5 lipca 1945 Wielka Brytania i Stany Zjednoczone miały wycofać „uznanie” Rządu RP na uchodźstwie, uznając powołanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej z udziałem Stanisława Mikołajczyka za wykonanie części postanowień konferencji jałtańskiej w kwestii powołania rządu polskiego uznawanego przez wszystkie państwa tzw. Wielkiej Trójki (Wielką Brytanię, USA i ZSRR). 25 czerwca 1945 rząd Tomasza Arciszewskiego w nocie przekazanej tym państwom odrzucił postanowienia, stwierdzając, że swoje uprawnienia konstytucyjne przekazać może tylko rządowi wyłonionemu w wolnych wyborach w kraju.

Ostatnie jednostki Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i sił wywodzących się z AK działały w Polsce do 1961 roku, zaś siły na zachodzie rozformowano w 1947 roku, po sfałszowanych przez PPR wyborach parlamentarnych w Polsce (styczeń 1947) – oprotestowanych, lecz podobno „uznanych” przez kraje zachodnie.
Tak przynajmniej według teorii miało być. Pytanie? Czym jest uznanie międzynarodowe? Czy istnieje coś takiego? Czy jest jakikolwiek zapis o tym? Czy uznanie międzynarodowe to akt czy czynność prawna? Czy coś takiego w ogóle istnieje, czy to tylko i wyłącznie pojęcie słownikowe? Czy Churhill powiedział wprost „Uznaję wybory komunistyczne za legalne”? Po za tym, zawsze można uznawać istnienie rządu Rzeczpospolitej Polskiej jako jedynego legalnego i jednocześnie podpisywać umowy międzynarodowe z rządem komunistycznym, jako organem tymczasowym, tak jak Stolica Apostolska posiadała umowy z Generalnym Gubernatorstwem, co uważała za konieczna dla dobra wiernych. Oba rzeczy się nie wykluczają. Tak samo jak jednoczesne uznanie Taiwanu i ChRL się nie wyklucza. Kto ma ręce i wolną wolę może podpisać umowę z kim tylko chce.

Centrum Edukacyjne im. Janusza Kyrtyki zorganizował ostatni debatę z udziałem prawnika i historyka, jednak większość dyskusji dotyczyła albo uznania, albo działań zbrojnych i nie wyjaśniła niczego w sposób progresywny, a jedynie bardziej szczegółowo opowiedziała to co było już dawniej znane i zadała pytania w sposób bardziej zaawansowany.
Na pewno należy postawić od razu dwa wnioski: 1. Uznanie międzynarodowe to prawo ZWYCZAJOWE. 2. Uznanie międzynarodowe nie zmienia statusu prawnego, gdyż – nie ma w żadnej konstytucji, ani konwencji takiego zapisu, a jeśli jest to ogranicza je konkretnymi procedurami i ma charakter tylko i wyłącznie dyplomatyczny, bowiem konwencja międzynarodowa jest nieważna, gdy nie jest zgodna z konstytucją danego kraju i nie obowiązuje wówczas na jego terenie. 3. Uznanie rządu nie wynika z prawa, a raczej jest osądem co może mu podlegać, tym samym może wynikać z faktów, albo z sympatii politycznych (np. uznanie aneksji Krymu przez władze Syrii czy Kuby). Więc nie ma tutaj procedur, a prawo jest zdecydowanie nauką ścisłą.

Wyobraźmy sobie teraz, że rząd Federacji Rosyjskiej wycofuje uznanie dla rządu Polskiego i uznaje za rząd Polski jedyną w Polsce prorosyjską partię. Następnie pożycza im miliardy PLN. Następnie wycofuje im uznanie i daje je prawdziwemu rządowi Polski i mówi, że mają spłacać kredyt. Jeśli istnieje coś takiego jak „uznanie międzynarodowe” to należy uznać, że taka sytuacja jest realna. A nie jest, więc tak samo nierealne jest wycofanie uznania międzynarodowego dla rządu w Londynie, tak jak i samo pojęcie „uznania międzynarodowego”. Czy ważne jest np. uznanie złożone pod przymusem np. użycia sił zbrojnych przeciwko krajowi, albo presją ataku? Niewątpliwie wiele krajów zachodnich było pod taką presją Stalina, który posiadał liczniejsze od NATO siły zbrojne.
Z punktu widzenia prawa legalność władzy komunistycznej można łatwo podważyć.

Generalnie aż do 22 grudnia 1990 kiedy to prezydent RP na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał władzom III RP symbole legalności władz i sukcesji wywiezione z Polski w 1939:
- oryginał Konstytucji Kwietniowej podpisany przez Piłsudskiego
- oryginalne pieczęcie prezydentów RP
- oryginalne pieczęcie senatu RP
- wstęgi wielkie orderów Orła Białego i Polonia Restituta z krzyżami
- sztandar RP
Jedynym legalnym rządem RP był rząd RP na uchodźstwie. Władze komunistyczne nie były legalne i zdawały sobie z tego sprawę. Często podaje się argument uznawania władz komunistycznych przez inne państwa za probierz ich legalności. Tego rodzaju rozumowanie jest niedopuszczalne samo w sobie. Wynika z niego bowiem, że jedynym warunkiem legalności konkretnego rządu jest jego uznawanie przez inne państwa. Tymczasem takie uznawanie może wynikać z akceptacji faktów dokonanych, a nie prawa.
Akcja ta zakończyła się ostatecznie niepowodzeniem.
Generalnie jako czynniki podważające legalność władz komunistycznych można podać:
- Władze te zostały niejako „przydzielone” Polsce z pominięciem legalnego rządu w Londynie przez siłę obcą co stanowiło pogwałcenie umów międzynarodowych
- Władze te zostały uznane pod warunkiem przeprowadzenia wolnych wyborów – warunek ten nie został dotrzymany na skutek sfałszowania referendum 1946 oraz wyborów do Sejmu Ustawodawczego w 1947
Komuniści zdawali sobie sprawę z ułomności własnych tytułów do rządów w Polsce i dlatego prowadzili od lat 50-tych aż do 1970 akcję rozpracowania prezydenta RP na Uchodźstwie, która miała doprowadzić do: - Sprowadzenia prezydenta do kraju
- Przejęcia od niego symboli ciągłości państwowej

Mówiąc o uznaniu mamy problem: jak to jest z tym uznaniem międzynarodowym? Liczy się procent krajów, które uznają? Znaczenie? Jeśli użyć określenia: „większość”, no to na pewno uznanie władz komunistycznych było dość powszechne.
Jeśli ChRL i Indie by uznał dany kraj to miał by już uznanie państw z 1/3 ludnością. Świata. Ale czy ważne jest uznanie jeśli organ uznający jest nielegalny? Czy państwo, które ma być uznane, samo musi być uznane? Jeśli do tego dojdziemy to albo uznanie międzynarodowe jako pojęcie traci podmiotowość i znika ze słownika, albo dochodzi do zapętlenia (jak z kursami walut) i też traci tą podmiotowość jako pojęcie. Więc należy ignorować błędne pojęćie „uznania międzynarodowego” i skupić się na ZAPISACH prawa. Po za tym – co uznawaniem de jure i de facto? Bo tutaj też jest przecież podział. Do pojęcia „uznanie międzynarodowe” należy więc zastosować proste, znane i jednoznaczne równanie: (p ⇒ ~p) ⇒ ~p.
Zgodnie z prawem redukcji do absurdu, jeśli zdanie p pociąga za sobą własne zaprzeczenie, to takie zdanie jest fałszywe. Inaczej mówiąc, twierdzenie fałszywe wyklucza samo siebie.

Rząd Londyński mógłby spokojnie dochodzić swoich praw przed trybunałem w Hadze i niezaprzeczalnie musiał by zwyciężyć, gdyż władza komunistyczna nie miała prawnych argumentów, a argumenty w postaci głowic nuklearnych sędziów nie interesują bo to nie ich zawód. Do tego warto zaznaczyć, że uznanie międzynarodowe jest kłopotliwe też dlatego, że słowo „uznanie” ma w języku Polskim dla odmienne znaczenia. Churchill użył zaś „recognition”, a nie „appreciation”, co zmienia wszystko.
Pytanie, czy rzeczywiście jednak go „nie uznali”? Opcja dualistyczna jest przecież wielce prawdopodobna. Rząd i pełniącą funkcję doradczą Radę Narodową tworzyli przedstawiciele głównych partii politycznych w Polsce, jak również stronnictwa założone już na emigracji. Do poważnego kryzysu konstytucyjnego doszło w latach 1954-1972, kiedy pomimo zakończenia ustalonej zwyczajowo siedmioletniej kadencji, prezydent August Zaleski odmówił ustąpienia ze stanowiska. Aby zapewnić sprawne funkcjonowanie rządu, powołano kolegialną głowę państwa – tzw. Radę Trzech. Pomimo braku międzynarodowego uznania, państwo kontynuowało swoje istnienie. Złożone z poszczególnych ministerstw, Skarbu Narodowego, a były zdolne do zbierania (dobrowolnych) podatków, między innymi przez sieć reprezentacji/delegatur na całym świecie, w dalszym ciągu reprezentowało demokratyczną Polskę i finansowało Solidarność w tym, między innymi, podobno nawet broń. Działały podziemne radia i przed długi czas zbrojna partyzantka, zaś potem walka z użyciem masowej liczebności, koktajli mołotowa itd. Członkowie AK to też w dużej mierze pospolite ruszenie, tylko używające innego uzbrojenia. Nie ma jedna znaczenia jaka jest broń, tylko ile watów ma dany ruch oporu. Bo po co komu milion wojska, jak można mieć 10 mln bojówkarzy? Z resztą z kolejnymi latami, produkcja materiałów wybuchowych na własną rękę stawała się rażąco wręcz proste. Duże ilości nawozu sztucznego i cukru w przemyślne PRL, sprawiały że rakiety ala Palestyna mogły być stworzone przez zwykłego rolnika.

Pomimo braku oficjalnego uznania dyplomatycznego, polski rząd na uchodźstwie pozostawał w bezpośrednim kontakcie z szefami innych rządów, szczególnie Wielkiej Brytanii jako państwa goszczącego władze polskie w Londynie. Po wizycie Margaret Thatcher w Polsce w 1988 roku, brytyjska premier osobiście pojechała spotkać się z przedstawicielami rządu londyńskiego, aby opowiedzieć im o swoich spotkaniach i rozmowach podczas wizyty w Warszawie.

W trakcie finalnego upadku komunizmu, rozpoczętych przez obrady Okrągłego Stołu w 1989 roku, rząd RP pozostał wierny doktrynie, którą w 1945 roku wyraził prezydent Raczkiewicz: Prawo Rzeczypospolitej włożyło na mnie obowiązek przekazania po zawarciu pokoju urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej w ręce następcy powołanego przez Naród w wolnych od wszelkiego przymusu i wszelkiej groźby, demokratycznych wyborach. Uczynię to niezwłocznie, gdy Naród będzie w stanie wyboru takiego dokonać.

W efekcie wybór przez Sejm generała Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta nie został uznany za wiążący, pomimo ciężkich okoliczności w ramach samego rządu londyńskiego. Dokładnie w dniu wyboru Jaruzelskiego zmarł bowiem przedostatni prezydent RP na uchodźstwie, Kazimierz Sabbat. Jego następcą – jeszcze tego samego dnia, został Ryszard Kaczorowski, który jednoznacznie przyznał, że nie ma mowy o uznaniu żadnych wyborów, które nie będą w pełni demokratyczne i wolne. „Byliśmy zdziwieni, że wybrano generała Jaruzelskiego, którego poprzednie działania nie bardzo predestynowały go do tego, aby został Prezydentem Rzeczypospolitej” – powiedział.

Dopiero po wyborach w listopadzie i grudniu 1990 roku, wygranych przez Lecha Wałęsę, prezydent Kaczorowski wraz z rządem premiera Edwarda Szczepanika zdecydowali o przekazaniu insygniów władzy do kraju. Po przedstawicieli delegacji przyleciał wówczas do Londynu specjalny samolot rządowy – Tupolew 154, który zabrał prezydenta z pierwszą damą oraz najważniejszych przedstawicieli emigracji niepodległościowej na uroczystą ceremonię na Zamku Królewskim. Ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia prezydenckie II Rzeczypospolitej, wśród nich insygnia Orderu Orła Białego i Orderu Odrodzenia Polski, Lechowi Wałęsie. Tym samym Rząd RP na uchodźstwie zakończył działalność.

Rząd Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźctwie, funkcjonował w latach 1939-1945 niemal bez kontrowersji natury prawnej. Po roku 1945 coraz więcej państw wycofywało „uznanie międzynarodowe” dla rządu, zaś warunkiem tego było zorganizowanie wolnych wyborów przez Rząd Tymczasowy i przekształcenie go w podmiot, uwzględniający organy polski podziemnej, emigracyjnej oraz wszystkie partie demokratyczne. Warunki te nie zostały spełnione, gdyż Rząd Tymczasowy Jedności Narodowej, nie dopuszczał dużej ilości legalnych ośrodków to swoich struktur, oraz zwalczał podziemne zbrojne.

W roku 1947 sfałszowano wybory, tym samym nie dopełniając również drugiego warunku. Obowiązująca wówczas Konstytucja nie dopuszczała istnienia podmiotu takiego jak Rząd Tymczasowy/Rząd Tymczasowy Jedności Narodowej, gdyż w związku z brakiem możliwości zebrania się Parlamentu, na skutek okupacji to prezydent przejmował rolę ustawodawczą, poprzez rozporządzenia z mocą ustawy (dekrety). W roku 1947 wybory wygrało Polskie Stronnictwo Ludowe, które powinno przejąć wówczas władzę po Rządzie na Uchodźctwie, jednak ruch komunistyczny nie dopuścił ich do władzy, ogłaszając się samozwańczym zwycięzcom wyborów, tym samym w związku z tym faktem siłowym wprowadzaniem i utrzymywaniem władzy przez wojska komunistyczne, nie istniała możliwość zebrania się legalnego parlamentu, co spowodowało brak Konstytucyjnych przesłanek do wygaśnięcia prawomocności władzy prezydenckiej (rozporządzenia z mocą ustawy). Obowiązująca wówczas Konstytucja nie uwzględniała ponadto uznania międzynarodowego jako czynnika regulującego podmiotowość rządu.

Według prawa międzynarodowego, uznanie za rząd jest bardziej ograniczone, niż możliwość uznania za państwo. kompetencji rządu emigracyjnego nastąpić może jedynie w wypadku zakończenia okupacji oraz przejęcia władzy w państwie przez inny efektywny ośrodek władzy, cieszący się poparciem miejscowej ludności. Lokalne poparcie ludności otrzymało Polskie Stronnictwo Ludowe, nie zaś stronnictwo komunistyczne. Okres 1944-1989 jest uważany przez IPN jako kontynuację okupacji sowieckiej, tylko ze wsparciem współpracujących z nim pośredników.

W roku 1990 podpisano oficjalny, wydany w dzienniku ustaw protokół przekazania insygniów i władzy prezydenckiej Lechowi Wałęsie z rąk Ryszarda Kaczorowskiego. Stwierdzono w nim, że dopiero wraz z upadkiem komunizmu Polska odzyskała po 1939 roku niepodległość i zakończyła się okupacja, zaś Lech Wałęsa stanowi następcę ostatniego prezydenta na obczyźnie.
W roku 1998 Senat Polski wydał uchwałę o ciągłości prawnej między między Drugą, a Trzecią Rzeczpospolitą Polską, gdzie uznał podmiotowość prawną rządu na uchodźctwie jako rządu Polski w okresie II Wojny Światowej i okresu komunizmu. Stwierdził też że „państwo istniejące i funkcjonujące w latach 1944-1989” nie miało podmiotu niesuwerenności. Wskazał, iż narzucono w 1956 roku Konstytucja nie uchyliła Konstytucji przedwojennej, ani zbudowanego na niej systemu prawnego.

Tego samego roku 3 marca br. w Kancelarii Senatu odbyła się konferencja odnośnie ciągłości prawnej między III Rzecząpospolitą Polską i II Rzecząpospolitą Polską, oraz jej implikacjami i konsekwencjami. Konferencja została zorganizowana z inicjatywy Komisji Ustawodawczej. W liście do uczestników konferencji ówczesny premier Jerzy Buzek podkreślił, że nie zostały do końca przezwyciężone skutki długiego okresu nazwanym przez niego „legislacyjnym bezprawiem”. Stwierdził, że nie można pominąć problemu i pozostawić go w kwestii historiografii, zaś obecny na konferencji Prof. W. Łączkowski określił struktury PRL, mianem „państwa-atrapy”.[7]
W roku 2008 członek Klubu Jagiellońskiego, Bartłomiej Radziejewski, stwierdzając że, jedynym legalnym rządem polskim przed rokiem 1989 był rząd londyński i żaden z organów PRL rządów nigdy nie był legalny, więc nielegalne są także wszystkie przeprowadzone przez PRL czynności prawne i dzisiejsze państwo polskie nie może za nie ponosić odpowiedzialności. Wydał również książkę, w której opisywał całe równania prawne, świadczące o braku prawomocności władz 1944-1989. Wcześniej podobne opinie prawne głosiły środowiska skupione wokół Leszka Moczulskiego, który mówił o konieczności prawnej „restytucji niepodległości” czyli egzekucji skutków niebyłości całego prawa komunistycznego.
Sędzia Trybunału Stanu, Robert Majka otrzymał stanowisko w 2015 r, ogłosił opinię, że PRL należy uznać zgodnie z postanowieniami 4 Konwencji Haskiej, za władzę okupacyjną tak samo jak władza Hitlerowska i jej akty prawne są „nieważne i niebyłe”.

W roku 2017 Poseł Arkadiusz Mularczyk poinformował, że poprosił Biuro Analiz Sejmowych o wykonanie ekspertyzy prawno-historycznej, której przedmiotem miała być legalność władz PRL w okresie, gdy powstało oświadczenie o zrzeczeniu się reparacji wojennych za II Wojnę Światową. Zlecił ocenę legalności władz PRL w latach 1944-53 w świetle prawa wewnętrznego i prawa międzynarodowego oraz konsekwencji prawnych tej oceny. Praca miała ocenić w gruncie jakich przepisów działała kształtująca się nowa władz, czy był to przepisy narzucone przez ZSRR, czy PRL miał możliwość swobodnego kształtowania swojego ustroju wewnętrznego i w konsekwencji czy PRL miała podmiotowość prawną. Sprawa odnosi się bezpośrednio do powstania władzy, więc jej wynik jest już przesądzony.
Dlatego też zachęcam do umyślnego łamania prawa pochodzącego z dziennika ustaw PRL. To dobry sposób by sądy musiały się zająć problematyką, a w związku z nielegalnością władz PRL – nikt nie będzie za to ukarany. Bowiem rząd PRL w świetle ZAPISÓW prawa międzynarodowego nie jest rządem Rzeczpospolitej Polskiej, za co najwyżej grupą przestępczą. Ustawa czy dokument PRL może zyskać moc prawną tylko jeśli zostanie zatwierdzony ustawą przez Parlament RP, z mocą wsteczną czy bez.
