród Polaków jest R1a. [5] Dominuje ona również u innych narodów słowiańskich. W państwach azjatyckich łączy się ją z ludami, które mówią językami z grupy satem [6], a więc językami, które wykazują dość wyraźne podobieństwo do języków słowiańskich. Na tej podstawie można łączyć haplogrupę R1a z językami słowiańskimi w Europie. Oczywiste jest, że dziś nie każdy nosiciel tej haplogrupy mówi językiem słowiańskim, są od tej zasady wyjątki. Podobnie rzecz się ma z innymi haplogrupami, jednak historycznie haplogrupa R1a związana jest właśnie z tą grupą językową. Również współcześnie dominacja R1a wśród większości narodów słowiańskich nie budzi wątpliwości. Zwłaszcza wśród tych narodów, które według autochtonistów zamieszkują odwiecznie etniczne słowiańskie ziemie. Podobne tezy wynikają z badań genetycznych dra Krzysztofa Rębały, które w swym artykule pt. Genetyczna granica Słowian i Germanów przedstawił Wojciech Jóźwiak. Na tej podstawie wysnuć można wniosek, że jeśli w VI w., jak twierdzą allochtoniści, doszło do ekspansji Słowian na ziemie polskie, to migrowali głównie ludzie przynoszący tu swój język. Migracja języka, czyli przyjmowanie języka przez miejscowych autochtonów (germańskich, italskich czy celtyckich) miałaby dużo mniejsze znaczenie.
Druga w kolejności to haplogrupa R1b. Dominuje ona właśnie wśród ludów germańskich, celtyckich i romańskich. W Polsce jest dość liczna, choć ginie w dominacji „słowiańskiej” R1a. Osobiście uważam, że R1b na ziemiach polskich pojawiła się w większej ilości dopiero od czasów średniowiecza. Przybyła tu wraz z licznymi osadnikami niemieckimi, a w mniejszej liczbie z osadnikami niderlandzkimi, francuskimi czy włoskimi. To samo tyczy się haplogrupy I1 związanej z ludnością germańską, przede wszystkim z północnoniemiecką i skandynawską. Jeśli przed szóstym wiekiem ziemie polskie zamieszkiwały ludy germańskie, celtyckie lub italskie, to haplogrupy R1b oraz I1 musiały być tu bardziej liczne niż dziś. Tym samym haplogrupa R1a musiałaby być nieobecna lub przynajmniej dużo rzadsza od tych pierwszych.
Jeśli jednak badania wykażą, że większość stanowić będą szkielety o haplogrupie R1a, wówczas rację przyznać trzeba będzie autochtonistom, którzy twierdzą, że Słowianie, a wcześniej ich bezpośredni biologiczni i językowi przodkowie są obecni w Europie Środkowej co najmniej od kilku tysięcy lat.
Pozostałych haplogrup nie omawiam, gdyż nie mają one zasadniczego znaczenia w kwestii pochodzenia Słowian na ziemiach polskich.
Skuteczność badań genetycznych będzie miała miejsce nawet wtedy, gdyby nie łączyć haplogrup z językami. Wówczas to badania genetyczne dadzą odpowiedź na pytanie, czy na ziemiach polskich istnieje ciągłość osadnicza od czasów starożytnych po dzień obecny. Można to ustalić na podstawie porównania DNA dawnych mieszkańców z DNA współczesnych Polaków. Jeśli DNA będzie takie same w przeważającym odsetku, wówczas między bajki będzie można włożyć koncepcje o masowym napływie Słowian lub jakiegokolwiek innego, nowego ludu na ziemie polskie w VI w. Bezpodstawne będą wtedy tezy allochtonistów o wymianie etnicznej. Interpretacje niektórych archeologów o zmianie etnicznej na podstawie stwierdzonej pauperyzacji kultur materialnych będą bez pokrycia. Zubożenie kultur materialnych będzie trzeba tłumaczyć innymi czynnikami, a nie wymianą ludności. To samo tyczy się nieustannych sporów językoznawców na temat pochodzenia nazw geograficznych, głównie rzek.
Powyższe wnioski wysnuć będzie można dopiero po gruntownym przebadaniu możliwie licznego, kopalnego DNA z czasów sprzed owego słynnego szóstego wieku. Jednak już dziś są pewne dowody świadczące o tym, że ludność słowiańska żyje na ziemiach polskich, a także na ziemiach wschodnich Niemiec dłużej niż od VI wieku. Na przykład niemieccy naukowcy odkryli w 2005 r. w okolicach miejscowości Eulau nad Soławą (niem. Eulau an der Saale) w Saksonii-Anhalt szkielety kilku osób, które zawierały haplogrupę R1a. [8] Osoby te łączy się z tzw. kulturą ceramiki sznurowej, a okres ich życia datuje się na około 2600 r. p.n.e. Saksonia-Anhalt to teren zamieszkały w średniowieczu przez Słowian. Również w jaskini Lichtenstein (niem. Lichtensteinhöhle) w górach Harzu w Dolnej Saksonii, na pograniczu terenów zamieszkiwanych dawniej przez Słowian znaleziono dwa męskie szkielety o haplogrupie R1a wśród zbadanych piętnastu innych. Co ciekawe: 12 z nich zawierało haplogrupę I2b2, a tylko jeden R1b. [9] Szkielety datuje się na około 1000 r. p.n.e.
Innym dowodem przemawiającym za tym, że ludność o haplogrupie R1a nie przybyła do Europy Centralnej w VI w., a żyła tu wcześniej, jest istnienie podgrup R1a, czyli tzw. subkladów. Na przykład subklad R1a-L260 występuje w zasadzie tylko w Polsce, Czechach i na Słowacji. Świadczy to o długotrwałej stabilności zamieszkania na danym terenie przez tę samą genetyczną populację ludzką. Gdyby było inaczej, to subklad ten występowałby również w Europie Wschodniej, a więc tam, skąd według allochtonistów mieli przybyć Słowianie. Chyba, że przed migracją w VI w. Słowianie zbadali swoje DNA i postanowili, że na zachód wyemigrują wszyscy ci, którzy posiadają R1a-L260. Absurdalność tego stwierdzania daje podstawy do przyznania racji autochtonistom. To samo dotyczy również subkladu R1a-L664 występującego w zasadzie tylko na terenie Niemiec wschodnich (głównie Meklemburgia-Pomorze Przednie), a więc na terenach gdzie ludność połabska dość długo zachowała swoją słowiańską tożsamość. Wyodrębnienie się wspomnianych subkladów miało miejsce na długo przed rzekomą szósto-wieczną migracją Słowian ze wschodu. Również najbardziej popularny wśród Polaków subklad R1a-M458 daje podstawy do stwierdzenia autochtonizmu Słowian na ziemiach polskich. Co prawda występuje on również na terenie środkowej Ukrainy, jednak dominacja jego w Polsce i stosunkowo niewielka jego ilość na Ukrainie, daje podstawy do stwierdzenia, iż niemożliwe było, aby akurat znaczna większość ludności R1a-M458 migrowała z dorzecza Dniepru na zachód. Zresztą szczegółowe badania pozwolą wyjaśnić, czy migracja miała miejsce ze wschodu na zachód (hipotetyczna migracja Słowian), z zachodu na wschód (kolonizacja Ukrainy przez Polaków), czy miała miejsce na długo przed VI wiekiem.
Również inne badania potwierdzają autochtonizm Polaków w ich obecnej ojczyźnie. Mam tu na myśli m.in. badania antropologiczne przeprowadzone przez prof. Janusza Piontka, które potwierdzają ciągłość zaludnienia na ziemiach polskich przed i po szóstym wieku n.e. [10] Profesor Piontek wykazał podobieństwo w budowie antropologicznej ludności kultury wielbarskiej, przeworskiej i czerniachowskiej do średniowiecznych oraz współczesnych Słowian. Badania profesora potwierdza dr Robert Dąbrowski. [11] W kwestii badań pochodzenia ludności przyznać należy pierwszeństwo naukowcom badającym ludzi, a nie naukowcom badającym materialne wytwory rąk ludzkich. Dlatego uważam za nadużycie, dokonywanie przez archeologów interpretacji w kwestii pochodzenia Słowian. Archeolodzy mają prawo, mogą i powinni wnieść swój wkład w kwestii badania etnogenezy Słowian, jednak ich głos nie może być dominujący.
Resztę w kwestii auto- lub allochtonizmu Słowian na ziemiach polskich wyjaśnią wspomniane na początku badania polskich naukowców. Należy mieć nadzieję, że utną one wreszcie spekulacje i niekończące się spory na ten temat, przyznając ostatecznie rację jednej z koncepcji.
Źródła historyczne podają, że na terenie współczesnej Polski mieszkały w starożytności liczne plemiona. Jednymi z najsłynniejszych i najbardziej tajemniczych byli Wenedowie i Wandalowie. W nauce od kilkudziesięciu lat trwają spory, kim były te ludy. Jedni uważają Wenedów za ludność italską, inni za iliryjską, jeszcze inni za dacką, celtycką lub inną. Wandalów zaś, powszechnie uważa się za Germanów. Są jednak głosy, obecnie słabo słyszalne, mówiące o słowiańskim rodowodzie zarówno jednych, jak i drugich.
W niniejszym artykule podejmę próbę naświetlenia przesłanek, które wskazują na ich słowiańską tożsamość. Przedstawię również argumenty wskazujące, że zarówno Wenedowie, jak i Wandalowie to w istocie dwie nazwy tego samego ludu. Opierać się będę na analizie dostępnych źródeł historycznych. Ich interpretacja jest przedmiotem nieustannych sporów. Przy tej okazji pragnę wspomnieć, iż w obecnym roku 2014 rusza w Polsce wielki projekt badawczy, mający na celu określenie DNA kopalnych szkieletów z czasów starożytnych i średniowiecznych. [1] Badania te mają dać odpowiedź, czy na ziemiach polskich istnieje ciągłość osadnicza od czasów starożytności i czy współcześni Polacy są w linii prostej potomkami starożytnych plemion zamieszkujących polskie ziemie. Inicjatorem badań jest prof. Marek Figlerowicz z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Biorą w nich udział również dwaj inni, wielcy polscy naukowcy: archeolog z UAM, prof. Hanna Kóčka-Krenz [2] oraz antropolog, również z UAM, prof. Janusz Piontek. Nie czekając na wyniki tych badań, postaram się przedstawić poniżej inne przesłanki mające dać odpowiedź na powyższe pytania. Skupię się tu na wspomnianych plemionach Wenedów i Wandalów.
Wenedowie
Nazwa tego ludu, jak i sam lud, wzbudzają dziś największe kontrowersje. Uważa się go za plemię italskie, iliryjskie, celtyckie, dackie lub bałtyjskie. Niektórzy łączą go jednak ze Słowianami. W źródłach starożytnych występuje on pod nazwami: Wenedowie, Wendowie, Wenetowie, Wenedzi, Windowie.
Jest sprawą bezsporną, że nazwy „Wenedowie” (niem. Wenden) używali i nadal używają Niemcy na określenie Słowian, a ściślej Słowian zachodnich – swoich bezpośrednich sąsiadów. Na terenie obecnych Niemiec, na lewym brzegu Łaby, w okolicach miasta Lüneburg, jest obszar zwany po niemiecku Wendland. Nazwa ta jest pozostałością po słowiańskim plemieniu Drzewian, które żyło na tamtej ziemi. Plemię to najdłużej zachowało swoją słowiańską tożsamość na terenie współczesnych zachodnich landów niemieckich, ulegając całkowitej germanizacji dopiero w XVIII w. Podobno do dziś używane są w miejscowej gwarze niektóre słowa mające słowiańską etymologię. Na terenie Wendlandu istnieje obecnie park krajobrazowy o nazwie Naturpark Elbufer Drawehn. Ostatni człon jego nazwy związany jest właśnie z nazwą plemienną Drzewian. Również wiele nazw miejscowych wiosek posiada słowiańską genezę. Nikt nie ma wątpliwości, że na tamtej ziemi mieszkali Słowianie. Nikt też nie ma wątpliwości, że nazywano ich mianem „Wenden” i że współczesna nazwa tej krainy wzięła swą nazwę właśnie od nich.
Również dzisiaj nazwę „Wenden” Niemcy stosują na określenie Słowian, głównie zachodnich. Nazywają tak m.in. Serbów łużyckich, jedyną zachowaną słowiańską ludność i do dziś żyjącą na terytorium współczesnych Niemiec. Najstarszy zabytek piśmiennictwa serbołużyckiego to „Przysięga mieszczan budziszyńskich” z 1530 r., zwana po niemiecku „Burger Eydt Wendisch”. Pierwszą wydrukowaną książką w języku serbołużyckim był „Śpiewnik” Albina Mollera z 1574 r., zwany po niemiecku „Wendisches Gesangbuch”, a w latach 1841 – 1843 Jan Arnošt Smoler i Leopold Haupt opublikowali dwutomowy zbiór „Pieśni ludowe Wendów w Górnych i Dolnych Łużycach”. [3] Nie ulega zatem wątpliwości, że dla Niemców nazwa „Wenedowie” tożsama jest z bardziej współczesną nazwą „Słowianie”.
Zamienność nazw
Stare skandynawskie sagi także wspominają Słowian pod pojęciem Wenedów lub Windów. Termin ten, w ograniczonym stopniu, funkcjonuje zresztą do dziś. Na przykład w języku szwedzkim Słowian nazywano mianem Vender lub Baltiska Veneter (pol. Wenetowie bałtyccy). Kraj, który zamieszkiwali Słowianie zachodni nazywany był w skandynawskich sagach mianem „Vindland”. Ciekawostką jest fakt, iż królowie szwedzcy nosili od roku 1540 aż do 1973 r. tytuł „króla Szwedów, Gotów i Wenedów”, który brzmiał po szwedzku – „Sveriges, Götes och Vendes konung”. Ten sam tytuł po łacinie brzmiał: „Sueorum, Gothorum et Vandalorum Rex”. Co ciekawe, w tytule szwedzkim słowo „Wenedowie” (Vendes) jest zamienne ze słowem łacińskim „Wandalowie” (Vandalorum). I tu mamy pierwszą przesłankę wskazującą na zamienność nazw obu, rzekomo odrębnych starożytnych plemion.
Także monarchowie duńscy do roku 1972, oprócz tytułu króla Duńczyków, nosili tytuł „króla Wenedów” („de Venders konge”) na określenie Słowian zamieszkujących Rugię, Pomorze i Meklemburgię. Ziemie te były bowiem przez jakiś czas we władaniu Danii – stąd wziął się ten tytuł. Początkowo brzmiał on po łacinie „Rex Sclavorum” (pol. król Słowian), lecz w XVI w. został zmieniony na tytuł króla Wandalów – „Rex Vandalorum”. Oba znaczenia dotyczyły Słowian zamieszkujących wspomniane ziemie. Tutaj także zastanawia zamienność nazw „Wenedów” (Venders) i „Wandalów” oraz utożsamianie ich obu ze Słowianami.
Przykładów zamienności obu nazw plemiennych i identyfikowania ich ze Słowianami, było więcej w historii. Oto kilka przykładów:
1. Tytułu króla Wandalów używali także polscy władcy. Mieszko I nazywany był przez Gerharda z Augsburga w spisanej w latach 983 – 993 „Hagiografii świętego Ulryka” [4] „księciem Wandalów”: „dux Vandalorum, Misico nomine” (pol. „książę Wandalów o imieniu Mieszko”).
2. W kronice „Annales Alamannici” (709 – 799) znajduje się takie zdanie: „Pipinus … perrexit in regionem Vandalorum, et ipsi Vandali venerunt obvium ” (pol. „Pepin poszedł do kraju Wandalów i Wandalowie wyszli mu naprzeciw”). W innym miejscu przy opisie wyprawy Karola Wielkiego na Słowian mamy: „perrexit in regionem Vandalorum” (pol. „udał się do kraju Wandalów”). Zatem Słowian określa się tu mianem „Wandalów”.
3. Miasta hanzeatyckie, takie jak: Lubeka, Wismar, Rostock, Gdańsk, Królewiec czy Ryga określane były mianem „miast Wenedów”. Po niemiecku: „wendische Städte”, zaś po łacinie „vandalicae Urbes”. Tu znów mamy zamienność nazw „Wenedów” z „Wandalami”.
Do wymienionych miast mam małą uwagę: Królewiec i Ryga były położone na terytoriach Bałtów, a nie Słowian. Mimo to, oba miasta nazywane były „miastami Wenedów”. Wynika z tego nieśmiały wniosek, którego przesłanek można znaleźć więcej: „Dla Germanów Wenedami byli nie tylko Słowianie, lecz również pokrewni im Bałtowie”. Być może nazwa „Wenedowie” jest tak stara, że sięga czasów wspólnoty bałtosłowiańskiej i zachowała się zarówno na określenie Bałtów, jak i Słowian po ich wzajemnym rozdzieleniu. Teza ta wyjaśniałaby wiele dotychczasowych nieporozumień i sprzeczności.
4. W kronice „Annales Augustani” z XI w. opisana jest klęska Niemców w bitwie ze Słowianami. Autor użył tam następujących słów: „exercitus Saxonum a Wandalis trucidatur” (pol. „armia Sasów została rozbita przez Wandalów”). Tu także Słowian określa się mianem Wandalów.
5. Niemiecki kronikarz i geograf, żyjący i piszący w XI w., Adam z Bremy, tak opisuje kraj Słowian:
„Sclavania igitur, amplissima Germaniae provintia, a Winulis incolitur, qui olim dicti sum Wandali; decies maior esse fertur nostra Saxonia, presertim si Boemiam et eos, qui trans Oddaram sunt, Polanos, quaia nec habitu nec lingua discrepant, in partem adiecreris Sclavaniae”. [5]
Tłumaczenie polskie: „Słowiańszczyzna, największa z krain Germanii, zamieszkana jest przez Winuli, których wcześniej nazywano Wandalami. Podobno jest ona większa niż nasza Saksonia, zwłaszcza jeśli zaliczyć do niej Czechów i Polan po drugiej stronie Odry, którzy nie różnią się ani językiem ani obyczajem”. Jest to dość nietypowy opis – autor uważa Słowiańszczyznę jako część Germanii. Dla współczesnego człowieka rzecz kompletnie niezrozumiała i nielogiczna. Logiczna stać się ona może wówczas, gdy uzmysłowimy sobie, że ówczesne znaczenie „Germanii” mocno różniło się od znaczenia współczesnego. Ta istotna kwestia ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia sensu dawnych opisów tych krain. Ma ona również znaczenie dla zrozumienia, kto żył na ziemiach polskich w czasach starożytnych.
6. Wilhelm z Rubruk, żyjący w XIII w., flamandzki franciszkanin, misjonarz i podróżnik napisał takie oto zdanie: „Język Rusinów, Polaków, Czechów i Sklawonów jest taki sam jak język Wandalów”. [6] Zatem kolejny kronikarz jasno identyfikuje Słowian z Wandalami.
7. W latach 1669-1686 na ziemi słupskiej wydzielono „Okręg Wandalski” wśród poddawanej zniemczeniu lokalnej ludności słowiańskiej, z odprawianymi po polsku nabożeństwami dla ludności określanej po niemiecku jako „Wenden” (łac. Vandali) lub „Cassuben” (pol. Kaszubi). [7]
Słoweńcy – Wenedowie nie mieszkający na ziemi Wenedów
Twierdzenie allochtonistów, jakoby nazwa „Wenedowie” określała w starożytności ludność niesłowiańską – italską, iliryjską czy jakąkolwiek inną i została później przeniesiona na przybyłych w VI wieku Słowian, jest w mojej ocenie niepoprawne. Zwolennicy tej tezy uważają, że Niemcy swoich sąsiadów na wschodzie nazywali zawsze „Wenden”. Kto by to nie był, zawsze byłby określony tą nazwą. Najpierw nazwą tą nazywane były italskie lub iliryjskie plemiona Wenetów, a następnie przeniesiono ją na przybyłych ze wschodu Słowian. Pomijając zagadkę, co stało się z rzekomymi przedsłowiańskimi Wenetami i dlaczego nagle zniknęli, nasuwa się pytanie: czy gdyby na te ziemie przybyli np. Zulusi, również nazwani zostaliby przez Niemców mianem „Wenden”? Odpowiedź na to pytanie może dać nazwa przybyłych ze wchodu, jeszcze przed Słowianami (według allochtonistów), Hunów. Niemcy nie nazwali ich mianem „Wenetów / Wenedów”, lecz inną nazwą, im charakterystyczną. Dopiero później mieli tą nazwą ochrzcić Słowian. Dziwne, że nazwy tej nie przenieśli na plemię przybyłe tuż po „zniknięciu” niesłowiańskich Wenedów, lecz dopiero na później przybyłych Słowian. Dziwne jest też to, że Niemcy nie nazwali tą nazwą innych plemion, np. Awarów lub Pieczyngów, które po Hunach także przybyły ze wschodu. Przypadek? Wątpliwe. Z jakichś powodów tego jednak nie zrobili. Ktoś może powiedzieć, że nazwa ta była „zarezerwowana” dla niemieckich sąsiadów zamieszkałych na terenach północnych – tych na północ od Sudetów, a więc tych, na których w starożytności mieszkali rzekomo nie-słowiańscy Wenedowie. Kłam temu twierdzeniu zadają Słoweńcy – naród Słowian południowych, którzy mimo iż mieszkają z dala od starożytnych północnych pierwotnych ziem wenedzkich w Europie Środkowej, również nazywani byli mianem Wenden lub Winden. W średniowieczu mianem języka windyjskiego (windisch) określano język słoweński. Dialekt tego języka, zwany prekmurskim [8], nazywany jest przez Węgrów mianem „Vend nyelv” (język wendyjski). W dokumentach niemieckich, węgierskich, łacińskich i innych, język Prekmurian (dialekt ówczesnych węgierskich Słoweńców z Prekmurje) jest określany jako „język wandalski” (łac. Lingua Vandalicus lub Lingua Vandalica Slavica; niem. Windische Sprache zamienne z Vandalische Sprache). Wszędzie w tych nazwach mamy do czynienia z zamiennością określeń Wenedowie – Wandalowie – Słowianie. Wynika z tego również fakt, iż Niemcy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, kogo mieli za sąsiadów. Jeśli Słowianie zachodni wywędrowali z obszaru dzisiejszej Polski na Bałkany, to ich pierwotna nazwa „Wenedowie” wciąż im towarzyszyła. Dlatego bez względu na to, czy byli to Słowianie mieszkający na północ od Karpat i Sudetów, czy na bałkańskim południu – zawsze określani byli przez Niemców mianem Wenedów / Winidów.
Dlaczego Węgrzy to nie Panończycy?
W nowy lud, Węgrzy, przybył do Europy i osiedlił się na Nizinie Panońskiej. W drodze analogii do przejmowania nazw, jak to miało mieć miejsce w przypadku Wenedów i Słowian, Węgrów powinno się ochrzcić mianem „Panończyków”. Nazwano ich jednak Węgrami (Ungarn) w odróżnieniu zarówno od Panończyków, zamieszkujących wcześniej tę ziemię, jak i w odróżnieniu od Słowian – Wenedów. Niemcy nazwali ten nowy lud zupełnie inną nazwą, nie przenieśli nazwy, jak rzekomo mieli to uczynić w przypadku Wenedów i Słowian. Widocznie, wbrew teoriom allochtonistów, umieli odróżniać etnosy i nie przenosili nazw plemion na inne. Mało tego: mimo iż Węgrzy oddzielili Słowian od siebie, to i tak niemiecka nazwa „Wenden” towarzyszyła zarówno Słowianom mieszkającym na północy, jak i na bałkańskim południu. Nie było również nadawania nazw starych miejscowych plemion innym nowym, przybyłym ze wschodu ludom. Dlatego Hunom, Awarom czy Węgrom nie nadano nazw wcześniej znanych osiadłych ludów. Co do samych Słoweńców, to powinni oni być nazwani nie Wenedami / Winidami, lecz Norykami [9], Ilirami, ewentualnie także Panończykami, bo w drodze analogii nazwy tych starożytnych ludów i ziem Niemcy powinni przenieść na nowo przybyłych z północy Słowian. Słoweńcy jednak nie stali się Norykami czy Ilirami, bo Niemcy doskonale wiedzieli, że Słowianie to Wenedowie, bez względu na to, czy zamieszkują obszar Połabia, Odrowiśla, Bohemii, północnych Bałkanów czy Alp. Dlatego Słoweńcy byli nazywani Winidami, a nie Norykami.
Podobnie postrzegali i nazywali Słowian Skandynawowie, którzy również doskonale wiedzieli, kto mieszkał i nadal mieszka po południowej stronie Bałtyku. Według nich Wenedowie to Słowianie. Znamienne jest to, że również inne narody nazywają Słowian, bądź niektóre słowiańskie narody, nazwą zbliżoną do nazwy „Wenedowie”. Finowie określają Rosję – jedyny słowiański kraj, z którym graniczą, mianem Venäjä. Estończycy nazywają ją – Venemaa.
Getica Jordanesa
Na koniec pragnę przytoczyć najbardziej ciekawe cytaty, które powinny najwięcej dać do myślenia, kim byli Wenedowie i czy istotnie ich nazwa mogła być przeniesiona z jednego na inny lud. Cytaty pochodzą z kroniki „Getica” [10], napisanej w 551 r. przez Jordanesa. [11] Pragnę podkreślić, iż Jordanes żył w VI w. n.e., a więc wówczas, gdy według koncepcji allochtonistów, Słowianie mieli przybyć na ziemie polskie ze wschodu. Jordanes, ani żaden inny ówczesny lub późniejszy kronikarz, nic nie wspomina o takim przybyciu. Ten fakt często jest ignorowany przez przeciwników teorii autochtonistycznej. Kronikarz pisze zaś o czymś innym, niezwykle ciekawym z punktu widzenia powiązań Słowian z Wenedami: „Po rzezi Herulów, Ermanaryk skierował oręż przeciw Wenedom, którzy chociaż pośledni żołnierze, lecz mnogością silni, zrazu próbowali stawiać opór. Cóż jednak wskóra rzesza nieotrzaskanych z rzemiosłem wojennym, kiedy i Bóg dopuszcza, i rzesza nadejdzie. Wenedowie zaś, (…) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenedów, Antów i Sklawenów”. Podstawowa uwaga dotyczy czasu opisywanych wydarzeń: Ermanaryk (łac. Ermanaricus), król Ostrogotów nad Morzem Czarnym zmarł w 375 r. Zatem jego wojna z Wenedami musiała mieć miejsce przed jego śmiercią. Niespełna 200 lat później Jordanes jasno pisze, że Wenedowie znani niegdyś pod jedną nazwą, obecnie znani są pod trzema nazwami, gdyż ulegli podziałowi i pojawiły się nowe nazwy. Znaczy to tyle, że lud Wenedów rozrósł się i tym samym podzielił na dwa plemiona: Antów i Sklawenów. Skoro się rozrósł, to zapewne musiał długo mieszkać w jednym i tym samym miejscu. Autor nic nie wspomina, że ktoś przejął nazwę po rzekomo nie-słowiańskim etnosie Wenedów. Nic nie wspomina, że Słowianie (Sklaweni) przybyli ze wschodu i że są ludem nowym, dotąd nieznanym. Dzięki Jordanesowi widać także wyraźnie kiedy zaczęła pojawiać się nazwa „Słowianie” i jak stopniowo wypierała ona nazwę „Wenedowie”, określając wciąż tę samą ludność. W innych częściach kroniki Jordanes opisuje obszary zamieszkałe przez Wenedów: „Wzdłuż lewego skłonu [Karpat], który zwraca się w kierunku północnym, od źródeł rzeki Vistuli [Wisły] na niezmierzonych przestrzeniach usadowiło się ludne plemię Wenedów, którzy chociaż teraz przybierają różne miana od rodów i miejsc, w zasadzie nazywani są Sklawenami i Antami”. Cytat ten oznacza tyle, że na północ od Karpat, od źródeł rzeki Wisły, mieszkają na wielkim obszarze Wenedowie i dzielą się na wiele mniejszych plemion. Z opisu wynika, że „Wenedowie” to nazwa dawna, później wypierana przez dwie nowe: „Antów” i „Sklawenów” (Słowian). Dwie nowe nazwy określają dwa nowe duże plemiona, jakie wyrosły i wykształciły się z jednego. Znaczy to, że lud Wenedów potrzebował czasu, aby się rozrosnąć i z czasem podzielić, nie tylko na dwa duże, ale i na wiele mniejszych plemion. Cytat ten raz jeszcze potwierdza to, co już napisałem: lud Wenedów musiał więc zamieszkiwać wspomniane terytoria od dawna, a nie od ledwie 50 lat. Nie zdążyłby bowiem tak szybko zasiedlić „niezmierzone przestrzenie”. Przypominam, że „Getica” została napisana w 551 r., zaś oficjalna wersja allochtonistyczna mówi, że Słowianie zaczęli zasiedlać ziemie polskie od początku VI w. Czyżby zatem zdążyli oni w 50 lat zająć „niezmierzone przestrzenie”, zasymilować miejscowe resztki ludności i jeszcze podzielić się na dwa duże oraz wiele mniejszych plemion? Podkreślić muszę, że jest to niemożliwe. Co do nazw, to określenie „Sklaweni” (Słowianie) z czasem zyskało prym i dominuje do dziś. Nazwa „Antowie” zanikła zupełnie i wyszła z użycia, zaś określenie „Wenedowie” funkcjonuje do dziś, choć w mniejszym zakresie, o czym była mowa wcześniej. Z kroniki Jordanesa dokładnie widać, co miało miejsce w VI wieku. Pojawiły się nowe nazwy na określenie Słowian, a nie sami Słowianie. Słowianie byli w historii od dawna, tyle że ukrywali się w niej pod innymi nazwami. W VI wieku mamy do czynienia z pojawianiem się nowej nazwy, a nie nowego etnosu.
Są też tacy sceptycy, którzy twierdzą, że wszystkie opisane przypadki utożsamiania Wenedów i Wandalów ze Słowianami to błędy lub pomyłki. W ich mniemaniu, mieszanie Wenedów z Wandalami i obu tych ludów ze Słowianami jest nieuprawnione, bo oparte na pomyłkach. Czy jednak błędy i pomyłki mogą się zdarzać aż tak powszechnie w różnych epokach, u różnych autorów i u różnych narodów? Uważam, że nie. Dlatego zastanawiam się, co będzie, jeśli okaże się, w efekcie wspomnianych na początku badań genetycznych, że jednak na ziemiach polskich istniała ciągłość osadnicza i że starożytne ludy tu żyjące są w linii prostej przodkami Polaków? Czy wówczas historię polskich ziem i jej plemion trzeba będzie pisać na nowo? Czy wówczas powszechnie uznanym faktem będzie to, że Wenedowie i Wandalowie byli w istocie jednym i tym samym słowiańskim etnosem?
Pomijając powyższe przykłady oraz pomijając mające nastąpić badania genetyczne kopalnego Y-DNA, istnieją inne przesłanki wskazujące na ciągłość zamieszkania ziem polskich przez tę samą ludność. Są również inne przesłanki wskazujące na słowiańskość Wandalów, np. niektóre pisemnie zachowane imiona władców wandalskich. Ale tematy te wymagają osobnych artykułów, a nawet osobnego szerszego opracowania.
Królowie Herulów i Wandalów
Kategoria: Słowiańskie starożytności
Tematy/tagi: etymologia • Europa dawna
Wstęp
W poprzednim swoim artykule [1] przedstawiłem część przesłanek, które mogą wskazywać na słowiańskie pochodzenie Wandalów – ludu powszechnie uważanego za Germanów. W niniejszym artykule kontynuuję ten temat, przedstawiając tym razem spis królów wandalskich. W celu stworzenia tego spisu skorzystałem z anglojęzycznego portalu genealogicznego „rootsweb” (wc.rootsweb.ancestry.com). Znalezione tam imiona królów wandalskich ułożyłem chronologicznie. Od razu widać jednak, że spis ten jest niepełny, gdyż dają się zauważyć zbyt duże różnice w datach śmierci pomiędzy niektórymi postaciami oraz brakuje w nim wielu znamienitych postaci spośród wandalskich władców z V/VI w., jak choćby Huneryka [2], Gelimera [3] czy innych [4]. Dość zaskakujący był dla mnie fakt, iż protoplastami królów wandalskich byli władcy Herulów. Jakkolwiek co do słowiańskości Wandalów nie mam wątpliwości, tak Herulów uważałem do tej pory za plemię germańskojęzyczne, zgodnie z powszechnie panującym poglądem. Abstrahując od spekulacji w tej kwestii, warto skupić się na poniższej tabeli, którą sporządziłem w celu ułatwienia analizy królewskich postaci, a konkretnie ich niektórych zagadkowych imion. Każdy z wymienionych w tabeli władców posiada przekierowanie na odpowiednią stronę „rootsweb”. Można zatem samemu sobie sprawdzić wszystkich wymienionych królów, a także ich małżonki, których imiona także zamieszczone są w tabeli. Niniejszy spis, w pewnym stopniu pokrywa się ze spisem królów wandalskich zamieszczonym w książce XVIII-wiecznego historyka, podróżnika i pisarza Thomasa Nugenta. [5] Niestety, próżno szukać na polskich portalach internetowych informacji o tym pisarzu. Próżno szukać polskiego przekładu jego dzieła „The History Of Vandalia” (pol. Historia Wandalii) [6], w którym oprócz licznych imion królów wandalskich, podaje ich historię oraz ogólne dzieje Wandalów. Być może warto byłoby przetłumaczyć na język polski lekturę Nugenta i dowiedzieć się co na temat historii ludu, który prawdopodobnie był przodkiem Polaków, miał do przekazania angielsko-irlandzki uczony żyjący 300 lat temu?
Pod tabelą dokonuję krótkiej analizy wymienionych w niej królewskich imion. Przytaczam również ich inną pisownię – zarówno tę zawartą w książce Nugenta, jak i znaną z innych historycznych źródeł.
Co do Herulów, to sam Nugent uważa te plemię za odłam Wandalów, za jedno z wielu plemion wandalskich. Trzymając się powszechnie panującej opinii uznającej Herulów za plemię germańskojęzyczne, dziwić mogą niektóre imiona ich władców. Ze spisu wynika, że królowie Herulów przejęli władztwo nad pozostałymi plemionami wandalskimi i w pewnym momencie historii, zamiast tytułu „króla Herulów” zaczęli używać tytułu „króla (wszystkich) Wandalów”. Zagadką pozostaje źródło, na podstawie którego sporządzono spis na portalu „rootsweb” oraz spis i dzieje władców wandalskich dokonanych przez XVIII-wiecznego, wspomnianego anglojęzycznego pisarza.
TABELA ZE SPISEM KRÓLÓW:
| Lp. | Władca | Data śmierci | Małżonka |
| 1. | Anaras of the Heruli (Anaras – król Herulów) | 171 r. p.n.e. | Duitlada (z Sarmacji) |
| 2. | Alinar of the Heruli (Alinar – król Herulów) | 96 r. p.n.e. | Ida Of the island Rugan (Ida z Rugii) |
| 3. | Anthyrius II of the Heruli (Anthyrius – król Herulów) | 34 r. p.n.e. | Mary of Jutland (Maria z Jutlandii) |
| 4. | Hatterus of the Heruli Hatterus – król Herulów | 35 r. p.n.e. | Judith of Finland (Judyta z Finlandii) |
| 5. | Visislaus I of the Heruli Visislaus – król Herulów | 91 r. | Ciburnia of Norway (Ciburnia z Norwegii) |
| 6. | Vitislaus of the Heruli Vitislaus – król Herulów | 127 r. | Anarnia of Gothland (Anarnia z Gotlandii) |
| 7. | Alaric I of the Heruli Alaric – król Herulów | 162 r. | Bretta of Coln (Bretta z Coln) |
| 8. | Dieteric of the Heruli Dieteric – król Herulów | 201 r. | Diana of Triess (Diana z Trewiru) |
| 9. | Temeric of the Heruli Temeric – król Herulów | 237 r. | Ligonna (księżniczka Turyngii) |
| 10. | Alberic I of the Heruli (Alberic – król Herulów) | ? | ? |
| 11. | Wisimar of the Heruli Wisimar – król Herulów | 292 r. | Amalasunto (księżniczka Saksonii) |
| 12. | Miesiclaus I of the Heruli (Miesiclaus – król Herulów) | 388 r. | ? |
| 13. | Radagaisus of the Vandals (Radagaisus – król Wandalów) | 405 r. | Celia |
| 14. | Corisco of the Vandals (Corisco – król Wandalów; wymieniane jest tu inne imię: Godegisl) | 406 r. | Flora |
| 15. | Gundericus of the Vandals (Gundericus – król Wandalów) | 421 r. | Mistress of Gundericus (nałożnica Gunderyka o nieznanym imieniu) |
| 16. | Gensericus of the Vandals (Gensericus – król Wandalów) | 477 r. | Eudoria (wdowa po cesarzu Walentynianie III) |
| 17. | Visislaus II of the Vandals (Visislaus II – król Wandalów) | 486 r. | Adella |
| 18. | Alaric II of the Vandals (Alaric II – król Wandalów) | 507 r. | Theodara |
| 19. | Alberic III of the Vandals (Alberic III – król Wandalów) | 526 r. | Sirissa |
| 20. | John of the Vandals (Jan – król Wandalów) | 566 r. | Euphemia |
| 21. | Radagaisus of the Vandals (Radagaisus – król Wandalów) | 613 r. | Ubertina |
| 22. | Visislaus of the Wenden (Visislaus – król Wenedów) | 692 r. | ? |
| 23. | of the Wenden (król Wenedów o nieznanym imieniu) | ? | ? |
ANALIZA IMION:
Spośród 23 wymienionych w tabeli władców herulskich i wandalskich wyróżnić można aż 10 osób noszących imiona o słowiańskim brzmieniu, 7 osób noszących imiona o brzmieniu germańskim, 4 noszące imiona o nieznanej etymologii, 1 osobę noszącą imię łacińskie i 1 osobę bezimienną.
Niektóre imiona, jak np. Gensericus (pol. Genzeryk) wbrew powszechnemu przekonaniu o jego germańskości, uważam za imię mogące mieć słowiańskie pochodzenie.
Poniżej przedstawiam słowiańsko brzmiące imiona z tabeli i ich prawdopodobne polskie odpowiedniki. W nawiasie podaję ich pisownię ze wspomnianego dzieła Thomasa Nugenta (N.:) oraz pisownię zachowaną w innych źródłach (inne:).
Imiona o słowiańskiej etymologii (10 osób):
| 5. Visislaus (N.: Wisilaus) | Wyszesław, Wisław, Wiesław |
| 6. Vitislaus (N.: Witislaus) | Witosław, Witsław, Wicsław, Wicław |
| 11. Wisimar | Wyszemir, Wyszemiar, Wyszomierz, Wizymiar |
| 12. Miesiclaus (N.: Miceslaus) | Miecisław |
| 13. Radagaisus (N. również: Rhadagastus) | Radogost, Radegast, Radogoszcz |
| 14. Corisco (N.: Corsico) [7] | Gorzysław, Korzysk?, Korzęsko?, Korzeńsko? |
| 14. Godegisl (N.: Godegisilus; inne: Godigisclo) [8] | Godzisław |
| 16. Gensericus (N.: Genseric; inne: Geisericus) [9] | Gęsiorek, Gęsiorzyk, Gąsiorek [10] |
| 17. Visislaus (N.: Wislau lub Visilaus) | patrz pkt. 5. |
| 21. Radagaisus (N.: Rhadagastus) | patrz pkt. 13. |
| 22. Visislaus | patrz pkt. 5. |
Wliczając do powyższego spisu imię „Godegisl” (Godzisław), imion o słowiańskim pochodzeniu byłoby 11, a nie 10.
Imiona o germańskiej etymologii (7 osób):
7. Alaric, 8. Dieteric, 9. Temeric (N.: Teneric), 10. Alberic, 15. Gundericus, 18. Alaric (N.: Alaricus), 19. Alberic (N.: Albericus).
Imiona o nieznanej etymologii (4 osoby):
1. Anaras (N.: Anavas) , 2. Alinar (N.: Alimer), 3. Anthyrius (N.: również Anthur), 4. Hatterus (N.: Hoter lub Hoterus).
W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na imię nr 2 – Alinar, a konkretnie na formę tego imienia podaną przez Th. Nugenta – Alimer. Imię te kojarzy się ze słowiańskim Chwalimirem / Chalimirem. [11] Zdarzało się, że głoska „h” (ch) pomijana była w zapisach starożytnych łacińskich lub greckich kronikarzy. [12] Stąd forma Alimer zamiast Chalimir. Uznając tę interpretację za poprawną, liczba imion o słowiańskiej etymologii zwiększy się z 10 do 11, a uwzględniając imię „Godegisl” (Godzisław) byłoby ich 12.
Imiona o łacińskiej etymologii (1 osoba):
20. John (N.: Johannes; pol. Jan).[13]
Bezimienni (1 osoba):
23. … of the Wenden (król Wenedów o nieznanym imieniu). [14]
PODSUMOWANIE
Jedną z głównych przyczyn błędnego utożsamiania Wandalów z ludami germańskojęzycznymi jest niezrozumienie starożytnych pojęć „Germania” i „Germanie”. Trzeba wyraźnie podkreślić, iż oba te pojęcia miały w dawnych czasach inne znaczenie niż te, jakie posiadają obecnie. Ta prosta przyczyna powoduje liczne błędy we współczesnych interpretacjach pradawnych źródeł i zupełnie wypacza historię starożytnych ludów barbarzyńskich.
Podobieństwa imion wandalskich do imion słowiańskich znaleźć można nie tylko na portalu „rootsweb” czy w księdze Thomasa Nugenta. Słowiańsko brzmiące imiona występują również w innych źródłach. Mimo ich słowiańskiego brzmienia, dziś powszechnie uważa się je za „imiona germańskie”. Zagadkowość tych imion wymaga kolejnych, żmudnych i uczciwych badań.
Adrian Leszczyński
aleszczynski@interia.pl
26 września 2014
Adrian Leszczyński
Słowiańsko brzmiące imiona dawnych Germanów
Kategoria: Słowiańskie starożytności
Tematy/tagi: Europa dawna • języki • Słowianie • Wandalowie
Dawni Germanie nosili imiona, które na szczęście dość licznie zachowały się do dnia dzisiejszego. Niektóre z tych imion stwarzają problemy interpretacyjne na gruncie zarówno współczesnych języków germańskich, jak i innych. Daje to podstawy do wniosku, że imiona te niekoniecznie musiały być germańskie z dzisiejszego punktu widzenia. Istnieją uzasadnione podejrzenia, że jakaś część tych imion mogła mieć słowiańskie pochodzenie.
Niniejszy artykuł odnosi się do tych imion dawnych Germanów, które dają podstawy do przypuszczeń, że w rzeczywistości mogły być imionami słowiańskimi. Ich słowiańska etymologia jest sensowną alternatywą dla dotychczasowych ich interpretacji, a w wielu przypadkach – dla problemów w ich interpretacji.
Ułożony alfabetycznie spis przedstawia możliwe słowiańskie interpretacje imion dawnych Germanów i ich podobieństwo do imion słowiańskich. Artykuł nie wyjaśnia skąd imiona słowiańskie u ludów uważanych za Germanów (np. Wandalowie) i u ludów, które bez wątpienia Germanami byli (np. Goci). W pierwszym przypadku odsyłam do innych moich artykułów, w przypadku drugim możliwości odpowiedzi jest kilka, jednak pomijam je w tekście.
Inny problem związany jest z faktem, iż obok słowiańsko brzmiących imion, ci sami Germanie używali też imion o dość silnie germańskim brzmieniu. Opisanie tych i innych zawiłości wymaga osobnego, dość obszernego artykułu. Osobnych opracowań wymagałoby też odpieranie ewentualnych zarzutów niektórych językoznawców, zwłaszcza tych, którzy opowiadają się za długo trwającą językową wspólnotą słowiańską i którzy wysuwają argumenty, że np. w V wieku nie wykształciły się jeszcze niektóre słowiańskie głoski. Do mnie osobiście nie przemawiają te teorie, ponieważ uważam, że rozwój języków słowiańskich miał zupełnie inną historię, w tym chronologię niż to przedstawiają wspomniani językoznawcy. Abstrahując jednak od tych ewentualnych zarzutów, poniższe imiona porównuję do imion staropolskich zdając sobie sprawę, że ich ewentualne pierwotne brzmienie mogło być nieco inne. Brzmienie ich mogło być też nieco inne w językach połabskich czy czeskim. Nie zmienia to jednak faktu, że śmiało można je porównywać do imion staropolskich i na tej podstawie szukać też etymologii w innych językach słowiańskich.
Poniżej przedstawione imiona nosili starożytni lub wczesnośredniowieczni władcy plemienni uznawani za Germanów. Są tu też imiona znane z inskrypcji germańskich z terenu półwyspu Iberyjskiego i Afryki Północnej.
Wiele z tych imion widnieje w haśle „Germanic personal names in Galicia” w anglojęzycznej Wikipedii.
Imiona zostały wybrane tak, aby zwrócić uwagę czytelnika na słowiańsko brzmiące człony tych imion i ich możliwą słowiańską etymologię. Dodać należy, że powyższy spis nie zawiera wszystkich imion, które można łączyć ze słowiańskim brzmieniem. Niektóre celowo zostały pominięte ze względu na obszerność artykułu, inne nie zostały jeszcze dokładnie zanalizowane. W internecie dostępne są inne spisy dawnych „germańskich” imion z terytorium półwyspu Iberyjskiego. Wartą polecenia jest hiszpańska strona: http://www.celtiberia.net/articulo.asp?id=1670.
SPIS IMION:
Coniaricus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną Wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”) – słowiańskie brzmienie: Koniarek. Dziś to znane polskie nazwisko. [1]
Crescemirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną Wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”) – słowiańskie brzmienie: Krzesimir. Jest to staropolskie imię męskie, złożone z członów Krzesi- („wskrzeszać, przywracać do życia, podnosić”) i -mir („pokój, spokój, dobro”). Znaczenie imienia: „odnawiający pokój”.
Damiro – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Składa się z członu Da- („dawać, darować”) i -mir („pokój, dobro”). Oznacza „tego, który daje pokój”. Imię znane wśród narodów słowiańskich na Bałkanach.
Dumerit – imię ostrogockie. Człon „Dume” oznacza słowiańskie „Doma” (od słowa „dom” – pomieszczenie, w którym mieszka człowiek ze swoją rodziną, kraj ojczysty), a „rit” to popularny słowiański człon „rad” (radować się, radzić, być chętnym). Zatem Dumerit to w rzeczywistości słowiański Domarad, czyli „ten, który cieszy się swoim domem”.
Fonsinus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Fons interpretować można jako Wąs. Brzmienie niemal takie same. Zatem Fonsin(us) to Wąsyn (patrz też Fonso). Jest to słowiańskie imię pochodzące od nazwy części ciała – w tym przypadku od samego „wąsa” (jednoczłonowe) [2] lub od „wąsa” i od członu „syn” (Wąsyn – „syn Wąsa”; imię dwuczłonowe)
Fonso – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). „Fons” interpretować można jako Wąs. Brzmienie niemal takie same. Jest to słowiańskie imię niezłożone jednoczęściowe pochodzące od nazwy części ciała – w tym przypadku od „wąsa”.
Geisirith – imię wspominane przez VI-wiecznego afrykańskiego poetę Corippusa. Zawiera człon „rith” często spotykany u imion wandalskich i swebskich. Człon ten można identyfikować ze słowiańskim bardzo popularnym członem „rad” (być zadowolonym, cieszyć się), a same imię można interpretować jako „Gościrad” (ten, który chętnie gości w obcych stronach).
Genzeryk – imię znane z różnych starożytnych źródeł pod następującymi postaciami: Gaisericus, Gezericus, Gezevricos, Gensericus. Genzeryk [2] to jeden z najsłynniejszych królów Wadalów i Alanów. Panował w latach 428 – 477 w Afryce Północnej. To właśnie za jego panowania Wandalowie zdobyli i splądrowali Rzym, co w następstwie dało początek nazwie „wandalizm” na określenie dzikiego niszczenia. Wśród niektórych polskich autorów pojawia się pogląd, że Genzeryk to w rzeczywistości „Gęsierzyk”. Pogląd ten wcale nie jest bezpodstawny, jednak osobiście bardziej przychylam się ku poglądowi, iż może to być „Gąsiorek”. Wśród Słowian dość powszechne było nadawanie imion pochodzących od nazw zwierząt, roślin, części ciała, cech człowieka, a nawet pokarmów czy zjawisk słuchowych. [3] W związku z tym imię Gąsiorek nie byłoby imieniem niespotykanym czy dziwnym. Tym bardziej, że w Polsce dość znane jest nazwisko o tym brzmieniu. [4] Końcówka „-ek” występuje dość często u imion słowiańskich. Stąd można by tłumaczyć dużą częstotliwość w imionach rzekomo germańskich, końcówek „-icus” (ang. „ic”; pol. „-yk / -ik ”).
Godemiro – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”) – słowiańskie brzmienie: Godziemir / Godzimir. Imię męskie, złożone z członów Godzi- („robić coś w stosownym czasie” „dopasowywać”, „czynić odpowiednim”) i -mir („pokój”). Oznacza najprawdopodobniej „tego, który czyni ład i pokój”.
Godesinda – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”), najprawdopodobniej żeńskie. Słowiańskie brzmienie męskie: Godzisąd, słowiańskie brzmienie żeńskie: Godzisąda lub Godzisądka. Imię złożone z członów Godzi- („robić coś w stosownym czasie” „dopasowywać”, „czynić odpowiednim”) i -sąd („sądzić”). Może oznaczać: „wyraża sądy w odpowiednim czasie” lub „wyraża odpowiednie sądy”).
Gramila – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”), prawdopodobnie żeńskie. Brzmienie słowiańskie to prawdopodobnie: Gromiła (męska forma Gromił). Imię pochodzące od czasownika „gromić”, oznaczające „tę (tego), który gromi” lub jest to imię dwuczłonowe składające się z członów Grom- i –mił. Może oznaczać „tego, który lubi gromić (wrogów)”.
Gualamira – żeńska forma imienia Gualamirus (patrz niżej).
Gualamirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki -us pozostaje nam Gualamir, którego identyfikować można z imieniem Chwalimir / Chwałamir lub Kwalimir. Imię te składa się z członów: Chwała- („chwalić, dziękować”) i -mir („pokój, spokój, dobro”) i oznacza „tego, który chwali pokój”.
Guderedus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”) – słowiańskie brzmienie: Godzierad / Godzirad. Imię męskie zawierające dwa typowo słowiańskie człony: Godzi- („robić coś w stosownym czasie” „dopasowywać”, „czynić odpowiednim”) i -rad („być zadowolonym”, „udzielać rad”).
Gudesteus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”) – słowiańskie brzmienie: Godziesław / Godzisław. Imię męskie, złożone z członów Godzi- („robić coś w stosownym czasie” „dopasowywać”, „czynić odpowiednim”) i -sław („sława”). Oznacza najprawdopodobniej „tego, który sławi dobre (odpowiednie) czyny”. Dla przypomnienia: „u” w j. łacińskim często używane było zamiennie z „v”. Zatem mielibyśmy imię Gudestevs. Po odjęciu końcowego „s” pojawia się Gudestev. Stąd już nieco bliżej do Godzisława.
Gudigeba – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Być może słowiańskie brzmienie to Godzigęba / Gudzigęba. Byłoby to wówczas imię męskie, złożone z członów Godzi- („robić coś w stosownym czasie” „dopasowywać”, „czynić odpowiednim”) i -gęba („gęba”). Człon „gęba” zdarzał się w imionach słowiańskich i nie należał do rzadkości. Dziś w j. polskim znaleźć go można w nielicznych nazwiskach. Jednak imię te można interpretować nieco inaczej z racji tego, że człon „geba” występuje dość często wśród imion germańskich na półwyspie Iberyjskim. Gdyby przyjąć, że „b” jest zamienne z „v” (a tak często się zdarza w tych imionach), to mielibyśmy człon „geva” tożsamy ze słowiańskim „gniewa”. Wówczas stałoby się jasne dlaczego człon ten jest dość popularny wśród wandalskich i swebskich imion. W tym przypadku Gudigeba oznaczałaby Godzigniewę.
Gudila – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”), prawdopodobnie żeńskie. Słowiańskie brzmienie: Godziła / Gudziła. Imię złożone z członów Godzi- („robić coś w stosownym czasie” „dopasowywać”, „czynić odpowiednim”). Oznacza najprawdopodobniej „tę, która czyni odpowiednie, dobre rzeczy”.
Gudileuva – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”), prawdopodobnie żeńskie. Składa się z członu Gudi- (słowiańskie Godzi-) oraz -leuva, które literalnie zapisać też można jako –levva (łacińskie „u” zamienne z „v”) lub po prostu -lewa. Po dodaniu litery „s” między oba człony powstałoby „Gudislewa”, co nieuchronnie kojarzy się ze słowiańskim imieniem Godzisława („ta, która sławi dobre, odpowiednie czyny). Imion germańskich z półwyspu Iberyjskiego o końcówce -leuva / -leuba / – levva jest bardzo dużo. Jeśli człon ten jest zniekształconą końcówką słowiańską -sława, to odpowiedź skąd taka ich obfitość nasuwa się sama.
Gudilo – męska wersja imienia Gudila (patrz wyżej); słowiański Godził / Godział.
Gudisteus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Składa się z członu Gudi- (słowiańskie Godzi-)oraz -steus. Jeśli w drugim członie zamienić „u” z „v” (obie litery były zamienne w pisowni łacińskiej), to pojawi się -stevs. Człon ten da się utożsamić ze słowiańskim członem -sław. Zatem Gudistevs to Godzisław (ten, który sławi dobre, odpowiednie czyny).
Gunthimer – imię te nosił brat Gelimera [5], króla Wandalów. Widać tu słowiańskie imię Gościmir, a w formie bardziej polskiej – Gościmierz. Oba imiona znaczą to samo: „gość” (gość, gościć) i „mir” (pokój). Zatem Gościmir to „ten, który niesie pokój gościom”.
Huneryk (łac. Hunericus) – najstarszy syn Genzeryka (patrz wyżej), władca państwa Wandalów w Afryce Północnej, panował w latach 477 – 484. [6] Imię jego składa się ze słowiańskiego członu Hunie-, a dokładniej Unie- („lepszy”). Imię te mogło brzmieć oryginalnie po słowiańsku: Unierzyk lub Unierek. Istnieje wiele imion składających się z tego członu. Przykładem są: Uniebog, Uniemir, Uniemysł, Unierad, Uniesław. Inną możliwością jest pochodzenie tego imienia od słowa „honor” – Honorek.
Iensericus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki -us pozostaje Ienseric, co nieodmiennie kojarzy się z imieniem Jęzorek. Jest to słowiańskie imię jednoczęściowe niezłożone pochodzące od nazwy części ciała – w tym przypadku od „języka”. [3]
Lubinus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki -us zostaje Lubin, typowo słowiański wyraz. Dziś kilka miejscowości w Polsce oraz w Niemczech Wschodnich nosi tę nazwę. Powszechnie uważa się, że pochodzą one od słowiańskiego imienia własnego lub od słowa „lubić / lubować”.
Merobaudes – imię znane z wandalskiej inskrypcji w tzw. Afryce Prokonsularnej. Według Nicoletty Francovich Onesti imię te składa się z dwóch germańskich członów: „merija-” (pol. „sławny”) i „baudiz” (pol. „mistrz”). [7] Trudno odgadnąć skąd wzięło się te tłumaczenie członów, natomiast nie funkcjonują one w żadnym obecnie znanym języku germańskim. W przeciwieństwie do pani Onesti widzę tu zupełnie inne człony, mianowicie: „mir-” oraz „bąd”/”bud”. Imię to w oryginale brzmiało zatem „Mirobąd” (j. polski) lub „Mirobud” (j. chorwacki, czeski, łużycki czy serbski). Pierwszy człon pochodzi od słowa „mir” („pokój” – stare słowiańskie słowo, znane we wszystkich imionach słowiańskich), drugi człon „bąd”/”bud” („być”, pierwotnie „róść, dojrzewać, stawać się”). Przy tej okazji warto wspomnieć, że w j. polskim człon „mir” czasem występuje w postaci „mierz” (np. Kazimir – Kazimierz), stąd wziął się często spotykany wśród imion rzekomo germańskich człon „mer” stosowany nierzadko zamiennie z członem „mir”. Człon „bąd / bud” w średniowieczu był dość popularny wśród imion słowiańskich. Spotkać go można do dziś w nazwach miejscowości. Imię te dość mocno przypomina też imię słynnego króla Markomanów, Marboda. [8]
Miro – imię króla Swebów panującego w latach 570 – 583 w Galicji na półwyspie Iberyjskim. Imię typowo słowiańskie pochodzące od słowa „mir” (pokój, dobro). Końcówka „o” występuje dość często wśród imion słowiańskich np. Borko, Branko, Durko, Gostko, Leszko, Ratko, Mieszko, Zlatko, Željko. Może być też lokalnym, hiszpańską końcówką dodaną do słowiańskiego członu.
Monderico – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Prawdopodobne słowiańskie brzmienie to: Mądrek, Mądrzyk, Mędrek, Mędrzyk. Trzy ostatnie przykłady występują w formie nazwisk we współczesnej Polsce. [9] Jest to imię niezłożone jednoczęściowe pochodzące od cechy psychicznej człowieka – w tym przypadku od „mądrości” lub „mędrkowania”. [3]
Odisclus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”) – słowiańskie brzmienie: Włodzisław. Składa się z członów: Włodzi- („władać”) i -sław („sława”). Oznacza „tego, który włada sławą”. W wersji łacińskiej pominięto trudne dla ludów niesłowiańskich połączenie głosek „Wł-” na początku imienia, skracając je i upraszczając. Łaciński człon „sclus / sclos” oznaczał niemal zawsze słowiański człon „sław” (por. pol. Słowianie – łac. Sclaveni).
Onemirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Onemir, co nieodmiennie kojarzy się ze słowiańskim imieniem Uniemir. Imię te złożone jest z członu Unie- („lepszy”) i członu -mir („pokój, spokój, dobro”). Znaczenie imienia: „ten, który zapewnia lepszy ład i pokój”.
Onesindus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Onesind. Można zatem przypuszczać, że imię te złożone jest z członu Unie- („lepszy”) i członu -sąd („sądzić”) i brzmiało prawdopodobnie Uniesąd. Znaczenie imienia: „ten, który lepiej sądzi”.
Papellus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Papell, co kojarzy się z imieniem legendarnego polskiego władcy Popiela. [10] Dziś imię te występuje w formie nazwiska. [11]
Radagajs – imię dość często występujące pod różnymi postaciami w starożytności. Nosiło je wielu wodzów Wandalów, jak i Gotów m.in. wódz Gotów, prawdopodobnie Ostrogotów (Greutungów), zmarły 23 sierpnia 406 r., który stał na czele najazdu na Italię w latach 405-406. [12] Łacińska wersja tego imienia to Radagaisus. Imię te nieodmiennie kojarzy się z czysto słowiańskim imieniem Radogost (Radegast, Redigast, Radogoszcz). Uważa się, że imię Radogost nosił też m.in. pogański bóg Słowian Połabskich. Imię pochodzi ze złożenia słów „rad-” (miły) oraz „-gost’” (gość).
Rademirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Słowiańskie brzmienie: Radomir / Radmir. Składa się z członu Rad- („być zadowolonym, chętnym, cieszyć się” lub „troszczyć się, dbać o coś”) i z członu -mir („pokój, spokój, dobro”). Może ono oznaczać „tego, który troszczy się o pokój”.
Ragesindus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki -us pozostaje Ragesind. Imię te składać się może z członów: Rage-, który można identyfikować ze słowiańskim Radzie-/ Radzi- zamiennym z Raci- („walczyć, wojować”) oraz -sąd („sądzić”). Znaczenie prawdopodobnego imienia Radziesąd to „rozstrzyga spory wojenne”.
Ragimiru – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Składa się z członów: Ragi-, który można identyfikować ze słowiańskim Radzi- zamiennym z Raci- („walczyć, wojować”) oraz -mir („pokój, dobro”). Znaczenie imienia Radzimir / Racimir to „walczący o pokój”.
Ranisclus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Składa się z członów: Rani-, który można identyfikować ze słowiańskim Brani- , Broni-, Bruni- („bronić, strzec”) oraz -sław („sławić”). Prawdopodobne znaczenie imienia Bronisław / Brunisław to „broniący sławy”. W wersji południowosłowiańskiej imię te posiada postać Branislav.
Rycymer (właś. łac. Flavius Ricimer) – imię wodza rzymskiego z pochodzenia „Germanina”. Przypuszcza się, iż ojciec jego był Swebem, a matka Wizygotką. Flavius Ricimer żył w latach 405 – 472. [13] Imię te kojarzy się ze słowiańskim imieniem Racimir.
Salamirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Salamir. Znając przypadłość niesłowiańskich kronikarzy do upraszczania słowiańskich wyrazów stwierdzam, że pod imieniem tym kryć się może popularny do dziś Sławomir. Ponieważ „sl / sł” było trudne do wymówienia przez osoby posługujące się łaciną, wobec tego często pomiędzy „s” i „l / ł” wstawiano inne głoski. Często było to „c”, jednak mogło się też zdarzyć „a”. Zamiast Sławomira mielibyśmy wtedy Salawomira, którego zredukowano do Salamira.
Scapa – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Imię można identyfikować ze słowiańskim imieniem niezłożonym jednoczłonowym pochodzącym od świata zwierząt. [3] Brzmienie słowiańskie: Szkapa (koń).
Sinderith – imię ostrogockie. Składa się z dwóch słowiańskich członów: „sinde” to „sędzie” (od „sądzić”), a „rith” to „rad”. Zatem Sinderith to prawdopodobnie Sędzirad lub Sędzierad.
Sindivult – imię wandalskie znane z mozaiki w Tipasa (Algieria). Według Nicoletty Francovich Onesti [6] składa się z dwóch członów: „sin?a-”(pol. podróż”) i „wul?u” (pol. „chwała”,„sława”). W tym przypadku również oba człony nie są znane we współczesnych językach germańskich. Znane są jednak w językach słowiańskich: „sindi” to „sędzi” , „vult” to „wuj”. Słowiańskie imię: Sędziwuj.
Sisebut (także: Sisebuth, Sisebuto, Sisebur, Sisebod or Sigebut) – imię króla Wizygotów panującego w latach 612 – 621 na półwyspie Iberyjskim. [14] Zwraca uwagę jedna z form tego imienia – Sisebur, kojarząca się ze słowiańskim Ścibor / Ścibór / Ściebór / Ściebor. Również forma Sisebut składa się z dwóch słowiańskich członów: Ści / Ście (dawniej „czści”), czyli „czcić” oraz bąd / bud („być”, pierwotnie „róść, dojrzewać, stawać się”) i brzmiałaby wówczas Ścibąd / Ściebąd.
Stilicho (także: Stilico, Stelicho, Stiliconos, Istiliconis, Stelivcwn) – imię rzymskiego generała wandalskiego pochodzenia żyjącego w latach 360-408. [15] Zwraca uwagę forma Stelicho kojarząca się ze słowiańskim Ścielicho. Warto zwrócić też uwagę na dość dziwaczną formę Stelivcwn, którą należałoby zmienić na bardziej poprawną Stelivcun lub Stelivcon, co kojarzyć się może jako Ścieliwko. Opowiadam się jednak za formą Ścielicho. Choć skojarzenia ze słowiańszczyzną mogą być silne, problemy nasuwać może interpretacja. Być może imię te składa się z dwóch członów: „Ście-” (dawniej „czści” – „czcić”) oraz -licho (licho). Znaczenie: „ten, który czci licho”? Być może jednak imię te pochodzi od czasownika „ścielić”? A być może trafna jest jeszcze inna interpretacja?
Sueredus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Suered (Svered), co nieodmiennie kojarzy się ze staropolskim imieniem Świerad. Imię te złożone jest z członu Wsze- („wszystek, każdy, zawsze”) w różnych wersjach nagłosowych (m.in. świe-) oraz członu -rad („radosny, zadowolony”). Znaczenie imienia: „rad każdemu”.
Suimirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Suimir (Svimir), co nieodmiennie kojarzy się ze staropolskim imieniem Świemir. Imię te złożone jest z członu Wsze- („wszystek, każdy, zawsze”) w różnych wersjach nagłosowych (m.in. świe-) , oraz członu -mir („pokój, spokój, dobro”).
Suinthiliuba – żeńskie imię swebskie z hiszpańskiej Galicji. Składa się z dwóch członów Suinthi / Svinthi, co identyfikować można ze Święci- / Święto- oraz z członu -liuba, co tłumaczyć nie trzeba, najwyżej można zamienić na -luba. Zatem Suithiliuba to słowiańska Święciluba lub Świętoluba – „ta, która lubuje się w świętości”.
Sundemirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Sundemir, co kojarzy się ze słowiańskim imieniem Sędzimir. Imię te złożone jest z członu Sędzi- („sądzić”) i członu -mir („pokój, dobro”). Znaczenie imienia: „ten, któremu sądzone jest życie w pokoju”.
Suniemirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Po odjęciu łacińskiej końcówki „-us” zostaje nam Suniemir. Pomimo, iż imię brzmi słowiańsko, to jednak człon „Sunie-” jest dość zagadkowy. Być może znaczył coś w języku Słowian i być może istniało kiedyś słowiańskie imię Suniemir? Być może jednak chodzi tu o imię Sulimir lub o południowosłowiańskie imię Zvonimir? W przypadku pierwszym mogło dojść do zamiany „l” z „n”. W drugim zaś, „Z” mogło ulec zamianie z „S”, a „v” z „u”. W języku łużyckim istnieje też imię Semimir / Semmir.
Swintila (także: Suintila, Swinthila, Svinthila) – imię króla Wizygotów, zmarłego ok. roku 634. [16] Imię o wyraźnie słowiańskim rodowodzie. Mogło brzmieć Święciła, Święciał lub Święcił, a po zamianie „l” na „n” – Święcian. Byłoby to wówczas imię mające budowę imiesłowu biernego czasu przeszłego, które były dość popularne u dawnych Słowian. [17]
Tanca – imię wandalskie znane z VI-wiecznego kartagińskiego nagrobku. Nie wiadomo czy jest to imię żeńskie czy męskie. Przyjmuję, że żeńskie ze względu na jego bliskie podobieństwo do słowiańskiego żeńskiego imienia Danka. Zazwyczaj uznaje się, że imię Danka to zdrobnienie od imienia Danuta. Tak jest obecnie w Polsce, jednak dawniej mogło być inaczej. Przyjęto, że imię Danuta ma prawdopodobnie litewską etymologię. Jednak istnieje koncepcja konkurencyjna uznająca żeńskie imiona Dana, Danka, Danica za czysto słowiańskie. Jeśli przyjąć tę drugą koncepcję (co nie przekreśla, że obie są słuszne), wówczas wandalskie imię Tanca zdaje się mieć słowiańskie pochodzenie.
Teudemir lub Theodemir – imię króla Swebów panującego na półwyspie Iberyjskim w latach 561/566 – 569. [18]Imię Theodemir lub raczej Thiudimir (patrz poniżej) nosił także król Ostrogotów, zmarły w 474 r. Jak wiadomo, człon „mir” (pokój) to jeden z najpopularniejszych członów wśród imion słowiańskich, jednocześnie nieznany człon wśród imion germańskich. Zagadkę stanowi człon pierwszy „teude”/”theode”. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż został on zniekształcony ze względu na trudność wypowiadania słowiańskich słów i trudność zapisywania słowiańskich głosek. Imiona, które mogły być pierwowzorem „Teudemira” to: Tęgomir, Trzebiemir, Twardomir, Częstomir, Czestmir. Człon „tę-”, „czę-”, „twar-” mógł zostać zamieniony na łaciński „teu-” i zniekształcony. Istnieje również poważna przesłanka, iż imię Teudemir to te samo imię, co Thiudimir (patrz poniżej), gdyż wspomniany król Ostrogotów nazywany był zamiennie oboma tymi imionami.
Thiudimir – imię króla Ostrogotów panującego w Panonii, zmarłego w 474 r. Źródła historyczne wspominają, że miał on starszego brata o mieniu Valamir (patrz poniżej) i brata młodszego o imieniu Vidimir (patrz poniżej). Pierwszy człon kojarzy się ze słowiańsko brzmiącym „cudzy-”, „cedzi-” lub „czci-”, drugi to oczywiście „mir” (pokój). Pownieważ dwa pierwsze człony nie występowały w imionach słowiańskich przychylić się należy do słuszności członu trzeciego („czci”). Wówczas Czcimir znaczyć będzie „tego, który czci i dba o pokój”.
Uita – żeńskie imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Znaczy po prostu Wita (łacińskie „U” zamienne z „V”). Imię te może mieć swą źródło w słowiańskim wyrazie „wit” (pan, władca), wówczas Wita oznaczałaby „panią, władczynię”. Może również pochodzić od czasownika „witać”, a wtedy oznaczałoby „kobietę witającą” – tę, która wita [gości].
Unileus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Składa się z członu Uni- oraz -leus, które literalnie zapisać też można jako -levs (łacińskie „u” zamienne z „v”). Po dodaniu litery „s” między oba człony powstałoby „Unislevs”, co nieuchronnie kojarzy się ze słowiańskim imieniem Unisław („ten, który cieszy się najlepszą sławą”).Imię te złożone jest z członu Unie- („lepszy”) i członu -sław („sława”).
Uniscus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”), tożsame z imieniem Unileus (patrz wyżej).
Unisco – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”), tożsame z imieniem Unileus (patrz wyżej).
Uittimer – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Interpretować można je jako Witimier, Wicimier, Witimir (łacińskie „u” zamienne z „v”). Imię prawdopodobnie pokrewne imieniu Vidimir (patrz niżej). Tym samym można je też łączyć ze słowiańskim imieniem Więdziemir, Więcemir lub najprawdopodobniej z imieniemWitymir.
Valamir – imię króla Ostrogotów panującego w Panonii w latach 447 – 465, brat Thiudimira (patrz powyżej) i Vidimira (patrz poniżej). Valamir był wasalem Attyli – wodza Hunów. [19] Imię te budzi skojarzenia z imieniem Wolimir, Wolemir, Wolmir. Jest to staropolskie imię męskie oznaczające „tego, który woli pokój”.
Vidimir – imię króla Ostrogotów, brata Thiudimira (patrz powyżej) i Valamira (patrz powyżej). Skojarzenie z imieniem słowiańskim sprowadzać się może do imienia Wędziemir. Imię te jest pochodną od imienia Będzimir. Jest to staropolskie imię męskie, złożone z członów „Będzie-” („będzie”) i „-mir” („pokój, spokój, dobro”). Mogło ono stanowić życzenie pomyślności i pokoju dla narodzonego dziecka. Inna mniej prawdopodobna koncepcja jest taka, że Vidimir to w rzeczywistości „Widzimir” – imię składające się z członu „Widzi-” (widzi, widzieć) i „-mir” (pokój), a oznaczające „tego, który widzi (dostrzega) pokój”. Słabość tej koncepcji polega na tym, iż człon „widzi-” nie był spotykany w znanych imionach słowiańskich. Nie można wykluczyć jednak, że wcześniej w nich występował. Dlatego pozwoliłem sobie tę koncepcję także przedstawić.
Victemirus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Skłaniam się ku tezie, że człon „Victe-” powinno identyfikować się ze słowiańskim „Więce-” („więcej”). W takim przypadku imię te brzmiałoby pierwotnie Więcemir (ten, który daje więcej pokoju).
Visandus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Człon „Vi-” da się zidentyfikować jako słowiańskie „Wi-” lub „Wie-” („wiedzieć” lub „wiele”). Natomiast -sand (po odrzuceniu łacińskiego -us) to słowiański -sąd („sądzić”). Zatem chodzi tu o imię Wisąd / Wiesąd. Imię nieznane z zapisów, jednak składające się z popularnych słowiańskich członów. Wiesąd to zapewne „ten, który wydaje wiele sądów” lub „ten, który wie jak sądzić”.
Vistisclo – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Podobnie jak w przypadku wspomnianego wcześniej członu „Victe-” uważam, że człon „Visti-” oraz człon „Vistre-” także można identyfikować ze słowiańskim „Więce-” („więcej”). Natomiast człon drugi „-sclo” to wspomniana już wcześniej, uproszczona i zmieniona forma słowiańskiego członu „-sław”. Idąc tym tropem, pod imieniem Vistisclo ukrywałoby się imię Więcesław. Znaczenie: ten, który ma więcej sławy. Warto przypomnieć, że łacińscy kronikarze bardzo często wstawiali „c” między słowiańskie „s” i „l / ł”. Przykładem jest tu nazwa własna Słowian określanych jako Sclaveni.
Vistremiro – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Jak powyżej wspomniałem, podobnie jak w przypadku członu „Victe-” uważam, że człon „Vistre-” także można identyfikować ze słowiańskim „Więce-”- („więcej”). W takim przypadku imię te brzmiałoby również Więcemir. Vistresindus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Przyjmując moją wcześniejszą tezę o członie „Vistre-” identyfikowanym ze słowiańskim „Więce-” („więcej”), mielibyśmy w tym przypadku do czynienia z imieniem Więcesąd (hipotetycznie: „wydający wiele sądów/opinii”).
Vitarit – imię królewskiego wandalskiego notariusza z Kartaginy. Składa się z dwóch słowiańskich członów: „wit” (pan, władca) i „rat” (wojna, walka). Można je uznać za imię Witarat („pan wojny”?).
Vitisclus – imię germańskie z Iberii (za anglojęzyczną wikipedią: „Germanic personal names in Galicia”). Uważam, że imię te to Więcesław („Viti-” to „Więce-”, zaś „-sclus” to „-sław”) albo Witosław / Witsław („Viti-” to „Wito-”, a „-sclus” to „-sław”) .
Wizimar lub Visimar (w oryginale Visumar) – imię, które nosił zmarły w 335 r. wandalski władca Hasdingów. Wówczas plemię to siedziało nad wschodnimi dopływami Cisy. Imię te dość silnie przypomina imię Wyszomir / Wyszymir lub Wyszemir. Jest to staropolskie imię męskie (znane także na Połabiu) złożone z dwóch członów: „Wysze-” („wyższy, ceniony ponad wszystko, stawiany ponad innymi”) i oczywiście „-mir” („pokój”). Może więc oznaczać „tego, który ceni pokój ponad wszystko”. Za tym imieniem przemawia także niemiecka nazwa miasta Wismar położonego w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie. Miasto te swoją etymologię zawdzięcza właśnie słowiańskiemu imieniu Wyszemir w formie dzierżawczej i oznacza tyle co „[gród] Wyszemira”. W języku polskim nazwa ta rekonstruowana jest w formie Wyszomierz. [20]
Ostatnie lata przyniosły przełom w badaniu historii Słowian. Teoria o autochtonizmie Słowian w Europie Środkowej nabrała wiatru w żagle, głównie za spraw? najnowszych bada? różnych dziedzin nauki. Szczególn? rol? w tych badaniach odgrywa genetyka. W swoim artykule, z dnia 27 lipca 2014 r. pt. „Słowianie na ziemiach polskich w świetle bada? genetycznych”, przedstawiłem odkrycia kopalnego, tzw. „genu słowiańskiego” R1a1, na terenie Niemiec. Dla przypomnienia: w 2005 r. w okolicach miejscowości Eulau (Saksonia-Anhalt) odkryto szkielety kilku osób, które zawierały haplogrup? R1a1. [1] Osoby te łączy si? z tzw. kultur? ceramiki sznurowej, a okres ich życia datuje si? na około 2600 r. p.n.e. Równie? w jaskini Lichtenstein (niem. Lichtensteinhöhle; Dolna Saksonia) znaleziono dwa męskie szkielety o haplogrupie R1a1. [2] Od tamtej pory dokonano kolejnych odkry?, które zdaj? si? potwierdza? obecność Prasłowian na ziemiach Europy Środkowej. W lutym 2015 r. Wolfgang Haak wraz z zespołem opublikowa? prac? „Massive migration from the steppe is a source for Indo-European languages in Europe”. [3] Zawiera ona dane licznych próbek kopalnego DNA z terenu całej Europy. Zespół Haaka odkry? dwie próbki R1a1 na terenie Niemiec:
– w miejscowości Esperstedt (Turyngia), datowan? na lata 2473-2348 p.n.e. z kręgu kultury ceramiki sznurowej. [4]
– w miejscowości Halberstadt-Sonntagsfeld (Saksonia-Anhalt) datowan? na lata 1113-1021 p.n.e. z kręgu kultur pól popielnicowych. [4]
Inny naukowiec, Morten L. Allentoft z zespołem, w swojej pracy „Population genomics of Bronze Age Eurasia” [5] opublikowanej także w lutym 2015 r., wyróżni? kilka próbek R1a1 na terenie Niemiec:
– w Tiefbrunn (Bawaria), dwie próbki datowane na 2750 r. p.n.e.
– w Bergrheinfeld (Bawaria), jedna próbka datowana na 2650 r. p.n.e.
Wreszcie pojawiły si? te? pierwsze próbki męskiego DNA z terenu Polski. Zespół pod kierownictwem Allentofta odkry? tak? w miejscowości ?ęki Małe (pow. grodziski, woj. wielkopolskie), datowan? na 2150 r. p.n.e. Odkryty szkielet, z którego pobrano próbk?, znaleziono na terenie tzw. „Wielkopolskich piramid” – grupie kurhanów z czasów prehistorycznych. Inne dwa szkielety (mężczyzny i chłopca) badano na odkrytym niedawno cmentarzysku w Rogalinie (pow. hrubieszowski, woj. lubelskie). Cho? brak jest oficjalnej informacji o haplogrupie próbek z tych szkieletów, to jednak nieoficjalnie podaje si?, że w obu przypadkach była to także haplogrupa R1a1. Oba szkielety pochodz? z około 2000 r. p.n.e.[6]
Przełom przyniosły także badania antropologiczne prof. Janusza Piontka [7] oraz badania kraniologiczne dra Roberta Dąbrowskiego. [8] Obaj naukowcy poddaj? w wątpliwość teori? allochtonistyczn?, wedle której Słowianie mieli przyby? na ziemie polskie dopiero po V w. n.e. Dzięki ich badaniom okazało si?, że czaszki przedstawicieli kultury wielbarskiej, przeworskiej i czerniachowskiej s? bardzo podobne do czaszek Słowian. Zaprzecza to tezie prof. Godłowskiego o fizycznej wymianie ludności na ziemiach polskich.
Do zmiany swoich poglądów zmuszeni s? także archeolodzy, którzy na podstawie najnowszych bada?, z tzw. wykopalisk autostradowych, stwierdzili, że musz? zrewidowa? swe dotychczasowe silnie allochtonistyczne poglądy. W bardzo ciekawym tekście, archeolog – prof. Tadeusz Makiewicz – pisze tak:
„…praktycznie wszyscy badacze problematyki okresu przedrzymskiego i rzymskiego s? przedstawicielami koncepcji allochtonistycznej. Najwybitniejszym spośród nich by? Kazimierz Godłowski, który wywar? olbrzymi wpływ na badania nad t? epok? w Polsce. Dotyczy to równie? autora tych uwag, który zaczął rewidowa? swe poglądy dopiero w wyniku nowych odkry?…” [9]
Na końcu swojego tekstu prof. Makiewicz poddaje krytyce wnioski z bada? najsłynniejszych polskich zwolenników teorii allochtonistycznej wśród archeologów:
„Stwierdzi? więc trzeba, że w swej argumentacji K. Godłowski, a w ślad za nim M. Parczewski opierali si? przede wszystkim na materiale z cmentarzysk, i to ze starszej fazy podokresu późnorzymskiego. Inne ujęcie było zreszt? ówcześnie praktycznie niemożliwe ze względu na bardzo słaby stan rozpoznania osad, badanych prawie wyłącznie tylko wyrywkowo, na niewielkiej powierzchni, a wręcz katastrofalny stan opracowania i publikacji tej kategorii stanowisk. Nowe za? materiały, przynajmniej dla terenu Wielkopolski, dowodz?, że poglądy na temat znaczenia naczy? garnkowatych, formułowane w ramach interesującej nas dyskusji przez zwolenników koncepcji autochtonicznej (J. Kostrzewski, K. Jażdżewski, J. Hasegawa i inni), były słuszne”. [9]
Teoria autochtoniczna ma równie? swoich zwolenników wśród znanych językoznawców. Jednym z nich jest prof. Witold Mańczak. [10] Dnia 2 czerwca 2000 r. w Komitecie Nauk Pra- i Protohistorycznych PAN w Warszawie odbyło si? zebranie „okrągłego stołu”, poświęcone praojczyźnie Słowian. Na zebranie zaproszono 14 osób różnych dziedzin nauki, wśród których by? także prof. Mańczak. Z jedenastu przybyłych prelegentów tylko czterech opowiedziało si? za etnogenetyczn? koncepcj? Godłowskiego, natomiast siedmiu odniosło si? do niej z mniejsz? lub większ? rezerw?. [11]
W tej sytuacji teoria allochtonistyczna pochodzenia Słowian została, mówiąc slangiem bokserskim, zepchnięta do narożnika. Wszystkie najnowsze badania różnych dziedzin nauki zaczęły coraz śmielej stawia? jej opór i podważa? jej wnioski. Na forach internetowych, związanych z histori?, daje si? zauważy?, że zwolennicy tej teorii, jak i niezaangażowani sceptycy stopniowo zaczynaj? akceptowa? brak fizycznej wymiany ludności na terenie Polski między IV a VI wiekiem oraz materialn? ciągłość kulturow?. Jednakże jednocześnie pojawi? si? kolejny argument – uznający rzekomy brak języków słowiańskich na tym terenie przed V wiekiem. Zwolennicy tej naprędce stworzonej tezy zakładaj? bowiem, że tutejsza ludność (głównie R1a1) musiała mówi? do V wieku językami germańskimi, by następnie, z nieustalonych przyczyn, w błyskawicznym tempie zmieni? mow? na słowiańsk?. Pomijając absurd tak szybkiej wymiany językowej na tak olbrzymim terytorium, [12] jak i jej zasadność oraz powód, będ? udowadnia?, że i ta teza jest mylna. Poniżej przedstawi? liczne argumenty przemawiające za tym, i? ludność o haplogrupie R1a1 należy historycznie łączy? właśnie z językami słowiańskimi.
Występowanie R1a1
Na początku należy spojrze? na jakim obecnie obszarze występuje haplogrupa R1a1. Zwróci? należy uwag?, że zdecydowanie dominuje ona w większości państw słowiańskich:
– Polska 57,5%, Białoru? 51%, Moskwa 46%, Ukraina 44%, Słowacja 41,5%, Słowenia 38%, Czechy 34%. [13]
Warty podkreślenia jest fakt, że niezgermanizowana, słowiańska ludność Serbołużyczan z terenu Niemiec pochwali? si? może a? 65% odsetkiem tej haplogrupy, co wyraźnie odróżnia j? od Niemców, zarówno pod względem genetycznym, jak i językowym. Świadczy to o fizycznym napływie Niemców o innej haplogrupie na terytorium Słowian połabskich, co silnie udokumentowane jest źródłami pisanymi. Haplogrupa R1a1 dość wyraźnie zachowała si? na terenach uprzednio słowiańskojęzycznych, a obecnie zdominowanych przez inne języki. Wyłania si? tu wniosek, że mimo asymilacji językowej, geny ludności pierwotnie słowiańskiej pozostały na terytorium swych przodków. Dlatego haplogrupa R1a1 dominuje na Węgrzech, gdzie jest najliczniejsza (29,5%) i gdzie, jak wiadomo z przekazów historycznych, ludność słowiańska dominowała do momentu przybycia plemion madziarskich. Równie? na terenie wschodnich Niemiec, zamieszkałych jeszcze w średniowieczu przez Słowian połabskich, hg R1a1 jest dość wyraźnie reprezentowana, zajmując drugie miejsce pod względem liczebności (24%). Ta sama sytuacja dotyczy Austrii i Rumunii, historycznie dość silnie zamieszkałych przez Słowian. W przypadku obu państw – R1a1 jest drug? najliczniejsz? haplogrup? i wynosi odpowiednio: 19% i 17,5%. [13] Słowiańskojęzyczne państwa bałkańskie (poza Słoweni?) musiały by? w większości zeslawizowane, co potwierdzaj? źródła pisane, gdy? hg R1a1, cho? wyraźnie obecna, nie jest tam dominująca. Średnio waha si? ona w przedziale kilkunastu procent – poza Chorwacj?, gdzie jej odsetek wynosi 24%.
Wszędzie w Europie, gdzie dominuj? języki słowiańskie, na większości terytoriów dominuje haploigrupa R1a1. A w tych państwach słowiańskich, gdzie ona nie dominuje, jest wyraźnie obecna. Dla zobrazowania występowania tej haplogrupy pomocna jest mapa:
Mapa 1: Występowanie haplogrupy R1a1 (R1a-M417)[14] ; źródło: http://s11.postimg.org/8lih8edcj/1177epk.png
Na mapie zwraca uwag? silne występowanie tej haplogrupy poza Europ?, a konkretnie w Azji. I tak: mieszkańcy Indii Północnych i Nepalu to w 48–73% jej posiadacze. Równie silnie występuje ona u Iszkaszimów (68%), Tadżyków, Uzbeków (3%-40%) i Pasztunów (45–51%), a także Kirgizów (63%) i Ałtajczyków (38–53%).
Podobieństwo genetyczne Ariów do Słowian nie jest przypadkowe i pokrywa si? ono z podobieństwem ich języków do słowiańskich. Podobieństwo to przejawia si? równie? w fizjonomii, antropologii i religii. Tak liczne dziedziny podobieństw nie mog? by? przypadkowe. Wynikaj? one bowiem ze wspólnego pochodzenia. Mimo upływu tysięcy lat przetrwało ich wzajemne podobieństwo fizyczne, genetyczne i językowe. Do momentu chrystianizacji Słowian i islamizacji niektórych narodów azjatyckich, przejawiało si? ono także w podobnej symbolice religijnej. Wszystkie te podobieństwa przybliżę w wielkim skrócie poniżej.
Ariowie i Słowianie
1. Podobieństwo genetyczne
Powyżej przedstawiłem, że wśród narodów słowiańskich wysoka częstotliwość występowania haplogrupy R1a1 pokrywa si? w większości przypadków z używaniem języków słowiańskich. Podobn? zależność wida? w Azji, gdzie wysoka częstotliwość występowania R1a1 pokrywa si? zazwyczaj z używaniem języków aryjskich, z wielkiej rodziny języków indoeuropejskich. Pokazuje to tabela z anglojęzycznej Wikipedii: „Y-DNA haplogroups in South Asian populations”. Łatwo zauważy?, że duży odsetek haplogrupy R1a1 wiąże si? w większości przypadków z używaniem języków indoeuropejskich (IE), a dokładniej z językami aryjskimi – silnie spokrewnionymi z j. słowiańskimi. Występowanie hg R1a1 jest bardzo silne w najwyższej kaście w Indiach – wśród braminów, gdzie wynosi w niektórych rejonach a? 72%. [15] Silna wielowiekowa izolacja kolejnych pokole? z tej kasty przełożyła si? na wysoki odsetek występowania haplogrupy charakterystycznej dla Ariów (R1a1) i na używanie języków z grupy indoaryjskiej. Równie? wśród Pasztunów, aryjskiego ludu z Afganistanu i Pakistanu, jest on wysoki i wynosi od 44,8% (Pakistan) do 51% (Afganistan). Tabela zwraca uwag? także na zależność odwrotn?: im mniejsze występowanie R1a1, tym częstsze używanie języków nienależących do innych ordzin, takich jak: j. austro-azjatyckie (AA), chińsko-tybetańskie (ST), czy w nieco mniejszym stopniu drawidyjskie (Dr).
2. Podobieństwo fizjonomiczne
Niniejszy podtytu? zawiera zdjęcia i filmiki ukazujące dość zaskakując? środkowo-europejsk? fizjonomi? części ludności azjatyckiej, z terytorium Kirgistanu, Pakistanu, Tadżykistanu, Indii, Rosji czy nawet Chin. Ta ludność to potomkowie starożytnych ludów spokrewnionych genetycznie ze Słowianami. Oto ich zdjęcia porównawcze:






\





4. Podobieństwo językowe

Języki słowiańskie łączy z językami większości powyższych grup silne podobieństwo. Cho? na przestrzeni wieków języki te uległy ewolucji oraz mieszaniu si? z innymi językami, to jednak zachowały si? najstarsze zabytki pisemne. Najbardziej znanymi językami starożytnych Ariów s?: sanskryt i język awestyjski. Oba wykazuj? bardzo mocne podobieństwo do języków słowiańskich. Wyraźne podobieństwo języka awestyjskiego do języków słowiańskich zauważy? ju? w XIX wieku orientalista prof. Ignacy Pietraszewski. [17] Od tamtej pory powstało dużo więcej publikacji na ten temat. Jednakże, aby uzmysłowi? Czytelnikom podobieństwo języków aryjskich do języków słowiańskich, poniżej posłużę si? dwoma przykładami – podobieństwem starożytnego sanskrytu do języka polskiego oraz języka palijskiego, także do języka polskiego.
Porównanie słów polskich ze słowami sanskrytu:
Wiedza = Veda, Zna? = Znati, Budzi? = Budżati, Sława = Śravas, Prawda = Para Veda, Bywa? = Bhavati, Bóg = Bhaga, Święty = Śivata, Niebo = Nabhas , , Raj = Raji , Łono = Joni, Łakocie = Jakoti, Ło? = Josza (por. Łosza – samica łosia), Ży? = Żivati (por. Żywi?), Rodzi? = Rodhati, Żona = Żani, Drzewo = Dru, Góra = Giri, Wia? = Vati, Drzwi = Dvara (por. słowackie Dvere, ukr. Dveri, ros. Dver’), Ogie? = Agni, Wilk = Vrka, Koza = Aża, Owca = Avi, Niedźwied? = Madhvad (por. słoweńskie Medved), Mysz = Mu?, Myszka = Muśika, Wydra = Udra, Żyto = Sitja.
Porównanie słów polskich ze słowami języka palijskiego:
Nie/Ani = Ani, Bóg = Bhagam, Pobożna kobieta = Bhagini (por. Bogini),,Drewno = Daru, Szary = Dausaro, Gada? = Gabati, Głosi? = Ghoseti, , Zimno = Himo, Jabłko = Jambu, Kiedy = Kada, Kaszel = Kaso, Kto = Ko, Kukułka = Kokila, Kogut = Kukkuto, Miód = Madhu, Mniema? = Mannati, My = Mayam, Niebo = Nebho, Nos = Nasa, Opada? = Opatito, Rani? = Paharati (por. Poharata?), = Panca, Pływa? = Plavati, Pełno = Punno, Pijący = Payako (por. Pijak), Wrzawa = Rava, , Sala = Sala, Samo = Samo, Szybko = Sigho, Sucho = Sukkho, Syn = Sunu, Spać? = Supati, Tam = Taham, Ciemno = Tamo, Wia? = Vati/Vayati.
Więcej na ten temat z przykładami liczniejszych, pokrewnych słów można przeczyta? w artykułach Kamila Dudkowskiego, z których między innymi korzystałem: „Sloveniska Samskrta” oraz „Język polski na Sri Lance”. [18]
O językowym i genetycznym pokrewieństwie Ariów i Słowian pisz? także indyjsko-kanadyjscy naukowcy w swojej pracy pt. „Indo-Aryan and Slavic Linguistic and Genetic Affinities Predate the Origin of Cereal Farming”. [19]
5. Podobieństwo religijne
Kończąc wątek o podobieństwie Ariów i Słowian, wspomnie? należy o podobieństwie związanym z religi?. Cho? dzi? Słowianie to w większości wyznawcy różnych religii chrześcijańskich, to jednak dawniej byli poganami. Z czasów pogańskich pochodz? elementy, które pokrywaj? si? z niektórymi elementami z religii Ariów – braminizmu i później hinduizmu oraz buddyzmu. Podobieństwo te przejawia si? między innymi w symbolice. Pomimo że temat jest dość szeroki, ja skupi? si? tylko na jednym symbolu wspólnym dla Słowian i Ariów. Symbolem tym jest swastyka. Ten prastary znak, zanim zosta? splugawiony przez niemieckich nazistów, by? uważany za symbol szczęścia. Używali go Słowianie, także po schrystianizowaniu. Dowodem jest, między innymi, symbolika przetrwała w Polsce a? do XX w. Dla Ariów i ich współczesnych potomków – swastyka jest do dzi? ważnym symbolem religijnym. W niniejszym podtytule, analizy na temat podobieństw symboliki religijnej ogranicz? do kilku ciekawych i zaskakujących zdjęć. Nieco więcej na ten temat można przeczyta? we wspomnianym wcześniej artykule anonimowego autora, [16] w artykułach Ratomira Wilkowskiego[20] oraz w artykule na portalu „Słowianowierstwo”. [21] Szczególnie jednak polecam artyku? „Świaszczyca, Swarzyca, Swarga, Swastyka – symbol zwycięstwa, szczęścia, przychylności bogów, urodzaju”.[22]


Nazwy pastwisk we wschodnim Tyrolu a haplogrupa R1a1
Oprócz podobieństw Ariów i Słowian s? jeszcze inne dowody wskazujące na korelacj? języków słowiańskich z haplogrup? R1a1. Ciekaw? prac? na temat tej korelacji napisali austriaccy naukowcy. Stwierdzili oni zależność pomiędzy występowaniem słowiańskich nazw pastwisk w austriackim Wschodnim Tyrolu, a odsetkiem występowania u miejscowych mężczyzn haplogrupy R1a1, określanej w pracy jako R-M17. W badaniu posłużono si? nazwami a? 853 pastwisk ze Wschodniego Tyrolu. Pomimo że dzi? wszyscy mieszkańcy tego regionu na co dzie? posługuj? si? językiem niemieckim, to jednak historycznie przodkowie mieszkańców, o wspomnianej haplogrupie, mówili po słowiańsku. Świadcz? o tym właśnie nazwy pastwisk o słowiańskim rodowodzie. Dość dobrze obrazuje to rysunek z omawianej pracy:

Rys. 1: Korelacja nazw pastwisk z genami we Wschodnim Tyrolu (Austria).
Mapa A pokazuje częstotliwość występowania nazw słowiańskich, mapa B nazw romańskich, za? mapa C nazw germańskich. Kolor czerwony wskazuje na wysokie występowanie, kolor żółty na średnie, za? kolor zielony na małe bąd? żadne. Mapa D pokazuje dwa regiony wyodrębnione według zbadanych haplogrup. Region B zamieszkały jest przez osoby o haplogrupie przypisywanej Słowianom (R-M17). Jak wida? region B z mapy D wyraźnie pokrywa si? z licznym występowaniem pastwisk o etymologii słowiańskiej, zaznaczonych czerwonym kolorem na mapie A.
Z bada? tych wysuwa si? konkretny wniosek: tam, gdzie występuj? słowiańskie nazwy pastwisk, R1a1 (R-M17) jest powszechne. Tam, gdzie nie ma słowiańskich nazw pastwisk (region A), R1a1 nie ma w ogóle.
Badania te pokazuj?, że historycznie łączenie haplogrupy R1a1 w Europie z językami słowiańskimi jest jak najbardziej wskazane.[23]
Zakończenie
Kończąc, chciałbym równie? zwróci? uwag? na ważny artyku? Wojciecha Jóźwiaka pt. „Genetyczna granica Słowian i Germanów” [24] opartym na podstawie bada? genetycznych dra Krzysztofa Rębały i zespołu. Wnioski z tych bada? s? takie, że istnieje dość wyraźna granica zarówno genetyczna, jak i językowa pomiędzy Germanami a Słowianami, porównując zwłaszcza Niemców i Polaków. Podczas gdy u Polaków dominuje haplogrupa R1a1, to u Niemców R1b. Zatem: języki słowiańskie ponownie pokrywaj? si? z haplogrup? R1a1, a germańskie z haplogrup? R1b. Znamiennym przykładem s? wspomniani wcześniej Sebołużyczanie – słowiańska mniejszość zamieszkująca do dzi? Wschodnie Niemcy. Ludność ta różni si? od swoich niemieckich sąsiadów jeszcze bardziej jak Polacy. U Serbołużyczan odsetek R1a1 jest bowiem wyższy ni? u Polaków (57,5%) i wynosi, jak ju? wspomniałem na początku opracowania – a? 65%.
Językowe i genetyczne podobieństwo Ariów i Słowian nie jest przypadkowe. Mimo rozdzielenia si? obu grup ludności przed tysiącami lat, geny obu społeczności jasno pokazuj? ich pokrewieństwo. Co znamienne, ich języki wykazuj? także zadziwiające podobieństwo. Wnioski z tego, jak i pozostałych przykładów przedstawionych w niniejszym artykule, s? bardzo konkretne. Cho? dzi? nie każda męska osoba mówiąca językiem słowiańskim jest nosicielem haplogrupy R1a1, a także nie każda osoba o tejże haplogrupie używa języka słowiańskiego – to jednak mowa, będąca w linii prostej przodkiem języków słowiańskich jak i aryjskich, wykształciła si? w rodzie, w którym ta haplogrupa była dominująca lub nawet jedyna. Pomimo upływu tysięcy lat, pomimo różnych migracji, asymilacji, , jej dominacja trwa do dzi? u większości narodów słowiańskich. Im dalej wstecz, tym wyższa jest korelacja języka słowiańskiego z rodem genetycznym R1a1. Dotyczy to także korelacji z językami blisko spokrewnionymi ze słowiańskimi. Zatem łączenie starożytnych szkieletów o haplogrupie R1a1, z terenu Europy z językami prasłowiańskimi, jest jak najbardziej właściwe i uzasadnione.
