10 powodów, dlaczego praidnoeuropejczycy nigdy nie istnieli.

Co jeśli Polak nie deklaruję się jako „Indoeropejczyk”, to co ma zrobić by podczas wpisania w spisie powszechnym „Polak”, aby nie uznano go w internecie za indoeuropejczyka? Bo temu będzie towarzysz masowa stygmatyzacja…

Praidnoeuropejczycy to popularna w internecie i nauce popularnej koncepcja, wspólnego pochodzenia ludność Indii, Iranu i prawie całej Europy (to cud, że nie jest to wykorzystywane przez euroentuzjastów bo jeszcze bardziej by pogorszyło sprawę koloryzacji mitów), problem w tym że jest to nie tylko nieprawdziwe, co sprzeczne ze standardami nauki. Najpopularniejsza jest wersja obecna w niektórych, bardziej egzotycznych kręgach turbosłowianizmu – tworzonych prze osoby, które nie wiedzą że PKB nie liczy szarej strefy i pracy nieodpłatnej, więc mają kompleksy niższości i chcąc „być w Europie” (próbują bezskutecznie udowodnić, że Europejczycy i Słowianie to jedno i to samo)

Krótko – praindoeuropejczycy nie istnieli. Oto 10 powód, dla czego

  1. Same słowo „Praindoeuropejczycy jest już niewłaściwe

Jak podaj Wikipedia, słowniki i opracowania – przymiotnik „Indoeuropejski” i „Praindoeuropejski”, stworzyła tzw. indoeuropeistyka, czyli nauka która doszukiwała się powiązań między językami i ostatecznie określiła grupę IE, oraz hipotetyczny prajęzyk PIE, odszyfrowała parę antycznych skryptów, określiła parę ogólnych terminów lingwistycznych i na tym się skończyło. Nie wnikała w geny, czy kulturę ludności. Gdyby to robiła, to pewnie stworzyła by zupełnie inny podział Euroazji, nie pokrywający się z podziałem językowym. Praindoeuropejczycy, to z punktu widzenia indoeuropeistyki ludzie mówiący po „praindoeuropejsku”, którzy wcale nie musieli być przodkami „indoeuropejczyków”. Na tym językoznawcy się nie znali, a osoby które łączą język PIE i jednocześnie kulturę to popełniają mocny błąd. Indoeuropeistyka zajmuje się poszukiwaniem ojczyzny samego języka, a nie jej twórców i użytkowników, co jest zaznaczone w bardziej rzetelnych opracowaniach. Z resztą termin „praindoeuropejczycy” został stworzony przez ludzi, którzy próbowali wykorzystać termin językowy, to opisu ludności a to co innego. A o późniejszych „Protogermanach” nazistów to nie będę nawet wspominać.

2. Mieszanie się języków

Istnieje teoria Trubickoya (oraz parę innych podobnych w tym teoria fali), uznająca języki IEL nie za rodzinę lecz ligę językową, dwóch lub więcej grup, tym bardziej że w tym regionie mieszanie się języków miało skalę ogromną (mieszanie się języków Wedów i Drawidów, Irańczyków i Turkutów, różnorodne pochodzenie ludności Grecji czy ostatecznie – mieszanie się języków w średniowiecznej Europie). Taka kwestia w zasadzie pozwala łatwo na uznanie, że wiele ludności mieszało swoje języki poprzez sąsiedztwo i mniejszości. Twórcy teorii PIE patrzyli na analogię języków, ale nie badali ich reliktów (jak np. Kazania Świętokrzyskie). I np. Polskie „Mężczyzna” miało mieć wspólny korzeń z „Man”, pochodzący z PIE, a wcześniej istniało w prasłowiańskim. Problem w tym, że dawniej na mężczyznę mówiliśmy „samcza” (pacz stare wersje modlitw). Więc słowo mężczyzna przyszło bezpośrednio z zachodu, najpewniej francuskiego. To samo można powiedzieć o masie przedrostków czy faktu, że u nas wiele „indoeuropejskich” elementów jest najbardziej podobne do tych z Niemieckiego, Francuskiego, Łaciny i Greki, a nie języków Satem. Bywa też odwrotnie – Bóg to według Sanskrytu było Bwaga, a jednak mówi się że rdzeniem dla PIE było „devus”. Co łączy devus i bwaga? Nie ma języków w 100% czystych, a w tym regionie mieszanie się ich było ogromne. A mieszanie się języków nie ma granic ‚rasowych”, gdyż odnosi się właśnie do przyswajania wzorców obcych. `

3. Radykalnie różne rasy pierwotnych użytkowników języków indoeuropejskich

Jak Nepalczyk będący autentycznym przedstawicielem rasy żółtej, mógłby mieć kilka tysięcy lat temu wspólnego przodka, z rudym Norwegem mającym powiekę semicką, kwadratową szczękę i wysoki wzrost/zarost? Ewolucja tak szybko nie działa, co widać na przykładzie dostosowanych do zimna, ludności w Wietnamie która mimo że nabyła pewne nowe cechy do ciepłego klimatu, to raczej nie pozostawia wątpliwości co do tego czym jest.

4. Brak pokrycia w DNA

Haplogrupy DNA-Y nie pokrywają się z językami zaliczonymi IEL. Na przykład R1a jest obecne u Słowian, ale posiadali/posiadają go też turkuckojęzyczni Tatarzy, Chazarowie, Hunowie, Ałtajczycy, Kirgisi i Uzbecy. J2 istnieje w Grecji i w Iranie (co też się nie zgadza bo jeden to Kentum, a drugi to Satem), ale jest u Drawidów, Arabów północnych oraz Turków (w sensie potomków Hetytów i Anatolian, w odróżnieniu od „prawdziwych” Turków). Na dodatek N1 choć obecne u nie-indoeuropejskich językowo Ugrofinów, występuje też u wszystkich ludów bałtów (jeśli uznać, że R1a i N1c nie są spokrewnione jak głosi teoria o praidnouierpejczykach, to by negowało istnienie wspólnoty bałtosłowiańskiej!) Z kolei Węgrzy zaliczani do ugrofińskich mają R1a, masowe u Słowian.

5. Brak rekonstrukcji twarzy

Te rekonstrukcje z czaszek są generalnie oparte często na zachodnieuropejskim typie urody, gdyż zaczęli je robić właśnie mieszkańcy Europy Zachodniej. To jak z obrazami w renesansie – niby różne narody, a każdy był malowany tak że wyglądał jak Francuz. Z czaszki nijak nie zrekonstruuje się gęstości zarostu, kształtu i koloru włosów, ilości naturalnego tłuszczu (fałda powiekowa czy tłuszczy policzkowego) ani nawet nosa. Lepiej jak ciało w jakimś stopniu zachowa się w całości, albo zrobi się testy DNA, bądź chociaż potwierdzi pokrewieństwo. z współczesnymi ludami.

6. Szkielet „nie mówi”

Ocenianie czy ktoś był „Indoeuropejczykiem” po kształcie szkieletu i miejscu jego znalezienia w przypadku kultur archeologicznych nie mają sensu. Hetycki to najstarszy język zaliczony do tej grupy. Przed nią nie ma dowodów na istnienie takich języków.

7. Teorie kaukaskie są przestarzałe, bądź pseudonaukowe

O teorii kaukaskiej nie będę wspominać, bo ten rejon jest zdominowany przez haplogrupę G, masową szczególnie w Gruzji (stąd nazwa), a występujący też w Kazachstanie. Na południe jest z kolei J2, które najpewniej jest spokrewnione z J1, co widać gołym okiem u ich posiadaczy. Z resztą nazywanie rasy „białej” kaukaską (przedstawianą jako blondyn o niebieskich oczach) nie będę nawet komentował, bo nie dość że większość indoeuropejczyków nie ma blond włosów (blond włosy w Indiach?!) to jeszcze na dodatek przypomina to nazizm i ruchy typu white power, które jednak chyba opierają się na złej definicji „białej rasy” bo coś takiego jak biała rasa nie istnieje. Gdyby po II Wojnie Światowej naukowy nie byli odstraszani do badania kwestii ras, z powodów awersji wywołanej traumą wojny, to doszło by do sporych reinterpretacji podziałów. Polecam mem „Fingolia”.

8. R1b z J2 i R1a z N1.

R1a i R1b mają podobny układ nukleotydów, lecz wszystko wskazuje że może być to po prostu jakaś dziwna konwergencja (tak jak w I2 i I1), bowiem każdy widzi że ludność R1a jest wręcz bliźniacza do ludności I2 oraz europejskiej części N1c (z kolei azjatycka część R1a przypomina azjatycką część N1c, są też ogniwa pośrednie np. Tatarzy, Lapończycy czy Udmurci). Eickestdet twierdził, że ludność która nosi (jak się okazało) R1a, N1c i I2 należy do jednej rasy „Europeidów Wschodnich” co powtórzyli też Polscy badacze (typ subnordyczny) i stwierdził, że dawniej ta ludność była mongoidalna, ale nabrała potem innych cech na skutek zmiany klimatu życia (podobnie jak Maorysi, część Indian czy Indonezyjczycy), lecz relikty w postaci cech mongoloidów lub podobnych do cech mongoloidów właściwych są u nich wszechobecne. Również porównanie całościowego DNA, stwierdziło że Polakom szczególnie blisko do np. Litwinów (którzy mają N1c), a także odnaleźli powiązania z linni żeńskiej i niezwykłe przenikanie się obu haplogrup (w przypadku R1b – granica z R1a jest skokowa i nagła), co mogło być możliwe tylko kiedy populacja jednej wyodrębniła się od drugiej, a zmiany tego genu nikt nie zauważył. Tutaj sama konwergencja nie wystarczy, tutaj trzeba i konwergencji i wspólnych korzeni aby osiągnąć taki efekt. Z kolei jak spojrzeć na np. Francuzów to dobrze widać, że zdecydowana większość z nich wywodzi się z Bliskiego Wschodu, mają też podobną mentalność. Na dodatek parę celtykich grobowców przypomina piramidy… Cóż się dziwić, że Syryjczycy tak bardzo chcą mieszkać we Francji…

9. Azjaci w Europie Wschodniej

Spójrzcie na analogię kultury Vinca do kultury Jomon, a kultury Cucuteni do kultury starochińskiej, oraz neolitycznej Bułgarii do neolitycznego Vietnamu. Ja w przypadki nie wierzę, coś ich za dużo. A jeśli już to przypadki nigdy nie są przypadkowe.

10. Brak etnosu

Każdej rodzinie językowej towarzyszy jakiś wspólny etnos i tożsamość grupowa. języki Ateluto-Azteckie wiążą się kulturą latynoską i prakolumbijską, języki Inuito-Eskimoskie z kulturą arktyki, języki Chińsko-Tybetańskie i Austroazjatyckie z kulturą Chińską i całym regionem, języki uralskie z kulturą północnej Rosji, języki ałtajskie z kulturą stepową (specyficzna religia, uzbrojenie, środki transportu, zwyczaje, architektura czy typ ubrań), języki nigero-kongijskie z całym etnosem czarnej Afryki, a języki semickie – łączy kultura bliskiego wschodu – Asyrii, Arabii, Egiptu i Fenicji. W każdym z tym przypadków znajdziemy elementy obecne u każdego narodu używającym języków z tej rodziny. A jaki wspólny etnos mają języki indoeuropejskie? Żaden. W obu przypadkach mieszają się nie tylko języki, ale też w jakiejś części kultury. Persja zapożyczyła od ludów tureckich symbolikę i dywany, dając im swoją architekturę. Drawidowie i Ariowie stworzyli wspólną religię i cywilizację, a Zachód Europy przyjął technologię wojenną i heraldykę od Wschodu, w zamian dając swoje pismo łacińskie i misjonarzy. Dwa najważniejsze haplogrupa, które „niosły cywilizacje” w rejonie to R1a i J2. Choć jedno było na północy, a drugie na południu i miały radykalnie różną kulturę i urodę mieszkańców, to jednak zetknęły się w paru miejscach i wpływały na siebie. Jednak to tylko wpływy. Mimo pomieszania, można łatwo odcedzić co jest z czego patrząc na częstotliwość, specyficzne cechy czy związane z warunkami o łatwo za pomocą równań z niewiadomą, określić że np. to przyszło z Grecji, albo to przyszło od Gotów itd. Nie ma etnosu „Indoeruopejskiego”. Nawet gdy w jakichś miejscach zderzyły się ludności pochodzącą od dwóch, różnych ale tych samych substratów, to jednak wygląda to inaczej bo każde takie zderzenie było inne – pacz Indie vs Europa, Buddyzm Ariów przypomina substrat Słowiański, zaś architektura Celtów – architekturę Drawidów. Jednak nijak porównać medytującego Aria do targującego się Drawida. Tak samo jak porównać melancholijnego Polaka, to tańczącego Francuza. To najlepszy dowód na to że nie istnieli „praidnoeuropejczycy”. Gdyby pochodzili od wspólnych przodków, a azjaci nigdy nie dotarli by do Indii i do Europy, wówczas cała historia świata potoczyła by się zupełnie inaczej, a ja bym tego nie pisał, tylko siedział gdzieś na Syberii, odpoczywał, patrzył w piękne niebo i niósł flagę ze słońcem na błękitnym tle.

Dodaj komentarz