Stworzenie świata według Słowian i Bałtów

Słowiański mit o stworzeniu świata – w mitologii słowiańskiej mit kosmogoniczny, który wyjaśnia jak powstał świat, kto go stworzył i jakie zasady nim kierują. W mit ten wierzono jeszcze do XIX i XX wieku w różnych częściach słowiańszczyzny w zapiskach kronikarskich czy folklorze. W wierzeniach Słowian istnieją trzy wersje tego mitu: pierwsza wersja to tzw. mit ziemnego nurka (ang. earth-diver), który splata w sobie dwa główne motywy: motyw dualistyczny – istnienia Boga i Diabła (czyli „dobrego boga” i „złego boga”) oraz motyw oceaniczny – wody prabytu, skąd pochodzi nasienie Ziemi, druga wersja mówi o pochodzeniu wszechświata i świata z jaja oraz o wiekim drzewie, a trzecia o stworzeniu z rozczłonkowanej postaci. Istnieje ponadto kilka mitów pośrednich, gdzie jaja/ptaki i woda występują jednocześnie.

Mit wyłowienia

Zachowany z Polski mit pochodzi z ziemi sieradzkiej[1]:

Na początku nic nie było poza niebem i morzem, Bogiem, który płynął łodzią i diabłem wyłaniającym się z piany morskiej, który przysiadł się do Boga. Pomysł stworzenia Ziemi podsunął Bogu diabeł, który sam tego nie mógł wykonać. Diabeł zanurzył się i wydobył z dna garść piasku. Bóg rzucił ją na wodę i stworzył zaczątek Ziemi tak szczupły, że obaj ledwo się na niej pomieścili. Bóg i diabeł zamieszkali Ziemię, diabeł zamyślił zepchnąć śpiącego Boga do wody, ale przyczynił się tym do rozrastania lądu od strony Boga, od wschodu i od własnej strony, od zachodu. Obaj stwórcy wszczęli spór, który skończył się odejściem Boga w niebiosa i strąceniem diabła, który też tam podążył, piorunami w otchłań.

W wariantach rosyjskich i ukraińskich diabeł zachowuje nieco piasku tworzenia pod językiem, a gdy Ziemia zaczyna rosnąć, piasek rozsadza jego usta[1]. Mit ten zapisał rosyjski slawista Aleksandr Afanasjew, który jako jeden z pierwszych badaczy badał rosyjski folklor, w swojej książce Rosyjskie legendy ludowe[1]:

Na początku świata było dobrą wolą Bożą, aby poszerzać ziemię. Wezwali diabła i powiedzieli mu, żeby zanurkował w wodną otchłań, by zdobyć garść ziemi i sprowadzić ją do niego. – Dobrze, myśli Szatan, sam zrobię tę ziemię! Zanurkował, wyciągnął garść ziemi i wypchał nią usta. Przyniósł ją Bogu i daje mu, ale nie mówi ani słowa… Pan rzuca ziemię, gdziekolwiek ją rzuci, nagle jest tak płaska, że nawet gdy na jednym końcu staniesz – zobaczyć możesz wszystko, co się dzieje na drugim… Szatan zagląda… chciał coś powiedzieć i udławił się. Bóg go zapytał: czego ty chcesz? Diabeł kaszlał i uciekał ze strachu. Wtedy grzmot i piorun uderzył w biegającego szatana, a gdzie on się położy – będą wzgórza i pagórki; gdzie będzie kaszlał – będzie góra; gdzie podskoczy – będzie góra niebiańska. I tak, biegnąc po całej ziemi, wykopał ją; zrobił pagórki, wzgórza, góry i wysokie góry.

Stworzenie Ziemi, Maksim Suchariew.

Dualistyczny mit stworzenia przez nurkowanie „złego boga” ma 24 poświadczenia na obszarach bałtosłowiańskich oraz 12 poświadczeń na obszarach ugrofińskich. Mit bułgarski nie mówi o katastrofie diabła, lecz rozwija wątek tworzenia przez formułę „przez moc Bożą i moją”, który dwukrotnie odwrócił kolejność formuły przez co nie mógł dotrzeć na dno, dopiero gdy za trzecim razem wymówił formułę poprawnie dotarł do dna. Wariant mołdawski również kończy na rozszerzaniu Ziemi a Cyganie siedmiogrodzcy rozszerzyli motyw dualistyczny o karanie diabła przez byka oraz Drzewo Życia, z którego liści powstali ludzie[1]. Tylko w micie ze Słowenii Bóg samodzielnie wybiera się po ziemię na dno[2]. W innej wersji mitu Diabeł próbuje zepchnąć Boga do morza aby zostać jedynym stwórcą – najpierw popycha go na wschód, następnie na zachód, południe i północ, lecz ląd zawsze się rozszerza. Zirytowany tym faktem Diabeł budzi Boga i mówi mu, że czas pobłogosławić Ziemię, skoro tak urosła. Bóg mu odpowiada: „Kiedyś mnie nosił w cztery strony ku wodzie, żeby mnie w nią wrzucić, nakreśliłeś mną krzyż i tak ja sam pobłogosławiłem ziemię”. Następnie Bóg odchodzi w Niebiosa, a Szatan, który go zaatakował, został piorunami strącony do otchłani. Z pozoru poświęcenie ziemi wydaje się motywem chrześcijańskim, lecz motyw ten w mitach pełni funkcję wyznaczenia kierunków i istnieje w innych mitologiach: według Maidu Stwórca Ziemi zstąpił do kosmicznego środka świata i tam spotkał Kojota (postać-trickster), który po stworzeniu świata położył się spać. Stwórca Ziemi rozciągnął ziemię od południa, przez zachód, ku północy, a gdy Kojot się obudził, rozciągnął ziemię na wschód. Gdy Stwórca Ziemi został sam, obszedł ziemię zataczając pełen krąg umocowując (w jednej wersji mitu) kamiennymi hakami Ziemię do kierunków kardynalnych. Dlatego dla niektórych plemion indiańskich określanie kierunków świata jest czynnością religijną i z tego powodu meksykańscy Huiczole interpretują chrześcijańskie przeżegnanie się jako naśladownictwo indiańskiego mitu. Dla Słowian więc „poświęcenie Ziemi” to strukturalizacja wszechświata i wyznaczenie kierunków Ziemi oraz rozszerzenie stanu punktowego „w nieskończoność”. Jeszcze inny mit mówi o tym, że ziemia rośnie cały czas i Bóg, który został sam, nie wie jak ją zatrzymać. Bóg wysyła więc pszczołę, która ma podsłuchać Diabła. Diabeł śmiejąc się z Boga mówi sam do siebie: głupi Bóg nie wie, że trzeba wziąć jakiś patyk, narysować znak krzyża i powiedzieć „Starczy już tej Ziemi!”. Gdy Diabeł ujrzał uciekającą z ramienia pszczołę próbował ją złapać, lecz ta mu uciekła – przeklął więc jej pana: „Oby ten, co cię tu wysłał, jadł odtąd twoje łajno”, a Bóg, który to usłyszał, nakazał pszczole od tej pory produkować miód[4]. Z ziemi dobrzyńskiej zachował się mit, gdzie Diabeł każe kaczce ukraść trochę ziemi od Boga, a gdy wracała z ziemią w dziobie, pochwycił ją jastrząb, który zaczął ją dusić, a z ziemi, która wypadła z jej dzioba, powstały góry[5]. Do stworzenia świata lub jakiejś istoty zawsze wymagana jest współpraca Boga i Diabła, którzy obdarzeni są równą mocą[4].

Badacze identyfikują też słowiańskich bogów, którzy kryją się pod chrześcijańskimi określeniami Bóg i Diabeł. Słowiańskie słowo Bóg zostało użyte przez chrześcijańskich misjonarzy jako odpowiednik łacińskiego Deus i greckiego Theos gdyż odpowiadało ono znaczeniowo pojęciu istoty nadprzyrodzonej, lecz w religii słowiańskiej bóg zawsze występuje w nazwach złożonych tj. Dadź-bóg, Strzy-bóg, Czarno-bóg, czy w imionach tj. Boży-dar, Bogu-mił, Bogu-sław, itp., więc najpewniej Bóg nie był imieniem własnym dla istoty wymienionej w mitach stworzenia. Przy interpretacji postaci Boga niezwykle pomocny jest tekst Kroniki Słowian Helmonda z Bozowa, który na przełomie mileniów wyprawił się do pogańskich Połabian:[7]:

Panuje zaś wśród Słowian dziwaczny zabobon: w czasie uczt i pijatyk podają sobie wkoło czaszę, w którą imieniem boga dobra i zła składają słowa, nie powiem poświęcenia, lecz przekleństwa. Wierzą bowiem, że losem pomyślnym kieruje dobry bóg, wrogim zaś bóg zły, dlatego owego złego boga nazywają w swoim języku Diabłem, czyli Czarnobogiem.

Opisy pokrywają się z Kroniką Pomorza:

Wcześniej opisałem wszystkie rodzaje wiarołomstwa i bałwochwalstwa, w które byli zaangażowani przed nastaniem Cesarstwa Niemieckiego. Wcześniej ich sposób postępowania był podobno jeszcze bardziej pogański. Stawiali swoich królów i panów, którzy dobrze rządzili, ponad bogami i czcili tych ludzi [jako bogów] po ich śmierci. Ponadto czcili słońce i księżyc, a wreszcie dwóch bogów, których czcili ponad wszystkich innych bogów. Jednego z nich nazywali Bialbug, czyli biały bóg; uważali go za dobrego boga. Drugiego zaś nazywali Zernebug, to jest bóg czarny; uważali go za boga, który szkodzi. Dlatego czcili Bialbuga, ponieważ czynił im dobro i aby mógł je nadal czynić. Zernebuga zaś czcili, aby im nie szkodził. Zernebugowi składali ofiary, bo wierzyli, że nie ma lepszego sposobu, by go ułagodzić, niż krew ludzka, co jest prawdą, gdyby tylko widzieli to we właściwym świetle: ernebug nie szuka niczego innego, niż śmierci ciała i duszy człowieka[

Potwierdził to też autor Pomorskiej Kroniki Kościelnej, zdradzając nawet pogańskie korzenie szat kleru.

Klasztorowi temu (mnisi założyciele) nadali nazwę Belbug, poprawniej Bialbuck, co w języku Wenedów oznacza dosłownie „biały bóg”, aby dać [Słowianom] do zrozumienia, że w przeciwieństwie do ich (Słowiańskich) pogańskich przodków, chrześcijanie nie znali żadnego czarnego boga. Nazwa dobrze pasuje również do ubioru ministrantów, którzy chodzili ubrani na biało

Mit ten wydaje się być związany z Ahura Mazdą i Arymanem, ze starożytnej, wówczas wielonarodowej Persji (granice sięgały od Iranu, aż po Kazachstan), którzy odcisnęli ślad w różnych religiach synkretycznych, zaś związki językowe potwierdzają kontakty Słowian z Irańczykami[1].

Sugerowano takż powiązania bogomilskie: wyznawcy tej religii twierdzili, że głównym dramatem stworzenia jest konflikt między dwoma braćmi: starszym Satanaelem (przyrostek -el dodaje boski pierwiastek Szatanowi) i młodszym Jezusem (Sawaofem – Słowem = Logosem-Chrystusem) – Satanael stworzył świat i człowieka, a Bóg dla ich ocalenia posłał doń Słowo w postaci Jezusa. W XVI wiecznej Legendzie Morza Tyberiadzkiego Bóg, gdy unosił się nad wodą, ujrzał Satanaela jako ptaka wodnego i kazał ma zanurkować do morza. Według krytyków tej teorii posiada ona poważne braki: pełny tekst tego mitu nie występuje w żadnym tekście bogomilskim, mit ten nie występuje na obszarach opanowanych przez bogomilizm, również na zachodzie Europy, gdzie katarzy wpływali na miejscowy folklor. Mit ten natomiast istniał na terenach Polski, Ukrainy i Białorusi, gdzie wiara bogomilska nigdy nie dotarła[8][1], co może oznaczać że to oryginalny mit został wchłonięty przez Bogomiłów.

Istnienie istoty najwyższej u niektórych odłamów, potwierdzają też wzmianki o Rodzie, oraz tekst Prokopiusza z Cezareji, który wspomina bliżej nieokreślony odłam Słowian[6]:

Uważają oni, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata, i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne. O przeznaczeniu nic nie wiedzą ani nie przyznają mu żadnej roli w życiu ludzkim, lecz kiedy śmierć zajrzy im w oczy, czy to w chorobie czy na wojnie, ślubują wówczas, że jeśli jej unikną, złożą bogu natychmiast ofiarę w zamian za ocalone życie, a uniknąwszy składają ją, jak przyobiecali, i są przekonani, że kupili sobie ocalenie za tę właśnie ofiarę

Nazwa ta zdaje się jednocześnie dotyczyć postaci Peruna. Kazimierz Moszyński analizując ludowy obraz chrześcijańskiego Boga wskazuje, że Bóg siedzi w niebie, gniewając się zsyła deszcze, strzela piorunami w złe duchy, rządzi drapieżnymi zwierzętami oraz losem. Cechy te wskazują jednak ponownie na Peruna. W ruskich kronikach przedstawiany jest jako srebrnowłosy, ze złotymi wąsami. Według niektórych jednak badaczy, np. Henryka Łowmiańskiego, opis Boga wskazuje raczej na ognistego Swaroga[6]. Problem w tym, że obie postaci były np. na Rusi jednym z wielu bóstw, często wobec siebie równych.

Stworzenie z jaj

Mit w którym może się zawierać stworzenie świata z Kosmicznego Jaja występuje w micie karpackim, spisanym przez Afanasjewa[9]:

Było to ongiś na początku świata – Wtedy nie było nieba ani ziemi, Nieba ni ziemi tylko sine morze, A pośród morza na dębie Siedziały dwa gołębie. Dwa gołębie na dębie Toczyły taką naradę, Rade radziły i gruchały: Jakże my mamy stworzyć świat? Spuścimy się na dno do morza, Wyniesiemy drobnego piasku Drobnego piasku, niebieskiego kamienia. Drobny piaseczek posiejemy, Niebieski kamyczek podniesiemy. Z drobnego piasku – czarna ziemica, – lodowata wodzica, zielona trawica. Z niebieskiego kamienia – błękitne niebo, niebieskie niebo, świetliste słoneczko, Świetliste słoneczko, jasny miesiączek, jasny miesiączek i wszystkie gwiazdeczki

Ten mit zawiera w sobie trzy elementy: pierwszy to dwa gołębie siedzące na dębie, drugi to wyłowienie piasku i kamieni przez ptaki, trzeci to stworzenie świata. Dwa gołębie, ptaki lub kury w koronie drzewa to popularny wśród Słowian motyw – przedstawia on Drzewo Kosmiczne. W folklorze Drzewo Kosmiczne stoi w „pępku świata”, ma być ciężkie, wysokie i o szerokim liściu. W podobnym zachowanym micie Bóg wrzuca swoją laskę do wody, która następnie zmienia się w drzewo. Na jego gałęzi zasiadają Bóg i Diabeł by wyłowić świat z wody. Na związek tej modlitwy z Kosmicznym Jajem wskazuje „drobny piasek”, z którego stworzono „czarną ziemię” oraz „niebieskie kamienie”, z których stworzono niebo i ciała niebieskie. Odpowiada to szeroko rozpowszechnionym mitom Kosmicznego Jaja (w tym micie o kogucie), które zostaje rozbite w akcie twórczym i z którego dolnej skorupy powstaje Ziemia, a z górnej skorupy powstają Niebiosa[9].

Władimir Toporow wskazuje również na istnienie tego mitu w rosyjskich legendach. Bohater poszukujący królewny przemierza trzy królestwa, a po pokonaniu trzech żmijów zmniejsza królestwa do trzech jajek[9].

W rezultacie podróży bohater znajduje wielkie drzewo (zwykle dąb), ratuje pisklęta siedzące na gałęziach drzewa, za co matka piskląt (najczęściej orlica) wynosi bohatera z podziemnego królestwa na ziemię. Tam rzuca on kolejno każde z trzech jajek rozwijających się w odpowiednie królestwo

Władimir Toporow, Wokół rekonstrukcji mitu o jaju kosmicznym (na podstawie baśni rosyjskich)

Baśniowe jaja na ogół zanurzone są w wodzie, a ich wyciągnięcie i rozbicie powoduje stworzenie „królestwa” – świata, w tym przypadku[9]. Na ziemi dobrzyńskiej wprost uważano, że świat powstał z jaja leżącego na niebotycznym drzewie[5] oraz zachowało się opowiadanie o królewnie z jajka, którą miał poślubić książę: podstępem została przez czarownicę zamieniona w kaczkę, którą zabito, z której krwi następnie wyrosła jabłoń[10]. Ze Słowenii zachował się mit, gdzie Bóg posyła na ziemię koguta, który składa jajo, z którego wylewa się siedem rzek[3]:

W miejscu gdzie ziemia była jałowa, nie było nic oprócz nagiego kamienia. Bóg żałował tego i wysłał swojego koguta na ziemię, aby ją zapłodnił, a następnie wychował ludzką rasę. Kogut schodzi na klify i składa jajko o cudownej mocy w cudownym celu. Jajko się wykluwa i wypływa z niego siedem rzek w ciągu dnia. Rzeki wypełniły krajobraz wodą i wkrótce wszystko było zielone, a ziemia przyniosła kwiaty i owoce.

W Polsce istniały także zagadki, które wskazywały na jajo: „Jest świat. A w tym świecie żółty kwiat” lub „Jest sobie biały świat. A w tym świecie żółty kwiat”[4].

Stworzenie z rozczłonkowania

Zachował się jeszcze jeden rodzaj mitu o stworzeniu świata – stworzenie świata z rozczłonkowanej pierwszej istoty ludzkiej lub innej postaci. Stanisław Schayer przypomniał tekst z Księgi Gołębiej, która była zbiorem mitów, zebranych przez duchownych, następującą historię: z nieba spadła wielka księga w której zapisana była historia bytu; królowie proszą cara Dawida o jej odczytanie, ale księga jest zbyt wielka, jednak Dawid pod natchnieniem Ducha Świętego odpowie na trzy pytania; pierwsze z nich dotyczy powstania świata[1]:

Nasz świat biały wziął się od Pana Krasne słońce z lica Bożego Młode światło księżyca z piersi Jego Białe zorze z oczu Bożych Gęste gwiazdy z szat Jego Bujne wiatry z Ducha Świętego Lud boży od Adama Krzepkie kości wzięte z kamienia Ciała nasze z wilgotnej ziemi

W czterech wariantach trzy ostatnie wiersze zastępuje tekst[1]:

Stąd u nas na ziemi poszli carowie: Ze świętej głowy Adamowej. Stąd poczęli się kniaziowie – bojarzy: Ze świętych mocy Adamowych. Stąd chłopi prawosławni: Ze świętego kolana Adama

Mit ten najprawdopodobniej nie jest wpływem chrześcijańskim, lecz frazeologia słowiańska została schrystianizowana, prawdopodobnie pod wpływem apokryficznej Księgi Enocha, w której zrobiono to samo z mitem irańskim, który z kolei mógł być powiązany ze względu na językowe kontakty w ramach języków satem[1]. Motyw powstania świata z ciała bóstwa występuje w różnych częściach świata. W chinach mityczny Pengu, padając martwy tworzy świat, a każda rzecz powstaje z innej części jego ciała, przy czym wiatr reprezentuje jego duszę[5]. Nieco odleglejszy, lecz nadal z elementem analogii inaczej jest w przypadku w Skandynawii (Ymir), gdzie gdy z części jego ciała tworzą olbrzymy i bogów, a ci z resztek jego ciała formują świat.

Funkcjonowanie świata

Świat podtrzymywany był czasami przez ryby[1][5]. W micie opisanym przez Afanasjewa świat podtrzymywany jest przez wieloryby: na początku było ich siedem, lecz trzy odeszły i zostały cztery. Później jeden zmarł i zostały trzy i dlatego świat jest nierówny. Podobny mit, gdzie obalenie jednego ze „słupów świata” powoduje katastrofę, występuje np. w Chinach.

Kopuła świata była stworzona z kamienia, czasami z krzemu, co tłumaczyło powstawanie błyskawic, lub z niebieskiego kamienia szlachetnego, będącego symbolem zastanego czasu. Kopuła, w szczególności u Słowian zachodnich, oparta była na „słupie” (rodzaj Axis Mundi-Drzewa Kosmicznego) biegnącym od Gwiazdy Polarnej, które obraca całe sklepienie, co zakładała w astronomia staro-serbskia. Miejsce styku słupa ze sklepieniem i ziemią miało specyficzne właściwości: nazywano te miejsca sierdzieniem lub żabką – w ten sam sposób nazywano trzpień dyszla w wozie, co wiązane jest z gwiazdozbiorem Wielkiego i Małego Wozu[14].

U Słowian dusze zmarłych podróżowały do Zaświatów mostem – w nocy była to Droga Mleczna, a w ciągu dnia była to tęcza. W materiałach zebranych przez Marię Gładyszową taką Drogę Mleczną nazywa się Drogą Dusz, Drogą Wojska (niebieskiego) i była ona wysypana gwiezdnym pyłem. Innym Axis Mundi łączącym światy było Drzewo Rodowe, związane z dziadami – imię zmarłego jest również jego tożsamością i trwa dotąd, dokąd ktoś wspomina jego imię, aż jego imię zostaje zapomniane i dołącza do bezimiennej grupy dusz, co przypomina Inuicki motyw „magii imion” i reinkarnacji poprzez dziedziczenie imion. Z kolei dusze przebywające już w zaświatach wracają na Ziemię na promieniach słońca[14].

Rosyjski haft z XIX wieku.

U Słowian Drzewa Kosmiczne mogły funkcjonować czasami jako powiązane z górami, gdzie stawiano drewniane totemy. Góry często traktowano jako magiczne miejsca, budowano na nich świątynie lub przeprowadzano tam obrzędy. Szczególną czcią cieszyły się góry takie jak Ślęża, Wzgórze Tumskie, Wzgórze Kijowskie czy Łysą Górę, Czarnogórzanie górę Durmitor nazywali „Słupem Niebieskim”, a Słowacy za świętą górę uznawali Krywań. Na Rusi uważano, że „pierwsza ukazała się z wody wysoka góra Trigław[14][1].

Analogiczny motyw jest obecny w historiach ustnych ludów ałtajskich, gdzie drzewo idzie od sfery ziemskiej do sfery uranicznej, będącej sferę bóstw i zbawionych dusz, a korzenie sięgają krain piekielnych. W obu przypadkach, drzewo stanowi rodzaj „windy” dla dusz, także powracającej na ziemię w postaci demonów[6].

Mit wyłowienia również jest obecny w mitologiach azjatyckich – u ludów Syberii czy Ainów. W niektórych z nich występuje motyw dwóch złych, pierwotnych istot, początkowo jednak nie będących w złych relacjach[7][8].

[tekst pochodzi z Wikipedii, ale jestem jednym z jego współautorów i korektorów]

  1. AleksandrA. Afanasjew AleksandrA., Народныя русскія легенды, Siergiej K.S.K. Szambinago (red.), СОВРЕМЕННЫЯ ПРОБЛЕМЫ, 1914, s. 284  (ros.).
  2. Slavic religion, [w:] Encyclopædia Britannica [online] [dostęp 2020-08-26]  (ang.).
  3. JakubJ. Kelemina JakubJ., Bajke in pripovedke slovenskega ljudstva, t. 1, Družba sv. Mohorja, 1930, s. 282  (słoweń.).
  4. CzesławC. Hernas CzesławC. (red.), Literatura Ludowa, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, 1957, s. 38 .
  5. Mitologia Chin – stworzenie Świata, 4485 .{{Cytuj}} Gołe linki: „data”.
  6. 30 miejsc w Azji Centralnej i na Kaukazie, „National Geographic Traveler”, Burda Publishing, kwiecień 2020 .{{Cytuj}} Nieprawidłowe/puste pola: „url”.
  7. Stworzenie ziemi i ludzi, [w:] Szamanizm – Mity kosmogoniczne Syberii, Religie.424 .
  8. JoannaJ. Kościańska JoannaJ., Ainu znaczy człowiek, 28 czerwca 2011 .

Bibliografia

Dodaj komentarz