Religia Słowian to zespół wierzeń, mitów i kultowych praktyk Słowian, zaliczany do systemów religii politeistycznych, szamanistycznych, animistycznych, monistycznych i totemistycznych z akcentami panteistycznymi i być może dualistycznymi. Wykazuje ona wysoką analogię do religii azjatyckich ludów wielkiego stepu[1].

Informacje o religii Słowian w okresie przed rozpoczęciem chrystianizacji w nikłym stopniu dotrwały w źródłach do dzisiaj. Nie zachowały się żadne źródła bezpośrednie, a jedynie okazyjne relacje chrześcijańskie. Rekonstrukcja odbywa się przede wszystkim w oparciu o ślady dawnych wierzeń zachowane w folklorze i wierzeniach z okresu już chrześcijańskiego. Nie bez znaczenia są także badania z zakresu szerzej pojmowanej teorii religii.
Choć ludy słowiańskie oraz powiązane z nimi systemem wierzeń, a prawdopodobnie także etnogenezą ludy bałtyjskie zamieszkiwały na początku średniowiecza gigantyczne połacie Europy (większość terenów na wschód od Łaby, z wyłączeniem terenów zajętych przez Węgrów i ludy koczownicze), nie zachował się z tamtego okresu żaden spójny przekaz opisujący ich wierzenia. Nie istniał odpowiednik Eddy służącej do rekonstrukcji religii Germanów, a tym bardziej rodzime źródła pogańskie. Chrystianizacja Słowian trwała kilkaset lat, a do jej celów przygotowywano misjonarzy, czy wręcz całe konwenty czy biskupstwa. W efekcie zderzenia kultury słowiańskiej z chrześcijańską, od VI wieku następował stopniowy proces łączenia się chrześcijaństwa z lokalnymi wierzeniami. Chrzty władców zakończyły się wraz z podbojem Połabia przez Księstwa Niemieckie i ich sojuszników (XIII wiek), zaś na poziomie chrztów prywatnych około XV-XVI wieku. Nadal jednak wiara przetrwała wieki w postaci ludowych wierzeń, zabobonów (wykorzystywany przez chrześcijaństwo) czy elementów synkretycznych.
Zachowane źródła
Baśnie, mity, legendy i podania
Odmiennie niż w przypadku Sumeru, Egiptu, czy Grecji, nie odnaleziono żadnych zapisanych mitów pochodzących z okresu przed rozpoczęcie chrystianizacji, tak samo jak i żadnego innego zabytku potencjalnego pisma słowiańskiego. Dopiero wraz z absorpcją alfabetu łacińskiego i powstaniu cyrylicy zaczęły pojawiać się pierwsze źródła pisane. Powszechnie uważa się że to wschodnioeuropejskie baśnie/bajki (w zależności od przyjętej definicji) stanowią odpowiednik skandynawskiej sagi czy greckiego mitu i są głównym źródłem wiedzy na temat religii Słowian.

Pogląd ten został szczególnie uznany za czasów rozwoju antropologii i kulturoznawstwa radzieckiego, kiedy to naukowcu badając tzw. „baśnie narodów związku radzieckiego” (Rosji, Białorusi, Ukrainy czy Kazachstanu) stwierdzili iż stanowią one mity, z których została sama historia w momencie, gdy przestano w nie wierzyć.
Jako źródło mitów bierze się baśnie ze wszystkich regionów zamieszkiwanych przez ludność o korzeniach słowiańskich i bałtosłowiańskich (z Połabiem, Łużycami i wschodnią Austrią włącznie). Pierwszy znaczący i niedościgniony zbiór słowiańskich mitów powstał za sprawą Aleksandra Afanasjewa. Jego rozległe dzieło ukazało się w ośmiu tomach i zawierało aż 640 mitów, legend, podań, baśni i opowieści ludowych. Była to największa w kolekcja zebrana przez pojedynczego człowieka. Afanasjew zanotował relacje z pierwszej i drugiej ręki oraz z wcześniejszych zapisów. Trwał prace nad drugą edycją, jednak nie została ona nigdy wydana. Mimo tego Afanasjew stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci w ówczesnym Carstwie Rosyjskim, oraz osobą wysoką związaną z kulturą ludową. W Polsce do spisywaczy ludowych podań należeli między innymi Kazimierz Władysław Wójcicki, Artur Oppman czy Stanisław Wasylewski, W Austro-Węgrzech (włącznie z należącymi do niej Czechami i Słowacją) największymi spisywaczami podań byli Bracia Grimm. Część podań w danym regionie słowiańszczyzny ma swoje odpowiedniki w innych krajach Europy Wschodniej, a czasami także w krajach wielkiego stepu.
Mity spisywano kilkadziesiąt, bądź nawet kilkaset lat po rozpoczęciu procesu chrystianizacji. W związku z tym, w wielu z nich widoczne są wpływy chrześcijańskie i uwspółcześnienia, to jednak wyjątkowo powolny proces chrystianizacji sprawił że większość mitów przetrwała w najpewniej niezmienionej przez epoki wersji, zaś w przypadku reszty możliwa jest teoretyczna próba rekonstrukcji ich pierwotnej formy.
Legendy o świętych
Sukcesy w badaniach odnoszą etnolodzy i religioznawcy. Szczególnie w ostatnich latach starają się oni odtwarzać kulty rodzime metodami porównawczymi. Odszukują oni relikty wierzeń pogańskich w opowieściach o Świętych, starając się wskazać w którym miejscu Bóg, diabeł czy określony święty w rzeczywistości zastępuje postać pogańskiego bóstwa lub demona ze znacznie starszej opowieści.
Tradycja synkretyczna
W wyniku łączenia się chrześcijaństwa z religiami rdzennych Słowian powstały rozmaite twory synkretyczne. Było to typowo zjawisko łączenia się sąsiadujących kultur, typowe dla zjawisk opisywanych przez teorię dyfuzjonizmu. W skład zjawiska wchodziły między innymi święta zawierające zarówno chrześcijańskie, jak i pogańskie elementy (ryty wiosny pokrywały się z Wielkanocą, zimową Calendae zastąpiło Boże Narodzenie) czy wykorzystywanie pogańskim symboli (krzyż słoneczny, różnorakie pozostałości totemiczne), oraz łączenie się doktryn.
Kościół starał się utożsamić bóstwa pogańskie z dawnymi postaciami z biblii, bądź ważnymi zmarłymi duchownymi. W ten sposób doszło do hipostazy (uznania za jedno) tych postaci z bóstwami słowiańskimi. Między innymi Kupały z Janem Chrzcicielem, Peruna z Prorokiem Llią, Wołosa (strażnika trzód i stad) ze Św. Własem (Sveti Vlas), Kupalnicę (jedną z ucieleśnień rzek i jezior) ze Św. Agrypiną, Świętowita ze Św. Witem, Zorzę/Jutrzenkę (boginię wschodzącego słońca) z Maryją z Nazaretu, Czarta i Czarnoboga z szatanem, Białoboga bądź jego odpowiednika z Bogiem Ojcem.
Obecnie podejmowane są próby destylacji obu substratów, poprzez oddzielenie elementów związanych z tradycją biblijną, w celu uzyskania wglądu w element pogański.
Tradycja ludowa i tożsamość
Relikty religii pogańskiej przetrwały w folklorze do dziś, choć szczegóły co do formy i skali tego zachowania są różnie interpretowane, oparte na nowoczesnych metodach badań religioznawczych (np. morfologia świętości Mircei Eliadego, europeistyka Georges’a Dumézila). Różne inne aspekty folkloru – obyczaje, rodzime święta, praktyki magiczne, sztuka, czy same sposoby postrzegania świata, zarówno już wymarłe jak i wciąż istniejące mogą naprowadzać na ślad wierzeń pogańskich.

W Polsce duży wkład w edukację o mitycznych wpływach na folklor wniosło wydawnictwo Bosz, które w ramach serii „Legendarz” usystematyzowało dane o wielu istotach demonicznych, bądź sakralnych które wywodzą się z kultury słowiańskiej. Tematyka podejmowana jest różnorodna, odnosząca się między innymi do demonologii, spiritologii, synkretyzmu religijnego czy wiary w smoki.
Wykopaliska archeologiczne
Metody archeologiczne, pozwalające odnajdywać dawne świątynie lub miejsca kultu. Przykładem może być odkryta w latach 90. XX wieku świątynia pogańska we Wrocławiu, pochodząca prawdopodobnie z okresu wspomnianej już reakcji pogańskiej[potrzebny przypis]. Do najbardziej istotnych wykopalisk należą takie relikty jak Światowid ze Zbrucza, Światowid Woliński, Baby Pruskie czy rzeźby na Ślęży.

Teksty źródłowe
Nieocenioną wartość ma tekst bizantyński autorstwa Prokopiusza z Cezarei. W swojej Historii wojen opisał on zwyczaje Słowian, którzy w VI wieku poczęli atakować Cesarstwo Bizantyńskie. Kilka zdań poświęcił on także ich wierzeniom. Sporo wzmianek na temat religii pogańskiej znaleźć można w źródłach dotyczących Rusi i Połabia. Często są to krótkie relacje mające na celu przedstawienie swego rodzaju ciekawostek lub szkalowanie pogańskiego, obcego, bałwochwalczego kultu.
Część informacji można znaleźć w tekstach Ibrahima von Jakuba, odwiedzającego między innymi Polskę czy inne kraje zachodniosłowiańskie, wspominając między innymi o świątyniach nad wodą, posążkach i otworach na wschodzące słońce.
Cennymi źródłami są m.in. ruska Powieść doroczna (kilka opisów kultu pogańskiego sprzed przyjęcia chrztu w 988), niemiecka Kronika Thietmara (opis połabskiej świątyni w Radogoszczy), czy czeska Kronika Czechów Kosmasa (dość zagmatwany opis wróżb wskazujący na istnienie grupy zajmujących się magią kobiet, motywu Baby Jagi).
Swoistą białą plamę stanowi natomiast Polska. Pierwsi kronikarze, Anonim zwany Gallem i Wincenty Kadłubek, nie wykazywali w zasadzie żadnego zainteresowania religią przedchrześcijańską. Nawet przy okazji wspominania o reakcji pogańskiej w latach 30. XI wieku ignorowali jej religijne podłoże. Jedynym elementem mitycznym jest opis Bestii z Krakowa, który stał się pierwowzorem dla europejskiej wersji smoka i był masowo utożsamiany z siedmiogłowym wężem z Apokalipsy.
Zainteresowanie rodzimym pogaństwem wzrosło w późnym średniowieczu. Informacje na temat imion bogów i miejsc kultu podał Jan Długosz, jednak część wymienionych przez niego bóstw i obrzędów jest uważana obecnie za kopię z mitologii rzymskiej. Wspomina, także o synkretyzmie w Zielonych Świątkach.
Metoda oparta tylko na kronikach dotyczących bezpośrednich kontaktów z poganami, wyklucza zasadniczo pełniejsze odtworzenie wierzeń słowiańskich w okresie przedpiśmiennym. W efekcie analizy samych źródeł można jedynie wskazać na pewne główne elementy religii i obce wpływy. Niemożliwe jest natomiast za pomocą tej metody uchwycenie rozwoju czasowego czy różnic regionalnych. Prowadzi to do wyraźnego pesymizmu badawczego, widocznego np. poświęconych tematowi pracach Stanisława Urbańczyka. Badacz ten dosadnie stwierdził, że historia badań nad religią Słowian jest historią rozczarowań[2]. W podobnych słowach wypowiedział się także Jerzy Strzelczyk[3].

Teoria religii
Nie bez znaczenia jest także coraz pełniejsze poznanie teorii religii – mechanizmów sterujących powstawaniem i rozwojem religii w powiązanych ze sobą kulturach lub w skali całej ludzkości. Szczególne znaczenie mają tutaj ogólne wnioski dotyczące ludów indoeuropejskich wiązane z badaniami już wspomnianego G. Dumezila, czy tzw. koncepcja bricolage’u antropologa Claude’a Lévi-Straussa[4].
Kwestia definicji mitu
Większość nowszych badań nad religiami politeistycznymi wykazuje, że nie można rozdzielnie pojmować mitologii i religii z jej aspektem kultowym. Badania te zwykle odnoszone były do religii świata antycznego, jednak z powodzeniem można się do nich odwołać także w przypadku systemu wierzeń słowiańskich. Cytując Andrzeja Szyjewskiego, w takich społecznościach jak słowiańska mamy do czynienia z jednością ontologii i teologii – ontoteologią[5].
U Słowian nie istniało, jak w przypadku mitologii greckiej, części świata współczesnego czy religiach Abrahamowych, wyraźne rozdzielenie świata sacrum i profanum – to co nadprzyrodzone i uświęcone przejawiało się we wszelkich aspektach codziennego życia. Dlatego błędem jest rozdzielne rozumienie lub opisywanie mitologii i religii słowiańskiej. Tym bardziej, że trudno mówić o mitologii w antycznym (Grecja, Egipt, Rzym) rozumieniu tego terminu. Prawdopodobnie zbiór mitów nigdy nie istniał on w jednolitej formie – możemy mówić o pewnej ilości różnorodnych mitów-opowieści pomagających zrozumieć świat i jego nadprzyrodzoną warstwę, powtarzanych w formie ustnej i różniących się zależnie od regionu. Niektórzy badacze posuwają się we wnioskach sporo dalej stwierdzając, że Słowianie w ogóle nie posiadali mitów ani mitologii[6].

Ukraiński badacz Łukasz Kozak, stwierdził że używanie terminu „Mitologia Słowiańska” jest błędem języka, skłaniając się ku „Słowiańskiemu Szamanizmowi” i „Słowiańskiemu Animizmowi”. Jedną z dowodów na podparcie tej tezy jako przytoczył autor, jest niezwykle wysoka analogia mitologii i wierzeń Słowian do wierzeń ludów uralsko-ałtajskich i syberyjskich, Jakutów, Kirgizów, Ałtajczyków, Finów czy Mongołów, włącznie z podobieństwem symboliki i znalezisk archeologicznych, świadczących o ich wspólnym pochodzeniu kulturowy[1]. Kwestia pokrewieństwa Słowian i części ludów ałtajskich jest też potwierdzona genetycznie (R1a).
Dylematy i problemy poznawcze
- Nie sposób z całą pewnością ustalić, które bóstwa o różnych imionach były w rzeczywistości ze sobą tożsame (tzw. hipostazy), stąd często pojawiają się błędy takie jak łączenie Wołoa (Welesa) z czartem, czy też raczej błędne uznawanie Swaroga i Swarożyca za dwie osobne, postacie. Nie wiadomo też w jakim stopniu można mówić o jednolitej religii wszystkich Słowian, na pewno część wierzeń była zróżnicowana regionalnie.
- Problemem jest też kwestia interpretatio christiana. Zanim poganizm i chrześcijaństwo na dobre się zespoiły, pisarze chrześcijańscy przedstawiali religię pogańską z perspektywy opozycyjnego kultur. Wywoływało to przekłamania wynikające nie tylko z ksenofobii perspektywy, ale także niezdolności zrozumienia obcej kultury – kronikarze siłą rzeczy wtłaczali wiadomości o pogańskich praktykach do swojego własnego światopoglądu oraz rozumieli przez pryzmat swojej mentalności.
- Inny problem wynika z trudności odtworzenia przemian następujących w religii słowiańskiej w efekcie zderzenia z innymi systemami religijnymi – manicheizmem i bogomilizmem czy wierzeniami skandynawskimi (błędna „Thoryzacja” postaci Peruna),
Axis Mundi

Kluczowym elementem wielu systemów wierzeń jest mit lub raczej zespół mitów i przekonań na temat konstrukcji wszechświata i połączenia między światem ziemskim/rzeczywistym oraz zaświatami.
Z mitem o axis mundi wiąże się także rozumienie nieba jako wielkiego klepiska lub młyna, obracającego się wokół Gwiazdy Polarnej[13]. W folklorze Słowian zachodnich za oś tej konstrukcji uznawany jest słup biegnący od wspomnianej gwiazdy. Brakuje przekonujących przesłanek, by wierzyć że istniał tylko jeden dominujący motyw axis mundi. Mogło być ich wiele, współwystępujących nawet na tym samym terytorium.
Część badaczy, np. Maciej Salamon, przyjęło że ich religia nie posiadała eschatologii (wiary w ostateczne przeznaczenie) lub, że ta była ograniczona do minimum[14]. W podobnym tonie wypowiedział się niemiecki kronikarz z początków XI wieku, Thietmar z Merseburga, przypuszczając, że Słowianom zdaje się, iż ze śmiercią doczesną wszystko się kończy[15]. W stwierdzeniu tym chodziło raczej o ich mentalność niż kwestią religiją .
Materiał etnograficzny wskazuje jednak na wiarę w formę zaświatów określanych jako Raj, Wyraj lub Nawie[16]. W przeciwieństwie do podziemnej krainy z mitologii Greckiej i mitycznej wyspy Celtyckiej, Nawia to przede wszystkim boska kraina niebios i nieba, podobno do pojęcia niebios u ludów stepowych. Reliktem tego miało by być, nazywanie terminem „Niebo” zarówno krainy zbawionych jak i zjawiska astronomicznego, czy powstania terminu „Królestwo Niebieskie” w polskim przekładzie Biblii. Miało to też uzasadniać to dlaczego Słowianie palili ciała zmarłych, co powodowało unoszenie się dymu czy też budowę wysokich totemów[1].

Niekiedy mogli trafić tam także ludzie porwani przez tęczę, którzy następnie stawali się demonami pogody, płanetnikami Przejście między światem doczesnym i Nawie otwierało się także kilka razy w roku, umożliwiając np. rozmowy z duchami.
Aleksander Gieysztor przytacza przykład z folkloru staroruskiego, wskazując, że miejsce do którego udawali się zmarli określano jako nevedomaja strana[24].
Znacznie bardziej rozbudowana jest demonologiia słowiańskiej. Kościół w procesie chrystianizacji starał się łączyć stare praktyki kultowe z nowymi. W szczególności wykorzystywał prywatne zwyczaje i wierzenia. Na długi czas żywa pozostała wiara w demony i pomniejsze bóstwa, stopniowo zlewająca się z wierzeniami chrześcijańskimi. Kościół utożsamiał z upadłymi aniołami liczne demony, w tym wampiry, wilkołaki czy wiedźmy, co zwiększyło popularność wiary w te stworzenia, także w Europie Zachodniej. Wiele z wierzeń czy praktyk kultowych mających swoje korzenie jeszcze w okresie pogańskim przetrwało aż do czasów najnowszych. Zebrany materiał etnograficzny jest bardzo szeroki – obejmuje setki nazw demonów, niezliczoną liczbę legend oraz relikty folklorystyczne przeróżne zwyczaje i praktyki religijne[17].

Religia słowiańska dostrzegała w przyrodzie stałe istnienie pierwiastka nadprzyrodzonego. Wierzono w przeróżne demony związane zwykle z miejscami. Aleksander Gieysztor podzielił istoty na wodne, leśne, powietrzne i te związane z ogniskiem domowym[26]. Pierwsze trzy kategorie obejmowały głównie istoty wrogie człowiekowi, symbolizujące złowieszczy, nieposkromiony charakter przyrody. Przykładem mogą być wodniki topiące ludzi w jeziorach[18], czy południce, atakujące na polach w południe – wywołujące koszmary lub nawet śmierć poprzez atak serca[19]. Niektóre demony znane były jedynie na niewielkim obszarze, w inne wierzono w całych regionach. Do bardziej rozpowszechnionych należały m.in. postacie uznawane za opiekunów miejsc i władców sił przyrody w określonym miejscu. W przypadku jezior były to wspomniane już wodniki (wodianoje). Opiekunem lasu był natomiast demon znany jako Leszy, Borowy, Boruta lub Dziad[20]. Bardzo rozpowszechniony był i do dziś jest w folklorze motyw wrogiego demona żeńskiego – Leśnej Baby, która do baśni przeniknęła jako Baba Jaga[21]. Przyjmowała ona zwykle postać starej i brzydkiej kobiety, mieszkającej na odludziu w chatce na kurzej stopie. Polowała na błąkające się po lesie dzieci, które po złapaniu gotowała w kotle. Atakowała też nieuważnych dorosłych, dusząc ich swoimi obwisłymi piersiami.

Zdaniem Ludwika Stommy wielu z nich ludźmi zmarłymi tzw. złą śmiercią np. poprzez zamordowanie, samobójstwo, utopienie się czy podczas połogu[22]. Inni badacze wskazują, że rzeczywiście takie mogło być pochodzenie części lub większości demonów, reszta reprezentowała jednak negatywne siły przyrody[24][23]. Najbardziej rozpowszechnionym przykładem demona mediacyjnego, powstałego w efekcie nagłej śmierci przez utonięcie i niejako zawieszonego między życiem a śmiercią jest topielec. Tymczasem zmarłe nagle kobiety mogły stać się boginkami (wiłami, rusałkami)[24]. Istoty te zwykle przedstawiano jako wiecznie młode, uwodzicielsko piękne dziewczyny przebywające nad brzegami zbiorników wodnych. Wabiły one swoją urodą przechodniów, a następnie doprowadzały do ich zguby np. śmierci z wyczerpania pieszczotami. Szczególnie widoczny w wierzeniach słowiańskich jest charakter rzek czy jezior. Demony zamieszkiwały także w lesie czy powietrzu. Te drugie związane były z pogodą, zaliczali się do nich m.in. chmurnicy, obłocznicy czy płanetnicy[34]. Aleksander Gieysztor wyróżnił grupę cech wspólnych, występujących u różnych demonów słowiańskich: m.in. obwisłe sutki, czasowa niewidzialność, wielka głowa, czy nadmiar palców. Zwrócił także uwagę na metody, którymi istoty te dręczyły bądź zabijały ludzi. Za być może specyficzne motywy słowiańskie uznał załaskotanie i zagłaskanie na śmierć[35].

Różne naturalne lub zdrowotne katastrofy przypisywano działaniu sił demonicznych np. poronienia były dziełem boginek, niedorozwój umysłowy dzieci wywoływały mamuny, a opuchlizny i paraliż – latawce. Wierzono też, że dziecko może zostać ukradzione przez demona i zamienione na tzw. boginiaka – istotę odznaczającą się wielką głową, nieruchomym wzrokiem, brzydotą i nieznośnym charakterem[19].

Odrębną grupę demonów stanowiły te związane z gospodarstwem domowym. Zwykle uznawano je prawdopodobnie za niepersonifikowane duchy przodków żyjące w sferach półmroku – ciemnych kątach, pod progami, za piecem, na strychu itp[25]. Te tzw. ubożęta (bożęta, bożątki, bodzięta, domowi, żyrownicy itd.) w zamian za m.in. ofiary w jedzeniu miały zapewnić domostwu pomyślność[26]. Ostrzegały też przed niebezpieczeństwami – wschodni Słowianie wierzyli, że domowy może ukazać się gospodarzowi we śnie lub nawet na jawie. Zdaniem Andrzeja Szyjewskiego kres wierze w demony domowe położyło dopiero upowszechnienie oświetlenia elektrycznego w w XIX i XX wieku, likwidującego wspomniane sfery półmroku[27].
Jedną z podstaw wielu religii jest mit o stworzeniu świata, czyli tzw. mit kosmogoniczny, tłumaczący kto, w jakich okolicznościach, w jaki sposób i dlaczego stworzył świat. Jedną z najczęstszych u Słoiwanj jest identyfikacja tzw. mitu wyłowienia z wierzeniami dawnych Słowian[9]. Mit ten występuje w różnych kulturach syberyjskich (Ural, Jakucja), często w znacznie zmienionych wersjach. Do dziś żywy jest także wśród Słowian. Zgodnie z nim świat początkowo był pokryty morzem, na którym w łodzi dryfował bóg. Spotkał on pływającego w wodzie diabła, którego wpuścił do łodzi. Następnie posłał go pod wodę, by wyłowił z dna nieco ziemi. Z wyciągniętego ziarnka piasku stworzył wyspę stanowiącą pierwszy element nadwodnego świata. W micie tym początkowo bóg i diabeł współpracują ze sobą, dopiero z czasem popadając w konflikt. – w różnych wersjach mitu prosi o radę diabła lub musi korzystać z jego pomocy. Wyraźny jest podział kompetencji – do boga należy władza nad światem nadziemnym i niebem, natomiast do diabła nad podziemiami i co charakterystyczne dla słowiańskiej wersji mitu, światem wodnym. Tym samym bóg ma charakter uraniczny , natomiast diabeł chtoniczny i akwatyczny[10]. Ten silnie dualistyczny mit odnajdywany jest w opowieściach ludowych z terenów Bułgarii, Ukrainy, Polski czy Białorusi.
Postacie są indykowane jako Czarnobóg i Białobóg, które był wielokrotnie wspominane przez kroniki wcześniejsze.

Mit wyłowieniu wraz z dualizmem istot, występuje powszechnie w religiach pierwotnych ludów syberyjskich, między innymi Ewanków. Jedna ze słowiańskich wersji mitu o wyłowieniu mówi o kaczce, która wyławiała z wody świat, siadając na lustrze wody. Podobny wątek znajduje się w mitologii Ainów, gdzie podobną czynność wykonuje pliszka[11].
Rosyjski badacz Władimir Toporow w oparciu o dość dyskusyjną analizę rodzimych bajek zasugerował możliwość istnienia mitu o jaju kosmicznym (podobnego do mitu chińskiego), w którym świat powstał z rozbicia jaj zdobytych w efekcie pojedynku bohatera z wężowatymi stworami, wspomnianymi już żmijami-smokami[12].
Dusza
Moment narodzenia był uznawany przez Słowian za chwilę magiczną, stąd m.in. wiara w niezwykłą moc porońców i dzieci zmarłych podczas porodu[28]. W chwili przyjścia na świat los dziecka i jego życiowe powodzenie były określane przez trzy boginie losu – rodzanice, a następnie zapisywane na czole jako niezmywalne znamię. Wiara w rodzanice wydaje się bardzo archaiczna, choć stoi w sprzeczności z relacją Prokopiusza, który stwierdził, że Słowianie nie wiedzą nic o przeznaczeniu. Zdaniem Andrzeja Szyjewskiego Prokop miał jednak na myśli nie tyle przeznaczenie, co wiarę w heimarmene – astrologicznie wyznaczoną konieczność zachodzenia zdarzeń[29]. W opinii tego badacza Słowianie doskonale znali pojęcie przeznaczenia, a zgodnie z ich wiarą ludzką egzystencją kierował nie przypadek, lecz indywidualna, przypisana każdemu człowiekowi dola, której przyznawano życie i osobowość[30] (a tym samym, której kierunek było można jednak odwrócić, przebłagać). Podobne zdanie do Szyjewskiego zaprezentował Aleksander Gieysztor[42]. W przeciwnym tonie wypowiedzieli się natomiast Stanisław Urbańczyk i Kazimierz Kryspin, dosłownie przyjmując relację bizantyńskiego dziejopisa[31].
Z wiarą w przeznaczenie wiąże się zagadkowa postać boga Roda, któremu podobnie jak rodzanicom składano ofiary przy okazji narodzin i postrzyżyn. Bóg ten pojawia się w dość nielicznych relacjach z obszaru Rusi, również pod imionami Suda i Usuda. Aleksander Brückner uważał Roda za abstractum[32], Gieysztor natomiast uznał go za pomniejsze bóstwo stanowiące personifikację losu tożsamą z Dolą[45]. Szyjewski posunął się nieco dalej, widząc w Rodzie ważnego boga patronującego pokrewieństwu rodowemu i związanego ze sferą życia pozagrobowego[33]. Skrajną koncepcję zaprezentował Boris Rybakow, którego zdaniem Rod był w czasach archaicznych najważniejszym bóstwem Słowian, a nawet stwórcą świata, wraz z rozwojem słowiańskiej religii zastąpionym przez Peruna[34]. Hipoteza ta spotkała się z niewielkim poparciem, choć w nowszej literaturze nawiązała do niej m.in. Halina Łozko, uznając Roda za Boga nad bogami Ukraińców[35].
Liczne relacje etnograficzne wskazują na wiarę w duszę. Dusza istniała dość odrębnie od ciała i nie stanowiła odpowiednika greckiego „psyche”. Dusza nie tylko oddzielała się od ciała po śmierci, ale czasami także w trakcie snu. U Serbów takie dusze zbierały się nocą na wierzchołkach wzgórz i walczyły ze sobą podczas sabatu. Zwycięstwo dawało pomyślność śpiącemu właścicielowi, a jeśli dusza została pokonana, jej posiadacz mógł już się nie obudzić. Na ziemiach Słowian na wschodzie (Rosja, Białoruś, Ukraina) dusza mogła przyjąć formę Kikimory, malutkiej, długowłosej staruszki, która mogła swym zawodzeniem zapowiadać śmierć. W niektórych mitach, w drzewach i roślinach zamieszkują dusze zmarłych, w ten sposób personifikując je i obdarzając ludzkimi cechami. Między innymi owa wiara doprowadziła do tego, że pewne drzewa uważano z święte, w legendach pojawiały się jako gadające lub krwawiące drzewa, sadzono je jako symbole życia. Jeśli bohater umierał, drzewo usychało, ponieważ mieszkała w nim jego dusza. Takie przekonani są luźno powiązane ze współczesnym poglądem o zbitym lustrze oraz wiarą, że osoba wzywają za diabła ma przepowiadać śmierć i nieszczęście. Dzisiejsze talizmany przynoszące szczęście można przyrównać do magicznych mieczy, samo nakrywających się stolików i czarodziejskich worków w legendach słowiańskich. Owa forma spiritologii była popularna w epoce romantyzmu i ma duży wpływ na współczesny horror europejski i światowy[36].

Duszę przynosił ze sobą ptak, zwykle bocian – przeświadczenie to w zmodyfikowanej formie przetrwało w folklorze do dzisiaj. Dusza za życia mieszkała według najpowszechniejszego wierzenia w sercu i była utożsamiana z oddechem. Według części relacji po śmierci ponownie w formie ptaka odlatywała ona do Wyraju, co miałoby się wiązać z powszechnym obyczajem ciałopalenia. Część badaczy uważa, że istniały dwa rodzaje wierzeń – rozdzielając Wyraj od Nawii. Zdaniem Andrzeja Szyjewskiego była to raczej koncepcja podwójnej duszy – jej część trafiała do Nawie, reszta natomiast, utożsamiana ze swoistym pierwiastkiem rodowym, do Wyraju. Szyjewski posunął swoją koncepcję dalej, uznając, że dusza ta następnie była odsyłana na ziemię przez Roda by w drodze reinkarnacji stać się częścią nowego ludzkiego istnienia[37].
Zobacz więcej w artykule Dusza (religia), w sekcji Wierzenia Słowian.
Powszechna była, jak już wspomniano, wiara w możliwość przynajmniej częściowego pozostania duszy na ziemi. Doprowadzało to do powstawania wyżej opisanych demonów. Aby zapobiec przekształceniu się duszy w wąpierza czy upiora stosowano skomplikowane obrządki pogrzebowe – np. otwierano wszystkie okna domu by dusza mogła swobodnie ulecieć lub zacierano ślady za pogrzebowym orszakiem[38]. Badania Alfonso di Noli wskazują, że praktyki te odnaleźć można w różnych kulturach i nie stanowią one specyficznej cechy kultury słowiańskiej[39].
Wielu badaczy wskazuje na istnienie wśród Słowian kultu przodków, często utożsamianego z kultem demonów domowych. W. Szafrański za przedstawienia przodków uznał opisane niżej figurki odnalezione w Wolinie[40]. Kosmas w swojej Kronice wspomniał o zwyczaju stawiania przodkom budek – domów dusz[41]. Podobne praktyki aż do XIX wieku występowały u Słowian wschodnich[54]. Śladem kultu przodków są wspomniane już uprzednio obrządki mające na celu kontakt ze zmarłymi lub uczczenie ich pamięci. Oprócz modlitw i ofiar powszechne było urządzanie uczt pogrzebowych i zadusznych. Znane były one pod różnymi nazwami: jako chorwacka karmina, ruska tryzna czy polska strawa. O zwyczaju tym wspomniał polski kronikarz Wincenty Kadłubek[42]. Do dziś przetrwał on w bałkańskiej kulturze ludowej. Istniały także obrządki mające na celu bezpośredni kontakt ze zmarłymi, znane m.in. pod nazwą Dziadów[56].

Lalki jako drewniane wizerunki ludzi, miały mieć magiczną moc posiadania dusz osób zmarłych. Lalka mogła opiekować się ludźmi jeśli była dobrze traktowana, jednak w przypadku zaniedbania mogła się brutalnie mścić, stąd też lalki traktowano były wyjątkowo ostrożnie i z szacunkiem[43]. Zdaniem Andrzeja Szyjewskiego duchy przodków nazywano właśnie lalkami lub lutkami. W efekcie desematyzacji słowo zaczęło dotyczyć dziecięcych zabawek. Dały też początek idei krasnoludków[44].
Idea obcowania duchów zmarłych z światem doczesnym była też elementem utożsamiania świętych ze bogami Słowian i stanowiła pretekst do wprowadzenia doktryny „obcowania świętych”.
[część tekstu pochodzi z Wikipedii, część z moich własnych wpisów do Wikipedii]
